Dodaj do ulubionych

Wychowanie chorego dziecka

31.05.04, 17:28
Witam,
już dawno zastanawiałam się , jak to wszystko ująć w słowa i napisać.
Czy mam prawo, jako matka , mówić sobie i innym,że wychowuję Sylwię ? czy nie
jest to inaczej postrzegane?
Bo (może będzie to brutalne i pisac tak nie powinnam), ale nigdy nie "zbiorę
owoców" tego mego wychowania.

Gdy myślimy o naszych dzieciach, patrząc jak się bawią albo spokojnie śpią,
często zastanawiamy się, jak będzie wyglądało ich życie. Chcemy zapewnić im
szczęśliwe dzieciństwo, swobodny rozwój i niezapomniane wspomnienia ze
wspólnie spędzonych chwil. Pragniemy, aby nasze dzieci wyrosły na
samodzielnych, zadowolonych z życia dorosłych, umiejących radzić sobie z
przeciwnościami losu.
Wychowując nasze dzieci, towarzyszymy im w zdobywaniu pierwszych doświadczeń,
sami też ucząc się wiele przy tej okazji.
Często jednak napotykamy na różne przeszkody, mamy pytania i wątpliwości,
które nie zawsze potrafimy rozwiązać sami.
Moją przeszkodą jest nieuleczalna choroba Sylwii i świadomość, że nie będe
mogła wychować jej na dobrego człowieka.

Jola
Obserwuj wątek
    • siago1 Re: Wychowanie chorego dziecka 31.05.04, 21:48
      Witaj na forum

      A ja patrzyłam dzisiaj na moją córeczkę, uśmiechającą się i wiesz co jej
      powiedziałam: Nie wiem jak długo Pan Bóg pozwoli Ci z nami być, ale
      najważniejsze jest to, że jesteś teraz i że w ogóle jesteś.
      Miałam takie poczucie doniosłości tej chwili i świadomość,i mocne przekonanie,
      że i tak zawsze już bedziemy razem. Bo przecież Jej życie rozpoczęło się i ono
      nigdy sie nie skończy. I przyjdzie taki czas, że to ona mnie bedzie wychowywać.
      Już i tak wiele nas zmieniła.To już inne życie, jakie prowadzimy.

      Ktoś kiedyś powiedział, że niektórzy rodzice swoje dzieci hodują a nie
      wychowują. Hodowanie = dają jeść, pić, ubranie, dach , pieniądze - niby
      wszystko, ale właściwie nic od siebie.


      Ty dajesz swojemu dziecku całą miłość, swój czas, dajesz siebie = czyli
      wychowujesz. Prawdziwy wychowawca jest z wychowankiem, przeżywa z nim, pomaga
      mu, towarzyszy mu.
      Ty robisz to i jeszcze się przy tym ubogacasz wewnętrznie.
      To Wasze bycie razem, to DAR i łaska.


      Owoce swojego trudu zbierzesz na pewno, ale nie takie standardowe, bo jeszcze
      piękniejsze.

      Pozdrawiam Gosia
    • aniao3 Re: Wychowanie chorego dziecka 31.05.04, 22:04
      Witaj Jolu!
      Widzisz, ja widze to tak: ze dostajemy dzieci by im towarzyszyc w ich zyciu.
      By starac sie dac im cala nasza milosc i byc obok gdy nas potrzebuja, i
      rozcierac siniaki gdy zycie da im w kosc. Ale to ich zycie i musza je same
      przezyc, my tylko mozemy byc dla nich azylem, przystania, DOMEM.
      I Ty dla Sywli jestes najwspanialszym domem, najpiekniejszym miejscem na ziemi,
      bo kochacie ja, a nie swoje wyobrazenia o niej.
      Chyba to najtrudniejsza milosc - by kochac to druga osobe po prostu taka jaka
      jest.
      I wiesz Jolu - Kroliczek miala szczescie, ze trafila na was.
      Sciskam was mocno
      Anka
    • j0204 Re: Wychowanie chorego dziecka 01.06.04, 07:44
      Dziękuje Wam drogie Mamy, za te wspaniałe słowa.
      Chyba do końca nie mogłam utwierdzić się w tym moim wychowaniu, teraz wiem ,że
      jest tak jak piszecie.

      Ściskam seredcznie
      Jola

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka