Dodaj do ulubionych

Historia naszej afirmacji

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.10, 16:00
"Oto drugi przykład z życia, z listu pani Marii z Przemyśla: „Mieszkam w średniej wielkości mieście. Ludzie są tu na ogół dobrzy, skorzy do pomocy, ale nie zawsze jest ona właściwie udzielana, co sprawia, że czasem zamiast pomóc zaszkodzą. Ale bywają też tacy, którzy najchętniej osoby niewidome pozamykaliby w domach. Niedawno miałam na ten temat bardzo przykrą przygodę.

Co jakiś czas muszę brać zabiegi, żeby pomóc swojemu kręgosłupowi. Ustaliłyśmy z panią doktor, że na zastrzyki będę przychodzić do gabinetu zabiegowego. Pierwszy dzień był bez problemów. W drugim dniu wyszłam z gabinetu i miałam do pokonania trzy niewielkie stopnie, które zaopatrzone były w podjazd, z którego zaczęłam spadać. Przyszedł mi z pomocą pewien pan, który na pewno uratował mnie przed złamaniem ręki lub nogi. Przy tej okazji jednak musiałam wysłuchać różnych komentarzy: «Dlaczego nie dali jej zastrzyków do domu?», «To nie ma już jej kto przyprowadzić?». Gdyby komuś widzącemu przydarzyła się podobna historia, to nikomu nie przyszłoby do głowy, aby tak i w ten sposób (jakbym na dodatek była głucha) mówić. Przecież to ja sama chcę być samodzielna. Chcę robić zakupy, płacić rachunki, wychodzić na spacer...”.

Historia naszej afirmacji - rp.pl
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka