verdana
04.05.08, 13:26
Jeszcze raz o smierci w książkach dla dzieci. Przejrzałam
inspirowana watkiem "Oswoic smierć" "Oliviera i zeszyt z marzeniami"
i szlag mnie trafił. Nie oceniam samej ksiązki - ale przesłanie jej
jest zupelnie jednoznaczne - diagnoza "ostra bialaczka limfatyczna"
jest wyrokiem smierci. Dziecko, ktore przeczyta tę książkę nie
będzie miało żadnych watpliwosci, ze na nic leczenie, marzenia,
starania - o ile ono, albo ktokolwiek otrzyma taka diagnozę - umrze.
Rozumiem, ze książki o smierci sa potrzebne, ale chyba nie po to, by
przekonywac dziecko, że jak zachoruje na konkretną chorobe, to
koniec. Czy trzeba podawac diagnożę? Czy trzeba wmawiac kolejnemu
pokoleniu, że kazdy rak jest smiertelny?
ja bym tej ksiązki dziecku nie dała. Niezaleznie od jej wartosci.