uccello
18.02.09, 22:20
Czarodziej mojego dzieciństwa.
Mistrz detalu, twórca przekonywujących, "skończonych" światów.
Do dziś uwielbiam te wysmukłe postaci upozowane z teatralną
manierą, zatrzymane jakby w połowie tanecznego pas.
Wydawało by się, że te ilutracje -tak klarowne w odbiorze, spójne,
znamionujące świetny warsztat graficzny (żadnych widcznych zmagań,
poprawianych błędów, potu ilustratora domieszanego do farb), że ten
gigant, wyposażony w wiedzę kostiumografa, i scenografa -powinien
się PODOBAĆ.
A jednak, ostatnio przecierajac oczy ze zdumienia przeczytałam na
naszym forum w wątku allegrowym:
"te nieszczęsne Szancery"
"nie cierpię jego kreski."
Żeby było jasne, nie chcę w nikogo wmawiać, że jedyna opcja to
ta ,że Szancer Wielkim Ilustratorem był. Chciałabym dowiedzieć się
wiecej.
Podyskutować o gustach.
Dlaczego Was wkurza, lub zachwyca - Jan Marcin Szancer?