Dodaj do ulubionych

nie wytarte pupki maluchow w przedszkolach:(

IP: 213.25.24.* 15.10.09, 22:21
Moje dziecko chodzi od wrzesnia do przedszkola,ma trzy latka i wiecznie brudne
majteczki po zrobieniu kupki...
Czy to juz tak ma byc ,zeby dziecko musialo samo sobie zadbac w tym wieku o te
sprawy?
A moze nie mam racji i sie czepiam ,jak myslicie?
Obserwuj wątek
    • Gość: ala Re: nie wytarte pupki maluchow w przedszkolach:( IP: 79.139.104.* 16.10.09, 08:14
      trochę się czepiasz. panie mają takich trzylatków więcej niż Twoje
      jedno w grupie ;) jak pani wychodzi z Twoim trzylatkiem do toalety,
      to innych dzieci kto ma pilnować? pomoc w przedszkolu jest albo nie.
      naucz dziecko jak sie wycierać i już. trzylatek poradzi sobie z tym
      ale pod warunkiem, że go nauczysz.
      • Gość: rodzic Re: nie wytarte pupki maluchow w przedszkolach:( IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.10.09, 08:49
        To co piszesz to bzdura, czy dziecko w wieku 3-5 lat uważa jak
        dorosły? Zastanów się. Często dzieci pochłonięte zabawa nie myslą o
        takich sprawach jak kupa czy siku.Panie w przedszkolu muszą i
        powinny takim maluchom pomagać i jest to ich obowiązek podcierać
        pupki, oczywiście zwracać im uwagę i pracować nad tym aby same się
        załatwiały.Przypminanie i uczenie maluchów aby chodziły w porę do
        ubikacji to zadanie rodziców w domu, a Pań przedszkolanek w
        przedszkolu.Przypomnij sobie dzieciństwo,może już nie pamietasz jak
        wół cielęciem był.
        • Gość: mamcia Re: nie wytarte pupki maluchow w przedszkolach:( IP: *.tktelekom.pl 16.10.09, 20:40
          Wiecznie niezadowolone i zmęczone panie przedszkolanki niech się wezmą w końcu
          do roboty bo za to biorą pieniądze.Nie pomaga w toalecie bo nie zostawi reszty
          dzieciaków, nie dopilnuje z jedzeniem bo jest ich za dużo, nie nauczy bo ma za
          mało czasu a program jest obszerny. Niech jedna z drugą zmieni pracę na lżejszą
          i nie katuje dzieci i ich rodziców.
          • Gość: ala Re: nie wytarte pupki maluchow w przedszkolach:( IP: 79.139.104.* 16.10.09, 21:18
            panie w przedszkolu mojej córki jakoś sa zadowolone i nie marudzą.
            za to widze wiecznie marudzących rodziców. przedskzole moi drodzy
            nie załatwi za was podstawowych rzeczy i dziecka za was nie wychowa.

            Nie pomaga w toalecie bo nie zostawi reszty
            > dzieciaków, nie dopilnuje z jedzeniem bo jest ich za dużo, nie
            nauczy bo ma za
            > mało czasu a program jest obszerny. Niech jedna z drugą zmieni
            pracę na lżejszą
            > i nie katuje dzieci i ich rodziców.

            ot, to właśnie. tylko, że zapominasz droga mamciu, że to nie wina
            pań, tylko systemu, który jednej przedszkolance ładuje do grupy 25
            trzylatków. pani ma tylko 2 ręce, z tego co się orientuję.

            i ciekawa jestem, jak byście śpiewały, wszystkie drogie oburzone,
            gdyby waszemu dziecku coś się stało w sali, bo pani akurat poszła
            wytrzec pupę w toalecie... to dopiero byłaby awantura, jakim prawem
            pani zostawiła 24 dzieci samych w sali...

            najłatwiej widziec tylko czubek własnego nosa :/
            • Gość: mieszkanka Re: nie wytarte pupki maluchow w przedszkolach:( IP: *.ptvk.pl 16.10.09, 21:57
              pani ala jest przedszkolanką:)
              • Gość: ala Re: nie wytarte pupki maluchow w przedszkolach:( IP: 79.139.104.* 16.10.09, 22:11
                o matko, nie , nie jestem :) za żadną kasę bym nie chciałą pracować
                w przedszkolu - czasem mam swojej dwójki serdecznie dość :)

                staram sie po prostu myśleć logicznie i to tyle. mam dzieci w
                przedszkolu i wolałabym, żeby pani ich pilnowała w sali niż żeby
                dzieci były same, bo pani w toalecie. to wszystko.
                • Gość: dorka Re: nie wytarte pupki maluchow w przedszkolach:( IP: *.ptvk.pl 16.10.09, 23:09
                  ...ostanio uslyszalam ciekawa opinie nt wietrzenia sal w czasie gdy dzieci
                  lezakuja-a wynik taki ze polowa dzieci przeziebiona-gdy sie oburzylam na to
                  opowiesc uslyszalam -a na jakim świecie pani zyje???? przedszkolanka to dla mnie
                  osoba z powolania ale jak widac mysle inaczej:(
                • Gość: mieszkanka Re: nie wytarte pupki maluchow w przedszkolach:( IP: *.ptvk.pl 17.10.09, 07:14
                  z jednej strony taka pani ala wyrozumiała dla pań przedszkolanek, a z drugiej totalny brak czego? filantropii? hmm.. nie chciałabyś pracować z dziećmi? fu, niedobra mama. i swoich dzieci ma dosyć? be!
                  • Gość: ala Re: nie wytarte pupki maluchow w przedszkolach:( IP: 79.139.104.* 17.10.09, 21:03
                    oj, jestem be. przejęłam się strasznie. :D

                    proponuję wziąć słownik do ręki, bo zdaje się są kłopoty ze
                    znajomością słownictwa obcego. no i proponuję przeszkolenie w
                    zakresie uzywania emotikonów. w necie czasem taka wiedza się
                    przydaje. :/

                    a mówiąc juz zupełnie serio - nie Twoja sprawa, jaką jestem matką.
                    każda matka ma czasem dość. dzieci także. a to, że nie mam ochoty
                    pracować z przedszkolakami nie świadczy o niczym. no może conajwyżej
                    o braku powołania do takiego zawodu, z czego ja akurat zdaję sobie
                    sprawę. zresztą, po cholerę ja ci się w ogóle tłumaczę... idź na
                    godzinę do przedszkola, zostań z gromadą trzylatków, wycieraj nosy,
                    karm, ucz i podcieraj pupy - i potem możemy pogadać.
                    przedszkolanki mają cholernie trudną pracę - i jak widzę -
                    niedocenianą. a do tego fatalnie płatną. i jeszcze muszą się użerać
                    z rodzicami o podobnych do większości tutaj poglądów. a potem te
                    wszystkie żale i pretensje przenosicie moi drodzy rodzice do szkół,
                    zamiast samodzielnie zająć się wychowywaniem własnych dzieci.
                    wszyscy są źli - najpierw przedskzolanki, potem nauczyciele,
                    wychowawcy, potem mąż czy żona. a może by tak popatrzec na
                    początek na siebie, co?

                    powtórzę raz jeszcze, bo zdaje się są kłopoty ze zrozumieniem -
                    gdyby moim dzieciom coś sie stało w przedszkolu przez
                    niedopilnowanie, bo pani była nie w sali / pal licho, czy w
                    toalecie, czy w kuchni czy na korytarzu/, zrobiłabym tak karczemną
                    awanturę, jakiej to miasto jeszcze nie widziało. bezpieczeństwo
                    dzieci jest ważniejsze od pupy i tyle. i to nie ma nic wspólnego z
                    wyrozumiałością dla pań, która mi tu pani mieszkanka próbuje
                    wcisnąć, bo akurat nie jestem wyrozumiała w kwestii bezpieczeństwa i
                    kilku innych też. ale to już inna bajka.
    • valmont80 Re: nie wytarte pupki maluchow w przedszkolach:( 19.10.09, 18:25
      Temat dotyczy brudnej pupy dziecka, a nie pastwienia się na Paniach
      przeczkolankach, więc wracając do sedna sprawy.... Dziecko ma trzy
      lata, więc za każdym razem jak idzie do toalety w domu trzeba mu
      pokazać jak dokładnie wytrzeć pupkę, potem trzeba wyjaśnić sprawę
      spuszczenia wody oraz wymycia rączek (i wyjaśnić, dlaczego je się
      myje, bo dziecko tego nie wie). Sugerowałabym zakupienie chusteczek
      nawilżanych zarówno do przedszkola jak i do domu (w domu należy je
      położyć blisko toalety, żeby dziecko miało do nich swobodny dostęp i
      mogło wykazać się samodzielnością). Do przedszkola można kupić małą
      paczkę chusteczek Toddies Nivea są bardzo poręczne i dziecko sobie
      samo z nimi poradzi. Chusteczki można zostawić w szatni w woreczku
      lub na półeczce dziecka tak żeby mogło sobie samodzielnie po nie
      sięgnąć. Ważne jest żeby to wszystko dziecku powtarzać i cierpliwie
      czekać na efekty. Moje dziecko poszło do przedszkola w wieku 3,5
      roku i już to wszystko wiedziało, po prostu nam się udało znaleźć
      odpowiednią metodę, nie pozostaje mi nic innego jak tylko życzyć Ci
      powodzenia i cierpliwości a na efekty nie będzie trzeba czekać
      długo. Pozdrawiam
      • Gość: mamcia Re: nie wytarte pupki maluchow w przedszkolach:( IP: *.tktelekom.pl 19.10.09, 19:13
        Pani, która broni przedszkolanek chyba słabo orientuje się w praktykach
        stosowanych we wszystkich przedszkolach, dzieci nie tak wcale rzadko
        pozostawiane są bez opieki w salach i na podwórkach. W moim przedszkolu podczas
        zabaw na powietrzu nikt nie zwraca uwagi na to kto wychodzi do toalety i kiedy z
        niej wraca, dzieci same obsługują się w kuchni bo zajęte rozmową panie nie
        zauważają, że w upale dzieci biegają bez okryć na głowie i picia. Przedszkolaki
        krążą między podwórkiem szatnią toaletą i kuchnią bez zainteresowania ze strony pań.

        Wietrzenie to stara jak świat metoda pozbywania się dzieci.Rodzice płacą a
        dzieci tygodniami chorują czas więc się zabrać za te siostry miłosierdzia, które
        dbają o temperaturę w salach.Amen.
        • Gość: Ada do mamci IP: *.ptvk.pl 19.10.09, 22:25
          To gdzie Ty dziecko posłałaś??? Szybko je stamtąd zabieraj!!!! Jest wiele
          przedszkoli, w których dzieci nie chodzą sobie po przedszkolu samopas a panie w
          tych przedszkolach są żywo zainteresowane rozwojem umysłowym i fizycznym dzieci.
          Celowo nie podaję nazwy ani numeru przedszkoli, o których pisze żeby nie być
          posądzoną o kryptoreklamę. Juz dawno minęły czasy ochronek dla dzieci w
          większości placówek dzieci mają swobodny dostęp do zajęć poza programowych. Maja
          angielski, tańce (nie pisze tu o obowiazkowej rytmice tylko dodatkowych
          zajęciach), zajęcia plastyczne, spotkania z logopeda w razie potrzeby itd.
          Osobiście znam co najmniej 2 takie przedszkola a wiem z opowiadań ze jest ich
          wiecej. pozdrawiam
          • Gość: ala Re: do mamci IP: 79.139.104.* 20.10.09, 09:43
            Pani, która broni przedszkolanek chyba słabo orientuje się w
            praktykach stosowanych we wszystkich przedszkolach,


            to chyba Ty się źle orientujesz - bo jak widać Twoje dziecko chodzi
            do fatalnego przedszkola, skoro są w nim takie praktyki :/ u nas nie
            ma czegos podobnego - na szczęście. a moje dziecko jest zadowolone,
            dopilnowane i nie spędza czasu wolnego przed telewizorem / są takie
            przedszkola - jedzenie ze wspólnego gara i tv przez kilka godzin /.

            i podobnie jak Ada dziwię Ci się, że trzymasz dziecko w takim
            miejscu, jak sama opisujesz...
        • valmont80 Re: nie wytarte pupki maluchow w przedszkolach:( 20.10.09, 11:42
          W ani jednym moim słowie nikogo nie broniłam po prostu wróciłam do
          sedna sprawy:), czyli do brudnej pupki! Ale jak już się przyczepiłaś
          to coś Ci powiem; to, co opisujesz to chyba jakiś kołchoz i jeżeli
          tak naprawdę jest powinnaś to zgłosić do odpowiedniej instytucji np.
          kuratorium i do urzędu gminy. Wydaje mi się jednak, że takie
          praktyki nie mają już miejsca, ale jeżeli Twoje dziecko chodzi do
          takiego przedszkola i Ty nie reagujesz to tylko świadczy o Tobie
          jako matce oczywiście na niekorzyść, bo jesteś po prostu obojętna na
          los własnego dziecka. Owszem dzieci chorują w przedszkolu, ale jest
          to wyłącznie wina rodziców, którzy myślą, że jak zaaplikują dziecku
          antybiotyk mogą je wysłać do przedszkola i przez to cierpią inni
          rodzice. I tylko mi nie piszcie, że musicie chodzić do pracy
          blebleble moje dziecko chodzi do przedszkola na ulicy Barskiej, z
          którego jestem bardzo zadowolona; wspaniała atmosfera, dzieci
          pogodne i zawsze uśmiechnięte, Panie przedszkolanki zajmują dzieciom
          super czas (przedstawienia, gry edukacyjne oraz ogniska i wspólne
          spotkania) jest tylko jeden problem nieodpowiedzialność rodziców
          przyprowadzających chore dzieci do przedszkola (raz widziałam
          mamusię z woreczkiem, w którym były lekarstwa proszącą Panią o
          podanie ich dziecku) i uciekających aż się za nimi kurzy. Właśnie
          przez taką sytuację od września moje dziecko już drugi raz jest
          chore, we wrześniu pochodziło przez tydzień do przedszkola a w
          październiku 9 dni i właśnie siedzi koło mnie i kaszle; siedzi już
          drugi tydzień. I teraz się pytam innych Mam, dlaczego tak robicie?
          Ja też nie mam, z kim zostawić chorego dziecka, właśnie kończę drugi
          kierunek studiów i czasami płakać mi się chce, bo nie mogę podjąć
          pracy, bo, z kim zostanie dziecko a nie mam sumienia wysyłać je
          chore do przedszkola. I normalnie cholera mnie bierze jak czytam
          bzdury, że przeczkole jest beeee, kobieto nie podoba Ci się
          przedszkole twojego dziecka to sieć z nim na tyłku w domu zobaczymy
          czy to Ci się będzie podobało!!!!
          • Gość: ala Re: nie wytarte pupki maluchow w przedszkolach:( IP: 79.139.104.* 20.10.09, 13:42

            wiesz co, ja bym sie jeszcze z Toba zgodziła, ale mn apotelepało jak
            przeczytałam to :

            Owszem dzieci chorują w przedszkolu, ale jest
            > to wyłącznie wina rodziców


            i to:

            I tylko mi nie piszcie, że musicie chodzić do pracy
            > blebleble


            te słowa świadczą o Twojej nieznajomości problemu chorowania - to po
            pierwsze. a po drugie - widzisz, tak to jest, że jedni siedzą w domu
            i posyłają dzieci do przedszkola, a drudzy posyłaja, bo muszą
            pracować i nie mają tyle kasy, żeby móc siedzieć w domu i robic
            drugi kierunek studiów. nie wszystkim sie tak dobrze powodzi jak
            Tobie. i kup sobie słownik, bo jak widac studia nie wystarczają...

            oczywiście, nie usprawiedliwiam przyprowadzania chorych dzieci do
            przedszkola. to naganna praktyka - sprawa jest oczywista. ale
            powinnaś wiedzieć, skoro juz tak sie mądrzysz, że nie każde kaszlące
            dziecko zaraża, że katar zaraża przez jakiś okres i tak dalej i że
            nie każdy glut jest zaraźliwy. ja wypisałam dziecko z przedskzola
            jak bardzo chorowało i efekt był żaden. chorowało jak chorowało,
            łapało na podwórku, w sklepie, w kościele, od nas - wszędzie.

            zapytaj jakiegoś sensownego lekarza - każdy Ci powie, że dziecko
            musi sie wychorowac, bo inaczej układ odpornościowy nie jest w
            stanie sie nauczyc walki, a tworzy sie aż do ok 7 roku zycia. pech,
            że okres nauki przypada właśnie na wiek przedszkolny.

            a co do leków - to też bardzo uogólniasz. choroby bakteryjne, ja
            które przepisuje się antybiotyki nie zarażają bezpośrednio. jedne
            dzieci chorują, inne nie. podanie antybiotyku niemal natychmiast
            znosi nosicielstwo, więc gadanie, że przez chore dziecko z
            antybiiotykiem cierpia inni jest bez sensu. acz oczywiście rozsądny
            rodzic nie puści do przedszkol adziecka na antybiiotyku ani
            bezpośrednio po nim.

            co do innych leków - sa takie, które trzeba podawać o określonej
            godzinie i w określonym czasie. a nie są bynajmniej na katar.
            widocznie Twoje dziecko cieszy się dobrym zdrowiem, skoro tego
            wszystkiego nie wiesz. mówiąc szczerze zazdroszczę. ja przeszłam
            koszmar z dzieckiem w pierwsym roku przedskzola, zakończony bardzo
            inwazyjnym leczeniem na klinice dziecięcej. więc mi moja droga nie
            odpowiadaj dyrdymałów, że to rodzice sa winni chorowaniu. nie zawsze
            tak jest i to sobie trzeba uczciwie powiedzieć, a nie uogólniać. a
            teraz zastanów się, ile Twoje dziecko dzieci zarazi idąc na spacerek
            nad San i kaszląc wokoło, albo będąc w nowym tesco na przykład i
            kaszląc wokoło, zostawiając przy okazji zarazki na wózkach czy
            koszyku. :/

            nie da się uniknąc chorowania i tyle. ale dla pocieszenia powiem Ci,
            że chorowanie przedszkolne kiedyś się skończy. moja córka chodzi 3
            rok i jest o niebo lepiej.
            • Gość: ala Re: nie wytarte pupki maluchow w przedszkolach:( IP: 79.139.104.* 20.10.09, 13:48
              i sorry za literówki, baterie sie kończą w klawiaturze, czasem nie
              łapie. a czasem sama coś poprzestawiam.
              • valmont80 Re: nie wytarte pupki maluchow w przedszkolach:( 21.10.09, 10:24
                Dyskusja z Tobą to bardzo przykre doświadczenie. Dlaczego? Bo jesteś
                zawistną, złośliwą osobą, która zamiast komuś coś doradzić i
                podsunąć jakiś pomysł tylko wyszydza. W każdym z Twoich postów
                znalazłam co najmniej dwadzieścia błędów plus nieużywanie po kropce
                dużej litery też uznaje się za błąd, więc jakim prawem zawstydzasz
                innych, bo jak widziałam nie tylko mnie?! Na Uniwersytecie
                Jagiellońskim stypendium naukowe wynosi 400 zł. miesięcznie, ale
                gdybyś kiedykolwiek była na studiach to byś o tym wiedział. Zresztą
                nie zamierzam się przed Tobą tłumaczyć już z niczego. Czy jesteś
                lekarzem, że podważasz decyzje mojego lekarza?. Raczej nie, więc nie
                jesteś dla mnie autorytetem w tej dziedzinie a jedynie domowym
                znachorem. Skoro piszę, że nie mam, z kim zostawić dziecka to chyba
                tak jest, nie każden chce zostać z dzieckiem, które choruje i do
                tego ma jeszcze dwuletniego braciszka. Cały czas piszesz "stać cię
                na to" i wtedy przemawia przez Ciebie najgorsza cecha zazdrość.
                Pocieszę Cię jednak jak większość ludzi borykam się z różnymi
                problemami i nie ma, czego zazdrościć.
            • valmont80 Re: nie wytarte pupki maluchow w przedszkolach:( 20.10.09, 14:19
              Na drugim kierunku mogłam studiować dzięki stypendium za wyniki w
              nauce na kierunku pierwszym, więc nie mam, za co przepraszać!!! Nie,
              nie mam aż tyle pieniędzy, że mogę sobie pozwolić na siedzenie w
              domu jedynie pomoc finansowa ze strony rodziców nas jakoś utrzymuje
              na powierzchni. Przepraszam za jeden błąd!!! Od dzisiaj piszę ze
              słownikiem i w taki sam sposób czepiam się innych. Jeżeli chodzi o
              chorowanie to zaczęło się wszystko właśnie, kiedy moje dziecko
              poszło w wieku 3,5 roku do przedszkola (wcześniej wszystko było w
              normie tzn. od czasu do czasu drobna infekcja), po pół roku
              chodzenia do przedszkola 6 razy wzięła antybiotyk i po tym
              uzgodniliśmy wspólnie z lekarzem, że dziecko będzie brało lekarstwo
              na odporność Ribomunyl, niestety i to nie pomogło. Zdecydowaliśmy,
              że dziecko przestanie chodzić do przedszkola, a było to rok po tym
              jak do niego pierwszy raz poszła. Przez ponad rok była ze mną w
              domu, chodziłyśmy na spacery niezależnie od pogody, odwiedzałyśmy
              place zabaw, więc miała kontakt z dziećmi tylko z tą różnicą, że na
              świeżym powietrzu, więc zmniejszało to ryzyko kolejnych zachorowań.
              W ciągu roku zachorowała raz na grypę żołądkową, którą w domu
              przeszli wszyscy. Od września poszła do przedszkola i koszmar zaczął
              się od nowa, a miała się podobno uodpornić?! Lekarz uważa, że to
              wina min. rodziców, którzy nie uczą dzieci w domu podstawowych zasad
              higieny, jak np. mycie rąk po wysmarkaniu nosa ( w przedszkolu
              wszystkie zabawki są wspólne i wspólnie przez wszystkie dzieci
              dotykane). Rozmawiałam z Paniami z przedszkola i potwierdzają, że
              istotnym problemem są chore dzieci przyprowadzane do przedszkola i
              nie ma na to rady. Więc nie pisz proszę, że jak mnie stać to sobie
              mogę w domu siedzieć, bo mnie nie stać, ale stać mnie za to na to,
              że potrafię posiedzieć z własnym dzieckiem w czasie choroby a nie
              pozbywać się "problemu”, który ma katar, bolące gardło i jest
              markotne. Nie twierdzę, że robią tak wszystkie Mamy, ale się takie
              zdarzają, które na wszystko patrzą tylko przez pryzmat własnego
              dobra, a tak nie powinno być przecież przedszkole jest dobrem
              ogólnym, z którego mają korzystać wszyscy a nie tylko niektórzy.
              • Gość: ala Re: nie wytarte pupki maluchow w przedszkolach:( IP: 79.139.104.* 20.10.09, 23:55
                Na drugim kierunku mogłam studiować dzięki stypendium za wyniki w
                > nauce na kierunku pierwszym, więc nie mam, za co przepraszać

                ale ja chyba nic nie mówiłam o przeprosinach / chyba.../ i jakoś
                niespecjalnie wierzę, że jesteś w stanie studiować dzięki
                stypendium - to tak porażające kwoty, że conajwyżej na przysłowiowe
                waciki starczy. a błędów zrobiłaś nieco więcej niż jeden, ale to
                faktycznie drobiazg, nie czepiam się więcej.

                przeczysz też troche sama sobie...piszesz, że Cię nie stać na
                siedzenie w domu, a jednak siedzisz. nieważne, kto Ci pomaga.
                jednak Cie na to stać mimo wszystko. szczęściara z Ciebie.

                ale do rzeczy.

                moja córka też była okazem zdrowia, zanim poszła do przedszkola.
                owszem, to prawda, że ryzyko jakiegokolwiek zakażenia w grupie
                dzieci jest większe. ale zdaniem lekarzy dziecko musi przechorować,
                żeby wytworzyc odpornośc. dlatego jedne dzieci chorują w
                przedszkolu, a drugie zaczynają jazdę w szkole. to niestety norma.
                ja nie chodziłam do przedszkola wcale, a chorowałam potwornie. i to
                na gorsze choroby niz teraźniejsze. nie ma reguły.

                pisałam Ci wyżej - ja tez zabrałam córkę z przedszkola i guzik to
                pomogło. a lekarz, do którego miałam zaufanie twierdził, że to na
                bank pomoże. nie pomogło. było coraz gorzej. i dlatego straciwszy
                zaufanie do człowieka, który wyciągnął ode mnie masę pieniędzy i
                pogrążał mi tylko dziecko, doprowadzając do kolejnych powikłań po
                banalnych katarkach, w końcu wylądowałam w klinice dziecięcej. i
                dopiero tam ktoś w końcu pomógł. moje dziecko zaliczyło kilka
                szpitali, operację, rehabilitację i sanatorium. i dopiero po 2
                latach była w końcu poprawa. najgorszemu wrogowi nie zyczę podobnych
                przejść.

                powiedz mi jeszcze, na jakiej podstawie lekarz przepisał ribomunyl?
                ribomunyl nie jest lekiem , ale szczepionką. robiłaś jakies
                badania, czy dostałas szczepionke od lekarza tak, na gębę? każda
                ingerencja w ukł. odpornościowy MUSI być poprzedzona badaniami,
                inaczej podawanie szczepionki nie ma sensu - ona musi być
                indywidualnie dobrana do potrzeb dziecka. podawanie szczepionki bez
                badań może być niebezpieczne, a nawet groźne - ponieważ stymulujesz
                ukł. odpornościowy nie tam, gdzie trzeba. a choroby ukł.
                odpornościowego wiadomo, jakie są...

                Od września poszła do przedszkola i koszmar zaczął
                > się od nowa, a miała się podobno uodpornić?!

                a gdzie się miała uodpornić, jeśli nie chorowała? tylko
                przechorowanie choroby uczy ukł. odpornościowy jak walczyć. samych
                wirusów od kataru jest dobrze ponad 200.

                Lekarz uważa, że to
                > wina min. rodziców, którzy nie uczą dzieci w domu podstawowych
                zasad
                > higieny, jak np. mycie rąk po wysmarkaniu nosa ( w przedszkolu
                > wszystkie zabawki są wspólne i wspólnie przez wszystkie dzieci
                > dotykane).

                i to jest 100% racji. dlatego powtarzam to, co napisałam w moim
                pierwym poście w tym wątku - od uczenia są rodzice, a nie
                przedszkole. przedszkole ma wspomagać, a nie uczyć.


                Więc nie pisz proszę, że jak mnie stać to sobie
                > mogę w domu siedzieć, bo mnie nie stać,

                no przestań - jakby Cię nie było stać, poszłabys do pracy. ;)

                Nie twierdzę, że robią tak wszystkie Mamy, ale się takie
                > zdarzają, które na wszystko patrzą tylko przez pryzmat własnego
                > dobra,

                owszem, zdarzają się, nad czym ubolewam... ale są tez gorsze
                babsztyle...

                przykład podaję :)

                siedzę z dzieckiem w przychodni. obok siedzi chłopak - nastolatek z
                widoczną ospą wietrzną. wiadomo - franca zaraźliwa jak diabli. mama
                chłopca prosi o wejście bez kolejki, bo chłopak naprawde wyglądał
                koszmarnie źle i było widać, że siedzi z wysoką gorączką. na to
                baby - NIE!!!!!!! teraz moja kolejka! cud przykład na po pierwsze
                coś , co zwane jest empatią, a po drugie - w interesie własnych
                dzieci trzeba było puścic tego chłopaka bez kolejki, żeby nie
                zaraził pół przychodni. na szczęście lekarka wyszła z gabinetu ,
                zjechała baby i ospowicz wszedl bez kolejki.

                a w przedszkolach problem jest jeden... panie nie mają instrumentów
                prawnych, żeby dziecka do przedszkola nie przyjąć w czasie choroby.
                moga jedynie prosić. albo wezwać kartekę i matce wstydu narobić.
                nasze panie są odpowiedzialne pod tym względem i jeśli dziecko
                czuje sie źle, wzywają natychmiast do przedszkola. raz po mnie
                zadzwoniono - dziecko szło do przedszkola zdrowe, bez żadnych
                objawów chorobowych, po kilku godzinach odebrałam z wysoką gorączką.

                dlatego będe powtarzac jak mantrę - dobre przedszkole to nie
                wypasione zabawki i plac zabaw. dla mnie dobre przedszkole to dobra
                opieka, pilnująca dzieci w SALI i poza nią - a nie na zasadzie
                zostawienia dzieci i picia kawki. w moim przedszkolu sa gorsze
                warunki lokalowe - ale to jest naprawdę w tym momencie najmniej
                istotne. ważne, że panie sa odpowiedzialne.
    • valmont80 Re: nie wytarte pupki maluchow w przedszkolach:( 20.10.09, 14:56
      www.dniodpornosci.pl/index.php?go=info&info_id=7
      www.edziecko.pl/edziecko/1,88654,5955055,Coraz_wiecej_dzieci_choruje_na_ciezkie_infekcje_gornych.html

      www.przedszkola.edu.pl/_publikacje/e_krawiec/edukacja%20zdrowotna%20w%20przedszkolu.doc
      www.rodzice.pl/male-dziecko/zdrowie/Higiena.html
      www.osesek.pl/zdrowie-i-pielegnacja-dziecka/pielegnacja-dziecka/1008-jak-nauczyc-male-dziecko-dbac-o-higiene.html
      • Gość: pyza Re: nie wytarte pupki maluchow w przedszkolach:( IP: *.tktelekom.pl 20.10.09, 19:34
        wszyscy mądrze piszą na forum dlaczego nikt nie reaguje na bieżąco rodzice boją
        się że uwagi skierowane do pań lub dyrekcji odbiją się negatywnie na dzieciach
        a gdyby wszyscy podnieśli raban to w jednym czy drugim przypadku wymusiłoby to
        pozytywne zmiany bo przedszkola są dla dzieci a nie dzieci dla przedszkoli a w
        Przemyślu wcale nie tak łatwo znaleźć dobre.
        • Gość: pedro paulo Re: nie wytarte pupki maluchow w przedszkolach:( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.09, 22:52
          "Ribomunyl" to chyba na ryby uodparnia:-)))))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka