Gość: prezes
IP: *.prz.rzeszow.pl
24.01.05, 15:04
"Wiktoria ma jedenaście dni, jest wcześniakiem i nadal wymaga bardzo
troskliwej opieki. Ale nie byłoby jej na świecie, gdyby lekarze z Przemyśla
nie zdecydowali się na nowatorski zabieg
- Jest śliczna. Każdego dnia widać, że jest coraz silniejsza - mówi pani
Katarzyna z Przemyśla o swojej maleńkiej córeczce. To, że mała żyje, to
niemal cud. Pani Katarzyna trafiła do szpitala w 23. tygodniu ciąży, lekarze
rozpoznali u niej odklejające się łożysko. To mogło oznaczać tylko jedno -
trzeba rozwiązać ciążę, a lekarze muszą podjąć decyzję bardzo szybko, bo płód
obumiera, a zdrowie matki jest także poważnie zagrożone. Ponieważ jest to
stan zagrażający życiu matki, zabieg wykonuje się bez względu na to, czy jest
to piąty czy dziewiąty miesiąc ciąży. Dziecko pani Katarzyny nie miało szans
na przeżycie, nawet gdyby lekarze natychmiast wykonali cesarskie cięcie: było
za małe. Ginekolodzy z przemyskiego szpitala zdecydowali się więc na
nietypowy zabieg: usunięcia krwiaka, który powstał po odklejeniu się łożyska
i był przyczyną krwotoku. - To była jedyna szansa na to, żeby uratować
dziecko. Otworzyliśmy więc macicę i nie naruszając struktury błon płodowych
zamknęliśmy wszystkie otwarte naczynia krwionośne - wyjaśnia doktor Grzegorz
Raba, ordynator oddziału położniczo-ginekologicznego w Szpitalu Wojewódzkim w
Przemyślu.
Po zabiegu ginekologom udało się utrzymać ciążę pani Katarzyny przez kolejne
sześć tygodni. Wiktoria urodziła się w połowie ósmego miesiąca ciąży. Ważyła
1100 gramów, dwa razy więcej niż wtedy, gdy lekarze usuwali krwiak. -
Wcześniak urodzony w 30. tygodniu ciąży, z taką wagą nadal wymaga bardzo
intensywnego leczenia - mówi doktor Jadwiga Mierzejewska-Pajda, ordynator
oddziału noworodkowego.
Maleńka Wiktoria dostaje leki wspomagające rozwój płuc, antybiotyki. Przebywa
w inkubatorze, ale oddycha bez pomocy respiratora. - Wypiszemy ją ze
szpitala, gdy będzie ważyć co najmniej dwa kilogramy. Mam nadzieję, że będzie
się dobrze rozwijała - dodaje pediatra.
Pani Katarzyna jest codziennie u córki. - Bardzo mi zależało, żeby się
urodziła, dlatego byłam zdecydowana na każdy zabieg, który uratowałby jej
życie. Wiem, że to, co zrobili lekarze, to była nasza jedyna szansa - mówi
pani Katarzyna.
- Nie wiem, czy wcześniej ktoś w Polsce wykonał taki zabieg. Ja nie
słyszałem. Szukamy w literaturze medycznej podobnych przypadków - przyznaje
doktor Raba.
Dla Gazety
Prof. Marek Spaczyński, prezes Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego
- Medycyna idzie ogromnie do przodu. To, co kilka lat temu było
niewyobrażalne, dziś jest standardem. Lekarze wykonują operacje płodu,
likwidują wady serca, odbarczają wodogłowie. Przyznam się jednak, choć
pracuję jako lekarz ponad 35 lat, to nie słyszałem, żeby ktoś zrobił taki
zabieg, jak zrobili koledzy z Przemyśla. To jest ogromny sukces. Na pewno
byli to bardzo dobrzy lekarze, z ogromną wiedzą i wyobraźnią. Teraz czekamy
na publikację na temat tego zabiegu." za GW