renatamalinows
20.05.11, 19:52
Po 111 dniach ciężkiej walki gdy wszystko zaczęło iść ku dobremu nasza iskierka zgasła na dobre. Na zawsze pozostanie w naszych sercach. Tylko jak przeżyć pogrzeb naszej perełeczki? Dlaczego musiał przejść tak wiele żeby teraz odejść od nas. 7 bardzo poważnych operacji, sepsa, wciąż narastające wodogłowie pomimo zastawki, ponad 3 miesiące na respiratorze. Gdy już się udało i od ponad tygodnia oddychał sam dziś nie wytrzymało serduszko i przestało bić. Życie dziś straciło sens. Nic nie możemy załatwiać do poniedziałku bo dopiero wtedy dopełnimy formalności w szpitalu. Nie wiemy od czego zacząć formalności, ale mam nadzieję, że ktoś nas poprowadzi. Kocham Cię Aniołku!