Dodaj do ulubionych

1 listopad

22.10.04, 20:12
8 pazdziernika minelo pol roku od kiedy urodzilam moje dzieciatko, bylo juz
martwe- 23tydzien - obumarla ciaza. Trudny to dla mnie miesiac, ucieklam na
urlop do cieplych krajow, zeby zapomniec, nie myslec, nie czuc. Wrocilam
wypoczeta, ale pelna obaw przed 1 listopada, boje sie tego dnia. Tym
bardziej, ze nie pochowalismy naszego malenstwa, wszyscy twierdzili, ze tak
bedzie lepiej, a ja byla w takim szoku ( wtedy), ze nie moglam podjac zadnej
decyzji. Teraz nie wiem co o tym myslec, czuje sie czasem winna, ze tak sie
stalo, wiem, ze to nie ma wiekszego znaczenia, ze ono zawsze zostanie w moim
sercu i to jest najwazniejsze, a jednak czasem ta mysl mnie przesladuje.
Wtedy moj maz i bliscy chcieli mnie uchronic, mysleli, ze podejma taka
decyzje i bedzie mi przez to latwiej, tak nie bylo, musialam przejsc okres
zaloby i nadal ucze sie zyc ze strata mojego dziecka. A teraz przed swietem
zmarlych jest mi strasznie, bo mysle tylko o moim dzieciatku, ale niestety
tylko ja, ani maz, ani nikt z mojej rodziny ( moze oprocz mamy) nie traktuje
tego w taki sposob. Chyba dlatego jestem tak osamotniona w moich uczuciach i
pewnie dlatego tak sie boje tego dnia, bo dla wielu bedzie on taki jak rok,
dwa, trzy lata temu, dla mnie nie...
kam.rat
Obserwuj wątek
    • kam.rat Re: 1 listopad 22.10.04, 20:41
      i jeszcze jedno nie moge sie pogodzic z tym, ze tak wiele osob w moim otoczeniu
      tak bagatelizuje to co sie stalo, czy to wynika z braku wyobrazni, czy glupoty
      ludzkiej. Od kiedy minelo 5, 6 miesiecy juz slysze pytania : czy sie staram o
      kolejna ciaze? - to tak jakby to co bylo, to dziecko, ktore przeciez zylo we
      mnie przez ponad 5 miesiecy bylo zupelnie nieistotna rzecza, jakby to nie bylo
      dziecko, tylko dlatego,ze nie mialo szczescia zeby urodzic sie zywe,
      zastanawiam sie czy inaczej byloby gdyby dzieciatko sie urodzilo zywe i pozniej
      zmarlo, dla mnie ono zylo we mnie, ja je czulam, bylam jego mama. Sama
      chcialabym zajsc jeszcze w ciaze i urodzic zdrowe dziecko, ale to bedzie
      kolejne dziecko, a nie pierwsze, bo pierwsze umarlo, a tak malo osob nie
      przyjmuje tego do wiadomosci i wydaje sie im, ze jak tylko zajde w ciaze to
      zapomne o tym co sie stalo, to strasznie mnie rani i tak cholernie boli...
      kam.rat
      • amania Re: 1 listopad 23.10.04, 00:08
        kam.rat napisała:

        >
        > zastanawiam sie czy inaczej byloby gdyby dzieciatko sie urodzilo zywe i
        pozniej
        >
        > zmarlo,

        kamrat, moja córeczka zmarła zaraz po urodzeniu i wierz mi, wiele osób i tak
        udaje, że jej w ogóle nie było... Nikt jej nie widział, więc najprościej dla
        nich, zapomnieć o sprawie.
        Na cmentarz też mało kto chodzi... Co dziwne i przykre zarazem, znajomi okazali
        nam więcej serca, niż rodzina.

        I też się boję 1 listopada. 19-stego jeszcze bardziej, bo wtedy minie rok.

        Także rozumiem Cię doskonale, ale pomyśl sobie, że najważniejsza jest Twoja
        pamięć,a ta przecież nigdy nie minie.

    • kk.650801 Re: 1 listopad 22.10.04, 20:55
      Kochana Kamrat, dzisiaj mija 7 miesięcy jak umarł we mnie mój synuś...
      Wcześniej myślałam jak to będzie gdy nadejdą szczególne daty -przewidywany
      termin porodu, miesięcznice, dzień matki ,dzień dziecka, 1 listopada...
      Kiedy cierpisz, gdy nie ma dnia byś nie myślała o swoim dzieciątku te daty
      przestają być istotne tak naprawdę , bo dopóki czujesz że jesteś w żałobie i
      płaczesz po stracie dziecka to każdy dzień jest szczególny...tak czuję to ja.
      Pamiętam, gdy byłam w szpitalu psych. - załamanie po prawie miesiącu próby
      radzenia sobie samemu po śmierci synka- coś ważnego do mnie dotarło,
      uświadomiłam sobie że moje dziecko jest teraz zawsze tam gdzie ja , jego
      matka. I nie muszę juz codziennie chodzić na cmentarz,by okazywac mu jak je
      kocham, bo mogę to mówic wprost do niego sercem, myslą , modlitwą.
      Przecież będąc w szpitalu
      nie mogłam odwiedzać Go na cmentarzu - zanim poszłam do szpitala nie
      wyobrażałam sobie takiej sytuacji. To mi bardzo pomogło
      I tak sobie uwazam że to , iż myślimy o naszych dzieciach jest
      najważniejsze,tak jak napisałaś - Twoje Dzieciątko jest w twoim sercu.
      Nie lękaj sie tego dnia, ani następnych,
      Pozdrawiam ciepło - Kasia
      • ewa5005 Re: 1 listopad 22.10.04, 21:23
        Kochana Kam.rat,

        za 2 dni minie 5 m-cy odkąd urodziłam swoich synków w 32 tc. dzień wcześniej
        okazało się ze ich serduszka nie biją. nie umiem oderwać się od dat, przezywam
        kazdy dzien tygodnia związany z tym wydarzeniem.
        Inni patrząc na mnie nie widzą tragedii, dla nich to było przecież tak dawno,
        no i przecież dzieci nie urodziły się żywe, dla niektórych to tak jakby nic nie
        było, więc po co aż tak rozpaczać? - ja codziennie przeżywam wszystko na nowo.
        też boję się 1 listopada.
        trzymaj się
    • majuta Re: 1 listopad 22.10.04, 21:21
      10 lat temu potrzebowałam wizyt na cmentarzu. Stałam przy grobie mojego synka i
      myślałam, jak wygladał, jaki by był. I przede wszystkim: dlaczego muszę tu
      stać, a nie być z Nim w domu? Potem zaczęłam się tam czuć źle. Zrozumiałam, że
      mojego Olka nie ma ani na cmentarzu, ani nigdzie. Jest tylko we mnie pamięć o
      Nim, miłość i ogromna tęsknota. Niewyobrażalnie ogromna. Kasia
    • bei nosisz światełko 23.10.04, 03:16
      w sercu dla tego dziecka...
      ono zawsze będzie płonąć...to nie ważne- gdzie postawisz znicz...
      rosła w Tobie nadzieja...
      myslałaś o kolorze włosów maluszka, o barwie oczu...
      o spacerach- z wózkiem...i tych za rączkę...
      gdy odchodzi bliska osoba z czasem- zaciera się pamięc widoku jej twarzy...wiem-
      już dawno umarła mi Mama....wiem, że miała czarne oczy....kręcone ciemne
      włosy....ale najważniejsze jest- kim była dla mnie....
      Nie wiesz- jak by wyglądalo Twoje dziecko...ale wiesz- kim było dla Ciebie...
      możesz codziennie pomyśleć o nim...i to robisz...

      Twoje dziecko będzie zawsze z Tobą... będziesz uśmiechać się przez łzy...nieraz
      podzielisz sie pieknym widokiem....albo smiesznostką....moze spojrzysz na
      zyrafę- i pokażesz mu ją...
      Ono dalej jest- bo zyje pamięć o nim.....całe wyobrażenie...to nie jest zle-
      tylko cholernie boli....
      ale czy lepsza byłaby NICOSĆ...czy lepiej byłoby zapomnieć...
      Pewnie były chwile, że chcialas nie pamietać...chcialaś zabić tę miłosć- która
      rosła razem z maluszkiem....i zostala sama....tłucze sie po matczynym sercu
      bólem przeogromnym...
      Dostałaś TAK WIELE...na TAK KRÓTKO...

      cholerny falstart szczęścia...
      ale BYŁ....
      nie wiemy- jakie jest nasze przeznaczenie...
      nie musi być ciągle Źle...

      1 listopada...... spłyną łzy....i to wiele.... jak wiele pamięci w tych
      łzach...ale....oby ich tylko nie zabrakło...sa potrzebne- by nie zwariowac...
      to święto- to...
      taki bezpiecznik....
      Twojego serca....
      stres musi jeszcze wypłynąć z tymi łzami....

      Mogę tylko powiedzieć...że jest mi smutno..
      nawet jak sama bylam dzieckiem- to wilgotniały mi oczy przy malutkich
      grobach....jeszcze wówczas nie rozumialam tragedii śmierci...

      Nie masz grobu maluszka.... ale masz smutek w sercu...jego nie
      pogrzebiesz....ale gdyby tego smutku zabraklo ...nie byłabyś sobą....

      chciałbym Cie przytulić....i robię to....wszystkimi swoimi myślami jestem teraz
      z Tobą....
    • agafa30 Re: 1 listopad 23.10.04, 11:10
      ja też boję się następnych dni- jutro moja Igusia skończyłaby 4 m-ce, 30-tego
      minie 4 m-ce od jej śmierci, 1 listopad....i tak wkółko, mikołajki,
      święta...roczek..rok...Ty mylisz, że może byłoby lepiej, gdyby Twoja dzidzia
      urodziła się żywa i dopiero zmarła. U mnie tak było, gdy się urodziła wszystko
      było dobrze...zmarła po 6 dniach,bo okazało się,że ma chore serduszko.A ja
      myślałam,że mniej bym cierpiała gdybym poroniła,albo straciła ją wcześniej. To
      nieprawda. Nieważne kiedy stracimy nasze dzieciątka - cierpimy i rozpaczamy tak
      samo mocno i dla nas jest to największa tragedia. Tak jak napisałaś,
      najważniejsze, że nasze dzieciątka pozostaną na zawsze w naszych sercach, są z
      nami przez cały czas.Ja też słyszę pytania o następne dziecko i te głupie próby
      pocieszania,że bedzie następne.Ale tylko MY wiemy,że żadne następne dziecko nie
      zastąpi nam tego pierwszego - kochanego,cudownego Aniołka.
      pozdrawiam Cię i przytulam mocno.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka