Dodaj do ulubionych

Brak mi sił.

20.10.04, 15:02
Ostatnie kilka tygodni chodze taka bylejaka, bez życia w sobie. To teraz dla
nas, trudny okres, szczególnie dla mnie, zrobiliśmy nagrobek Kubusiowi,
śliczny inny niż wszystkie, ale tak bardzo przyzwyczaiłam sie do drewnianej
skrzynki przez te 11 miesięcy. Zaraz będzie 1 listopada, znowu wszyscy zaczną
podchody robić, 10 grudnia pierwsze urodzinki Kubusia, co "dziwne" najlepszy
nasz kolega ma w ten dzień własne urodzinki i też jakoś "dziwnie" będzie, a o
świętach nie wspomnę.
Wiecie najbardziej boli to że nasz Kubuś był wymarzony, upragniony, po ponad
2.5 roku starań, a teraz wszystko na nowo, latanie po doktorach, badania,
ciągłe usg, miałam nadzieję że moze bedzie łatwiej po tylu przeżyciach, a jest
jeszcze gorzej. Nie mam owulacji, stymulacja nie działa, robią mi sie tylko
torbiele, pęcherzyki nie pękają, doktor chce jeszcze próbować normalnie, a mi
in vitro chodzi o głowie, ale pewnie będę musial doktora mocno przekonywać,
choć do samego zabiegu są wskazania. Ja po prostu nie mam już siły:( wszystkie
moje koleżanki, bratowa, sa w ciąży, mają dzidziulki, ja się z tego bardzo
ciesze, ale nie jestem w stanie nawet ich zapytac jak sie czują, jak dzidzie
rosną, czy wszystko jest ok, choć mnie to interesuje, jest mi strasznie smutno
bo robie się zgoszkniała. bbuu
Jest mi po prostu bardzo źle, wszystko nie tak:(
magda
Obserwuj wątek
    • melka_x Re: Brak mi sił. 20.10.04, 15:18
      Magda rozumiem Cię. U nas też wysyp dzieci, właśnie znajomym urodził się syn,
      piękny, zdrowy... Cieszę się, zasługują na wszystko co najlepsze, ale trudno
      się opędzić od myśli, a co z nami? Dla mnie chyba najgorsze jest to, że nie
      wiem czy jestem gotowa na następne dziecko. Kilka razy już myślałam, że tak,
      ale wciąż nie wiem... W piątek idę do lekarza i zobaczymy, czy dostanę zielone
      światło. Tyle, że... ja chyba ciągle chcę Natalię z powrotem. Co wydaje mi się,
      że czuję się lepiej, to przychodzi taki pieski dzień czy godzina i jest gorzej.
      Nie potrafię sobie wyobrazić, że następne dziecko będę kochać tak samo.
      Pradadoksalnie najbardziej chciałam zajść w ciąże zaraz po śmierci Natalii,
      wtedy kiedy absolutnie nie było to wskazane. A teraz znów chciałabym mieć mój
      mały tłumoczek w szydełkowej czapeczce z powrotem, ten sam i żaden inny. Też
      chyba robię się zgorzkniała, a może to taki zły dzień?
      Trzymaj się Madziu i życzę powodzenia
      • agafa30 Re: Brak mi sił. 20.10.04, 15:38
        to tak jak u nas. a szczególnie w pracy. dziś znów dowiedzeiliśmy się, że
        kolejna dziewczyna jest w ciąży. cieszę się bardzo z jej ciąży, bo poroniła 6
        mcy temu i życzę jej wszystkiego najlepszego. ale nie potrafię cieszyć się tak
        naprawdę, bo od razu napłynęły mi łzy - a gdzie moje dziecko?! ja mam "zielone
        światło", w pracy już czekają na "wieści" i wciąż tylko słyszę "a ty co-do
        roboty". nie mogę tego słuchać!dlaczego oni nie rozumieją, że - tak jak
        napisała melka - tak naprawę to chciałabym Igusię, nie inne dziecko, tylko
        Igusię,żeby wróciła. Wiem, że psychicznie, nie jestem gotowa na następne
        dziecko i boję się, że nigdy nie będę.
        pozdrawiam i życzę wszystkim samych pozytywnych myśli :-)
    • monidob Re: Brak mi sił. 20.10.04, 15:43
      Oj dziewczyny, gdybym mogła siła woli spowodowac zebyscie miały dzieciaczki to
      chyba uzbierałoby sie juz przedszkole ...
      A tak to moge tylko napisac
      buziaki i trzymajcie sie nosy w kolorowe szaliki i uda sie. Ja w kazdym razie
      wysyłąm pozytywne fluidy.
      Pozdr M.
      • nunu Re: Brak mi sił. 20.10.04, 16:12
        Ale co sie uda? TE Dzieci nie wroca...
        • mutantowa do nunu 20.10.04, 16:26
          Np. uda mi się zajść w ciąże, uda mi się być szczęśliwą, uda mi sie powiedzieć
          za 4 miesiące koleżance że ma śliczną dzidziulkę bez łez w oczach i ściśniętego
          gardła, bo teraz nawet na jej brzucho nie mogę zarknąć, a bardzo bym chciała.
          Zdaje sobię sprawę że mój Kubus nie wróci, ale bardzo bym chciała aby to było
          możliwe. dziwne to wszystko
          • nunu Re: do nunu 20.10.04, 17:31
            Przepraszam za impulsywna odpowiedz. Mam chyba dola wiekszego niz kiedykolwiek.
            Tak jak napisala melka ja tez (zwlaszcza ostatnio) chce z powrotem mojego Kube.
            Zblizam sie do momentu kiedy planowalam zaczac starania, ale sobie ich nie
            wyobrazam.
          • bei pamietam swoje łzy.... 23.10.04, 02:53
            pamietam histerię duszy- gdy słyszałam o kolejnej dziewczynie w ciąży....ja
            tego nie przyjmowałam "x jest wciaży"- tylko WSZYSTKIE chodzą w ciaży- tylko
            nie ty!
            Medycyna...och...ona nie dawała prawie szans....
            a praktyka...tylko to potwierdzała....
            Wtuleni w siebie marzyliśmy o dziecku- które pokochamy- a które już ktoś
            urodzil...
            zdarzył się CUD...i trwa on 35 tc... jest trudno...bo ciaża jest trudna:):)
            Zbliżamy się do finału sukcesu...

            Pozdrawiam...
            Bea- która już nie wierzyła w szczęście:)
            • kama01 Re: pamietam swoje łzy.... 24.10.04, 00:42
              :))))
              trzymam kciuki
      • mutantowa Re: Brak mi sił. 20.10.04, 16:16
        Och je też bym bardzo chciała Kubusia i tylko jego, strasznie sie boje co to
        bedzie w ciąży, ale też bardzo bardzo chce w niej być, a kurcze nie moge:(
        Kochaniutkie jesteście, fluidki też sa nam bardzo potrzebne i kolorowe szaliki:)
        magda
        • monidob Re: Nunu, Mutantowa, Wszystkie dziewczyny 21.10.04, 10:12
          Oj nie złość sie Nunu - nie chciałam zle ale wiesz nie wszystko człowiekowi
          wychodzi.
          Własnie chodziło mi o to co powiedziała Mutantowa zebyście z tym co
          przezyłyście, przeżywacie mogły być szcześliwe zeby zycie miało sens
          Ja po poronieniu (wiem, wiem ze to nie to samo ) obsesyjnie co dzien próbowałam
          zajsc w ciaze i nic poza tym sie nie liczyło - jak swiat wyglada i dokąd
          zmierza , potem miałam pare miesiecy obsesji zeby sie nie cieszyc bo przeciez
          moge poronic
          A teraz juz sie urodziła jest Ok i tylko czasami wraca obsesja ze Jej by nie
          było gdyby był ten pierwszy dzidzius - i czy to cos znaczy czy nic...
          M.
          • nunu Re: Nunu, Mutantowa, Wszystkie dziewczyny 21.10.04, 21:18
            monidob napisała:

            > Oj nie złość sie Nunu - nie chciałam zle ale wiesz nie wszystko człowiekowi
            > wychodzi.
            Monidob, nie wiem czy to była złość, czy raczej rezygnacja... Dzisiaj czuję się
            już inaczej i Twoja wypowiedź dodaje otuchy. Nie chciałam sprawić Ci przykrości,
            ale kiedy myślę o kolejnym dziecku, przeraża mnie, że jeżeli uda mi się Je mieć,
            większość 'bliskich' uzna, że teraz to już wszystko jest O.K., a o Kubie nie
            będą nawet pamiętać. W końcu prawie nikt Go nie widział i nikt nie poznał...
            Nie każdy rozumie, że największa nawet radość będzie się zawsze przeplatała ze
            smutkiem i tęsknotą.
            Pozdrawiam, A.
    • 1megan Re: Brak mi sił. 20.10.04, 16:02
      Magdo tak bardzo mi przykro, ja również miewam podobne reakcje na widok
      malutkich dzieci, moja bratowa urodziła dziewczynkę Michelle trzy miesiące
      zanim ja urodziłam Marinkę, kiedy moja Niuia odeszła oni mieli chrzciny małej,
      pzrysłali mi kasetę, zdjęcia - zdjęcia mogę jeszcze znieść, nawet jedno mam
      ustawione jako tapetę w moim komputerze, ale kasetę zaczęłam oglądać i nie
      dałam rady, z jednej strony się bardzo cieszę że mała Muszelka jest zdrowa i
      taka kochana , a z drugiej jest mi przykro że nie mam już mojej Marinki, tak
      bardzo mi jej brakuje i też chciałabym mieć ją z powrotem, chociaż wiem że to
      absurdalne, bo Marina była bardzo chora. Życzę ci aby wszystko się poukładało i
      któregoś pięknego dnia zagościł bobasek u was. Trzymaj się ciepło
    • natder Re: Brak mi sił. 20.10.04, 16:59
      Madziu, tak bardzo mi przykro...
      Dziesięć miesięcy minęło, wątek zapoczątkowany przez Ciebie półtora roku temu
      tak pięknie rozkwitł... Prawie 2 tys. postów na "w oczekwianiu", prawie 3 tys.
      na "z życia rówieśników"... Tyle znajomości się nawiązało, może nawet
      przyjaźni?
      I tylko taki żal, taki wielki żal że Ciebie i Kubusia tam z nami nie ma :-(((
      Nie umiem Cię pocieszyć chociaż bardzo bym chciała, wiedz tylko, że nadal
      pamiętamy o Tobie i Twoim Aniołku. Prawie pięćdziesiąt mam kibicuje Ci po
      cichutku, mocno tzrymamy kciuki i czekamy na dobre wieści...
      Trzymaj się ciepło Madziu, wierzę mocno że wszystkie Twoje nadzieje i marzenia
      pewnego dnia się spełnią.
      Pozdrawiam Cię serdecznie w imieniu całego wątku - Ania.
      • kajka.3 50 buziaków... 22.10.04, 18:07
        ... dla Madzi i mooooocne uściski... i mam trudności z pukaniem w klawisze, bo trzymam kciuki!
        I wszystkie mamy z tego wątku pozdrawiam
        Kasia.
    • hanya00 Re: Brak mi sił. 20.10.04, 17:05
      przepraszam,za pytam.do jakiego lekarza chodzisz?
    • mader1 Re: Brak mi sił. 20.10.04, 17:14
      Jestem z Wami ... TEGO dzieciaczka zaden Wam nie zastapi, ale urodzicie Mu
      siostrzyczke, braciszka i bedzie mial sie kim opiekowac i bedzie mial sie z
      kogo cieszyc...
      .. .Moja znajoma, ktora ma grob swojej malenkiej coreczki,opowiadala mi , jak
      poklocona z cala rodzina w okresie dojrzewania jej druga corka, poszla wlasnie
      na grob siostrzyczki, by jej sie zwierzyc. I wrocila spokojniejsza. One SA.
      Tylko nie mozemy ich dotknac.
      • mutantowa Re: Brak mi sił. 20.10.04, 17:35
        Natder miło że o mnie myślicie i pamiętacie, często Zytkę pytam co u Was
        słychać(serdeczne pozdrawiaczki dla forumowych mam).
        Hanya00 ja lecze się obecnie w Novum u dr.Zamory, Kubusia mieliśmy własnie
        dzięki novum.
        Mader1 dzięki.
    • majuta Re: Brak mi sił. 20.10.04, 17:28
      Madziu kochana, zobaczysz jeszcze światełko. 1 listopada pójdę do mojego synka -
      to już dziesięć lat. Nigdy o Nim nie zapomnę, zawsze będę Go kochać - był moim
      pierwszym, wymarzonym, oczekiwanym. Żył zbyt krótko, abym mogła sie Nim
      nacieszyć. Ale jest teraz ze mną Jego siostra. Urodziła się 13 miesięcy po Jego
      odejściu. Tylko to mnie mogło uratować - dziecko, którym będę mogła się zająć.
      I się udało - śliczna, mądra dziewczynka. Ty też będziesz szczęśliwa. Na pewno.
      Trzymam kciuki. Kasia
      • zorka7 Re: Brak mi sił. 20.10.04, 17:39
        Miałam podobne "przygody" (brrr...). Wiesz co pomogło? Szaleństwo- na czas
        pierwszej rocznicy urodzin, a potem śmierci Martyny, przy braku zielonego
        światła na drugą ciążę, kłopotach zdrowotnych (ginekologicznych) jak stąd na
        Madagaskar, pojechaliśmy d Irlandii. W styczniu. Nikt nie jeździ na wakacje w
        styczniu do Irlandii - w dodatku do kogoś, kogo zna się tylko z netu. A my
        pojechaliśmy - uciec.
        Niezapomniany, dobry czas.
        A potem, w marcu pojechałam bez męża do sanatorium na 10 dni. Pływałam w
        basenie solankowym, chodziłam na zabiegi, codziennie spacerowałam jakieś 5
        godzin brzegiem morza, wstawałam o szóstej rano by iść na samotny spacer i
        patrzeć na spienioną wodę, szukać burszytnów.
        Stał się cud, ozdrowiałam.
        Za miesiąc, w kwietniu, byłam już w ciąży z Bartkiem.
        • ewa5005 Re: Brak mi sił. 20.10.04, 18:15
          Ja też mam nadzieję że jak w końcu zajdę w ciaże to inaczej będę przyjmować
          macierzynstwo dookoła mnie. na razie wszystko mnie rani choć staram się jak
          mogę. mimo że planuję ciażę to nie moge patrzeć na USG i dzidziusie. wyć mi się
          chce ,że cały świat funkcjonuje normalnie a moich dzieci nie ma....
          trzymaj się, gorsze dni w końcu miną.
    • betty69 Re: Brak mi sił. 20.10.04, 18:53
      u mnie tak jak u dziewczyn Melki i Agafa. co prawda nie mam 'zielonego swiatla', jeszcze troche musze
      poczekac. Lekarka powiedziala, ze po swietach Bozego Narodzenia, inny lekarz uwaza, ze kolo lutego.
      wybralam sobie nowy rok z nadzieja, ze bedzie moze lepszy choc troche od poprzedniego. Jednak gdy
      mysle o kolejnej ciazy, z jednej strony bardzo bym chciala, a z drugiej bardzo sie boje, nie jestem
      gotowa psychicznie i jeszcze bardziej sie boje, ze duzo czasu bedzie potrzebna zebym zaczela patrzec
      pozytywnie w przyszlosc. Na razie chce byc z moja Laurunia i tez mi ciezko jak patrze na dzieci moich
      znajomych.
      Trzymaj sie cieplo
      Pozdrawiam
      Beata
    • agablues Re: Brak mi sił. 20.10.04, 22:00
      Magdo i pozostałe dziewczyny,
      jak ja rozumiem tęsknotę za Tym właśnie dzieckiem. Jeszcze kiedy Iga żyła,
      najbardziej bolała świadomość, że jak odejdzie, to juz pewnie nie wróci. Nosiłam
      ją na rękach, obcałowywałam i mówiłam do niej:" czy mogę cię zjeść? znowu
      dostaniesz sie do mojego brzuszka i urodzisz się zdrowa". Gdyby to było możliwe...
      Kochane trzymam mocno kciuki, żeby - jak to ślicznie pisała Ania O - trafiły do
      Was wszystkie Wasze dzieci.
    • daaisy1 Re: Brak mi sił. 20.10.04, 23:46
      Kochane dziewczynki!
      Ja wiem, że żadne kolejne dziecko nie zastąpi nam, tych które odeszły..ale
      kiedyś gdzieś słyszałam, bądź przeczytałam, ze kolejne dziecko może mieć w
      sobie, coś co będzie nam przypominało o naszych Aniołkach...a wiecie co jest
      najważniejsze...że wcale nie jest trudno pokochać taką nową istotkę..mój Olo
      urodził się w 12 miesięcy po narodzinach/śmierci Juleczki...tęsknię za nią..i
      zawsze tak bedzie...przecież to moja Kruszynka (Madziu, u mnie drewnia
      skrzyneczka stała dokładnie 27 miesięcy - tak długo zbierałam się aby postawić
      nagrobek...)
      Wiesz, w ciążę z Olusiem też wg niektórych lekarzy zaszłam za szybko...a życie
      pokazało inaczej...
      Powiem jeszcze raz bardzo tęsknię za moją córcią...ale uwielbiam mojego
      syneczka..i nie miałam nawet najmniejszego problemu aby go pokochać...kocham go
      za ich dwoje...

      Madziu kochana, przytulam Cię gorąco, i wierzę, że i Ty wkrótce będziesz miała
      swoją dzidziulkę....
      Edyta
      • mutantowa Re: Brak mi sił. 21.10.04, 14:47
        Wszystkie jesteście kochane, wspaniałe i mądre.
        Dzisiaj cały dzień sie uśmiecham, a wczorajszy wieczór był radsny i spokojny,
        dzieki Waszej pomocy:)
        Ja jestem troszke w goracej wodzie kąpana, i te całe nieudane stymulacje,
        torbiele, czesto mnie po prostu przytłaczają. Za dwa tygodnie mam wizyte u
        doktorka i poważnie z nim porozmawiamy, aby uniknąć niepotrzebnych problemów,
        moze inne leki, moze większa kontrola usg, no zobaczymy, dziś jestem dobrej myśli.
        serdeczne pozdrawiaczki, oby nasze wszystkie życzenia spełniły się
        buziaki magda
    • bei Magdziu... 23.10.04, 23:59
      ... przyszła jesień...
      zamknięty etap lata...
      lato zawsze coś zamyka...
      niekoniecznie wakacyjne niefrasobliwości...
      najczęściej kończy etap zwany w życiu stopniem dojrzałości...
      Przybył jeszcze jeden...
      tylko...nie wiemy...czy wchodzimy do góry...czy schodzimy w dół...

      Ta jesień...to nie wędrówka od początku...to jednak parcie na przód...
      Zatrzymałas się UMĘCZONA...
      odpocznij...
      Może odwócisz głowę...popatrzysz za siebie- chocby po to- by Twój Synek mógł w
      tym momencie spojrzeć na Twą buzię zroszoną łzami...
      patrzysz wstecz niewidzącymi oczyma.......wzrok odpoczywa- gdy patrzymy w dal...
      *****************************************************************************
      ...A teraz możesz popatrzeć przed siebie....
      patrzeć... i nie widzieć....to ma być higiena wzroku....
      można zrobić kilka kroków bez wyraźnego planu...
      tak- po prostu...
      czy wszystko musi mieć swój cel...
      bierzesz oddech...
      mokry od jesiennego deszczu- wilgotny od Twego płaczu...
      Chłód owiewa buzię....może ukoi gorączkę łez...
      Oddech zasila płuca...serce...
      Wykonasz jakiś bezcelowy gest...
      wrócisz do domu...fizycznie...
      dusza zostanie
      POŚRÓD myśli- które chciałabyś odłożyć na dno szuflady...odłożyć...ale nie
      wyrzucić- bo to PAMIĄTKA...
      po tym co było...
      nie wróci..
      niech się nie powtarza...
      Jesień...
      JESIEŃ- po niej zima, która mrozem zahibernuje czas- ZŁA...
      Twoje zmęczenie jest potrzebne...
      po to...byś w końcu musiała odpoczać...
      ******************************************************
      nie bój sie wiosny....
      ona zaskakuje...
      nie zjawia się na żadanie....
      ale przychodzi......
      z kwietnym koszem DOBREGO DNIA....
      Jeszcze jest mrok....
      może to Twoja noc...
      poczekaj...
      Mamy zawsze tyle łez- ile nam potrzeba...
      UŚMIECH wpier przychodzi przez łzy- to natura dzieci tak się usmiechać...
      a dorośli- nigdy nie przestają być dziećmi....
      ********************************************************8

      Nikt nam nie zagwarantuje, że jutro....
      nie zdarzy się najszczęsliwszy dzień naszego życia.....

      Życzę Ci...by to było szybko....

      SZYBKIEGO DOBREGO
      • mutantowa Re: Magdziu... 24.10.04, 13:14
        Bei piękne :) och oby to "szybkie dobre" zagościło w naszych progach jak
        najprędzej.
        Ja nie jestem z tych co się poddają, ale czasami mam straszne dołki emocjonalne,
        głównie związane z niemocą zajścia:( to strasznie stresujące. Za tydzień mam
        wizyte u doktorka i będziemy z nim bardzo poważnie rozmawiać, juz się doczekać
        nie mogę.
        Bei życzę Ci wszystkiego pieknego:)

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka