"Morze ciche"

02.03.07, 22:03
Jedna scena w tej książce przywaliła mi jak obuchem - opis płaczącego
noworodka widzianego oczami głuchego chłopca: był czerwony i miał szeroko
otwarte usta, podobno głośno krzyczał...
Przejmujące, bo lapidarne. Trudno mi powiedzieć, dla kogo: na pewno do
czytania/rozmawiania z rodzicami, bo są tam rzeczy, z którymi dziecku nawet
dość dużemu chyba trudno się pogodzić...
www.nk.com.pl/engine/index.php?page=ksiazka&id=575
Bardzo ładne, delikatne ilustracje.
    • nchyb Re: "Morze ciche" 18.05.07, 14:12
      > , bo są tam rzeczy, z którymi dziecku nawet
      > dość dużemu chyba trudno się pogodzić...

      I2H2, możesz coś więcej? Z czy np ?
      I wiekowo to bardziej dla mojego starszego, czy młodszego? Cz jednak ajpierw
      dla mnie?...
      • i2h2 Re: "Morze ciche" 18.05.07, 14:20
        Mogę, pewnie.
        To między innymi opowieść o ojcu, który nie toleruje syna dlatego, że ten jest
        głuchy. Opowieść opowiedziana przez tego syna.... NIby jest to wspomniane tak
        trochę mimochodem, ale dla mnie przez to jeszzce bardziej przejmujące...
      • i2h2 Re: "Morze ciche" 18.05.07, 14:23
        A wiekowo to sama nie wiem. Niby krótkie, proste, ale trzeba mieć już chyba
        ciut doświadczenia życiowego, żeby przeczytać i zrozumieć. Więc chyba jednak
        dla starszego... Ale przeczytaj sama i zadecyduj. Ta ksiażka może być punktem
        wyjścia wielu ciekawych rozmów...
    • domil Re: "Morze ciche" 19.05.07, 23:29
      Do mnie z kolei ta książka nie trafiła. Jeśli na kilkudziesięciu stroniczkach
      autor upycha problemy związane z niepełnosprawnością oraz odrzucenie przez
      ojca, śmierć przyjaciela, śmierć matki plus parę nieszczęść mniejszego kalibru,
      to całość robi się kontrowersyjna.
      Małe dziecko tego nie udźwignie. Starsze może się bardzo przejąć, ale może też
      wzruszyć ramionami i uznać, że brakuje tu jeszcze tylko terrorystów, gradobicia
      i AIDS.

      Poza tym uważam, że trzeba być ostrożnym z pokazywaniem niepełnosprawnego w
      roli kompletnej ofiary losu.
      W dzieciństwie bawiłam się trochę z głuchoniemą kuzynką. To były zwyczajne
      zabawy zwyczajnych dziewczynek. Pewnego razu - spędzałam wtedy wakacje u
      ciotki - zrobiłyśmy sobie rowerową wyprawę, która skończyła się dla mnie
      fatalnie. Stałam się ślepa (rozbite okulary), jednoręka (gips) i kulawa. Ewa
      lepiej radziła sobie z rowerem :-)
      I pamiętam, jak zasiadłyśmy potem do rodzinnego obiadu. Ciotka podała drugie
      danie, a ja wpadłam w rozpacz. JAK jedną ręką i bez okularów miałam rozbroić
      ten paskudny, tłusty kawał mięcha, który leżał przede mną? Przy stole było
      kilka osób, ale tylko Ewa zauważyła, że mam problem. Po prostu wzięła mój
      talerz, pokroiła mięso i oddzieliła tłuste kawałki. Okazało się, że co prawda
      nie słyszy, ale dostrzega więcej.

      Chciałabym, żeby moje dzieci w pierwszej kolejności poczytały o
      niepełnosprawnych, którzy - pomimo specyficznych problemów - mają też zwyczajne
      życie, które aż tak bardzo nie różni się od naszego. Tylko pokażcie mi taką
      książkę...
      • i2h2 Re: "Morze ciche" 20.05.07, 08:18
        domil napisała:
        > Chciałabym, żeby moje dzieci w pierwszej kolejności poczytały o
        > niepełnosprawnych, którzy - pomimo specyficznych problemów - mają też
        zwyczajne
        >
        > życie, które aż tak bardzo nie różni się od naszego. Tylko pokażcie mi taką
        > książkę...
        Domil, dla Ciebie wszystko ;-)
        www.merlin.com.pl/frontend/browse/product/1,456803.html
        Ale więcej o tej książce dopiero w tygodniu. Zresztą już informacja o autorce i
        filmie moim zdaniem sporo mówi.
        • verdana Re: "Morze ciche" 20.05.07, 12:44
          Domil, masz rację!!!!
          Książki nie czytałam, ale czytałam podęczniki szkolne. Nie wiem, moze coś się
          przez ostatnie parę lat zmieniło - choć szczerze wątpię, ale w podręcznikach
          niepełnosprawne dzieci są
          -albo kompletnymi ofiarami, którymi trzeba sie zająć, zaopiekować, do normalnej
          zabawy się raczej nie nadają
          -albo dziećmi na pograniczu swietosci - jak ktoś jest niepelnosprawny to jest
          oczywiscie wyjątkowo sympatyczny, uczynny, genialny i potrafi znacznie wiecej
          (nawet w dziedzinie, ktorą obejmuje jego ulomność) niż zdrowe dziecko.
          Niesypatyczni nie jest nigdy, ale to nigdy, nie ma też najmniejszych wad - wady
          maja tylko dzieci zdrowe. Ułomność w niczym nie przeszkadza -przrykład -
          dziecko z wada wymowy w konfliktowej sytuacji wygłaza bez żadnych błedów długie
          przemowienie, chłopiec z niesprawną ręką wdrapuje się na wysokie drzewo, zeby
          zdjąć kotka itd.
          - Dziecko niepełnosprawne nie wystepuje NIGDY w roli normalnego koleg. Albo
          jest odrzucane (z przyczyn tak błahych, jak zniekształcona dłoń), albo jest
          klasową gwiazdą.
          W efekcie prawdziwe potrzeby osób niepełnosprawnych są kompletnie pomijane z
          jednej strony, z druf=giej, poza jednym, jedynym wypadkiem - dzieci
          niepełnosprawne nigdy nie są "zwykłymi kolegami" .
          • nchyb Re: "Morze ciche" 21.05.07, 13:26
            > Niesypatyczni nie jest nigdy, ale to nigdy, nie ma też najmniejszych wad -
            wady
            >
            > maja tylko dzieci zdrowe.
            jedna z ciekawszych i chyba mądrzejszych ksiażek, która nasunęł mi się na myśl
            przy czytaniu Twojego postu to czytana przeze mnie przed laty Dziewczynka spoza
            szyby Jadwigi Ruth Charlewskiej . Bohaterka była niepenosprawna i
            niesympatyczna. Stopniowo dopiero się to zmieniało...
            • mankencja Re: "Morze ciche" 21.05.07, 13:30
              o, ktoś mnie wyprzedzil :) (ale ja znieksztalcilam tytul i sprawdzalam w tzw.
              międzyczasie w google, czy aby na pewno ta książka w ogóle istnieje. czytalam
              ja wiele lat temu)
              • nchyb Re: "Morze ciche" 21.05.07, 13:33
                > międzyczasie w google, czy aby na pewno ta książka w ogóle istnieje. czytalam
                > ja wiele lat temu)
                istnieje, istnieje...
                Ja też czytałam tak ze ćwierć wieku temu co najmniej...
                ale moim zdaniem warto..
                • mankencja Re: "Morze ciche" 21.05.07, 13:39
                  > istnieje, istnieje...

                  heh, mnie się zdarzyło już kiedyś "pamiętać" ksiązkę, której tak naprawdę nie
                  było. miałam jako dziecko i mam nadal bujną wyobraźnię :)
          • mankencja Re: "Morze ciche" 21.05.07, 13:28
            wydaje mi się, że "Dziewczynka zza szyby" może się wyłamywać z tych schematów,
            ale czytałam ją tak dawno, że mogę się mylić...
        • domil Re: "Morze ciche" 21.05.07, 11:54
          Dzięki!!! Czekam na rozwinięcie :-)
    • domil Re: "Morze ciche" 21.05.07, 11:58
      Tzn. prośba o jeszcze do Iwony.
      A Verdana już nic nie musi rozwijać, bo napisała wszystko, co chodzi mi po
      głowie :-)
    • mamalgosia Re: "Morze ciche" 18.08.07, 21:40
      My się właśnie zachwycamy. Ilustracje akurat średnio mi przypadły do
      gustu, Synek na ich temat zdania nie ma. Natomiast widzę, że bardzo
      go zainteresowała niepełnosprawność, ciekaw jest jak to jest nie
      słyszeć i cieszy się, że nie przydarzyło się to jemu. Wymyśla swój
      własny język migowy i oburza się na "starego"
      A ja myślę, jak to musi być strasznie: nie słyszeć szumu morza
Inne wątki na temat:
Pełna wersja