Dodaj do ulubionych

PROSZĘ !!!

17.03.04, 22:06
Proszę, nie piszcie - "chyba bym umarła", " Ja bym tego nie przeżyła!" itp.
Po pierwsze nie wiecie co by było gdyby, po drugie to nie jest takie proste,
po trzecie jaki byłby sens takiej smierci.
Kiedy umiera dziecko, to nie myśli się o sobie, tylko o dziecku - że trzeba je
pochować.
Po co pisać - "ja to bym umarła !", a jeżeli ja nie umrę kiedy odejdzie moja
dziewczynka, czy to znaczy, że kocham ją mniej niż ta, która "by umarła razem
z nią"? Czy to znaczy, że ja będę mniej cierpiała? Jeżeli Monika - mam Poli
zyje - to co żle zrobiła, powinna się zabić?
Proszę, w takich delikatnych sprawach, kiedy rana jest taka świeża - drogie
dziewczyny, które chcecie nas pocieszać - proszę, uważajcie na to, co piszecie.
Obserwuj wątek
    • anatemka Re: PROSZĘ !!! 18.03.04, 01:28
      Aga, widzisz, chyba bym umarła, gdyby coś zdażyło się mojemu synkowi... (ma 3
      lata i jest zdrowy, jeśli nie liczyć opóźnienia w rozwoju mowy). Wydaje mi się
      że bym umarła, ale z drugiej strony przeżyłam śmierć synka, który urodził się
      żywy w 18 tyg.ciąży, i poronienie obumarłej ciąży w 12 tyg. Chyba rozumiem
      dlaczego niektórzy tak piszą, oni tak myślą...
    • megida Re: PROSZĘ !!! 18.03.04, 11:04
      Ago, piszesz:

      > Proszę, nie piszcie - "chyba bym umarła", " Ja bym tego nie przeżyła!" itp.
      > Po pierwsze nie wiecie co by było gdyby, po drugie to nie jest takie proste,
      > po trzecie jaki byłby sens takiej smierci.

      ale chyba nie do końca masz rację. Proszę przeczytaj:

      www.scholion.com.pl/portal/modules.php?name=News&file=article&sid=312
      • agablues Re: PROSZĘ !!! 18.03.04, 11:12
        Ok, w takim razie jestem w grupie ryzyka, i co z tego????
        CZY TO MI POMOŻE????
        Czy w takim razie mam zaraz po śmierci mojej córki palnąć sobie w łep, żeby nie
        czekać na depresję, zawał serca??
        Tak, teraz się bardzo zdenerwowałam - jesteś zadowolona?
        Nie o takie wsparcie tutaj chodzi
        Czasami zastanawiam się czy takich postów po prostu nie kasować
        I jeszcze jedno, czy jesteś mamą dziecka autystycznego, chorego przewlwkle lub
        terminalnie? Czy przeżyłaś stratę dziecka? Czy dotknęło to Ciebie osobiście?
      • agablues Re: PROSZĘ !!! 18.03.04, 11:15
        megida napisała:

        > Ago, piszesz:
        >
        > > Proszę, nie piszcie - "chyba bym umarła", " Ja bym tego nie przeżyła!" itp
        > .
        > > Po pierwsze nie wiecie co by było gdyby, po drugie to nie jest takie prost
        > e,
        > > po trzecie jaki byłby sens takiej smierci.
        >
        > ale chyba nie do końca masz rację. Proszę przeczytaj:
        >
        > <a
        href="http://www.scholion.com.pl/portal/modules.php?name=News&file=article&sid=312"target="_blank">www.scholion.com.pl/portal/modules.php?name=News&file=article&sid=312</a>

        A może mama Poli też powinna od razu ze sobą skończyć? Po co narażać jej
        maleństwo na stres związany z ew. depresją, chorobą serca lub chorobą nowotworową???
        BŁAGAM -POMYŚLCIE 100 X ZANIM TU COŚ NAPISZECIE !!!!!!!
      • agablues Re: PROSZĘ !!! 18.03.04, 11:36
        megida napisała:

        > Ago, piszesz:
        >
        > > Proszę, nie piszcie - "chyba bym umarła", " Ja bym tego nie przeżyła!" itp
        > .
        > > Po pierwsze nie wiecie co by było gdyby, po drugie to nie jest takie prost
        > e,
        > > po trzecie jaki byłby sens takiej smierci.
        >
        > ale chyba nie do końca masz rację. Proszę przeczytaj:
        >
        > <a
        href="http://www.scholion.com.pl/portal/modules.php?name=News&file=article&sid=312"target="_blank">www.scholion.com.pl/portal/modules.php?name=News&file=article&sid=312</a>

        jeszcze jedno
        ten watek został załozony jako prośba a nie zaproszenie do dyskusji. Ja nie
        napisałam - co sadzicie o wypowioedziach typu umarłabym. czy rzeczywiscie
        umarłybyscie?
        to była prosba matki dziecka chorego nieuleczalnie, która ma swiadomosc, ze
        przezyje własne dziecko, która bedzie musiała poradzic sobie w chwili, kiedy
        dziecko bedzie umierało, a po tym zyc, bo ma jeszcze jedno starsze dziecko,
        które tez jej potrzebuje
        spójrz na watek - do zrowych i szczesliwych. tam pisała do nas Kasia, która tez
        dyskutowała i nawet miała do nas pretensje, a po przemysleniach - zmieniła zdanie
        te posty dzisiaj wieczorem beda wyciete
        • sloggi Re: PROSZĘ !!! 18.03.04, 14:37
          agablues napisała:

          > te posty dzisiaj wieczorem beda wyciete

          Wtrącę tylko tyle, że właśnie powinny pozostać - są świadectwem rozważań i
          polemiki. Nie chowajmy kurzu pod dywan.
        • megida Do Agablues... i do wszystkich ! 18.03.04, 21:03
          Droga Ago!
          Nie było moim celem urażanie ani denerwowanie nikogo, chciałam tylko
          przedstawić dowód „rzeczowy” poparty badaniami, że wypowiedzi matek
          typu: „chyba bym umarła, ja bym tego nie przeżyła,gdyby moje dziecko umarło”,
          nie są czczym gadaniem pozbawionym sensu a mają nawet swoje uzasadnienie
          naukowe. Pozwól ludziom wyrażać swoje uczucia, odczucia i emocje, zarówno tym
          którzy przeżyli różne tragedie jak i tym którzy ich się obawiają i są pełni
          lęku o swoja rodzinę a zwłaszcza dzieci.
          Chyba zauważyłaś, że ww. link pochodzi z portalu www. autyzm. pl. Moja obecność
          na tym portalu oraz na twoim forum (gdzie nie jestem miło widziana) nie jest
          przypadkowa. Zapewniam cię, że nie robię tego z nudów. Napisałaś trochę
          sarkastycznie:

          >jeszcze jedno, czy jesteś mamą dziecka autystycznego, chorego przewlwkle lub
          >terminalnie? Czy przeżyłaś stratę dziecka? Czy dotknęło to Ciebie osobiście?

          Otóż usprawiedliwię swoją obecność na twoim prywatnym forum. Straciłam jednego
          z bliźniaków, który do 12 tyg. był widoczny na USG a potem nagle „zniknął”.
          Przeżyłam bardzo ciężką chorobę córki, kilkutygodniowy jej pobyt w szpitalu i
          bezradność lekarzy. Ponadto, właśnie dzięki portalowi o autyzmie, a zwłaszcza
          fachowym odpowiedziom na jego forum i ciekawym artykułom, zaczynam rozumieć
          dziwne zachowanie syna, drugiego bliźniaka. Powoli zaczyna do mnie docierać, że
          być może cierpi na autyzm. 1,5 roku nieustannego, bezpodstawnego płaczu i
          nerwowości, zaawansowana kandydoza, paniczny strach przed dotykiem, brak
          reakcji na bodźce słuchowe, całkowity brak mowy u 2 latka chyba o czymś
          świadczą. Zespół lekarzy, neurolodzy, gastrolog, arelgolog kardiolog, radiolog
          (USG głowy) nic nie stwierdzali a dziecko ryczało przeraźliwie i nie pozwalało
          się brać na ręce. Dopiero mądry lekarz homeopata postawił diagnozę „zatrucie
          rtęcią” (poszczepienne) i podjął się kuracji, która zaczęła przynosić efekty.
          Dziecko powoli zaczęło wracać do rzeczywistości, zaczęło reagować na bodźce, po
          10 mies. w wieku 1,5 roku przestało płakać a w wieku 2,5 lat zaczęło mówić.
          Jednak cały czas wykazuje bardzo dziwne upodobania. Właśnie dzięki informacjom
          z portalu o autyzmie wiem, w którym kierunku i gdzie mogę szukać pomocy dla
          niego.
          Ponadto od trzech lat przeżywam razem z moją bliską przyjaciółką, jej smutki i
          radości związane chorym nieuleczalnie dzieckiem. Urodziła dziecko z zespołem
          wad (poważne wada serca, krtani, przełyku, naczyń krwionośnych, wodogłowie) po
          idealnej ciąży i porodzie. Dla wszystkich był to ogromny szok ale na szczęście
          rodzice nie zamknęli się ze swoją tragedią tylko przyjęli ofiarowaną przez
          wszystkich dookoła pomoc: materialną, psychiczną, informacyjną a przede
          wszystkim duchową. Lecz kiedy u 8 mies. dziecka stwierdzono wielkiego guza na
          pniu mózgu, a po otwarciu i zamknięciu czaszki postawiono diagnozę, że to rak a
          4 kilowe dziecko jest za słabe na hemię i nie ma żadnych szans, załamali się i
          zaczęli przygotowywać się na najgorsze. Dziecko same już nie oddychało i było
          całkowicie bezwładne. Nie wiedzieliśmy jak pomóc i wtedy zamówiliśmy mszę św w
          intencji dziecka. Przyszli wszyscy pracownicy zakładu pracy. Potem była jeszcze
          jedna msza i jeszcze jedna. I stał się cud! Dziecko zaczęło oddychać i poruszać
          się bo guz się zmniejszał. Potem sprawę w swoje ręce przejął homeopata. Dzisiaj
          dziecko ma 3 lata i intensywnie uczy się samo chodzić, jest radosne, owszem ma
          dren w głowie i rurkę w krtani ale wada serca zmniejszyła się i nie trzeba
          operacji. Zaczyna razem z mamą naukę w przedszkolu i wszyscy (no może oprócz
          lekarza) traktuję je jak zdrowe. Patrząc na tą rodzinę w której jest tyle
          spokoju, miłości i wiary w Boga a zwłaszcza na moją przyjaciółkę, która chętnie
          przyjmuje wszelaką pomoc nawet drobną i z niej się naprawdę cieszy, często jej
          mówię, że ją podziwiam i sprawia jej to przyjemność.
          Teraz już znasz moją historię. Proszę cię nie oceniaj nikogo pochopnie ani nie
          zakazuj wstępu na forum, ludziom którzy z różnych powodów tu zaglądają. Jedni
          potrzebują pocieszenia, inni wypłakania jeszcze inni chcą pocieszać a są i
          tacy, którzy szukają informacji.

          Forum jest po to , żeby na nim dyskutować a internet i portale, żeby pozyskiwać
          informację.

          Proszę nie siej takim jadem w swoich wypowiedziach ani groźbą kasowania postów
          bo zrazisz do siebie ludzi.

          Polecam dwa wspaniałe portale na których forach panuje przemiła i życzliwa
          atmosfera, wszyscy służą pomocą a zwłaszcza rzetelną informacją na temat
          różnych schorzeń popartą własnym doświadczeniem oraz licznymi publikacjami z
          prasy polskiej i zagranicznej oraz pomocą i informacją natury psychologicznej.
          Są tam rodzice dzieci chorych, którzy otrzymują wsparcie ale również tacy,
          którzy dopiero diagnozują problem i szukają informacji.
          www.dzieci.bci.pl/strony/autyzm/door.html
          www.darzycia.nowoczesny.pl/
          Żegnam, Megi.
    • aniao3 Re: PROSZĘ !!! 18.03.04, 12:10
      Aga - nie wiem jakie posty chcesz wycinac - ale tego watku nie wycinaj!
      Mnie odobja jak ktos mowi/pisze: "chyba bym umarla"
      Dla mnie to takie infantylne i egzaltowane. Tak moze myslec dorastajaca pannica
      a nie dorosla, swiadoma kobieta. Gdy ktos mi tak mowi to pytam: a jak bys
      umarla?
      Bo jak same wiecie - nie umiera sie z milosci ani od tragedi. Choc czasem by
      sie chcialo. Ale zyjemy. I nawet mamy plany. I nawet - niepojete, ale sa chwile
      gdy potrafimy byc dalej szczesliwe.
      Wiec ja rozumiem ze ktos usiluje wyrazic w ten sposob ze myslenie o takiej
      tragedii go przerasta, ale to fatalne sformuowanie i tak naprawde bez sensu.
      Jesli kogos poruszylam to nie przepraszam lecz mam nadzieje ze zmusilam do
      refleksji.
      Bo faktycznie Aga masz racje - jakos nie slyszalam by media podawaly informacje
      o samobojstwach matek po stracie dzieci, a przeciez dzieci wciaz umieraja...
      Sciskam mocno
      anka
      • agablues Re: PROSZĘ !!! 18.03.04, 12:15
        Bede wycinała posty, które NIE pomagają a tylko niepotrzebnie wzburzają
        no, może mi przejdzie. ale nie gwarantuję, ze zostanie post , który mnie bardzo
        zdenerwował.
        Musze to wszystko przemyslec i na spokojnie zadecydowac
        wątku nie wytnę, bo wiem, ze jest potrzebny
        Pozdrawiam Cie Aniu
    • reniatoja Re: PROSZĘ !!! 18.03.04, 13:26
      Dzien dobry. Renata, matka calkowicie zdrowego dziecka. Czytam Wasze forum,
      weszlam tez na strone poswiecona dzieciom, ktore umarly, do ktorej link
      podalas. Mam to forum w ulubionych. Zagladam do niego codziennie. Zachwycil
      mnie tekst o Holandii. NA inym forum dziewczyna pisze, ze jest w ciazy i zrobi
      badania prenatalne, bo, cytuje, za zadne skarby nie chcialaby donosic ciazy
      jesli dziecko byloby uszkodzone genetycznie. W swietle jej wypowiedzi Wasze
      forum jest dla mnie rodzajem azylu, podnosi mnie na duchu, podtrzymuje wiare w
      pewne rzeczy, o ktorych nie chce teraz pisac. W kazdym razie chce miec jeszcze
      jedno dziecko i urodze je niezaleznie od tego, czy bedzie zdrowe czy chore,
      wiec potencjalnie moge byc kiedys jedna z Was. Zreszta nieszczescia chodza po
      ludziach i w kazdej chwili z matki zdrowego, moge przeksztalcic sie w matke
      chorego dziecka, jak chocby E. Blaszczyk, o ktorej wspominasz.

      Chyba tylko raz odezwalam sie na tym forum i to tez zrobilam z wielkim
      wahaniem, teraz pisze po raz drugi, z niemniejszym strachem czy kogos nie
      dotkne, nie uraze. Jednak postanowilam sie odezwac, albowiem sa tu slowa, ktore
      mnie, matke zdrowego dziecka, bardzo tez bola. Otoz nie jestescie jedynie Wy
      delikatne i wrazliwe, matki zdrowych dzieci. A ciagle czytam tutaj krytyke
      tych, ktore majac zdrowe dzieci i nie majac za soba doswiadczen z zakresu
      smierci dziecka. Piszemy zle, piszemy niedelikatnie, jestesmy egzaltowane
      (ostatnia rzecz, o jaka mozna alkurat mnie posądzic). Strach sie idezwac.
      JAsne, moze moj post zostanie wyciety i jesli kogokolwiek ma dotknac czy
      urazic, to lepiej, zeby wlasnie wyciety zostal i to jak najpredzej. Natomiast
      chciaalm zwrocic uwage, ze skoro jest to forum otwarte, kazdy moze tu pisac i
      tak zadecydowalas, Ago, to poza wymaganiem od nas stukrotnych przemyslen kadego
      slowa, poza narzucaniem nam co i jak mozna tutaj napisac, byc tez soba i jesli
      cos ktos czuje, to pozwol mu to napisac. Inna opcja - zamknij to forum, albo
      niech bedzie tylko udostepnione do czytania, a do pisania udzielaj akcesu.
      Dlaczego zalozylas otwarte forum, przyznaje, ze bardzo poruszajace i mnie
      osobiscie dotykajace ogromnie, ale tak bardzo atakujesz tych co pisza nie po
      Twojej mysli? Prosze, nie robcie takich podzialow - my, matki chorych dzieci i
      wy, matki zdrowych, ktore kompletnie nie rozumiecie , ze my nadal zyjemy i
      nawet jestesmy szczesliwe. Wymagasz maximum taktu i delikatnosci, ale moze
      spojrz na to rowniez od naszej strony. Szkoda, ze tak prowadzisz to forum, tak
      stresujaco dla matek zdrowych dzieci, bo sadze, ze nie jestem jedyna osoba,
      ktora po prostu boi sie tutaj cokolwiek napisac. Moze byloby tu wiecej
      ciekawych wypowiedzi, gdyby nie ta presja. Jasne, ze nie chodzi o ilosc, ale ja
      rowniez prosze, przemysl chociaz raz (nie 100x) jak poczuje sie ktos, kto mial
      dobre intencje, ale mu moze nie wyszlo, gdy przeczyta kolejny post srtofujacy
      go i narzucajacy jak wolno, a jak nie wolno sie odezwac. Pozdrawiam i
      przepraszam za zamieszanie. I naprawde nie chcialam nikomu sprawic przykrosci
      tymi slowami, tylko, ze moze trzeba naswietlic sprawe tez i z drugiej strony.
      • aniao3 trudnosci w komunikacji 18.03.04, 18:24
        Witaj Renia!
        dzieki za list.
        > Prosze, nie robcie takich podzialow - my, matki chorych dzieci i
        > wy, matki zdrowych, ktore kompletnie nie rozumiecie , ze my nadal zyjemy i
        > nawet jestesmy szczesliwe.
        Ja mysle, ze nikt swiadomie nie chce robic takiego podzialu "my - wy", tyle ze
        on wynika czasem sam z odmiennych doswiadczen. To co napisalas powyzej - ja to
        pisalam w odniesieniu do osob po tragedii: ze nawet po najwiekszej -zyje sie
        dalej i nawet czasem jest sie szczesliwym. Chcialam przez to powiedziec, ze ja
        mam czasem takie wrazenie, ze ludzie z mego otoczenia oczekuja, ze ja bede
        skamieniala z bolu Niobe - a ja tak nie potrafie i nie chce. I ktos patrzac z
        boku moglby powiedziec, ze mnie to w ogle nie obeszlo - smierc mego dziecka.
        Co do mojego postu - bo to ja pisalam o infantylnej egzaltacji. I chodzilo mi o
        sytuacje, gdy ktos opisuje swoja tragedie i w odpowiedzi dostaje "straszne, ja
        to bym umarla". Czy taka osoba pomyslala choc chwile co tak naprawde chciala
        powiedziec? Czy tez chciala sie po prostu lepiej poczuc? To normalne, jak
        pomagam staruszce przejsc przez jezdnie to tez po czesci dlatego ze lubie sie
        czuc dobra, ale czy aby nie mozna bylo uzyc innych slow?
        To troche jak z postami na info-dziecko, gdzie panny wysylaly posty na
        poronienie z wklejonymi w podpisie zdjeciami dzieci. A przeciez jakby szly do
        kogos kto stracil dziecko to chyba by swego malucha tam nie zabieraly.
        Ja mysle ze temat komunickacji - a zwlaszcza w sieci - jest strasznie trudny,
        bo piszemy uzywajac czesto myslowych skrotow, nie widzimy siebie, nie slyszymy
        intonacji - i dlatego czesto latwo o nieporozumienia.
        Ale mysle ze najwazniejsze - ze rozmawiamy.
        I mysle ze zle by sie stalo, gdybysmy sobie cos narzucaly jesli chodzi o to co
        wolno mowic. Ale mysle ze nawet jesli czasem nie wychodzi to najlepiej, to po
        prostu staramy sie komunikowac jakie slowa nas bola, jakie pomagaja, jak sie
        zachowywac. Jak sama wiesz, wiekszosc z nas po prostu nie wie co robic i co
        mowic w obliczu tragedii. Dopiero gdy nagle znajdziemy sie po drugiej stronie
        barykady odkrywamy jak inaczej wyglada ten swiat.
        A zatem - rozmawiajmy jak najwiecej bo tylko wtedy mozemy sie czegos wiecej
        nauczyc! I dzieki raz jeszcze ze napisalas. :)
        Anka
    • agablues Re: PROSZĘ !!! 19.03.04, 06:48

      Ok, macie rację nie będę nic wycinała, chociaż tak naprawdę chciałam głównie
      wyciąć swoje posty. Za bardzo się zdenerwowałam. Trochę przeczekałam,
      pochodziłam z tym wszystkim w głowie i spróbuję jakoś poukładać.

      Megido, jaki sens jest w podaniu linku z informacją,że rodzice dzieci chorych
      lub po stracie dziecka są bardziej narażeni na śmierć - mówiąc ogólnie ( bo to
      była Twoja odpowiedź dlaczego dziewczyny piszą - ja bym umarła)? Wiesz, jak ktoś
      pali papierosy to można mu "przedstawić dowód „rzeczowy” poparty badaniami
      (...)" że od tego się umiera i ma to "swoje uzasadnienie naukowe." Tak samo z
      niezdrowym odżywianiem się , narkotykami, alkoholem. Taka argumentacja może
      sprawić, ze ci ludzie dokonają wyboru i przestaną palić, pić, narkotyzować się.
      Ale jaki ja mam wybór, albo mamaPoli ?? Czy ja mam wpływ na to, co się zdarzyło
      ? Trudno, stało się, jestem narażona.

      Jeżeli chciałaś nas ostrzec - mogłaś napisać - dziewczyny, uważajcie na siebie,
      bo dowiedziono.....Może potrzeba Wam psychologa, bo były badania naukowe, ze
      jesteście bardziej skłonne do samobójstw... swoją drogą, obecnie ostatnią
      rzeczą, która mnie teraz intesuje, to badania naukowe nt mojego zdrowia . Mam w
      nosie badania naukowe, genetycy są bezsilni wobec wady mojej córeczki. Myślisz,
      ze takie badania naukowe pomogą Ani czy, Melce czy Monice pogodzić się ze stratą?

      Owszem, pewnie, że zdarzają się samobójstwa po stracie dziecka, ale nie sądzę,
      żeby to dotyczyło tych osób, które wykrzykują w histeryczno - egzaltowanym tonie
      - Ja bym się zabiła!!!! Po pierwsze - będę to powtarzała do znudzenia - nikt nie
      wie jakby się zachował w jakiejś sytuacji, dopóki się w niej nie znajdzie. I
      zazwyczaj wcale się te przypuszczenia nie sprawdzają. Po drugie - to wcale nie
      jest łatwe - zabić się. Po trzecie - jeżeli rodzice po stracie dziecka albo
      rodzice opiekujący się przewlwkle chorymi dziećmi są narażeni - bo dowiedziono
      tego naukowo - to powinno się skupić na tym jak im pomóc, jak wesprzeć, żeby nie
      doszło do kolejnego niescześcia. A słowa - ja bym umarła - w niczym nie pomagają.

      Ja wiem, że bardzo często taka myśl się pojawia u osób, które czytają o naszych
      nieszczęściach, ale czy naprawdę trzeba to MÓWIĆ???? Pisałaś o swojej
      przyjaciólce, z którą przeżywałaś chorobę jej dziecka. Powiedz, czy choć raz
      powiedziałaś jej - ja to bym nie wytrzymała, albo ja bym umarła, gdyby mi
      dziecko umarło ? Sądzę, że nie miałabyś odwagi powiedzieć czegoś takiego. A
      tutaj co i raz padają takie - deklaracje? Bo tu można - postukać sobie w
      klawiaturkę...

      zdaję też sobie sprawę, ze opisując moje życie z moją córeczką tutaj na forum -
      możemy stać się tematem do rozmów z wypiekami na twarzy typu - Boże, ale
      ostatnio przeczytałam historię!!to okropnmne!!urodzić chore dziecko, z wadą
      genetyczną!! - nawet nie mam tego za złe. to jest ludzkie. Ale nieludzkie jest
      klepanie bez zastanowienia bezpośrednio do osoby dotkniętej nieszczęściem.
      Dlatego będę zawsze zwracała uwagę, żeby tutaj nie było takich egzaltacji. Kiedy
      siedziałaś z przyjaciólką u jej chorego dziecka - nie szalałaś - Co my zrobimy
      ??!!Jakie to nieszczęście!!! Kiedy sie spotyka znajomą osobe, której zmarło
      dziecko - nie mówi sie raczej - och, jakie to straszne, ja to bym tego nie
      przeżyła i to z dużą iloscią wykrzykników.

      Poza tym, co tak naprawde mają oznaczać takie słowa?
      - ze ja swoje dziecko kocham mniej - bo nie umarłam i wytrzymałam?
      - że osoba, która to mówi jest słaba? powtórzę, nikt nie potrafi przewidzieć jak
      się zachowa wobec nieszczęścia. A jeżeli ta osoba mówi, ze jest słaba, to po co?
      - ja mam ją pocieszać i mówić - Dałabyś radę, jesteś silna?
      PRZECIEŻ TO ABSURDY!!

      Teraz pewnie ktoś zarzuci mi, ze jestem drobiazgowa i czepiam się każdego słowa,
      ale - moi drodzy - nie rozmawiamy o pogodzie czy innych duperelach, za
      przeproszeniem.

      Powtórzę - ja wiem, ze to emocje; wiem, ze chcecie dobrze; wiem, ze Wam - na
      samą myśl o tym, ze mogłoby się Wam coś takiego przydarzyć - robi się słabo; że
      myślicie, że Wy byście umarły, a my to jesteśmy wspaniałe, dzielne, warte podziwu -

      Myślcie co chcecie, ale NIE PISZCIE.

      Czy mozecie to uszanować?
      Odpowiem od razu dlaczego to forum jest otwarte - żeby wszystkie osoby, które
      tego potrzebują mogły tu bywać, i te które chcą czytać lub wspierać także. To
      może być obopólna korzyść. Ale jest to forum bardzo specyficzne, prawda? Miałam
      nadzieję i nadal ja mam, ze potrafimy, potraficie uszanować specyfikę tego
      forum. Miejsce na dyskusję o próbie porozumienia między nami jest w odpowiednich
      wątkach - jest tytuł- Do zdrowych i szczęśliwych.

      >Teraz już znasz moją historię. Proszę cię nie oceniaj nikogo pochopnie ani nie
      zakazuj wstępu na forum, ludziom którzy z różnych powodów tu zaglądają. Jedni
      potrzebują pocieszenia, inni wypłakania jeszcze inni chcą pocieszać a są i
      tacy, którzy szukają informacji.

      Megido, daleka jestem od zakazów wstępu i pochopnego oceniania. Na górze jest
      wyrażnie napisane dla kogo to forum. Każdy moze tu pisać - ale PROSZĘ uważajcie
      na to, co piszecie. Jeżeli chcecie naprawdę pomóc, to chyba warto, zeby ta pomoc
      była owocna i przyjęta. A na pytania o informacje - tez zawsze staramy sie
      odpowiadać.

      Moje pytania
      >jeszcze jedno, czy jesteś mamą dziecka autystycznego, chorego przewlwkle lub
      >terminalnie? Czy przeżyłaś stratę dziecka? Czy dotknęło to Ciebie osobiście?

      nie były sarkastyczne i nie miały na celu sprawdzic czy masz prawo tu pisać.
      Chciałam wiedziec, bo nie przypuszczałam, ze osoba po przejsciach nie rozunie
      mojego punktu widzenia. Piszesz, ze na tamtych forach panuje zyczliwa atmosfera.
      Dużo łatwiej porozumieć się ludziom z tymi samymi problemami, zapewniam Cię , że
      tutaj też się dogadujemy. Atmosfere tworza wszyscy forumowicze. Moze sie myle,
      ale sa one zamkniete, a ja nie chce sie zamykać, chcę wyjsc do ludzi i opowiadać
      im. uświadamiać pewne sprawy. Nawet za cene niezrozumienia z ich strony, bo
      część zawsze zrozumie, a inni - być może też -prędzej czy później.

      >Proszę nie siej takim jadem w swoich wypowiedziach ani groźbą kasowania postów
      bo zrazisz do siebie ludzi.

      Wydaje mi się, ze nie sieję jadem. Bardzo sie zdenerwowałam Twoim postem, to
      prawda i jestem o to zła na siebie, ze dałam się ponieść emocjom. Powtarzam - to
      swoje wypowiedzi głównie chciałam usunąć, ale niech zostaną jako świadectwo.

      > Pozwól ludziom wyrażać swoje uczucia, odczucia i emocje, zarówno tym
      którzy przeżyli różne tragedie jak i tym którzy ich się obawiają i są pełni
      lęku o swoja rodzinę a zwłaszcza dzieci.

      Pozwalam, ale dbam też o tych, którzy potrzebują wsparcia. No bo kto tu ma kogo
      wspierać?

      Cieszę się, ze z Twoim synkiem i dzieckiem przyjacółki jest lepiej. Życzę Wam
      wszystkiego najlepszego. Pozdrawiam - Aga
      • melka_x Re: PROSZĘ !!! 19.03.04, 11:51
        Dziewczyny! Aga zdenerwowała się i popłynęły słowa o wycinaniu postów... Ale
        proszę zrozumcie... Aga tylko prosiła, żeby w ten sposób do nas nie mówić.
        Pewnie każdemu przynajmniej raz w życiu bez złych intencji zdarzyło się
        chlapnąć coś co kogoś ogromnie uraziło - trudno, tak bywa, czasem to wynika z
        braku zastanowienia czasem z niewiedzy na temat co dla tej drugiej osoby jest
        bolesne, czasem z nieumiejętności wyobrażenia sobie czyjegoś położenia. Ale
        jeśli ta osoba prosi "proszę nie mówcie tak do mnie" to uszanujcie to.
        Ja rozumiem Agę, bo odczuwam to bardzo podobnie. Kiedy ktoś mi mówi, że on by
        umarł gdyby coś stało się jego dziecku jest mi bardzo przykro. Bo tak jak
        pisała Aga, czy to znaczy, że ja swojego dziecka nie kochałam? Moja córka nie
        żyje, a ja owszem jestem, trwam, żyję. Powinnam się zabić?

        I jeszcze coś - może jestem przewrażliwiona, ale ja tego typu zdania odbieram
        jako zakamuflowane "jak dobrze, że to nie mnie się przydarzyło". I nawet nie
        mam pretensji o takie myślenie. (Sama gdy Natalia miała jeszcze spore szanse na
        przeżycie, gdy jeszcze nie dopuszczałam myśli, że może nam się nie udać,
        patrząc na dzieci, których śmierć była juz tylko kwestią czasu myślałam -
        straszne, to okropne- ale faktycznie myślałam o tym jak dobrze, że to nie moja
        córka. Tak ludzie funkcjonują. Nie ma o to co mieć żalu, ale też nie wolno tego
        mówić takim rodzicom. Nie wyobrażam sobie, że w tamtym jeszcze pełnym nadziei
        dla mnie i mojej córki czasie mogłabym podejść do mamy umierającego dziecka i
        powiedzięc jej "ja bym chyba umarła, gdyby to z moją małą się tak zdarzyło".

        Więc my tylko prosimy.
        Wiemy, że nie macie złych intencji. Ale nas takie słowa tak bardzo ranią.
        Zrozumcie proszę.

        A to, że jesteśmy w grupie zwiększonego ryzyka to zupełnie inna sprawa.
        Pozdrawiam serdecznie,
        Magda
        • mamaadama4 Re: PROSZĘ !!! 19.03.04, 22:36
          Uprzedzając pytania - niedługo minie 6 lat, jak mja 5 letnia córka zmarła na
          białaczkę.
          Myslę, że za bardzo podzielono włos na czworo. I trochę za dużo tu instrukcji
          dla odwiedzających i piszących. Pamietam dokładnie pierwszy rok po śmierci
          Hanki. I prawdę mówiąc najbardziej wkurzało mnie jedno pytanie "Jak się
          czujesz?" Było to w tej sytuacji tak idiotyczne i bez sensu, że ręce mi opadały
          i mówiłam, że świetnie. Natomiast stwierdzenia, że "chyba bym umarła" itp nie
          ruszały mnie. Dla mnie to cos w rodzaju jakiegos wykrzyknika, a nie prawdziwe
          stwierdzenie. A juz na pewno nie odczuwałabym i nie odczuwam tego jako przytyk,
          że mało byłam wrażliwa bo przeżyłam.
          Natomiast jedna rzecz dotykała mnie bardzo - ignorowania mnie w dyskusjach na
          temat dzieci. parę razy wręcz zwróciłam uwage, że w końcu przez 5 lat miałam
          dziecko i przynajmniej w tym zakresie mam cos do powiedzenia. No i jeszcze -
          nieszczęsne pocieszenia - "wiesz, jest aniołkiem w niebie i na pewno jest jej
          tam dobrze". Miałam w ... , że jest aniołkiem. (Sorry ale inaczej się nie da).
          Szanuję prawo każdego do przeżywania takich tragedii po swojemu, ale nie
          próbujmy za bardzo moralizować.
          A ja przezyłam to wszystko po swojemu i teraz jak ktos chce zobaczyc to
          zapraszam: www.transpl.ped.cm-uj.krakow.pl/koliber.html
          A linki do zdjęć dzieci osób wypowiadającyh się tez mi nie przeszkadzają. Poza
          tym, jeżeli ktoś jest zarejestrowany z linkiem to chyba nie da się inaczej.?
          danka

          • mamaadama4 Re: PROSZĘ !!! jeszcze 19.03.04, 22:38
            Na stronie którą podałam mozna też znaleźć różne ksiązki na tematy hm... nas
            interesujące.
            danka
    • agablues Re: do Reniatoja II 19.03.04, 17:34
      Całą tę sytuację można odwrócić o 180 st. Mogłabym napisać:
      Wyszłam Wam naprzeciw – postanowiłam napisać prawdę, żebyście wiedziały jak
      jest. A jest tak, ze my boimy się powiedzieć, co w głębi duszy czujemy. Nie
      dość, że nie jest nam lekko z powodu sytuacji, w jakiej się znalazłyśmy, musimy
      jeszcze uważać na to, co mówimy, żeby nie zrazić / urazić otoczenia. Nie mogę
      powiedzieć, że niektóre pocieszenia wcale wg mnie nie są pocieszeniem, wręcz
      mnie drażnią i wolałabym ich nie słyszeć. Nie mogę tego powiedzieć, bo zrobię
      przykrość osobie, która próbuje być dla mnie miła, a gdybym jej powiedziała, co
      czuję – mogłaby się obrazić:
      - „ ja cię pocieszam, a ty mi mówisz, co mam mówić a czego nie. To może wcale
      się do ciebie nie odzywać?!’
      Najlepiej byłoby gdybym spuściła głowę, powiedziała cichutko „ dziękuję” i
      udawała, że jest ok.. Czy tak powinno być? Czy ja nie mogę powiedzieć otwarcie,
      czego nie lubię, co mi się nie podoba? Po takich pogaduszkach Pocieszyciel
      czuje się dobrze, spełnił dobry uczynek, a ja? Ja czuję się jeszcze gorzej i
      muszę udawać, ze jest ok.
      Dlatego ludzie się izolują. Bo nie ma porozumienia. A kiedy ja zaczynam mówić o
      tym otwarcie, zarzuca się mi, ze wywieram presję, że narzucam jak wolno, a jak
      nie wolno się odzywać. Wolno wam, możecie nam powiedzieć wszystko, co chcecie,
      ale, w jakim celu i czemu to ma służyć?
      Komu chcecie poprawiać nastrój – mi czy sobie?
      Problem w tym, ze nie potraficie przyjąć prawdy. Myślicie, ze wszystko jest
      fajnie, a kiedy okazuje się, że nam wcale nie jest z tym dobrze – obrażacie się.
      Tylko niektóre dziewczyny zadały sobie trud i powiedziały sobie – Ok., do tej
      pory widocznie robiłam źle. Nie wynikało to z moich złych intencji, ale z
      niewiedzy. Teraz wiem, że tamten sposób może nie był dobry. W takim razie, co
      mogę zmienić, żeby było dobrze?
      Najłatwiej jest się obrażać i mówić wam się nie dogodzi. Tylko, do czego to
      prowadzi.
      Wyszłam Wam naprzeciw, odważyłam się powiedzieć prawdę, co wy z tym zrobicie –
      to już wasza decyzja. Możemy nadal grać tę komedyjkę, udawać. Niewątpliwie tak
      jest wam wygodniej, nie trzeba się zastanawiać, nie trzeba myśleć, wystarczy
      parę utartych zwrotów i jest ok. Tylko potem nie dziwcie się, ze ludzie z takimi
      problemami was unikają i się izolują.
      Piszesz, że boicie się napisać,. Mimo, to cześć dziewczyn pisze Ja też się
      bałam. Ale jeśli jest szansa na poprawę, przełamię swój strach. Myślisz, ze jest
      mi przyjemnie czytać te zarzuty wobec mnie? Wcale nie jest. Jednak myślę sobie,
      że jeżeli dzięki całej tej dyskusji, ktoś będzie potrafił się zachować i jeżeli
      nawet nie pomoże, to przynajmniej nie zdołuje osoby w potrzebie – warto.
      Forum zostanie otwarte, – bo ma być miejscem spotkań dla wszystkich, którzy tego
      potrzebują. Jest to korzystne dla nas i dla tych, którzy nie zetknęli się z
      takim nieszczęściem. Mają okazję zobaczyć, co czujemy, myślimy, mogą obserwować
      i wyciągać wnioski

      I nadal będę namawiała do tego, żeby zastanawiać się nad każdym słowem a nie
      kierować się emocjami. Jestem zła na siebie, wczoraj puściły mi nerwy i zamiast
      odpuścić, od razu odpisałam. Było to zupełnie niepotrzebne.
      Co złego jest w tym, ze do tego namawiam? Czy w życiu codziennym mówicie bez
      zastanowienia do swoich partnerów, rodziców, dzieci, szefów, pracowników? Tak
      robicie? Jakie są skutki? Mnie uczono, żebym się zawsze zastanowiła zanim coś
      powiem – i jak widać mi się czasem też nie udaje. Ale próbuję.
      Wrócę jeszcze na chwilę do opinii o forach – dar życia i o autyzmie. Na Darze
      Życia jest forum zamknięte. Procedura jest tak hm skomplikowana, ze nie mogę się
      tam dostać. Najpierw miałam tam zablokowane konto, teraz – zapomniałam hasła –
      zdarza się. W żaden sposób nie mogę nic zmienić. Nie mam siły, żeby się tam
      dobijać. Wiem, ze tutaj czytają mamy stamtąd. Może one opowiedzą czy tam toczą
      się takie dyskusje. Czy raczej jest to zamknięty krąg ludzi o podobnych
      problemach, które znakomicie rozumieją się między sobą? A ja chcę wyjść poza ten
      krąg. Bo nie chce się bać żyć pośród normalnych rodziców nie chce, żeby oni się
      bali żyć ze mną
      Pokaż mi Reniu moje wypowiedzi , w których tak bardzo atakuję tych, co piszą nie
      po mojej myśli.
      Jestem otwartą osobą, można ze mną dyskutować i wbrew temu, co piszesz, szanuję
      i toleruję zdanie innych. Ala mam tez prawo do wyrażania swoich myśli, i mam
      prawo oczekiwać ,że tutaj, na tym forum moją prośby będą brane pod uwagę.
      Aga

      • reniatoja Re: do Reniatoja II 20.03.04, 00:43
        Ago dzieki za tak dluga wypowiedz, czas jaki poswiecilas, zeby ja napisac.

        Nie bede szukala zadnych Twoich wypowiedzi, w ktorych robisz to czy tamto.
        Napisalam tylko o tym jak ja sie czuje, matka zdrowego dziecka, jakie sa moje
        wraznenia czytajac to, mimo iz dziecko mam zdrowe, bardzo interesujace mnie
        forum. A czuje tak jak napisalam, ze narzucasz jak mozna sie tu odezwac, a
        zwlaszcza, jak NIE mozna, no i tak chyba jest. Masz prawo, to Twoje forum,
        forum dla rodzicow nie takich jak ja i pewnie przestane sie tu odzywac, do
        pogadania mamy chocby salon Sloggiego, a tutaj niech pisza ci, ktorzy czuja sie
        na silach. JA sie nie czuje, not any more. Teraz pisze, jak sadze, juz ostatni
        raz, bo chce Ci odpowiedziec.

        Twoje forum to pierwsza taka strona, na jaka trafilam w necie.

        Wypowiedzi przeczytane tutaj bardzo mnie porzuszyly lacznie ze lzami wzruszenia
        i niemal bolu.

        Utwierdzilam sie w przekonaniu, ze urodze kazde dziecko, niezaleznie od
        okolicznosci. Jesli oczywiecie kiedykolwiek zajde jeszcze w ciaze, bo cos nie
        widac, zeby tak mialo sie stac, no ale oby.

        Nikogo nie zamierzam pocieszac, nie mam poczucia, zeby ktokolwiek oczekiwal
        pocieszenia. Zreszta jak mozna pocieszac, sytuacje, w jakich sie znajdujecie sa
        dosc ekstremalne i kazde "nie martw sie, bedzie dobrze" wydaje mi sie bez sensu.

        Nic nie poradze natomiast na to, ze gdy czutam np Twoje wypowiedzi, czy innych
        matek chorych, uposledzonych dzieci na tym forum, to rodzi sie jakis podziw dla
        Was, nic na to nie poradze, niestety. Oczywiscie nie bede go wiecej wyrazala.

        Nic tez nie poradze na to, ze czasem, gdy wyobrazam sobie, ze mojej corce cos
        mialoby sie stac, to wydaje mi sie, ze nie przezylabym tego, a na pewno
        wolalabym sama umrzec, niz przezyc wlasne dziecko. Tak mi sie wydaje,
        oczywiscie doswiadczenia wielu osob, ktre przezyly takie historie (moja znajoma
        stracila w ciagu trzech lat trzech synow) kaze myslec inaczej. Nie jest to
        egzaltacja bynajmniej.



        Co do myslenia co i jak powiedzeic, by nie urazic kogos, to wydaje mi sie, ze
        ono obowiazuje wszystkich i nas, i Was i w ogole kazdego, kto chce jakos
        funkcjonowac w spoleczenstwie. Slowa potrafia ranic nie tylko ludzi
        doswiadczonych przez los. I nikt nikomu nie robi laski, ze zastanawia sie co i
        jak mowi.

        Odnosnie poronien, ktos tu pisal. Mysle, ze nie ma sensu i to dopiero moze byc
        raniace, jesli w obecnosci kobiety, ktora poronila, bedziemy udawac, ze dzieci
        przestaly istniec. Moja przyjaciolka cztery razy poronila. Ja juz wtedy mialam
        malutkie dziecko, czy mialam je chowac przed nia? A jesli chowac to przez jaki
        czas, skoro ona miala poronienia srednio co pol roku? Nie chcecie zyc pod
        kloszem, ale takie oczekiwanie, ze nie bedziemy sie odwiedzac z dziecmi po
        poronieniu, ze nie bedziemy wyrazac swoich prawdziwych uczuc, tylko obrabiac je
        az osiagna zadowalajacy ksztalt, bo nie wiadomo, czy skoro nie przezylysmy
        takiej czy innej tragedii to nie urazimy, nie dotkiniemy, taka postawa same
        wchodzicie pod klosz, moze on i jest Wam potrzebny, nie wiem. W kazdym razie ja
        nie moge jakos zajsc w ciaze. Tymczasem prawie wszystkie moje kolezanki sa na
        etapie ciaz i porodow. Jakos nie przyszlo mi do glowy miec zal do ktorejkolwiek
        z nich, ze nie ukrywa tego faktu przede mna. Po prostu nie da sie, nie mamy
        wszsycy po rowno porozdzielane, takie jest zycie i fajnie byloby zakceptowac
        siebie takimi jacy jestesmy. Pozdrawiam i zegnam sie juz z Wami, bede czytac,
        ale juz nie bede zabierac glosu. Do zobaczenia w Salonie i prosze, nie miej do
        mnie zalu, Ty napisalas szczerze co myslisz i czujesz, ja zrobilam to samo.
        Wybacz, jesli po raz drugi sprawilam Ci przykrosc. Pozdrawiam. Renata.
        • bachak Re: do Reniatoja II 20.03.04, 12:43
          Hej, to właśnie moj post wycieła agablues pt: "
          BOJĘ SIĘ STRASZNIE..." ale trudno się mówi...
          • bachak Re: do Reniatoja II 20.03.04, 12:49
            bachak napisała:

            > Hej, to właśnie moj post wycieła agablues pt: "
            > BOJĘ SIĘ STRASZNIE..." ale trudno się mówi...


            TZN CHCIAŁA WYCIĄĆ!!! (nie wycieła)
            • agablues Re: do Reniatoja II 20.03.04, 18:09
              bachak napisała:

              > bachak napisała:
              >
              > > Hej, to właśnie moj post wycieła agablues pt: "
              > > BOJĘ SIĘ STRASZNIE..." ale trudno się mówi...
              >
              >
              > TZN CHCIAŁA WYCIĄĆ!!! (nie wycieła)

              jesli mozna wiedzieć, skąd wiesz?
              Gdybym go chciała wyciąć to chyba zrobiłabym to już wcześniej, nie sądzisz?
              Aga
    • mama_poli Re: PROSZĘ !!! 19.03.04, 23:35
      ja chyba potrafię was zrozumieć. gdyby ktoś mi powiedział jakiś czas temu co
      mnie spotka to bym mu odpowiedziała że ja tego nie przeżyję, że umrę, że się
      zabiję.
      a jednak nie znamy granic naszych możliwości, granic naszego organizmu, naszej
      psychiki.
      muszę żyć dalej. tak naprawdę nie wiem po co, ale żyję. mam tylko nadzieję że
      któregoś dnia to zrozumię.
      było mi łatwiej kiedy nosiłam polcię pod sercem. wtedy wszystko robiłam dla
      niej. a teraz ...?
      teraz wszystko straciło sens.
      nic mnie nie cieszy, w niczy, nie widzę dobrej strony.
      tak bardzo za NIĄ tęsknię.
      • mamaadama4 Re: PROSZĘ !!! 20.03.04, 14:36
        mamo poli - ja tez tęsknię za Hanką, chociaz 11 kwietnia minie już 6 lat.
        Potrafie się juz cieszyc z wielu rzeczy, potrafię smiać, mam plany itp. Ale nie
        ma juz we mnie spontaniczności - i to chyba jest najwiksza różnica.
        danka
    • bachak Re: PROSZĘ !!! do AGABLUES 22.03.04, 12:04
      Wiedziałam że chodzi o mój post, bo rzuciłas parę cytatów zniego :chyba bym
      umarła, ja bym tego nie przeżyła itd.
      • agablues Re: PROSZĘ !!! do AGABLUES 22.03.04, 12:22
        dyskusja na temat tych wyrażeń toczy się od dawna. Nie tylko Ty ich używałaś,
        niestety spotykamy się z nimi również "na żywo". Na wcześniejsze posty
        reagowałam spokojnie, starałam się tłumaczyć.
        z równowagi wyprowadził mnie post i informacją o badaniach naukowych i to on i
        moje po nim wypowiedzi mały być wyciete. Twojego ani razu nie wzięłam pod uwage.
        Więc prosze, nie pisz tak kategorycznie co JA chciałam zrobić.
        Ciesze sie , ze sie odezwałaś - aga
    • agablues Reniatoja 22.03.04, 19:28
      kilka dni i mi odpuściło.
      nie chcę się tu wykłócać ani narzucać cokolwiek. chyba nie jest tak źle z tą
      odwagą dziewczyn sądząc z postów pod wątkiem mamy_poli...
      Co do moich ataków - po tym co przeczytałam na ciąży i porodzie, myślę,że ze mną
      nie jest tak źle
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=11496665
      Może jednak namówię cię na wpadanie do nas. z tego co wiem masz córkę w podobnym
      wieku do mojej, może chciałabyś wiedzieć czy rozmawiamy z nią o chorobie
      siostry, jak ona to przyjmuje. Może pojawią się inne wątki? Odrzućmy precz
      emocje, zwłaszcza te złe i badźmy razem
    • agablues zapraszam do dyskusji 22.03.04, 19:46
      żałuję, że mnie poniosło i że tak na gorąco odpowiadałam. teraz już mozemy
      spokojnie podyskutować. rzucam wyzwanie, mam nadzieję, że je ktoś podejmie:

      Jaki jest sens pisania słów , o które toczy się cały bój? Poza tym, że
      dziewczyny tak myślą, zapewne pod wpływem emocji.
      Jaki był sens podawania linku, że rodzice dzieci ciężko chorych lub po stracie
      dziecka są bardziej narażeni na choroby i samobójstwa? I jaki to miało związek z
      moją prośbą?

      Chcę jeszcze zwrócić uwagę, że na różnych forach ostatnio pojawiły się wątki
      czego sobie nie życzą różne osoby
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=575&w=8962927
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=11463648
      mają do tego prawo, a my nie?
      zastanawiałam się czy gdybym napisała jako zuza3 post z zapytaniem - jak Wam
      pomóc, a potem jako agablues odpowiedziała, że jak to dobrze że pytasz, bo ja
      nie lubię.....- czy wtedy wywołałoby to mniej kontrowersji...

      i na konec, tym razem ja pozwolę sobie na gdybanie:
      gdybym miała inny charakter - nie tak silny - gdybym była świeżo po stracie
      dziecka, gdyby to było moje jedyne dotąd dziecko i gdybym bez przerwy
      słyszała/czytała jaka jestem biedna, ze inne by umarły i nie przeżyły, to bym
      dopero się zastanawiała czy nie skończyć ze sobą...
      • judytak Re: zapraszam do dyskusji 23.03.04, 14:05
        jako że padło zaproszenie do dyskusji, więc skorzystam ;o)

        moja teza brzmi: ludzie są różni, różnie reagują, tak na co dzień, jak w
        obliczu trudności
        to, co jednego zrani, drugiego zdenerwuje, trzeciemu może być obojętne, a
        czwartemu pomóc

        teraz wizytówka: mam trójkę ładnych dzieci, dwoje zdrowych, a jedno tak sobie
        miałam tak, że przez kilka tygodni nie było wiadomo, czy moje dziecko przeżyje,
        i przez kilka lat nie było wiadomo, czy kiedykolwiek będzie chodziło i mówiło,
        a raz poroniłam, co prawda, we wczesnej ciąży

        teraz osobiste doświadczenia, potwierdzające tezę:
        w każdej z powyższych sytuacji bardzo lubiłam ogladać ładne, zdrowe dzieci,
        dawało mi to wiarę w to, że co prawda ja mam źle, ale świat jest piękny (moja
        opiekunka do dzieci, która dwa razy urodziła wcześniaki, oboje dzieci zmarły po
        kilku dniach, pocieszała się właśnie zajmując się dziećmi - traf chciał, że
        moimi, dlatego o tym wiem)

        "los zsyła cierpienie tym, którzy sobie z tym poradzą" - sama tak się
        pocieszałam, dużo mi to zdanie pomogło

        "jaka ty jesteś dzielna" - czułam zwyczajne zażenowanie, jak przy każdej
        pochwale, ale generalnie się zgadzałam - też uważałam, że byłam dzielne,
        odpowiadałam "ty też byś taka była w moim miejscu"

        "jak ty to wytrzymujesz?" - tak mówiła moja mama, powiedziałam "a mam inne
        wyjście?", trochę się zdenerwowałam, ale tylko na chwile, i tylko dlatego, że
        ona zawsze taka nadopiekuńcza

        "chyba bym umarła" - nikt mi tak nie powiedział, z moim dzieckiem nigdy aż tak
        źle nie było, ale rozumiem to zdanie jako skrót myślowy "wolałabym umrzeć, niż
        przeżyć to, co ty przeżywasz", "uważam, że umrzeć jest łatwiej", tyle, że na
        ogół nie wybiera się tego, co łatwiej, tylko to, co właściwe, i o tym też każdy
        wie

        jako że to jest forum, zawsze będą ludzie, którzy napiszą coś, nie
        przeczytawszy przedtem, jak byście chciały, żeby napisali - chyba lepiej to
        zignorować, niż zwalczać, tym bardziej, że może komuś właśnie takie wypowiedzi
        się podobają?
        (absurdalnie - nawet statystyki mówiące o zagrożeniu matek po stracie dziecka
        mogą przyczynić się do tego, że ktoś będzie bardziej dbał o siebie)

        pozdrawiam
        Judyta
        • agablues Re: zapraszam do dyskusji 24.03.04, 10:31

          Rozumiem, że to raczej Twoje ogólne przemyślenia , a nie odpowiedzi na moje
          pytania :)

          judytak napisała:

          > moja teza brzmi: ludzie są różni, różnie reagują, tak na co dzień, jak w
          > obliczu trudności to, co jednego zrani, drugiego zdenerwuje, trzeciemu może
          być obojętne, a czwartemu pomóc

          Z tezą się zgadzam. Ale problem w tym, zeby nie ranić i nie denerwować.
          forum to miało początkowo nazwę WSPARCIE i o to tutaj chodzi przede wszystkim
          Zawsze podkreślałam, ze bardzo cieszy mnie odzew innych mam i dziękowałam za
          wszystkie słowa. Ale niektóre "pocieszenia" w głebi duszy mnie drażniły i
          dlatego o tym napisałam. Wiem, że nie wszystkim to przeszkadza, chociaż z tego,
          co wynika z postów dziewczyn, do których te pocieszenia były kierowane,
          niektórym tak. I dla mnie szczególnie ważne są te niektóre, bo myślę sobie, żeby
          ich dodatkowo nie ranić, choćby przypadkiem czy niechcący. Mają dość swoich
          zmartwień. A wg mnie nie jest problemem zastanowienia się i przemyślenia tego,
          co się chce napisać. Jaki to tak naprawdę ma sens, czy to tylko puste słowa i
          jak może je odebrać osoba, do której są kierowane.
          Patrzę pod wpis mamy Poli i myślę, że mnie by takie słowa nie pomogły. To miłe,
          że w ogóle dziewczyny reagują, ale tak jak napisałaś w tezie. Mnie by zdenerwowały.


          > "jaka ty jesteś dzielna" - czułam zwyczajne zażenowanie, jak przy każdej
          > pochwale, ale generalnie się zgadzałam - też uważałam, że byłam dzielne,
          > odpowiadałam "ty też byś taka była w moim miejscu"

          ja tez czuje zażenowanie. No, chyba, ze ktos mówi to ze zbyt duzym ładunkiem
          emocjonalnym - wtedy mnie to drazni
          >
          > "jak ty to wytrzymujesz?" - tak mówiła moja mama, powiedziałam "a mam inne
          > wyjście?", trochę się zdenerwowałam, ale tylko na chwile, i tylko dlatego, że
          > ona zawsze taka nadopiekuńcza

          czyli Tobie tez przeszkadzaja takie słowa
          >
          > "chyba bym umarła" - nikt mi tak nie powiedział, z moim dzieckiem nigdy aż tak
          > źle nie było, ale rozumiem to zdanie jako skrót myślowy "wolałabym umrzeć, niż
          > przeżyć to, co ty przeżywasz", "uważam, że umrzeć jest łatwiej", tyle, że na
          > ogół nie wybiera się tego, co łatwiej, tylko to, co właściwe, i o tym też
          każdy wie

          zatem jaki jest sens wypowiadania tych słów?
          ja rozumiem, ze jest to zwykle pierwsza, bardzo emojonalna reakcja, ale to nie
          znaczy, ze nie trzeba tego kontrolowac . Po namysle, wiekszosc osób przyzna, ze
          czesto sa to słowa bez pokrycia i mozna inaczej zareagować

          Generalnie - po kolejnych przemyśleniach - chodzi chyba o to, zeby zbytnio sie
          nie ekcytować. Te przezycia zwiazane z choroba lub smiercia dziecka sa bardzo
          dramatyczne i czesto jestesmy wykończone własnie emocjonalnie. Dlatego tak
          drazniące są wszelkie wybuchy współczucia, podziwu. Słowa tez maja znaczenie,
          ale kiedy sie je wypowiada spokojnie, z uwagą - wtedy mozna reagować. Kiedy mówi
          sie spokojnie - raczej nie cisną sie słowa - hasła, frazesy czy słowa-
          wykrzykniki. Oczekujemy raczej poważnego traktowania.
          Mysle, ze zawsze warto robic porównania. Jak spotyka sie osobe podczas wypadku
          lub zaraz po - nie wskazane sa emocje, nikt nie krzyczy do ofiary wypadku - ojej
          jak Ciebie to boli!! tylko próbuje sie udzielić fachowej pomocy, a jak sie tego
          nie potrafi - wystarczy uspokojenie, potrzymanie za reke. Z nami jest podobnie.

          > jako że to jest forum, zawsze będą ludzie, którzy napiszą coś, nie
          > przeczytawszy przedtem, jak byście chciały, żeby napisali - chyba lepiej to
          > zignorować, niż zwalczać,

          nie chodzi o zwalczanie, raczej uświadomienie.
          nie mozemy udawać, ze nie ma problemu

          tym bardziej, że może komuś właśnie takie wypowiedzi się podobają?

          ale innych moga draznic, wiec po co?

          > (absurdalnie - nawet statystyki mówiące o zagrożeniu matek po stracie dziecka
          > mogą przyczynić się do tego, że ktoś będzie bardziej dbał o siebie)

          zgoda, ale wg mnie Autorka tamtego postu, raczej chciała usprawiedliwić te
          reakcje - ja bym umarła, co moim zdaniem było nietrafione


          dziekuje za gos w dyskusji
          pozdrawiam - Aga
          • konkubinka chyba wreszcie cos napisze..... 04.04.04, 00:41
            chyba wreszcie cos napisze, jestem sczesliwa mama zdrowych dzieci aczkolwiek
            mam inne problemy.Gdy czytam to forum , a czesto to robie , nasuwa mi sie
            czesto "umarlabym chyba" itp.Nigdy jednak nie napisalam tego.To jest nie na
            miejscu , tak uwazam.Po co pisac zrobilabym to czy tamto skoro nie wiem co bym
            zrobila.Mam dwojke dzieci.W ogole nie mysle o tym jak zareagowalamy na mysl ,
            wiesc o chorobie , odpukac czyms gorszym.Mysle ze osobom takim jak Zalozycielka
            Forum i Osoby z podobnymi doswiadczeniami potrzebna jest swiadomosc ze nie sa
            same.Ja PODAJE WAM DLON , RAZEM Z WAMI PLACZE , CIERPIE - pewnie , ze nie tak
            bardzo jak WY ale......Mysle ze takim osobom bardziej potrzebna jest swiadomosc
            ze KTOS mysli a nie jego zdanie.Boze (!!!), nie umiem wyobrazic sobie co jest
            takim osobom potrzebne dlatego czytam to forum i NIC nie pisze.Poprostu chce
            byc z NIMI , solidaryzowac sie.Mam wrazenie ze czego bym nie napisala bedzie to
            bez sensu , wiec po co pisac , a zwlaszcza bzdury????Ludzie , pomyslcie
            najpierw!
            • agablues Re: chyba wreszcie cos napisze..... 04.04.04, 01:08
              wystarczą proste słowa, jedno lub dwa, żeby było wiadomo, ze jest sie razem
              Konkubinko, jest OK
              -

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka