Dodaj do ulubionych

Waryjuję !!!!!! :O

18.11.04, 15:37
Dziewczyny chyba wariuję.
Nie mogę sobie znaleźć miejsca codziennie czytam forum czytam posty.
Maciuśkowa noga niechce rosnąć moje małżeństwo się rozpada ciągle mam pecha
co jest grane. Może ja wariuję już i to wszystko moja wina.
Czuję się jakbym była w jakiejś matni nie nadążam za tym wszystkim.
Mam już czasem czarne myśli.
Obserwuj wątek
    • gosiasz3 Re: Waryjuję !!!!!! :O 18.11.04, 16:23
      To NIE JEST Twoja wina.To najgorszy wzorzec myślowy.
      Nie twierdzę,ze wszystko jest wspaniale,bo
      jak piszesz,nie jest !!!
      Jedna pierwsze co zrób to :
      NIE OBARCZAJ SIE POCZUCIEM WINY !!!!
      Pozdrawiam.
      • bei Re: Waryjuję !!!!!! :O 18.11.04, 18:51
        Monko....dzisiaj jest ci źle...wczoraj pewnie też było....ale nie wiesz- nie
        wiesz- czy jutro będzie gorzej.....
        nóżka- to sie nie zobaczy z dnia na dzien...
        w każdym zwiazku są rózne dni....
        moze przyjdą juz te lepsze- zaraz niedługo...tak dla odmiany....
        Nie ma w tym wszystkim nic Twojej winy....to ŻYCIE...
        Qrcze...to życie....
        ale nie wiesz- co będzie później....
        Życzę szybkiego dobrego....Tobie...Twoim bliskim....

        Pozdrawiam
    • hubcio14 Re: Waryjuję !!!!!! :O 18.11.04, 19:04
      Myślę że każda z Nas ma lepsze i gorsze dni. Sama wiem po sobie jak to jest.
      Ale dzięki Wam wiem, że mam dla kogo żyć i to dodaje mi otuchy. Moje życie od
      początku urodzenia Hubercika nie było i nie jest łatwe ale wystarczy jeden
      uśmiech Hubcia a wszystko się zmienia.
      Dlatego cieszę się że jest to forum, mam komu się pożalić i wygadać. Głowa do
      góry jutro będzie lepiej.
      Pozdrawiam Dorota.
    • agablues Re: Waryjuję !!!!!! :O 18.11.04, 22:37
      Czarne dziury czyhaja na nas bez przerwy, wpada sie do nich w najmniej
      oczekiwanym momencie.
      Moniko, tu się wykrzycz, wypłacz, wynarzekaj, pogroź Niebu lub nie wiem, co
      jeszcze może Ci pomóc... Maciusia mocno ucałuj, a sobie powiedz w lustrze, to
      wcale nie jest moja wina, ja jestem ok, tylko to życie czasami jest do dupy.

      Kiedyś w pamiętnikach pisała się wierszyki. Mnie ktoś raz napisał - Kiedy
      wszystko zdaje się walić, najlepszm wyjściem jest przetrwać ( to chyba jakaś
      cytata). Moniko, przetrwaj. Sciskam gorąco, Aga
      • ladyhawke12 Re: Waryjuję !!!!!! :O 19.11.04, 07:59
        A ja zaciskam kciuki tak mocno jak sie da, za Ciebie i Twojego synka. " ...Nie
        ma w tym niczyjej winy, to los z jakim sie rodzimy..". Wierze ze sie uda
        • monkastonka Re: Waryjuję !!!!!! :O 19.11.04, 08:31
          Dzięki dziewczyny aż mi się lepiej zrobiło.
          Muszę się dzielnie trzymać dla synka
          Ale czasem mnie wszystko przytłacza czuję jakbym już nie dawała rady tego
          unieść na swoich barkach a najgorsze że wydaje mi się jakbym to tylko ja w moim
          związku nosiła to na swoim grzbiecie.
          I wlecze się za mną już od dzieciństwa poczucie winy za wszystko co najgorsze
          syndrom DDA
          Jeszcze raz dziękuję wam bardzo mocno za słowa otuchy bardzo mi pomogły.
    • nemiki1 Re: Waryjuję !!!!!! :O 19.11.04, 22:47
      Przesyłam troszkę dobrych my sli. Wiem sama po sobie, że czasem są te gorsze
      dni... Jedyna na nie rada - przetrwać (wiem to z doświadczenia).
      Buziaczek dla Maciusia :-)
    • stary71 Re: Waryjuję !!!!!! :O 20.11.04, 01:05
      Są wśród nas tacy, którzy obarczaja się winą, bo tak ich wychowano, lub takie
      mają usposobienie. Znam trochę takich osób, niektórzy są wśród moich bliskich.
      Jest im trudniej. Bardzo też trudno im pomóc.
      Nie znam przypadku Maciusia. Ale być może jest tak, że ROZUMIESZ, że w sprawie
      Maciusia nie ma Twojej winy, tylko CZUJESZ inaczej.
      Dopiero niedawno moja zona przyznała mi się do tego, że czuła się winna
      urodzenia niepełnosprawnego dziecka, choć od tego czasu mineło 27 lat. Byłem
      zaskoczony i w jakiś sposób zdruzgotany. Bo przecież nikomu z Jej otoczenia, a
      juz w zadnym wypadku mnie, nie strzeliłoby do głowy czegoś takiego jej
      zarzucić. Wręcz przeciwnie - wydawało mi się, że dźwigam to wraz z nią. Myśle
      nawet, że nie wydawało mi się. I nigdy o niczyjej WINIE nawet nie pomyślałem.
      Przyjąłem to jak wyzwanie losu, niech będzie, że jak krzyż i sądziłem, że Ona
      również, bo cały czas nieśliśmy sprawę wspólnie. Ale to mało, okazuje się
      Może tak to czują matki, ojcowie zaś nie? Może to sprawa biologii? Nie wiem.
      Nie wejdę w skórę matki, choćbym i na głowie stanął.
      Niestety, bywa i tak, że ludzie sobie potem mówią: przez ciebie czuje sie
      winny, ze wpędziłem cię w poczucie winy... zupełna paranoja, a z czasem powód
      do rozdżwięku. Z tym trzeba uważać.
      Ale nie wariuj. Jesteś potrzebna Maciusiowi. Im więcej bedziesz miała siły, tym
      wiecej dla niego zrobisz. Nie osłabiaj sie poczuciem winy. Mówie to, choć wiem,
      co znaczy, kiedy człowieka dławi własna bezradność.
      Dbaj o siebie, żebyś mogła działać. Zrobisz tyle, na ile Cię będzie stać - nie
      da rady więcej i nie można od siebie wymagać cudów. Ale determinacji i
      skupienia - tak.
      Pozdrawiam Cie serdecznie. Takie chłopskie pozdrowienie. Trzymaj się.
      No i pozdrowienia dla mojego imiennika...


      • agablues Re: Waryjuję !!!!!! :O 20.11.04, 02:07
        stary71 napisał:


        > Dopiero niedawno moja zona przyznała mi się do tego, że czuła się winna
        > urodzenia niepełnosprawnego dziecka, choć od tego czasu mineło 27 lat. Byłem
        > zaskoczony i w jakiś sposób zdruzgotany.

        To chyba rzeczywiście biologia, ja też się czułam winna, ze urodziłam chore
        dziecko...
        Pozdrawiam, aga
        • stary71 do Agablues 20.11.04, 02:38
          Ha! Widzę, że nie ja jeden siedzę po nocach...
          • pesteczka5 Re: do Agablues 20.11.04, 09:34
            Ago kochana
            z całego serca gratuluję i... życzę Ci spokoju, spokoju, spokoju.

            I, wioooo do łóżka, a jak siedzisz, oprzyj się i nie gnieć brzucha, a co
            pewnien czas wstań.
            Jeśli mogę - ściskam Cię bardzo gorąco
            pesteczka
            • monkastonka Do stary71 22.11.04, 10:28
              Dzięki za słowa wsparcia. Masz rację z tym poczuciem winy cały czas go szukam
              może nigdy nie znajdę odpwiedzi ale na początku analizowałam każdy dzień z
              ciąży i przed ale eh dałam spokój mniej ale ciągle to we mnie drzemie.
              Wiesz nie wiem jak jest u ciebie mój mąż nie jest dla mnie oparciem owszem
              bardzo kocha synka ale dla mnie jest oziębłą osobą moje problemy traktuje jak
              dziwactwa i urojenia nie wiem może ma rację?!!
              Zostałam sama z problemami z którymi nie daję rady.
              Może mój mąż też to przeżywa tylko na swój sposób ciągle mi wmawia że nogi się
              wyrównują o już dobrze stopa też rośnie nie ma niedorozwoju ale to nie prawda i
              nie wiem czy to ja szalona jestem czy on.
              Jak pani doktor napisała że Maciuś ma porażenie mózgowe lweostronne to mąż o
              mało co nie rozwalił przychodni i jej i kazał mi wyrzucić tą kartkę. Myślę że
              jemu jest trudniej to zaakzeptować już 2 miesiąc jeździ do MOPSU załatwiać
              zasiłek pielęgnacyjny a oznaczać to będzie że Maciuś jest niepełnosprawny i
              będzie miał to na piśmie on nie chce tego słyszeć.
              Co mam zrobić sama nie dam rady przez to przejść
              Między nami miłość zanikła
              zanikło zrozumienie
              zanikła przyjaźń]
              sex
              itd
              Nie ma nic
              a jesteśmy dopiero 3 lata po ślubie
              czy coś się może jeszcze zmienić nie wiem
              Kocham męża ale zrobiła się między nami przepaść brakuje mostu.
              Wiem że muszę się trzymać wiem dzięki
              Pozdrawiam
              Monka
              • ladyhawke12 Re: Do stary71 22.11.04, 10:39
                Nie wiem moze tak jest ze najlepsza obrona jest odzucenie od siebie mysli "
                Moje Dziecko jest inne". Tak chyba robi Twoj maz, jest mu ciezko pogodzic sie z
                tam mysla, moze obwinia siebie za to co sie stalo, ze nie zrobil dosc aby
                uchronic Ciebie i Dziecko. Nie wiem czy dobrze robie, mowiac Ci, polozcie
                dziecko spac, siadzcie i porozmawiajcie, o tym co jest w was. Czasami
                wykrzyczenie tego wszystkiego pomaga, czasami powoduje ze czlowiek zamyka sie
                jeszcze bardziej. Mocno wierze ze uda Ci sie, i Twojej rodzinie.
              • mamisio Re: Do stary71 22.11.04, 11:05
                Mój Michaś chorował przez 4 miesiące, skończyło się na pobycie w CZD. I wtedy
                czułam się tak bardzo sama. Mąż dojeżdzał, wkurzał się,że ja urządzam
                personelowi jakieś uwagi, a ja byłam wściekła na niego, bo to ja siedziałam
                przy łóżeczku i patrzyłam na ból mojego dziecka, byłam wściekła, kiedy kazał mi
                się uspokoić, a we mnie wrzało. Potem było tak, że to ja spędzałam z dzieckiem
                99 % czasu, a on albo wracał z pracy bardzo zmęczony i kładł się spać, albo
                wyjeżdzał w trasy i nie było go po kilka dni. To ja jeździłam po neurologach i
                to na mnie spadały największe gromy. Był taki okres że wogóle ze sobą nie
                rozmawialiśmy,żyliśmy razem ale obok. I ja miałam dosyć; wspominałam te chwile,
                kiedy Michaś był malutki i mąż nosił go w rożku, tulił, a teraz?? Cały ciężar
                wychowania spada na mnie. Też jestem 3 lata po ślubie, i też przeszłam taki
                kryzys, kiedy uważałam, że nic nas nie łączy. Rozmowa nie przyniosła żadnego
                efektu, ale ja trochę "wyluzowałam" i jakoś się ułożyło, Nie jest tak, jak 3
                lata temu ale jest dobrze. Ta samo napisałam także w poście do Iggi-38.
                Życzę Ci żeby wszystko się ułożyło,musicie odbudować ten most, jego nie
                brakuje, tylko trochę w nim dziur i pękniętych desek.
                i dziewczyny mają rację - nie obwiniaj się.
                trzymaj sie cieplutko,
                Magda
                • mamisio Re: Wariuję 22.11.04, 11:07
                  mamisio napisała:

                  Mój Michaś chorował przez 4 miesiące, skończyło się na pobycie w CZD. I wtedy
                  czułam się tak bardzo sama. Mąż dojeżdzał, wkurzał się,że ja urządzam
                  personelowi jakieś uwagi, a ja byłam wściekła na niego, bo to ja siedziałam
                  przy łóżeczku i patrzyłam na ból mojego dziecka, byłam wściekła, kiedy kazał mi

                  się uspokoić, a we mnie wrzało. Potem było tak, że to ja spędzałam z dzieckiem
                  99 % czasu, a on albo wracał z pracy bardzo zmęczony i kładł się spać, albo
                  wyjeżdzał w trasy i nie było go po kilka dni. To ja jeździłam po neurologach i
                  to na mnie spadały największe gromy. Był taki okres że wogóle ze sobą nie
                  rozmawialiśmy,żyliśmy razem ale obok. I ja miałam dosyć; wspominałam te
                  chwile, kiedy Michaś był malutki i mąż nosił go w rożku, tulił, a teraz?? Cały
                  ciężar wychowania spada na mnie. Też jestem 3 lata po ślubie, i też przeszłam
                  taki kryzys, kiedy uważałam, że nic nas nie łączy. Rozmowa nie przyniosła
                  żadnego efektu, ale ja trochę "wyluzowałam" i jakoś się ułożyło, Nie jest tak,
                  jak 3 lata temu ale jest dobrze. Ta samo napisałam także w poście do Iggi-38.
                  Życzę Ci żeby wszystko się ułożyło,musicie odbudować ten most, jego nie
                  brakuje, tylko trochę w nim dziur i pękniętych desek.
                  i dziewczyny mają rację - nie obwiniaj się.
                  trzymaj sie cieplutko,
                  Magda
    • czaroffnica24 Re: Waryjuję !!!!!! :O 22.11.04, 13:06
      Obejrzałam fotki twojego skarbu. Maciuś to naprawdę przystojny mały mężczyzna
      o przepięknych oczkach. Głowa do góry Monika, niech ogląda uśmiechniętą, a
      wrecz rozesmianą mamusie - pewnie taką lubi najbardziej.

      A te dołki to chyba wszyscy przeżywamy. Ale my twarde dziewczyny jestesmy,
      żadna się nie podda tym czarnym myślą, niech spadają i czepią się kogoś
      innego. :)
      • monkastonka thenx za słowa otuchy!!!!!!!! 22.11.04, 14:01

        • mami2 Re: thenx za słowa otuchy!!!!!!!! 22.11.04, 14:23
          Monko, przyjdż do nas na forum (Rehabilitacja dzieci), byłas tylko raz. MPdz to
          jeszcze nie wyrok. U wielu z nas szare dni przeważaja nad tymi słonecznymi. Ale
          są i takie jak ostatnio. 4,5 letni synek jednej z dziewczyn zaczął raczkować.
          Wszystkie pijemy szampana i świętujemy z tego powodu. Zapraszam Cie serdecznie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka