i2h2
02.04.08, 19:01
Na wstępie tłumaczę się, że nie znam włoskiego i nie wiem czy mi w
tytule wątku nie wyszła zwłoszczona łacina ;-P
Byłam, zobaczyłam, spróbowałam zrobić trochę dokumentacji
fotograficznej (co nie jest łatwe, kiedy się ma do wyboru albo
pstrykać albo oglądać, a wydawcy własną piersią bronią czasem
książek na półkach przed aparatem...).
Po pierwsze, oczywiste że dwa dni to za mało, a podejrzewam, że
cztery też. Olbrzymie pawilony (ma się wrażenie, że ciągną się po
horyzont!), kilometry stoisk, wszędzie książki i książki. Zadania
nie ułątwia fakt, że wszystko przemieszane i nie ma co liczyć na
ułatwie nia typu tu łądne i artystyczne, a tam bardziej masowe.
Innymi słowy idzie człowiek wpatrzony w rzędy półek, ze strachem, że
jak wzrok odwróci na sekundę, to coś najciekawszego akurat ominie ;-)