Dodaj do ulubionych

go łębie --czy mamy przesrane ??

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.07, 20:04
co ze stadkiem gołebi na manhatanie i w rynku??
1. ptasia grypa czy one stanowią zagrozenie ??
2. zapaskudzone samochody ,elewacje i niejeden przechodzień, zapewnie
interesująco bedzie wygladał osrany szklany dach oraz taras muzeum.
co z tym fantem zrobić ??? zapewne na sanepid nie ma co liczyc.
Obserwuj wątek
    • Gość: Pavulon Re: go łębie --czy mamy przesrane ?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.07, 20:57
      Zawsze można usiąść w Rynku i udawać że się je karmi - w rzeczywistości zmieszać
      karmę z jakimś środkiem ptasiobójczym :D.
    • rafalgil Re: go łębie --czy mamy przesrane ?? 07.12.07, 21:05
      Gość portalu: Michu napisał(a):

      > co z tym fantem zrobić ??? zapewne na sanepid nie ma co liczyc.

      Tępić dokarmiaczy.
    • Gość: Grucha Re: go łębie --czy mamy przesrane ?? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.12.07, 21:31
      Dlaczego wątek ze znakiem zapytania??? Przecież my JUŻ mamy przesrane. Manhattan
      tonie w gównach, z przystanków i kiosków przy Jagiellońskiej guano wręcz spływa
      na przechodniów, kamienice przy kazimierzowskiej i Serbańskiej....szkoda mówić.
      Pewnie zaraz odezwą się obrońcy praw zwierząt. Jeśli tak, to mam dla nich
      propozycję. Niech codziennie rano i wieczorem doprowadzają do idealnego porządku
      miejsca "ozdobione" przez biedne, niewinne ptaszki. Władze miasta muszą
      zareagować szybko i zdecydowanie.
      • Gość: lech Re: go łębie --czy mamy przesrane ?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.07, 09:40
        czy w ptasich odchodach utrzymuje sie wirus ptasiej grypy ??
        skoro zamkniete na fermie indyki zaraziły sie jak pisali od odchodów
        przelatujacego dzikiego ptactwa ??
      • gladiolus Re: go łębie --czy mamy przesrane ?? 09.12.07, 22:30
        Na dachu budynku przy Ratuszowej10a zamontowane są głośniki.Gdyby odtwarzać
        przez nie odgłosy jastrzębi lub innych drapieżnych skrzydlatych braci? Może
        dachowe zasrańce,grochem karmione ,żyletką w ogon nacinane odfruną i przestaną
        niszczyć nowe elewacje,chodniki i karoserie aut?Z pewnością jednak Straż Miejska
        powinna codziennie karać mandatami pewnego buraka, wysypującego kilogramy
        karmy.Wiem,że Temida uznała onegdaj to za znikomą szkodliwość społeczną,ale syf
        jaki pozostawiają jest widoczny gołym okiem.
        • Gość: Imac Re: go łębie --czy mamy przesrane ?? IP: *.chello.pl 10.12.07, 13:30
          Chciałem tylko przypomnieć, że odchody gołębie należy MYĆ. Wystarczy wiadro,
          woda i szczotka i już przystanki na Jagiellońskiej byłyby czyste.
          W przypadku zabytków wystarczy montować kolce, tak jak na ostatnio
          wyremontowanych kamienicach i "gołąb nie siada".
          To wystarczy. Gołębie są elementem krajobrazu większości miast historycznych.
          Nie wszystkie zwierzęta muszą służyć człowiekowi, człowiek też ma obowiązki
          wobec zwierząt i jak czytam wasze pomysły o żyletkach i trutkach na szczury to
          robi mi się słabo.
          • gladiolus Re: go łębie --czy mamy przesrane ?? 10.12.07, 22:13
            "Grochem karmiony,żyletką w ogon nacinany" to sympatyczne określenie pochodzi od
            Stefana Wiecheckiego.Gołębie były od zawsze elementem miast nie tylko
            historycznych.To prawda.Od zawsze jednak stanowiły problem.Nie tyle ich sama
            obecność, co nadmierna populacja.W całej Europie ogranicza się liczebność
            gołębi.Stosuje się nawet środki chemiczne i farmakologiczne upośledzające
            rozrodczość.W Przemyślu problemem jest fakt skumulowania się tych sympatycznych
            skądinąd ptakow w jednym miejscu.Miejscem tym jest Rybi Plac obok ulicy
            Serbańskiej.Tam codziennie pewien sklepikarz wysypuje na trawnik karmę.Nie
            pomoże mycie i sprzątanie bo na kilkudziesięciu metrach kwadratowych nie ma
            trawy.Jest błoto i guano.Serbańska i Ratuszowa pomimo tego ,że ktoś sprząta
            chodniki codziennie wyglądają okropnie .Na łajnie można się zabić.Gdyby ten
            ramapitek dokarmiający ,robił to nad Sanem OK.Jestem przeciwny truciu ptakow,ale
            jeżeli nikt nie poradzi sobie z tym pozbawionym wyobrazni typem to obawiam się
            reakcji np kogoś z właścicieli kamienic.Chorej reakcji!Magistrat walczył z nim i
            przegrał niestety.Oby nie wygrała trutka.
          • Gość: Grucha Re: do Imaca IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.12.07, 22:31
            Zapraszam do MYCIA gołębiego gówna, proszę podaj datę i godzinę kiedy wyjdziesz
            ze szczota i wiaderkiem. Chętnie pooglądam Twój heroiczny i jakże ludzki czyn.
            • Gość: Imac Re: do Imaca IP: *.chello.pl 11.12.07, 04:17
              > Zapraszam do MYCIA gołębiego gówna, proszę podaj datę i godzinę kiedy wyjdziesz
              > ze szczota i wiaderkiem. Chętnie pooglądam Twój heroiczny i jakże ludzki czyn.

              Nie bądź śmieszny. Czy to jest mój kiosk? Czy ja biorę pieniądze od miasta za
              utrzymanie w czystości ulic i chodników? Zawsze jest tak samo, najłatwiej
              wytruć, najtrudniej regularnie sprzątać.
              A jeśli populacja jest za duża (jak pisze Gladiolus) to można osiedlić sokoła :)
              Z resztą polskie miasta podbija wrona siwa, jest silna, inteligentna,
              wszystkożerna i nie ma naturalnych wrogów, przy czym świetnie adoptuje się w
              miastach. Niestety ta wrona powoduje mocne ograniczenie populacji nie tylko
              gołębi, ale w ogóle wszystkich ptaków.
              • Gość: Grucha Re: do Imaca IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.12.07, 10:23
                Nie wiem kto tu jest śmieszny? Wytłumacz mi w imię czego właściciel
                prywatnej kamienicy w centrum miasta ma ponosić (ponoć niemałe)
                koszty instalowania kolców przeciw gołębiom? A nawet jeśli je
                zamontuje, to co gołębie od razu przestaną, za przeproszeniem,
                sr..??? W tej chwili jest to bardzo poważny problem dla miasta i nie
                czas używać górnolotnych haseł, że ptaki te wpisują się w pejzaż
                miast. Nawet jeśli tak było, to nasuwa się pytanie czy tak musi być
                nadal? I czy ptaków musi być tak dużo? Ciekawe też co powiesz, jak
                dodatkowo przywloką ptasią grypę???
                • Gość: Imac Re: do Imaca IP: *.chello.pl 11.12.07, 18:03
                  Wytłumacz mi dlaczego miasto ma ponosić koszty utrzymania skwerów i chodników
                  zanieczyszczanych przez psy. Przecież są takie ulice, gdzie nie da się przejść
                  normalnie. Ja nie mam psa. Więc w imię czego moje pieniądze mają być wydawane na
                  sprzątanie? Wytruć wszystkie psy!

                  p.s. wiem, że to co napisałem jest idiotyczne, ale przecież tak samo idiotyczne
                  i oparte na tych samych przesłankach jest to, co ty napisałeś.
                  Właściciel kamienicy nie ma powodów by wydawać pieniądze na zabezpieczenia, ale
                  ma powody by postulować wytrucie ptaków. Bo przecież tak jest łatwiej. Po co
                  wydawać kasę. Nie chcesz mieć obsranej elewacji, to wydaj na kolce. Nie chcesz
                  mieć obsranych chodników, to wydaj na sprzątanie. Nie chcesz mieć zeszpeconego
                  kiosku? To go umyj raz na miesiąc. I tyle.

                  Człowiek ma trochę więcej obowiązków wobec świata i przyrody, niż wyłączne
                  dbanie o własny portfel, jeśli tego nie zauważasz, to współczuję.
                  • Gość: Grucha Re: do Imaca IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.12.07, 22:53
                    Sorry, ale faktycznie idiotyczny wywód. Po pierwsze pies ma właściciela,
                    przynajmniej powinien mieć. Jeśli pies nafajda na chodnik jego właściciel, gdy
                    tego natychmiast nie sprzątnie, powinien ponieść SUROWĄ karę, zaś wałęsające się
                    psy należy wyłapywać. Gołębie są wolne i nikt za nie nie odpowiada. Czy więc w
                    imię obowiązków człowieka wobec świata i przyrody mam pozwalać, aby gołębie
                    srały mi na głowę, a jeśli nie trafią wydawać swoje pieniądze, aby ktoś (
                    kto?????) to guano łaskawie posprzątał? W odruchu człowieczeństwa wybuduj za
                    miastem gołębnik i tam "przeprowadź" całą tą ptasią atrakcję turystyczną
                    Przemyśla, a ja jestem skłony raz do roku dać 50 zeteł na ich utrzymanie, byle z
                    dala od mojego miasta. I wtedy porozmawiamy.
                    • Gość: Imac Re: do Imaca IP: *.chello.pl 12.12.07, 02:32
                      To prawie jak powrót do średniowiecza. Pies ma człowieka, swojego pana, a inne
                      zwierzęta są bezpańskie, czyli możemy robić z nimi co nam się podoba, na
                      przykład wytruć, bo nie machają ogonami na nasz widok, nie są nam posłuszne i
                      śmią wydalać tam, gdzie się im podoba.

                      Dziwi mnie, że zadajesz takie głupie pytania, jakoby było strasznie trudne do
                      ustalenia kto ma sprzątać guano. Sprzątanie, z guana czy z czegokolwiek innego
                      należy do właściciela. Wręcz właściciel ma obowiązek utrzymywać czystość. O
                      teren publiczny ma obowiązek dbać miasto, o teren prywatny ma obowiązek dbać
                      prywatny właściciel.
                      A najbardziej rozbawiło mnie to stwierdzenie "byle z dala od mojego miasta".
                      Wybudowałeś Przemyśl, czy tylko ze względu na to, że jesteś człowiekiem uważasz,
                      że to twoje miasto w takim stopniu, że możesz decydować które zwierzęta mogą w
                      nim żyć, a które nie powinny?
                      Uważam, że większość problemów wynika z lenistwa. Łatwiej jest wyłożyć truciznę,
                      niż zakupić kolce, niż wspiąć się na dach własnego kiosku i umyć go wodą i
                      szczotką, albo niż oczyścić trawnik, albo (o zgrozo) wysypać na nim ziemię i
                      zasadzić nową trawę.
                      Populację można ograniczyć na sto humanitarnych sposobów - dbać o czystość, nie
                      dokarmiać zbyt intensywnie, ograniczać miejsca bytowania, sprowadzić naturalnych
                      wrogów, emitować dźwięki itp, itd. Ale u nas nikomu się nie chce, po co się
                      wysilać, skoro można wytruć i jeszcze uzasadnić sobie to teorią człowieka, pana
                      wszelkiego stworzenia.
                      • Gość: Boberek Re: do Imaca IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.12.07, 10:26
                        No i znowu Imac rozszerza dyskusję ( jak zwykle z Jego strony wielce pouczającą
                        i zawierającą wątki poznawcze),tyle, że podstawowe pytanie - jak rozwiązać
                        problem zasiedlania miast przez coraz większą liczbę gatunków zwierząt dziko
                        żyjących, pozostaje bez realnej odpowiedzi. Obawiam się,że proponowane przez
                        Imaca humanitarne sposoby ( pomijam,że wymienił tylko kilka, a nie sto ;-)),
                        nie na wiele się zdadzą. Spróbujcie ograniczyć miejsca bytownia wronie, wronie
                        siwej, gawronom -podniesie się krzyk pseudo ekologów,że niszczycie wspaniałe,
                        wysokie drzewa. Jakich naturalnych wrogów ma lis czy dzik? Dzik to co prawda
                        nie problem Przemyśla, ale lis już prawie tak! Jakimi dźwiękami można go
                        skutecznie wystraszyć, skoro od szczeniaka żyje w mieście? Nie dokarmiać zbyt
                        intensywnie? Można wcale nie dokarmiać, a i tak to nic nie da! Przecież dlatego
                        ta zwierzyna ciągnie do miasta,że tu może łatwiej niż w dotychczasowych
                        siedliskach sama znaleźć pożywienie. Skoro jest pożywienie, schronienie i nie ma
                        naturalnych wrogów, to populacja się rozrasta. To "oczywista oczywistość".
                        Migracja zwierząt dzikich do miast i wzrost ich populacji jest faktem,
                        stwarzającym coraz większe problemy, w tym dużo poważniejsze niż gołębie g...o.
                        Rozwiązanie tych problemów, będzie musiało prędzej czy później nastąpić.Moim
                        zdaniem, aby było skuteczne, musi być niestety bardziej radykalne. Myślę,że w
                        miarę narastania problemu, zarówno Imac,jak i inni miłośnicy zwierząt, kochający
                        je zawsze bez względu na okoliczności, pogodzą się z tym. W końcu szczury i
                        myszy to też zwierzątka!
                      • Gość: Grucha Re: do Imaca IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.12.07, 10:52
                        To Ty przypominasz człowieka średniowiecza. Z Twojego wywodu wynika, że w XXI
                        wieku powinien w domu, wokół swojego bloku trzymać całą menażerię. Na balkonie
                        świnie, przed blokiem krowy, a na półpiętrach zakładać pasieki. Życie we
                        współczesnym mieście tym się właśnie różni od tamtych czasów, że wszelka hodowla
                        została wyprowadzona poza mury miasta. Z powodu postępu dziś nikt nie wylewa
                        odchodów na głowy przechodniów. A przecież idąc tokiem Twojego rozumowania można
                        by tak robić, skoro miasto lub właściciel ma dbać o porządek. Dobrze napisał mój
                        przedmówca Boberek "Obawiam się,że proponowane przez
                        Imaca humanitarne sposoby (pomijam,że wymienił tylko kilka, a nie sto ;-)),nie
                        na wiele się zdadzą". W żadnym moim wątku nie ma mowy o truciu, każdy sposób
                        jest dobry nawet ten proponowany przez Imaca, byle był skuteczny i rozwiązał
                        problem. Bo chyba nikt nie neguje, że problem istnieje.
                        • Gość: znany Re: do Imaca IP: 195.117.172.* 12.12.07, 12:48
                          Zgadzam sie z Imaciem co do tego ze człowiek jest odpowiedzialny za
                          swoje wyczyny. Ściągnął do miasta ptaki i musi ten problem rozwiązac
                          w sposob humanitarny!. Z moich obserwacji wynika że gdyby nie
                          dokarmianie to ptaki same by sie wyniosły. Cały problem to
                          wyrzucanie z okien i balkonow pożywienia a także wyrzucanie do
                          śmietnikow żarcia do ktorego ptakom łatwo sie dostac. Rozwiązaniem
                          jest uświadomienie ludziom jaką krzywde robią ptakom i samym sobie.
                          • Gość: Boberek Re: do Imaca IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.12.07, 13:14
                            Znany! Wydaje mi się, że bardzo trywializujesz problem. Poza tym,gdyby Twoje
                            obserwacje miały być prawdziwe, to zwierzęta ( nie tylko ptaki) nie przenosiłyby
                            się do "czystych" miast ( jak np. Singapur), a tak nie jest. Problem zasiedlania
                            miast ( w różnym stopniu)przez dzikie zwierzęta, jest problemem światowym (są na
                            ten temat prace naukowców, ale i popularne audycje w TV). Wydaje mi się,że sama
                            świadomość, nawet najwyższa, nie odwróci pewnych trendów. Moim zdaniem problem
                            zostanie rozwiązany wtedy gdy tzw. opinia publiczna uświadomi sobie zagrożenia (
                            rzeczywiste i urojone) wynikające z tego faktu. A zostanie on rozwiązany tak
                            samo "humanitarnie", jak "zaprowadzanie demokracji" w Iraku. Na razie widzę
                            takie wyjście: Wszyscy bezkrytyczni miłośnicy gołębi powinni, za radą Imaca,
                            chwycić z miotły i zmywać gołębie g...a!
    • Gość: Marian .... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.12.07, 13:25
      Poszukałem na stronie urzędu uchwałę, która dotyczy m.in. gołębi.
      Podaję dokładnie namiary na nią – Uchwała Nr 3/2006 Rady Miejskiej w
      Przemyślu z dnia 26 stycznia 2006r. W par. 2 pkt 21 i 22 możemy się
      dowiedzieć, że gołębie to zwierzęta gospodarskie, które stały się
      bezdomne. Co to znaczy? Że za nie odpowiada GMINA !!!!!! To ona
      powinna rozwiązać ten problem, bo z tego co wiem odpowiada za
      bezdomne zwierzęta, nie tylko bezpańskie psy czy koty. Także GMINA
      zajmuje się wyłapywaniem bezdomnych zwierząt. Miasto ma przecież
      schronisko dla bezdomnych zwierząt, czemu nie wyłapie gołębi i ich
      tam nie umieści? Gołąb jest tak samo zwierzęciem gospodarskim jak
      świnia czy krowa. Gdyby tak w mieście rozmnożyły się świnie, od razu
      by je wyłapano.
      Lubię zwierzęta, ale kiedy pojawia się ich duża liczba należy je
      zredukować lub przenieść w inne miejsce, tak się robi w Rzymie,
      gdzie co roku opanowują miasto szpaki.
      Nie rozumiem myślenia ludzi, którzy uważają, że lepsze od
      profilaktyki jest leczenie. Zamiast zmniejszenia populacji gołębi
      zalecają mycie okien, parapetów itp. Takie rozumowanie, za
      przeproszeniem, przypomina myślenie dawnego chłopa galicyjskiego, na
      podwórku którego nie było miejsca pozbawionego odchodów drobiu, psów
      itp. Takie swojskie bagienko niestety można zauważyć i dziś w
      mieście. Cóż, od lat zwiększa się napływ ludności wiejskiej do
      miast, i to tej niekoniecznie kochającej czystość i porządek.

      • Gość: Imac Re: .... IP: *.chello.pl 13.12.07, 10:46
        Przestałem rozumieć o co chodzi w tej dyskusji. Tezy, że życie ze zwierzętami
        jest charakterystyczne dla średniowiecza (dla jednych) i dla życia na wsi (dla
        drugich) nie zasługują na to, by je komentować.

        Chciałem tylko zauważyć, że są zwierzęta, które bytują przy człowieku (a nie
        gdzie indziej). Że są zwierzęta, które mieszkają w miastach (a nie gdzie
        indziej). I nie chodzi tu o zwierzęta domowe. Do takich zwierząt należą m. in.
        wróble i gołębie. Gdy człowiek opuszcza, porzuca jakieś miejsce, to są
        zwierzęta, które opuszczają to miejsce razem z nim.
        Miasto nie jest ekosystemem zamkniętym, wypreparowanym z otoczenia, jak
        chcieliby niektórzy, dla których symbolem nowoczesności jest miasto bez
        zwierząt. Bo w XXI wieku mocno przebrzmiała ta nowoczesność, w wieku troski o
        ekologię i bioróżnorodność.

        Problem dzikich zwierząt migrujących do miast jest trochę czymś innym, choć nie
        przeczę, że ważnym.
        • Gość: znany Re: .... IP: 195.117.172.* 13.12.07, 11:28
          Problem z adaptacją zwierząt w nowych warunkach jakie stwarza
          człowiek swoją cywilazacją to czysta kwadratura koła.wyprowadzenie
          ich z aglomeracji moze nastąpic tylkowtedy gdy zapewnimy im
          lepszewarunki bytowania w wyznaczonym miejscu. żadne apele i
          paragrafy nie zmuszą miłośnikow zwierząt do zaniechania
          altruistycznej działalności na ich rzecz.Ja sam gdy widze zmarzniete
          wrony za oknem - łamie sie i rzucam im co nieco. Pojedynczy obywatel
          nie ma szans na rozwiązanie tego problemu . Tu musi działac jakaś
          organizacja posiadająca odpowiednie środki. Moim zdaniem jest to
          śpieka przyszłości.
        • Gość: Boberek Re: .... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.12.07, 11:29
          W tej dyskusji chodzi głównie o to, czy człowiek powinien, a jeżeli tak to w
          jaki sposób, ograniczać nadmiernie rozrastające się populacje zwierząt. Akurat w
          tym wątku jest mowa o mieście i gołębiach, ale problem zdefiniowany na początku,
          jako szerszy zawiera również i to. Ty twierdzisz, że można to robić w sposób
          humanitarny, bez stosowania drastycznych środków. Ja uważam inaczej. W pewnych
          przypadkach (do nich zaliczam gołębie), prędzej czy później muszą być
          zastosowane środki skuteczne, aczkolwiek nie koniecznie z punktu widzenia
          gołębia humanitarne. Tak n awiasem, czy profilaktyczne gazowanie milionów sztuk
          drobiu z powodu H5N1 lub wyrżnięcie tysięcy sztuk bydła z powodu choroby
          wściekłych krów jest humanitarne??? Co do wróbla i gołębia to mieszkają one nie
          tylko w miastach, także gdzie indziej. Z gołębiem w mieście, jest jeszcze ten
          problem, że skutecznie wypiera on z zajmowanych przez siebie terenów zarówno
          wróbla jak i inne mniejsze ptaki.I na koniec - gołąbek uchodzący za symbol
          pokoju, w swym rzeczywistym zachowaniu w stosunku do "swoich braci" i innych
          ptaków, jest raczej wojownikiem i agresorem.
          • Gość: Imac Re: .... IP: *.chello.pl 13.12.07, 12:33
            Nie na wszystko ma się wpływ. Nie podobają mi się metody przemysłowego chowu
            zwierząt, ale niewiele mogę na to poradzić. Jako konsument mogę tylko nie
            kupować produktów pewnych firm, albo np. kupować wiejskie jaja, a jeśli w
            supermarkecie, to wybierać te z chowu ściółkowego.
            Czuję dyskomfort z powodu profilaktycznego uśmiercania np 100 tysięcy kurczaków,
            ale rozumiem, że h5n1 jest szybko mutującym wirusem, może zacząć się przenosić z
            człowieka na człowieka i jak mam wybór 100 tysięcy kurczaków, albo 100 tysięcy
            ludzi, to zawsze wybiorę ludzi.
            Podobnie z wściekłymi krowami, choroba ta jest jedną z najdziwniejszych i do
            dziś nie wiadomo na 100% co ją powoduje (priony są tylko jedną z hipotez).

            Tutaj rozmawiamy o rzeczach bardziej przyziemnych, możliwość ptasiej grypy nie
            może być przyczyną usuwania wszystkich ptaków.
            Chodzi o gołębie i o kupy po prostu.
            Człowiek tak bardzo przekształcił środowisko, że ma obowiązek dbać już nie tylko
            o siebie. Więc jeśli jakiś problem przybrał poważne rozmiary to ma obowiązek
            rozwiązywać go w sposób humanitarny. To, że gołębie robią kupy, a właściciel
            kiosku nie zna wiadra oraz szczotki nie jest jeszcze powodem do wielkiej (i
            brutalnej)ingerencji.

            Poza tym ekosystem reguluje się sam. Skoro jest tak dużo gołębi, to widocznie
            jest dla nich dużo pożywienia. Najpierw przetrzebimy gołębie. Drastyczny spadek
            liczby gołębi spowoduje wzrost populacji wróbli. No to będą komuś przeszkadzały
            wróble. Przetrzebimy wróble, to się okaże, że nagle w mieście jest zbyt wiele
            uciążliwych owadów. No to owady będziemy tępić chemią. Aż pewnego dnia obudzimy
            się w sztucznym świecie, który nie może istnieć bez głębokiej ingerencji człowieka.
            Gołębie poza tym, że wydalają pełnią też pożyteczne funkcje. Oczyszczają miasto
            z resztek pożywienia, przez co na przykład nadmiernie nie rozrasta się populacja
            gryzoni (a to jest b.ważne), pożerają też małe ślimaki.

            Nie napisałem, że gołąb i wróbel żyją tylko w miastach, ale napisałem, że
            towarzyszą one człowiekowi, a człowiek żyje przecież nie tylko w miastach. Gołąb
            został udomowiony 4000 lat temu. Jego FORMA miejska (columba livia urbana) żyje
            tylko w miastach i to prawdopodobnie od samego zarania miast. Piszę o gołębiu
            skalnym (dla nas "gołębiu zwykłym), a nie o sierpówce, która skolonizowała
            Europę dopiero po II wojnie światowej.
            • Gość: Boberek Re: .... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.12.07, 16:57
              Imac.Ty w zasadzie masz rację ( tak jak zawsze ;-)), ale nie do końca.
              My się nie obudzimy pewnego dnia "w sztucznym świecie, który nie może istnieć
              bez ingerencji człowieka", my w tym świecie od dawna żyjemy. Od jak dawna?
              Chyba od czasu gdy człowiek (albo jego przodek)wykonał pierwsze narzędzie.
              Wykonując je sam, bez pomocy natury ( aczkolwiek wykorzystując jej "produkty"),
              zaczął ingerencję, którą kontynuuje i z własnej woli nigdy nie skończy. Wygląda
              na to, że tak chciała matka natura? (Inna sprawa, to jak długo na to pozwoli?)
              "Poza tym ekosystem reguluje się sam" Zawsze, w każdym zakresie, z człowiekiem
              jako składnikiem czy bez niego?
              Może oprócz skalnego i sierpówki są także inne gołąbki? (pomijam te z ryżem i
              tego od Picassa)
              • Gość: Imac Re: .... IP: *.chello.pl 14.12.07, 00:43
                > Wykonując je sam, bez pomocy natury ( aczkolwiek wykorzystując jej "produkty"),
                > zaczął ingerencję, którą kontynuuje i z własnej woli nigdy nie skończy.

                Tak i tak być musi. Tylko że już znamy mechanizmy ekologiczne i możemy ingerować
                z głową. Wiemy, że należy chronić obszary cenne przyrodniczo, że nie możemy
                uwzględniać wyłącznie swoich interesów, wiemy że jak budujemy autostradę, to
                musi mieć ona przejścia dla zwierząt, a jak tamę, to z przepławką dla ryb. Wiemy
                nawet, że nie możemy bezkarnie usunąć jakiegoś gatunku, nawet jeśli jest on
                szkodnikiem z naszego punktu widzenia, bo w łańcuchu pokarmowym może być ogniwem
                ważnym dla całkiem innego gatunku itd. Wszystko po to, by ingerencja w przyrodę
                nie była bardzo bolesna i nie niosła przykrych (także dla nas!) konsekwencji.
                Takie podejście jest przecież wynalazkiem dopiero XX wieku.

                Oprócz skalnego i sierpówki jest jeszcze bardzo dużo innych gatunków, nie mówiąc
                o rasach - bo tych jest jak psów ;-)
                Ale chyba tylko skalny i sierpówka zamieszkują miasta.

                No i jeszcze mogą być gołąbki z ziemniakami, gołąbki pokoju (takie były w PRL na
                chorągiewkach z okazji 1 maja), gołębie serce i bliska wielu ludziom ulica
                Gołębia w Krakowie :-)
                • Gość: znany Re: .... IP: 195.117.172.* 14.12.07, 15:41
                  Ja myślę że nasi genialni biurokraci już zaczęli coś w tym kierunku
                  robić. A mianowicie zaczęli wycinać drzewa w mieście. Taki wróbel
                  czy gołąb nie mając gdzie usiąść po prostu się wyniesie z miasta.
                  Ale te ptaszyska nie są do końca durne i zaczynają siadać na
                  kamienicach. Dreszcz mi przeszedł po krzyżu na myśl o wyburzaniu
                  kamienic???
                  • Gość: Imac Re: .... IP: *.chello.pl 15.12.07, 00:08
                    Znany! Chyba nas Tym razem nie doczytałeś (a zawsze czytasz solidnie:-). One się
                    nie wyniosą, bo nie mają się gdzie wynieść. To są gołębie miejskie i tu są w
                    swoim naturalnym środowisku :-)
                    Jako że gołąb miejski jest typem gołębia skalnego, to normalnie nie zakłada
                    gniazd na drzewach, tylko właśnie na kamienicach, strychach, gzymsach,
                    balkonach, parapetach, tak jak gołąb skalny robi to na skałach :-) Drzewa są mu
                    zbędne, albo służą do okazyjnego przesiadywania.
                    Pomaga na to remont, ocieplanie budynków, adaptacje strychów, zamykanie okienek
                    strychowych i innych zakamarków, oraz montowanie kolców. Wtedy populacja gołębi
                    zmniejszy się i to wyraźnie, tak jak zmniejszy się jej areał życiowy. Ale mam
                    nadzieję, że nie zniknie zupełnie, bo (jak już pisaliśmy) konsekwencje mogą być
                    nie do końca przewidziane. I np. zniknie problem guano, ale pojawi się inwazja
                    gryzoni.
                    Pozdrawiam
                    • Gość: Jeden taki... Re: .... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.12.07, 08:38
                      Pomaga też podobno siatka.Właśnie na świeżo odnowionej wieży
                      kościoła salezjanów figurę św.Józefa osiatkowano.Siatka jest mało
                      widoczna,ale może spełni swoje zadanie.Przed remontem za figurą
                      gniazdowała pustułka,lecz gołębie traktowała po przyjacielsku(a może
                      na nie nie poluje?).
                      • Gość: znany Re: .... IP: 195.117.172.* 15.12.07, 11:30
                        Jeszcze raz na poważnie: problem przy dzisiejszym stanie techniki
                        jest nie do rozwiązania. widać to na przykładzie lotnisk. Zdołano
                        zmniejszyć liczbę wypadków powodowanych przez ptaki ale nie
                        osiągnięto doskonałości.
                        A tak na marginesie- pięknie jest się obudzić przy wtórze ptasich
                        treli. Wynagradza to widok ptasich odchodów.
                        • wampir72 Re: .... 15.12.07, 12:44
                          Hmmm, problem jest jak najbardziej do rozwiązania - radzą sobie z
                          nim w różnych miastach dokarmiając gołębie mieszankami zawierającymi
                          środki antykoncepcyjne. Jeśli robi się to systemaycznie, to nie ma
                          problemu z utrzymaniem sensownej liczebności ptactwa. I oczywiście
                          leży to w gestii władz miasta, a nie właścicieli kiosków, kamienic
                          czy ślizgających sie na ptasim g... przechodniów.
        • Gość: Marian Re: .... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.12.07, 15:23
          <Chciałem tylko zauważyć, że są zwierzęta, które bytują przy
          człowieku (a nie gdzie indziej). Że są zwierzęta, które mieszkają w
          miastach (a nie gdzie indziej). I nie chodzi tu o zwierzęta domowe.
          Do takich zwierząt należą m. in. wróble i gołębie. Gdy człowiek
          opuszcza, porzuca jakieś miejsce, to są zwierzęta, które opuszczają
          to miejsce razem z nim.>

          Ciekawe masz poglądy, idąc twoim tokiem rozumowania to nie
          powinniśmy likwidować pcheł, wszów, tasiemców i innych zwierząt
          bytujących z ludźmi, a dokładnie 'na' lub 'w' ciele człowieka. W
          całej dyskusji o zwierzętach bytujących przy człowieku zabrakło
          jednego, iż ogromną rolę w tym odgrywa rozum. Jeżeli ktoś go nie ma,
          będzie żył ze zwierzętami jak Wioletta Willas czy lokalnie, jak
          pewna pani na ul. Przemysława która woli kilkanaście psów a przy tym
          smród niż zadbać o opłatę za prąd. Co do wielkiej liczby gołębi w
          mieście, jest podobnie, ktoś tak je kocha, że je po prostu
          bezmyślnie rozmaża. W entomologii zjawisko takie nazywa się
          gradacją, którą niestety trzeba zwalczać. Ekosystem został przez
          człowieka mocno zachwiany, stąd też masowe pojawienie się tego czy
          tamtego gatunku. W przyrodzie nie ma już równowagi, a skoro jej nie
          ma, człowiek winien czynić wszystko by ją przywrócić. Takiemu celowi
          na pewno nie służy moim zdaniem bezsensowne dokarmianie gołębi w
          mieście. Dziwię się, że wielu brakuje odwagi żeby takie zjawisko
          ukrócić i nazwać rzecz po imieniu.
          • Gość: obywatel news z interia.pl IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.12.07, 23:45
            Drapieżne ptaki ratują Bernabeu!

            AFP

            Piątek, 21 grudnia (16:48)

            Kiedy gwiazdy Realu Madryt schodzą z boiska do szatni, eskadra drapieżnych ptaków rozpoczyna swoją pracę, chroniąc stadion przed stadami gołębi i ich odchodami. Tuzin orłów, jastrzębi na zmianę z sowami pełni straż na 60-letnim Estadio Santiago Bernabeu.

            Guillermo Santalla, który szkoli drapieżniki tak, aby przeganiały intruzów bez robienia im krzywdy, twierdzi, że gołębie są dużym problemem. - Brud jest wszędzie i to w ogromnych ilościach. Gołębie odchody niszczą strukturę budowli - przekonuje ptasi trener. Potwierdzeniem jego słów mogą być wyliczenia naukowców, którzy szacują, że jeden gołąb wydala rocznie ponad 11 kg odchodów.
    • Gość: maku Re: go łębie --czy mamy przesrane ?? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.02.08, 10:00
      www.nowiny24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20080212/PRZEMYSL/33233887

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka