fajka7
12.08.04, 01:36
nie wiem po co, myslalam ze w grupie razniej, otuchy sobie dodam a tu
porazka - siedze i rycze i jeszcze mi gorzej;
od 4 lat z zacisnietymi zebami rehabilitujemy małego i ... nic! jak lezy tak
lezal, nie mowiac o takim luksusie jak mowa czy obycie sie bez pieluch;
niewazne, nie bedziemy sie tu uzalac, chcialam Wam tylko powiedziec, ze chyba
zaczynam pekac, ze moze w koncu zaczynam pekac, wyobrazcie sobie, ze jeszcze
ani razu sie porzadnie nie wyplakalam przez te 4 lata, to nie jest normalne
czy sie myle?
trzymajcie sie cieplo
jestescie pierwszymi obcymi (pomijam sztab specjalistow) z ktorymi rozmawiam
o moich chorym dziecku
ps. nie no wiecie co, jak to napisalam to widze wyraznie ze cos jest nie tak