Dodaj do ulubionych

widze w cyklu HP kilka nieścisłości

01.03.06, 21:22
Czy Wy tez zauwazyliscie ze kilka spraw poruszonych w pierwszych czesciach
cyklu, pozniej tak jakby są na siłe przystosowywane do okolicnzości z tomów
póxniejszych? Np. opis tego jak Voldemort napadł na dom Potterów, który harry
slyszal w momencie spotkania z dementorami, lilly potter mowila mniej wiecej
w tych słowach, prosiła voldemorta zeby zabił ją a zostawił w spokoju
harrego, a przeciez od chwili wymówienia przepowiedni James i Lilly
wiedzieli, że głównie zabezpieczają małego przed Voldemortem a nie siebie,
troche to naciągane...znalezliscie jakies inne takie przykłady?
Obserwuj wątek
    • ewengarda Re: widze w cyklu HP kilka nieścisłości 02.03.06, 00:41
      mikele111 napisał:

      > Czy Wy tez zauwazyliscie ze kilka spraw poruszonych w pierwszych czesciach
      > cyklu, pozniej tak jakby są na siłe przystosowywane do okolicnzości z tomów
      > póxniejszych? Np. opis tego jak Voldemort napadł na dom Potterów, który harry
      > slyszal w momencie spotkania z dementorami, lilly potter mowila mniej wiecej
      > w tych słowach, prosiła voldemorta zeby zabił ją a zostawił w spokoju
      > harrego, a przeciez od chwili wymówienia przepowiedni James i Lilly
      > wiedzieli, że głównie zabezpieczają małego przed Voldemortem a nie siebie,
      > troche to naciągane...znalezliscie jakies inne takie przykłady?

      Zgadzam sie, ze niescislosci sa, ale akurat przyklad przez Ciebie wymieniony,
      jest moim zdaniem nietrafiony. Owszem, wiedzieli o przepowiedni i chronili
      malego, ale jak juz Voldemort dostal sie do ich domu, zabil walczacego Jamesa i
      dotarl do pokoju malego, gdzie byla Lily - podejrzewam, ze ja rozbroil - wiec
      to, co slyszal Harry w obecnosci dementorow idealnie pasuje do tego scenariusza.
      Lily wiedziala, ze facet jest tu, zeby zabic jej dziecko - co wiec probowala
      zrobic? To, co podejrzewam wiele matek w takiej sytuacji - "zabij mnie, a
      oszczedz dziecko".
    • flamengista magia a zakupy 02.03.06, 16:52
      Bardzo denerwujące jest to, że teoretycznie czarodzieje mogą sobie wszystko
      wyczarować, a i tak ciągle chodzą do sklepów.

      I nie chodzi tu o przedmioty magiczne, na wykonanie których/wyczarowanie
      przeciętnemu czarodziejowi może nie starczyć umiejętności - np. różdżka, czy
      magiczne dowcipy Wesley'ów.

      Nie, mam tu na myśli najbardziej trywialne rzeczy. Przede wszystkim - napoje.
      Początkowo celuje w tym Dumbledore, ale to potężny mag. Można więc oczekiwać, że
      zwykły czarodziej nie umie wyczarować sobie filiżanki gorącej herbaty czy kawy.
      I faktycznie - tak początkowo jest. Horacy Slughorn, znany smakosz sprowadza dla
      siebie najlepsze piwo i wino, ale nie wyczarowuje ich. A tymczasem pod koniec
      Księcia Półkrwi Harry, by podpić bardziej Hagrida i Slughorna, od którego chce
      uzyskać wspomnienie o horkruksach, ponownie napełnia im butelkę z winem za
      pomocą jednego prostego zaklęcia!

      Jak więc się to ma do faktu, że np. w poprzednich częściach Fred i Gorge
      chodzili do kuchni Hogwartu, by od skrzatów wyłudzić piwo kremowe na imprezy w
      Gryffindorze? Przecież mogli je sobie wyczarować, wystarczyło zachować puste
      butelki z Hogsmeade.

      Podobnie z innymi przedmiotami - fasolkami smakowymi, czekoladowymi żabami czy
      też szatami wizytowymi. Dlaczego Ron musiał się męczyć w koszmarnie niemodnej
      szacie podczas balu w Czarze Ognia? Przecież mama mogła mu wyczarować
      ładniejszą. Po co mama Rona gotuje wogóle obiad? Przecież można machnąć różdżką
      i dania są gotowe...

      Przykładów można by mnożyć.
      • absurdello To się da wyjaśnić ... 02.03.06, 17:52
        zakładając, że magia nie przeczy fundamentalnym prawom fizyki a wykorzystuje
        tylko nieznane, to wyczarowanie przedmiotu polega na ściągnięciu go z innego
        miejsca a nie stworzeniu go z niczego, czyli byłaby to w pewnym sensie kradzież.
        Z tego samego powodu czarodzieje nie wyczarowują pieniędzy z "niczego".
        Podobnie Harry przyzywa miotłę na Turnieju Trójmagicznym a nie wyczarowuje jej
        z powietrza.
        Nie są robione z niczego eliksiry ani napoje. Te wyczarowane np. przez
        Dumbledore'a (np. w domu Dursley'ów są po prostu teleportowane z innego miejsca
        co nie jest powiedziane wprost).
        Tak patrząc od strony technicznej to cała magia sprowadza się do
        wykorzystywania różnych form energii do wykonywania różnych czynności.
        Do sterowania nimi są wymagane odpowiednie predyspozycje psychiczne spotykane
        tylko u czarodziejów. Wygląda, że magia to zjawiska fizyczne (niektóre nieznane
        współczesnej fizyce) wykorzystywanie bez zrozumienia ich zasady działania.
      • klekus07 Re: magia a zakupy 03.03.06, 17:51
        a moim zdaniem chodzi tu o coś troszkę innego, owszem nie twierdzę, że mogli by sami to wyczarować ale wydaje mi się, że jakość jest zależna od umiejętności i mocy czarodzieje i nie zapominjamy, ze potrzebne jest również zaklęcie, np.:
        kiedy dyrektor wyczarowywał siedzenie było ono miękkie bogato zdobione itd., a zauważ że gdy robiła to nauczycielka transmutacji było ono bardzo proste i twarde, więc wydaje mi się logiczne że większość czarodzieji nie jest poprostu w stanie zrobić tego samemu ale dobrze więc wolą to kupić u specjalisty
    • ewengarda kamien filozoficzny a horkruksy 02.03.06, 19:59
      Po lekturze 6. tomu dla mnie nieco niejasny jest sens polowania na kamien
      filozoficzny. Juz tlumacze, o co mi chodzi:
      Voldemort pozostawil po sobie horkruksy. Nie mogl sam z nich skorzystac. W
      puszczy spotkal mlodego czarodzieja - Quirrela. Po cholere zmarnowal caly rok,
      zmuszajac go do uganiania sie za kamieniem filozoficznym? Nie mogl skorzystac z
      jego pomocy i odzyskac swojego ciala, korzystajac z jednego z horkruksow? Co by
      nie powiedziec o Quirrelu, byl na pewno madrzejszy i lepszy w czarach niz
      Glizdogon, o ktorym wiadomo, ze byl miernota i jako uczen i jako czarodziej.
      Na dobra sprawe Voldemort zmarnowal przez to 4 lata.
      Co sadzicie na ten temat?
      • absurdello Horkruksy przechowują fragmenty duszy/osobowości 03.03.06, 11:43
        i zabezpieczają klienta przed zupełną śmiercią, chyba, że zostaną wszystkie
        zniszczone (każdy przechowuje jakąś część osobowości, więc zniszczenie kawałka
        niszczy tez tę część osobowości).
        Kamień filozoficzny zapewnia nieśmiertelność (brak starzenia się ciała)
        fizyczną.
        Po ataku na Harry'ego zaklęcie Avada odbite od "pancerza miłości matczynej"
        ugodziło Voldemorta, który nie zginął tylko dlatego, że rozczepił wcześniej swą
        osobowość ale praktycznie został pozbawiony ciała i musiał korzystać
        (przynajmniej początkowo) z innych ciał (np. Quirrela) pasożytując na nich.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka