j0204
31.05.04, 17:28
Witam,
już dawno zastanawiałam się , jak to wszystko ująć w słowa i napisać.
Czy mam prawo, jako matka , mówić sobie i innym,że wychowuję Sylwię ? czy nie
jest to inaczej postrzegane?
Bo (może będzie to brutalne i pisac tak nie powinnam), ale nigdy nie "zbiorę
owoców" tego mego wychowania.
Gdy myślimy o naszych dzieciach, patrząc jak się bawią albo spokojnie śpią,
często zastanawiamy się, jak będzie wyglądało ich życie. Chcemy zapewnić im
szczęśliwe dzieciństwo, swobodny rozwój i niezapomniane wspomnienia ze
wspólnie spędzonych chwil. Pragniemy, aby nasze dzieci wyrosły na
samodzielnych, zadowolonych z życia dorosłych, umiejących radzić sobie z
przeciwnościami losu.
Wychowując nasze dzieci, towarzyszymy im w zdobywaniu pierwszych doświadczeń,
sami też ucząc się wiele przy tej okazji.
Często jednak napotykamy na różne przeszkody, mamy pytania i wątpliwości,
które nie zawsze potrafimy rozwiązać sami.
Moją przeszkodą jest nieuleczalna choroba Sylwii i świadomość, że nie będe
mogła wychować jej na dobrego człowieka.
Jola