14.06.04, 12:19
Chcę napisać kilka słów, praktycznych uwag, dla rodziców, takich jak ja i
Jola, którzy wiedzą, że ich dzieci odejdą.
To bardzo trudne, ale warto się przygotować na ten dzień. Warto wcześniej
zastanowić się, gdzie chcemy, żeby dziecko spoczywało, czy to ma być mogiłka
dziecinna, czy może grobowiec rodzinny.
My wybraliśmy cmentarz, który darzymy szczególnym sentymentem. Jest dla nas
ważny od wielu lat. Na szczęście jest też blisko naszego domu. To ważne, bo
chce się być na cmentarzu codziennie. Zastanawiałam się wcześniej nad
kremacją, ale na to trzeba byłoby czekać kilka dni, a my nie chcieliśmy
czekać. My postanowiliśmy, że wykupimy miejsce też dla nas, bo chcemy być
pochowani przy niej.
Iga umarła w domu. Nie potrafię wyrazić, jakie to ważne. Umarła nad ranem. Nie
myłam jej, bo była wykąpana w nocy, dwie godziny wcześniej. Przebrałam ją od
razu, kiedy jeszcze wyglądała jakby tylko spała. A potem leżała na przewijaku,
jak zwykle. Dzięki temu, że zmarła w domu, mogliśmy ją mieć tak długo jak
chcieliśmy. Wszyscy bliscy zdążyli przyjechać i pożegnać ją, to od nas
zależało, ile czasu na to potrzeba. Miało to ogromne znaczenie dla mnie.
Zawsze bałam się, że kiedy dziecko zabiorą, może okazać się, że ono
wróci…podobno wielu rodziców tak sądzi. A przez to, że była z nami do późnego
wieczora, byłam pewna, że naprawdę odeszła.
Sami zawieźliśmy ją do zakładu pogrzebowego. Pojechała jak zwykle, w gondolce
od wózka. Włożyłam jej ulubionego smoczka, dwa aniołki, które dostała i
zabawkę od Babci na dzień dziecka. W zakładzie powiedziałam, żeby nikt jej nie
ruszał, że sama przełożę ją do trumienki. Tak zrobiłam. Wtedy pożegnałam się z
nią jeszcze raz.
Pilnujcie wszystkiego. W naszym karawanie trumienka była pochylona. Nie wiem,
dlaczego, panowie położyli ją tak, że Iga miała główkę niżej. Tłumaczyli, że
tak jest zawsze. Ja kazałam tak przełożyć trumnę, żeby główka była wyżej.
Pamiętajcie, że dla nich to jest kolejne ciało, kolejny pogrzeb. Pilnujcie,
żeby traktowano wasze dziecko z szacunkiem.
Najważniejsze, co chcę powiedzieć, to żebyście odwieźli dziecko, kiedy
jesteście gotowi. Dajcie sobie czas, to ostatni wasz wspólny czas. I nie
pozwólcie, żeby ktoś obcy zajmował się dzieckiem. Jeżeli Wy nie możecie lub
nie jesteście stanie, niech zrobi to ktoś bliski, komu ufacie.
Obserwuj wątek
    • rendziak Re: Pogrzeb 14.06.04, 12:27
      Aga,
      wiesz ja zazdroszczę (jeśli można tak to ująć) Tobie że mogłaś się ze swoją
      córeczką pożegnać - mi to nie było dane. wiesz ja nawet nie wiem jak ona
      wyglądała - nie chciano mi jej pokazać pomimo że przecież dzidziuś z 24 tc to
      już normalny ulształtowany człowieczek......tyle że malusieńki::((
      a pogrzeb - cóż zachowanie księdza pozostawiało dużo do życzenia.....zresztą
      opowiadałam o tym na naszym spotkanku.
      Agunia - pozdrawiam Cię z całego serca - trzymajcie się ciepło
      aga
      • agablues Re: Pogrzeb 14.06.04, 12:32
        Aga, dlatego piszę o tym. Walczcie o swoje prawa.
        Nam też chcieli tylko odprawić tzw.pokropek, ale w Hospicjum jest najmądrzejszy
        ksiądz i to on odprawiał msze ( u nas i Joli). Nasz ksiądz tłumaczy to w ten
        sposób, że Msza jest nie za dziecko, które zmarło, ale za rodziców i bliskich.
        O mozliwości i prawie zobaczenia zmarłego dziecka po porodzie pisała Ania. O to
        też warto walczyć.
        Aga, uściski
    • 607.706m Re: Pogrzeb 14.06.04, 13:12
      Kochana Aguś,

      Czytając Twój list zatęskniłam za tym czego nie miałam. Nie wiem czy słowo
      zazdroszczę jest właściwym, ale tak czuję.
      Ja nie mogłam pożegnać się ze swoim synkiem, nie mogłam go ubrać, ucałować. Ja
      to wszystko straciłam.
      Dobrze, że mogłaś zrobić wszystko tak jak chciałaś. Ja wiem jakie to ważne.
      Aguś jesteś bardzo silna i podziwiam cię z całego serca, bo ta moc udziela się
      nam wszystkim.
      Dziękuję Ci za to, że jesteś i pomogłaś mi kiedy tego bardzo potrzebowałam.
      Monika
      • agablues Re: Pogrzeb 14.06.04, 13:29
        Moniko, wiem, że podczas terapii po aborcji, urządza się symboliczne pogrzeby.
        Może to niestosowne porównanie, ale może ktoś wie jak to się robi? Trzeba się
        pożegnać z dzieckiem, choćby symbolicznie.
        Przykro mi, że obudziłam tęsknotę, za tym, co nie było Wam dane. Chciałam tylko
        powiedzieć rodzicom, którym przyjdzie chować dziecko, żeby robili wszystko, tak
        jak czują, jak chcą. Żeby nie poddawać się stereotypom, presji czy wypada czy
        nie. W zakładzie pogrzebowym zostawia się niemałe pieniądze i to Wy decydujecie.
        My zawieźliśmy Igę przed północą i tam okazało się, że nie mamy nic - miejsca na
        cmentarzu, grobu. Groziło nam, że będzie w tej cholernej lodówce przez kilka
        dni, ale się udało. Wszystko się ułozyło jak trzeba. Walczcie o swoje prawa.
    • mutantowa Re: Pogrzeb 14.06.04, 15:46
      Witajcie kochane mamusie. Och jak mi łzy strasznie lecą. U nas to było wszystko
      nie tak jak powinno być:( 3 dni po porodzie Kubusia, wypisano mnie ze szpitala,
      przyszedł po mnie mój kochany mąż, a w samochodzie czekał mój tata z trumną
      Kubyusia, boże kilka minut stałam i beczałam , zapierałam się, nie mogłam
      wsiąść do środka. Przez ponad 3 godziny, patrzyłam przez łzy jak mąż trzyma
      białą trumienkę na kolanach. Och jak ja go strasznie chciałam zabrac do domu:(
      Odrazu pojechaliśmy na cmętarz, wszystko trwało może z 10 minut.
      Ja moje dziecko ukachane widziałam jedną minutkę zaraz po porodzie, patrzył na
      mnie swymi niebieskimi pięknymi oczkami, pocałowałam go i już nigdy go nie
      zobaczyłam. Lekarze walczyli o niego 5 godzin, był wcześniaczkiem z 30tc z wada
      serduszka:( wszystko nie tak miało być....
      Magda

    • j0204 Re: Pogrzeb 14.06.04, 17:16
      My, kiedy chowaliśmy Sylwie , zrobilismy dokładnie tak samo jak Aga.
      zresztą, przyjechała do mnie i powiedział mi co mamy zrobić by było tak jak my
      chcemy.
      Sylwia umarła mi na rękach i mogłam ja tak długo tzrymać jak chciałam. Sami w
      domu wykąpalismy ją, naoliwkowaliśmy - tak jak zawsze. Potem tak długo była z
      nami, zjechała się rodzina i wszyscy mogli ją osobiście pożegnać.
      Odwiźliśmy Ją w Jej ulubionym łóżeczku - mydelniczce do zakładu pogrzebowego.
      Do trumienki tez sami Ją wkaładaliśmy, mieliśmy czas na ostatnie pożegnanie,
      całuski i łzy.
      Obsługa zakładu nie sprawiała nam w niczym problemów.
      Oj, nie moge pisać. Powoli wracam do Was, ale jeszcze wszystkiego nie jestem w
      stanie pisać.

      Sylwuniu - brak mi Ciebie mój Kjójiku !!!!!!!!!!!!!!
      Twoja mama
    • ulkar Re: Pogrzeb 14.06.04, 19:22
      Nie umiem napisać o pogrzebie Tomkaz sensem. Pamietam chyba wszystko... ale ...
      słyszę głosy sióstr zakonnych śpiewających na mszy... widzę dzieci z tomkowej
      szkoły żegnające się z Nim i róże które wrzucają mu do grobu, setki róż, tyle
      ile koleżanek i kolegów było by go pożegnać... piasek i róże .. żóto
      czerwono .....
    • marciam13 Re: Pogrzeb 14.06.04, 20:57
      Masz rację, pisząc o tym...Ja-chociaż przyznam, że było to dla nas bardzo
      trudne, cieszę się, że byliśmy z Weroniką aż do chwili, kiedy odeszła, że
      mogliśmy trzymać Ją za rączkę, mówić do Niej...Że tuż przed tym jak Jej
      serduszko przestało bić odzyskała przytomność, otworzyła swoje piękne
      niebieskie oczy i widziała nas oboje...Że mogliśmy potem trzymać Ją na rękach,
      na co wcześniej pozwolono nam tylko kilka razy-wreszcie mogliśmy Ją
      przytulić...Że mogliśmy sami ją umyć i ubrać i położyć w trumience razem z
      ulubionymi zabawkami..Że jechała z nami samochodem i mogliśmy czytać Jej
      bajki...Że w nocy przed pogrzebem była z nami w domu, nie w zimnej i pustej
      kaplicy, sama...To było trudne, ale nie mogliśmy postąpić inaczej...
    • j0204 Re: Pogrzeb 14.06.04, 21:17
      Zapomniałam dodać, że my też włożyliśmy jej do trumienki różowego królika na
      którym tak wygodnie było Jej sapć, małego białego misia i lewka, Jej pierwsza
      zabawke którą dostała na pierwszy swój Dzień Dziecka od chrzestnych (miał atest
      do inkubatora, więc był z nią od pierwszych dni zycia.)
      Myslę ,że jjuz pokazała innym Aniołkom swe zabawki i nie jest im smutno, bo
      każdy maluszek zabrał cos ze soba........

      Jola
    • agablues Re: Pogrzeb 16.06.04, 10:54
      My też chceliśmy być tylko z najbliższą rodziną. Nawet Joli mówiłam, że tak chcemy.
      Pogrzeb dziecka, to bardzo smutna uroczystość i bardzo intymna wg mnie. Ja nie
      dałabym rady patrzeć na dużo osób rozpaczających ze mną. Taka jestem, że
      zaczęłabym pocieszać te osoby, a sama trzymałabym się "dzielnie". Chciałam
      skupić się na Idze, nie na znajomych. Wszystkich znajomych zapraszam na grób
      Igusi, teraz mozemy sobie spokojnie porozmawiać, popłakać razem. Wtedy czas był
      dla niej i najbliższych.
      • asia.miniaczek tak bardzo mi żle, smutno... 16.06.04, 11:37
        a ja chciałam , żeby na pogrzebie Zuzanki, była moja najbliższa rodzina oraz najbliżsi przyjaciele. Chciałam przez to pokazać Zuzance ile ma kochającch Ją wujków i cioć...
        Od wczoraj mam "doła", tęsknie za moją malutką Zuzanką niewyobrażalnie...;(

        Ja walczycie z takimi trudnymi chwilami?

        Pozdrawiam, Asia- mama Zuzanki.
        • marija_marija Re: tak bardzo mi żle, smutno... 16.06.04, 11:51
          Kiedy odeszla Twoja Zuzanka? Przytulasz sie do Jej ciuszkow jak Ci smutno? Czy
          raczej zlikwidowalas pokoik?

          Jestes i tak bardzo dzielna, domyslam sie co czujesz, bo nie przezylam takiej
          tragedii ale przezyla ja moja kolezanka, bylam z nia wtedy blisko. Byla jak w
          letargu, myslalam za nia. Dzielna Kobieta, jednak wymaga pomocy psychoterapeuty.
          • mutantowa Re: tak bardzo mi żle, smutno... 16.06.04, 14:55
            Och mi też bardzo źle, tęsknota jest straszna, ale staram się życ jakoś
            normalnie, w sumie dziwne określenie "normalnie", robie to co robiłam
            wcześniej, biegam do pracy, po zakupy, kino, teatr, troszkę to wszystko na
            pokaz tak aby inni myśleli że mi lepiej, nie martwią się tak o mnie wtedy i nie
            dopytują się czy wszystko ok, no bo co odpowiedzieć mam... sa też tacy którzy
            chyba nie chcą nic wiedzieć, myślę że ze strachu.
            Asiu mi też bardzo brak Kubusia, nie wiem co Ci mądrego napisac bo sama mam
            takie problemy ze sobą, ale kiedy czuje że zaczyna mi być tak strasznie źle,
            smutno, zaraz wychodzę do ogrodu, odwiedzam bratanka, zaczynam sie po prostu
            ruszać, może to głupie ale prawdziwe.
            Buziaki Magda.
        • marciam13 Re: tak bardzo mi żle, smutno... 16.06.04, 20:25
          Ja również staram się żyć "normalnie", ale przychodzą takie dni...
          Wtedy próbuję się czymś zająć-czymś w miarę absorbującym-a jeśli nie potrafię
          zająć swoich myśli, staram się stawić im czoła-nie tyle z nimi walczyć, co im
          się przyjrzeć...Wtedy płaczę, z czego się cieszę, bo po śmierci Nisi przez 2
          miesiące nie mogłam.
    • aniao3 Re: Pogrzeb 16.06.04, 19:56
      Kochana Ago!
      dzieki za ten list. Za wszystko.
      Co do prawnych spraw zwiazanych zp ogrzebem pomsylalam ze wpisze tutaj to o
      czym juz pisalam wzobagone o najnowsza wiedze, tak by bylo to w jednym watku.

      Po porodzie kobieta ma prawo zobaczyć swoje dziecko, ma prawo je pożegnać -
      nawet jesli urodzilo sie martwe, nawet jesli jest to
      dwudziestokilkutygodniowy wczesniaczek. Dziecko nie przypomina wtedy takiej
      pyzy z reklamy, ale jest jedyne i niepowtarzalne i ja widzac moja coreczke
      (29tc)widzialam, ze jest sliczna. Slyszalam, ze niekeidy personel nie zgadza
      się na podanie dziecka bo „będzie pani bardziej cierpiala”.
      NIE MAJA PRAWA ROBIC CZEGOS TAKIEGO!
      Po stracie dziecka cierpiec będzie się bardzo dlugo, jeśli nie dane było go
      pozegnac to często pozostaje to straszna zadra w duszy. Pozegnanie może być
      tylko dotknieciem glowki, przytuleniem. Jeśli wiadomo, ze dziecko może umrzec
      zaraz po porodzie to można poprosic o chrzest z wody. Mysle ze Pan Bog nie
      jest biurokrata i nawet jeśli ochrzczone zostanie martwe dziecko, przyjmie je
      do siebie i tak. Wiec ten chrzest to bardziej nam jest potrzebny niż jemu.
      Na podstawie zaświadczenia ze szpitala w USC wystawiony jest akt urodzenia z
      adnotacją "dziecko urodziło się martwe" lub jesli zylo akt urodzenia i potem
      w drugim pokoju akt zgonu. Oba dokumenty sa wystawiane od reki. Dziecku
      nadaje się imie, wpisywane są pełne dane rodzicow.

      Pogrzeb - nie ma mszy (bo msza jest za grzechy zmarlego, a taka kruszynka nie
      zdazylan agrzeszyc) tylko krótkie nabożeństwo i ksiądz ceremonię nazywa
      pochówkiem. Ale mozna poprosic o msze i wtedy jest to msza za rodzine i
      bliskich. Wazne: ksiadz NIE MA PRAWA odmowic pogrzebu bo dziecko bylo
      niechrzczone. Niezależnie od tego, czy dziecko zmarło przed czy po porodzie,
      może być pochowane z obrzędem „ostatniego pożegnania dziecka nie ochrzczonego”
      (Rytuał obrzędów pogrzebu, dostosowanego do diecezji polskich. Katowice 1998
      s.220-221). Rodzice dzieci nie ochrzczonych mogą otrzymać zezwolenie od
      ordynariusza miejsca na pogrzeb kościelny, jeśli mieli zamiar te dzieci
      ochrzcić, lecz dzieci zmarły przed chrztem (kan. 1183 § 2 Kodeksu Prawa
      Kanonicznego)Jeśli ksiądz odmówi rodzinie zgody na pogrzeb dziecka, można jego
      decyzję zaskarżyć do biskupa danej diecezji.

      Szpital powinien zaproponowac wybór, czy mama chce zabrać maleństwo czy mają
      je sami pochowac (szpitale robia takie pogrzeby i czasem to jest tak, ze sa
      to anonimowe mogliy dzieci a czasem informuja rodzicow gdzie dziecko jest
      pochowane - procedura zalezy od szpitala). Nikt nie ma prawa oceniac decyzji
      mamy, jesli sie nie zdecyduje na zabranie ciala dziecka. To jest decyzja jaka
      trzeba podjac w zgodzie ze soba.

      Wazne od strony prawnej:
      1. Żaden z aktualnie obowiązujących aktów prawnych nie zawiera definicji
      porodu ani poronienia, jest to bowiem termin medyczny wypracowany przez
      naukę. Według ustawy z 1962 roku do 16 tyg. następowało poronienie, potem był
      to poród niewczesny, zaś po 29 tyg. – przedwczesny. Rozporządzenie Ministra
      Zdrowia i Opieki Społecznej z 1992 r. zawierające definicje co należy uznać
      za poronienie a co za przedwczesny poród (Dz. U. z 1993 r nr. 3 poz. 13,
      gdzie jako granicę uznano 22 tc,) zostało uchylone z dniem 6 czerwca 1998 r.
      stąd określone w nim pojęcia nie mają mocy obowiązujących przepisów.

      2. Bardzo ważny jest następujacy zapis:
      Ustawa z dn. 29 września 1986 r. (Prawo o aktach stanu cywilnego Dz. U. Nr
      36, poz. 180 ze zm.) w art. 38 ust. 2 wyraźnie stanowi, że „jeśli dziecko
      urodziło się martwe, zgłoszenie takiego zdarzenia powinno nastąpić w ciągu 3
      dni. W takim wypadku sporządza się akt urodzenia z adnotacją w
      rubryce „Uwagi” że dziecko urodziło się martw, aktu zgonu nie sporządza się.”
      ŻADEN przepis w/w ustawy nie wprowadza ograniczenia, że zgłoszenie urodzenia
      dziecka, a tym samym wydanie aktu urodzenia martwo urodzonego dziecka nie
      dotyczy dzieci poniżej 500 g. lub gdy ciąża trwała krócej niż 22 tyg. To
      oznacza, że nawet jeśli poród nastąpił przed 22 tc, zaś rodzice chcą pochować
      dziecko, szpital także jest zobowiązany do wystawienia aktu urodzenia, bez
      wzgledu na wage dziecka.

      3. W celu umożliwienia pochowania martwo urodzonego dziecka osobom
      uprawnionym do pochówku wydaje się, na ich wniosek, stosowne zaświadczenie,
      zgodnie z rozporządzeniem Ministra Zdrowia z dn. 7 grudnia 2001 r. w sprawie
      postępowania ze zwłokami i szczątkami ludzkimi (Dz. U. Nr 153, poz. 1783) i
      kartę zgonu (Dz. U. Nr 153, poz. 1782). W szpitalu jest wystawiane
      zaświadczenie o urodzeniu dziecka (jeśli zmarło to z adnotacją o śmierci).

      Są to informacje jakie otrzymałam z departamentu prawnego Ministerstwa
      Zdrowia, stąd myślę iż są one najbardziej aktualne. Akty prawne wydane po
      roku 1995 (włącznie) znaleźć można na stronie www.prawo.lex.pl

      W szpitalach do 22 tyg. uwaza się ze nastapilo pozne poronienie i wtedy sa inne
      procedury (to wazne, bo czasem szpital by nie psuc sobie statystyk pozniejsze
      ciaze wpisuje jako 22tc). Ale nawet jak dziecko sie urodzilo przed 22 tc matce
      nalezy sie prawo do polowy urlopu macierzynskiego + zaden akt prawny nei
      reguluje wagi i wieku dziecka od ktorego mozna mu wyprawic pogrzeb.

      Sciskam was wszystkie bardzo mocno...

      Anka
      • agablues Re: Pogrzeb 16.06.04, 20:10
        To ja jeszcze dodam coś, co mi się przypomniało w związku z Anią.
        Pisała kiedyś, że w akcie zgonu Małgorzatki napisano "panna" ( moze to było w
        akcie urodzenia? Aniu, popraw jeśli się mylę). W każdym razie, tak napisano w
        akcie zgonu Sylwii. Jest to może drobiazg dla urzędnika, ale dla nas.... roczne
        dziecko - panna...
        A Igusi napisali "dziecko" - czyli mozna inaczej. I moze wymagać na urzędnikach,
        żeby pisali "dziecko"? Bo zanim się odbierze ten akt, to rodzic czyta i mówi czy
        wszystko się zgadza. Jak macie siłę - walczcie z bezmyślnością urzędników.
        • melka_x Re: Pogrzeb 17.06.04, 09:59
          Dobrze wiedzieć Aga. Ja też odebrałam akt zgodnu ze stanem cywilnym "panna".
          Uderzyło mnie to koszmarnie, bo jak tu się uchronić wtedy przed myślą, że twoja
          córka tak nic nie przeżyła. A jednak proszę - można inaczej.
          Pozdrawiam
          Magda
    • marijohanna Re: Pogrzeb 19.06.04, 09:58
      zazdroszcze Ci tych wspomnien...przepraszam, to chyba strasznie glupie co
      napisalam.........moje ostatnie wspomnienie to tesciowa (byla przy operacji)
      stojaca w drzwiach sali szpitalnej z PACZKA (!!!!) i pytajaca czy wyrazam zgode
      na wyslanie do patologii ciazy. Gdy z rozpaczy nie moglam wydusic slowa, ona
      blagala mnie abym sie zgodzila. mowila mi, ze to takie wazne aby dokladnie
      zdiagnozowac co sie stalo... Jest ona jedyna osoba, ktora widziala moje dziecko
      a ja, mimo, ze minelo 5 lat, nie mam ciagle odwagi zapytac jak wygladalo...
      • melmire Re: Pogrzeb 21.08.04, 13:06
        Tak mi przykro :( To naprawde straszne.
        Moze nalezaloby powalczyc o to by w szpitalach w Polsce, tak jak we Francji,
        robiono Aniolkom zdjecia? Jest wiele matek ktore nie moga/nie sa w stanie
        zobaczyc dziecka po urodzeniu, ale zawsze moga poprosci szpital o zdjecia -sa
        przechowywane przez kilka lat.
        Marijohanno - to na pewno byl sliczny maluszek!
    • agablues Pogrzeb Alka 02.07.04, 18:41
      Był najpiekniejszym pogrzebem, na jakim byłam.
      Magdusiu, pięknie to wszystko zaplanowałaś, wszystko było tak jak trzeba.
      Dziękuję, że mogłam uczestniczyć w tej Uroczystości.
      • mharrison Re: Pogrzeb Alka 13.07.04, 10:10
        Dziekuje, ze bylas.
        Piekny pogrzeb w najwiekszej mierze byl zasluga ksiedza Benka.
        Mysle, ze Alkowi sie podobal.

        Wiele bym jednak dala, by zamiast pogrzebu, za kilkanascie lat, zorganizowac mu
        piekny slub i wesele.
    • ewamonika1 Re: Nienarodzone dzieci pochować - artykuł 05.07.04, 23:50

      www.ekumenizm.pl/article.php?story=20040611203915563&mode=print
      ewa
    • aniao3 dziecko-panna... 06.07.04, 22:44
      Aga - o co walczyc? Byblam w takim szoku, ze tylko pilnowalam sie by nie
      plakac, nie za duzo...
      To wpisywali w akcie zgonu.
      I tak sobie mysle ze no tak, mozna wpisac dziecko, ale dusza urzednika pewnie
      potrzebuje paragrafu, ustawy, zalcznika do rozporzadzenia.
      Bo - do kiedy dziecko? Do roczku? Do pięeiu lat? Dziesieciu?
      A ja nie wiedzialam, teraz nie ma to chyba dla mnie znaczenia, schowalam na
      samo dno teczki z ciaza akt urodzin i akt zgonu.
      Papierowe dowody na istnienie.
      Jeszcze w USC przez chwile grozil nam koszmar bo pani powiedziala, ze mzoe
      trzeba bedzie to dziecko zameldowac (!) na szczescie od tego pomyslu odstapili.
      Biurokracja do konca swiata bedzie miec co robic...
      Sciskam was dziewczyny
      Anka
    • ewamonika1 Re: Pogrzeb 13.07.04, 10:01

      www.mateusz.pl/pow/020916.htm
      ewa
      • ewamonika1 Re: Pogrzeb 13.07.04, 10:03

        pyt. o chrzest przed narodzeniem:

        www.mateusz.pl/pow/021111.htm
        ewa
        • malomi Re: Pogrzeb 13.07.04, 10:16
          Ewcia, Ty szperaczu, jesteś niezastąpiona:-)
          • ewamonika1 Re: Pogrzeb 13.07.04, 10:33

            Gosiu,
            Pamiętam wciąż słowa niektórych księży, niektórych lekarzy, przypominane przez
            rodziców podczas ostatniego, warszawskiego spotkania w Hospicjum.

            Myślę sobie, że każda wiadomość, która pozwoli uszanować pamięć o
            nienarodzonych dzieciach, jest warta "powieszenia" tutaj.
            Tak bardzo bym chciała, abyśmy faktycznie byli w XXI wieku, bo czasem mi się
            zdaje, że w takich sprawach jak uszanowanie woli rodziny (pogrzeb, chrzest,
            szpital itp.) dopiero wychodzimy ze średniowiecza.

            pozdr. ewa
            • mharrison pogrzeb 21.08.04, 10:42
              Postanowiłam napisać o pogrzebie Alka i przygotowaniach do niego. Dziś może
              przyda się to Yen74, kiedyś może (niestety) komuś innemu. Myślę, ze jest to
              niezmiernie ważne, by zorganizować wszystko tak jak byście tego chciały/jak
              myślicie by chciało tego Wasze dziecko. Byście później nie żałowały, ze cos
              można było zrobić inaczej.
              Przepraszam za faktograficzno- organizacyjny ton mojej wypowiedzi (momentami
              nawet bezduszny), ale przygotowania do pogrzebu to właśnie niestety
              biurokratyczno-organizacyjna bieganina.

              Po pierwsze: dziecko po śmierci można zobaczyć i się z nim pożegnać. Jeśli
              dziecko umiera w szpitalu pozostaje na tej sali jeszcze 2 godz., potem zostaje
              przewiezione do chłodni. Zostałam z moim synem jeszcze przez 30-40 minut (tyle
              ile chciałam i potrzebowałam) by się z nim pożegnać, przytulić i jeszcze mu
              poczytać. Mój syn zmarł w sobotę i do poniedziałku nie mogłam nic zrobić w
              kwestii formalności szpitalnych, gdyż Statystyka szpitalna pracuje jedynie w
              dni robocze

              W niedzielę pojechałam na cmentarz (Jola dziękuję), gdzie chciałam by został
              pochowany mój syn i szukałam wolnych miejsc na razie na własną rękę. Jeśli nie
              ma grobu rodzinnego trzeba się udać do zarządu cmentarza, by wykupić miejsce.
              Niestety pracuje on tylko w tygodniu, na "moim" cmentarzu w godz: 9-13. Małe
              dziecko (noworodek, niemowlak) można pochować albo do piachu (przepraszam za
              określenie) albo w dużym grobie murowanym. Duże dziecko (jak moje) jedynie w
              dużym grobie. Pan z Zarządu cmentarza pokazał mi 3 wolne miejsca, z których
              wybrałam jedno. Ceny różnią się w różnych miejscach cmentarza (główna aleja czy
              grób bardziej na uboczu i na różnych cmentarzach). Z miejsce płaci się gotówką.
              Na moim cmentarzu była to duża suma; warto wiec zadbać o wypłatę pieniędzy z
              banku lub pożyczkę u rodziny.
              Uwaga: wiem, ze o tym się raczej nie myśli tuz po śmierci dziecka (dla mnie
              straszna była myśl, ze odtąd będę Alka odwiedzać jedynie na cmentarzu a
              jedynymi prezentami będą lampki i kwiaty), ale spójrzcie i oceńcie położenie
              miejsca, jego wielkość, odległość od innych grobów/pomników (to przyda się
              później do stawiania pomnika. Czy chcecie miejsce pod drzewem (przytulne i
              zacienione miejsce ale przez kilka miesięcy trzeba uprzątać liście etc.).

              Jeśli dziecko zginęło w wyniku wypadku komunikacyjnego należy się zgłosić do
              wydziału ruchu drogowego. Dział statystyki szpitalnej przesyła papiery właśnie
              tam. Z wydziału ruchu drogowego trafiają one do prokuratury, gdzie prokurator
              podejmuje decyzje o wykonaniu sekcji zwłok. W wypadku nieznanej lub do końca
              niewyjaśnionej przyczyny śmierci noworodka również wykonuje się sekcje zwłok,
              często wewnątrzszpitalną. Jeśli mamy jakiekolwiek wątpliwości, co do
              zaniedbania lekarza proponuje zdecydować się na sekcje prokuratorska, by
              lekarze nie mogli zatuszować swych niedociągnięć w trakcie sekcji
              wewnątrzszpitalnej.

              Uwaga do sekcji: Perspektywa sekcji zwłok dziecka jest bardzo bolesna dla
              rodziców. Pomocne jest uzmysłowienie sobie, ze to już jest tylko ciało, a nasze
              dziecko jest już gdzie indziej. Chciałam dodać, ze na studiach chodziłam na
              sekcje zwłok (interesowałam się tym) I nie mam żadnych zastrzeżeń do pracy
              lekarzy i personelu tam zatrudnionego i do traktowania przez nich ciała. Nikt
              tam sobie nie pozwala na głupie żarty, próba silenia się na żart przez studenta
              skutkuje jego wyproszeniem z sali.

              Po sekcji można samemu ubrać dziecko lub zlecić to pracownikowi prosektorium (z
              tego co wiem kosztuje to ok. 200 PLN).
              Uwaga: ubranie należy dostarczyć dzień przed odebraniem ciała dziecka do 14.30.
              Następnego dnia można odebrać dziecko również do 14.30.
              Kwestia ubrania: Ja zawiozłam synowi jego ulubione ubrania (oprócz bielizny):
              ulubioną podkoszulkę, bluzę, spodnie, czapkę z daszkiem i medalik na szyję.
              Pierwsza moja myśl była, że ciało chowa się w garniturze ale mój syn nie znosił
              garnituru i gdy musiał go nałożyć to powrocie do domu ściągał go już w
              przedpokoju. Buty: ulubione bartki na rzepy. Jak dziś pamiętam pranie ulubionej
              bluzy i czyszczenie butów (z mężem po jednym).

              Czas oczekiwania na sekcje zależy od ilości sekcji w kolejce, możliwości
              przewiezienia ciała ze szpitala do zms (wymagany jest transport sanitarny) no i
              nie ukrywam tez znajomości.

              Jeśli dziecko miało sekcje zwłok zakład medycyny sadowej wydaje „zaświadczenie”
              o śmierci, z którym należy się udać do USC w celu wystawienia aktu zgonu.
              Wymagana jest obecność rodziców z dowodami i akt urodzenia dziecka. Trzy odpisy
              kosztują chyba 5 PLN. Każdy kolejny 15.

              W międzyczasie skontaktowałam się z poleconym mi przez Jole zakładem
              pogrzebowym i zaczęłam z nimi ustalać szczegóły. Niestety z powodu sekcji nie
              mogłam od razu ustalić wszystkich szczegółów ( w tym głównego terminu
              pogrzebu).

              Trzeba wybrać trumnę. Ja opisałam trumnę, która chciałam (solidna dębowa, bez
              żadnych ozdób i koronek - tu kierowałam się domniemanym życzeniem Alka).
              Przywieziono jednak trumnę owszem dębowa, ale z wszystkim możliwymi ozdobnikami
              i falbankami. Odmówiłam jej przyjęcia i poprosiłam o wykonanie trumny wobec
              mojego życzenia. Prośbę/zlecenie to wykonano bez żadnych problemów.
              Zamówiłam również tabliczkę na trumnę, przewóz Alka z zsm do kaplicy (polecam
              kaplicę zamiast chłodni, jeśli kościół bądź zakład pogrzebowy dysponuje
              kaplica). Ciało dziecka leży wówczas w trumnie na katafalku, wokół pala się
              świece, są kwiaty, a nie leży na polce.

              Zamówiłam tez krzyż i krzyżowego (osoba z krzyżem prowadząca orszak żałobny).
              Można wziąć jako krzyżowego np. organistę z kościoła, ale trzeba mu zapewnić
              transport, co w natłoku spraw do załatwienia jest nieco kłopotliwe.

              Już z gotowa trumna pojechałam po syna do zms. Przygotowałam sobie wszystkie
              rzeczy, które chciałam mu dać do trumny. Książeczkę do nabożeństwa pod poduszkę
              (gdyż znalazłam ją w domu pod poduszka Alka, ukochanego Mikołajka, róże z
              naszego zasuszonego bukietu ślubnego, igły z naszego pierwszego wspólnego
              Bożego Narodzenia i kapsle tazo, za którymi ja nie przepadałam, a mój syn
              trzymał je w plecaku, by mi się za bardzo nie rzucały w oczy.

              Uwaga: Przemyślcie, co chcecie podarować dziecku w te ostatnia podróż, by
              później nie myśleć „o, jeszcze to mogłam mu włożyć). Jednak z mam z forum
              sfotografowała wszystkie te przedmioty na pamiątkę przed włożeniem do trumny.
              Myślę, że to dobry pomysł.

              Kościół wybrałam parafialny, gdzie Alek był chrzczony i gdzie był u komunii.
              Niestety nasz „ulubiony” ksiądz zmieniał wówczas parafie i nie mógł odprawić
              mszy. A ksiądz „rodzinny” był daleko na obozie dla młodzieży.

              Wtedy spadł nam z nieba ksiądz Benek (dzięki Joli i Adze) i lepiej ni mogło się
              stać. Towarzyszył mu ksiądz z parafii „od dzieci”. Z księdzem Benkiem
              spotkaliśmy się dzień przed pogrzebem, by opowiedzieć mu o Alku i naszej
              rodzinie.

              Podczas pogrzebu nie życzyłam sobie żadnych zdjęć.
              Skorzystałam natomiast z genialnego pomysłu Agi (dzięki raz jeszcze) i pomocy
              Andrzeja w obróbce; na wysokości trumny, obok trumny postawiam duże zdjęcie
              uśmiechniętego Alka. By wszyscy tak go właśnie zapamiętali.

              Bardzo zależało mi na oprawie muzycznej i dzięki pomocy mojej przyjaciółki i
              jej rodziców udało nam się ściągnąć skrzypków, trębaczy i śpiewaczki z teatru
              Wielkiego i wspaniałego organistę od Paulinów. Śpiewali oni już na moim ślubie
              i częściowo im pozostawiłam wybór pieśni.

              Rodzeństwo: zabraliśmy nasze maluchy ( 2,5 roku i 6 miesięcy) na pogrzeb. Ktoś
              nam proponował by z nimi zostać, ale uznaliśmy, że powinni uczestniczyć w
              pożegnaniu Brata, (który ich bardzo kochał i z własnej woli się nimi bawił,
              zajmował etc.). Dzieci natomiast nie były świadkiem opuszczania trumny do
              grobu. Zostały przy wejściu do cmentarza pod opieką kogoś z rodziny.


              Na cmentarzu karawan może podjechać pod sam
              • agablues Re: pogrzeb 22.08.04, 22:41
                Magda, chyba się wszystko nie zmieściło :-(
                Pogrzeb Alka był przepiękny. Niezapomniane wrażenie wywarła na mnie trąbka na
                cmantarzu, przy opuszczaniu trumny do grobu. Potem ten pan zagrał "Wonderful
                world" Armstronga. A przedtem pożegnanie Alka przez Magdę i przez Petera.
                Pogrzeb Alka był dopracowany w każdym szczególe. Magda miała na to czas. My
                chcieliśmy szybko pochować Igusię. tak jak napisała Magda - warto zrobić
                wszystko tak, żeby potem nie żałować. A przede wszystkim nie kierować się -
                "powinno się ...", " zwykle robi się tak...", "zawsze robi się tak..." Pogrzeb
                Waszego dziecka jest JEDYNY i ma być tak jak wy chcecie.
                • mharrison i jeszcze koncowka 22.08.04, 22:44
                  Na cmentarzu karawan może podjechać pod sam grób (na ile to możliwe) bądź
                  trumna może być niesiona. Ja chciałam, by najbliżsi mi mężczyźni z mojej
                  rodziny zanieśli Alka na swoich ramionach.

                  Nad trumna i wykopanym grobem ksiądz odprawił jeszcze nabożeństwo.

                  Uwaga: Na cmentarzu możecie jeszcze pożegnać się z dzieckiem, cos powiedzieć. I
                  można tez nie chcieć, by inni coś mówili. Jeśli rodzice chcą mogą jeszcze
                  otworzyć trumnę na cmentarzu. Ja tego nie zrobiłam, pożegnałam się z Alkiem już
                  wcześniej (poprosiłam z zms o zabicie trumny „na amen” gwoździami, choć obecnie
                  częściej stosuje się „wkręty”) i chciałam by pozostali zapamiętali go takim,
                  jakim był.

                  Ja przeczytałam mojemu synowi wiersz Gałczyńskiego „Prośba o wyspy szczęśliwe”
                  zmieniając mi na mu, jego etc. A mój mąż „Do not stand At my grave and weep”
                  Stevena Cumminsa. Przy opuszczeniu trumny go grobu zażyczyłam sobie „What a
                  wounderful Word” L. Amstronga.

                  Potem murarze zamurowują grób, pracownicy zakładu pogrzebowego układają wieńce
                  i kwiaty, można zapalić lampki i ….

                  …. Wraca się do pustego mieszkania, w którym wszystko przypomina Ci Twoje
                  Dziecko.

                  Osobiście polecam, jeśli nie trzymają Was sprawy zawodowe, wyjazd. Lecz do
                  bardziej przyjaznego miejsca niż Lipna Dolina.

                  To by było na tyle. Jak sobie jeszcze coś przypomnę to napiszę.
                  Przepraszam za, momentami, mentorski ton (zwłaszcza w Uwagach), ale myślę, ze
                  te wszystkie drobne elementy są niezwykle ważne.

                  Mam nadzieję, ze komuś pomogę tym opisem, choć wszystkim życzę pomocy w
                  przygotowaniach raczej do ślubu swoich dzieci. Pomimo, ze Alek miał tylko 9 lat
                  nie raz wyobrażałam sobie jego ślub i moją w nim pomoc; niestety uroczysty
                  pogrzeb był jedyną uroczystością, którą mogłam dla niego zrobić.

                  Przysługuje Wam też zwrot z ZUS-u. Obecnie ok. 4.600 PLN. Z aktem zgonu trzeba
                  się udać do zakładu pracy, wypełnić kwestionariusz wysłać do ZUSU. Jest na to
                  rok czasu. Ja jeszcze tego nie zrobiłam więc nie znam szczegółów.

                  Ściskam Was mocno

                  Magda
    • aniao3 Re: Pogrzeb 29.08.04, 00:51
      Jeszcze mozna - ale sama nie wiem, to moze byc strasznie bolesne a juz na pewno
      wszyscy zebrani beda plakali jak bobry - zrobic pokaz slajdow (lub filmow -
      fragmenty z roznych chwil jakie chcielismy utrwalic) po zakonczeniu nabozenstwa
      w kaplicy (dobrze, by byla zaciemniona).
      Mysmy zrobili cos takiego - slajdy - na naszym slubie. Byly tam zdjecia od
      naszych najwczesniejszych z dziecinstwa po tych, ktorzy tej urodzystosci z nami
      nie doczekali i bylo to bardzo wzruszajace. I pamietam jak potem bylam na
      pogrzebie bliskiej osoby i wyobrazalam sobie taki pokaz zdjec z czasow gdy
      wszyscy byli piekni, mlodzi, szczesliwi a slowo "rak" kojarzylo sie tylko z
      kolacja nad jeziorem...
      Tyle, ze taki pokaz, obawiam sie ze po czyms takim na pogrzebie dowolna ilosc
      husteczek bylaby za mala. Ja w kazdym badz razie sie strasznie splakalam od
      samego wyobrazania sobie i wspomnien.
      Sciskam
      anka

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka