chris1970 02.08.05, 08:26 biznes.onet.pl/0,1141493,wiadomosci.html Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: voyto Re: Myśl techniczna w Przemyślu IP: 212.160.138.* 02.08.05, 08:59 ciekawe czemu te milion złotych corocznych oszczędności jak dotąd nie przekłada się na zwiększenie częstotliwosci kursowania autobusów...niektóre numery mają 1- 2 kursy w ciągu dnia a przecież powiunno ich być co najmniej 15 by w ogóle istniał sens utrzymania danej linii...może ktoś wie? Odpowiedz Link Zgłoś
vicerapapo Re: Myśl techniczna w Przemyślu 02.08.05, 09:04 Przemyśl to nie jest Kraków czy Warszawa! Tutaj najzwyczajniej w świecie nie ma tylu pasażerów. Ja się nie dziwię temu, że linie są likwidowane. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: asda Re: Myśl techniczna w Przemyślu IP: *.server.ntli.net 02.08.05, 10:18 a ja sie dziwie. co to znaczy, ze nie ma pasazerow? w koncu przemysl jeszcze sie nie wyludnil. i nie wszyscy maja samochody i nadmiar pieniedzy na benzyne. ktos juz napisal, ze przyczyna spadku liczby pasazerow jest idiotyczny rozklad jazdy i trudno sie z tym nie zgodzic. gdyby trasa linii i rozklady jazdy byly dostosowane do potrzeb pasazerow, to napewno chetniej korzystaliby z komunikacji miejskiej Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: imac Re: Myśl techniczna w Przemyślu IP: *.chello.pl 02.08.05, 11:31 Ja tez sie dziwie. Tyle juz na ten temat napisano na tym forum, ze rozklad jazdy jest absurdalny, ze mzk jest jednym z najgorzej zarządzanych przedsiębiorstw w Przemyślu i nie sposób się z tym nie zgodzić. Idea komunikacji miejskiej jest taka, ze powinno się wyjść na przystanek i w racjonalnym czasie doczekać się na autobus. Tymczasem mzk Przemysl wymaga ode mnie noszenia rozkladu w kieszeni i dostosowywania wszystkiego do swoich kursów (a co mają robić ludzie, którzy nie mają czym wrócić z pracy do domu, a takich znam?). Rozklad jest rodem z PRL-u i dyrekcja zapomniała że żyjemy w czasach kiedy do pracy wychodzi się nieco później niż kiedyś i przez to nie wszyscy kończą pracę o 15. Istotą komunikacji miejskiej jest jej REGULARNOŚĆ, ktora juz sama w sobie zachęca pasażerów do korzystania z autobusów. I prosze nie pisać, że Przemyśl jest zbyt małym miastem, bo sądzę że nikt nie oczekuje linii kursujących co 5 minut. Problem w tym, że zaledwie KILKA linii obsługujących centrum miasta i największe osiedla powinno nursować conajmniej 2 razy na godzinę, nawet kosztem likwidacji innych linii, choć nie całkowitej, bo przecież w godzinach szczytu te linie mogły by mieć wydłużane kursy, aby obsługiwać mniej popularne rejony miejskie i podmiejskie,tam gdzie teraz kursują linie "egzotyczne" np kursujące 4-5 razy na dobę. Wszystko w MZK działa odpychająco na pasażerów, stan taboru, jego oznakowanie. Przypomnę że w większości MNIEJSZYCH miast autobusy mają jednolite, elektorniczne oznakowanie w postaci tablic. Przemyskie MZK ogranicza się do podania punktu początkowego i końcowego, choć podobno mamy być miastem atrakcyjnym dla turystów. Tymczasem czy ktoś nie znający dobrze Przemyśla i okolic będzie wiedział którędy kursuje autobus oznakowany np. "Wilsona - Witoszyńce" To znaczy że pasażer MUSI wiedzieć gdzie są Witoszyńce (ja nie wiem) albo przed odjazdem przestudiować uważnie cały rozkład i zapamiętać autobusy jadące np ul. Lwowską czy Słowackiego, bo na tablicy na autobusie tego nie przeczyta. O tym jak MZK traktuje pasażerów może świadczyć drobny fakt: na głownym przystanku autobusowym przy Jagiellońskiej rozkład jazdy umieszczono PO DWÓCH STRONACH tej samej tablicy, więc aby go przeczytać należy obejść cały przystanek, pod warunkiem że ktoś nie siedzi na ławce, bowiem w objawieniu czyjegoś geniuszu jest to tablica sąsiadująca z ławką, więc jeśli ktoś na niej siedzi to zasłania sobą rozkład jazdy. Oczywiście to drobiazg, ale pokazuje że zajmują się tym ludzie nie jeżdzący nigdy autobusami. Dodam jeszcze że tablice obok (tak, aby cały rozkład był dostępny w jednym miejscu) były WOLNE i oczekiwały na reklamy.... Wsponieć jeszcze można o tym, że autobusy są zwyczajnie niedomyte, ja rozumiem że są stare, ale dlaczego brudne? Więc, tu zwracam się do rapapo, "godzenie się i rozumienie istniejącego stanu rzeczy" jest dla mnie cokolwiek niezrozumiałe. Czy MZK usiłowało sięgnąć po jakiekolwiek zewnętrzne fundusze, choćby z UE, na oznakowanie taboru czy remont przystanów, o zakupie nowego taboru nie wspominając? Zamiast tego funduje idiotyczne akcje w postaci "sprejowania" przystanków... Odpowiedz Link Zgłoś