i.n.f.i.n.i.t.y
28.01.05, 18:44
Jedna z największych tragedii dla matki spodziewającej się upragnionego
dziecka jest niewątpliwie wiadomość, iż jej dziecko nie żyje. Rodzi się
wówczas mnóstwo pytań związanych z przyczyną tego zdarzenia.
Ja ciągle zadaje sobie pytanie czy czegoś nie zaniechałam, czy nie zrobiłam
czegoś źle, czegoś co spowodowało, że moja Córeczka umarła we mnie.
Jednocześnie, gdy patrzę na to teraz, gdy emocje już troszeczkę opadły mam
wielki żal do mojej pani ginekolog, że nie uświadomiła mi niebezpieczeństwa
jakie groziło mnie, a przede wszystkim mojemu maleństwu. Nie przypominam
sobie by ona kiedykolwiek wspomniała, co takie łożysko może spowodować i
jakie będą tego konsekwencje. Teraz już wiem jak niebezpieczne jest
przodujące łożysko, ale gdybym wiedziała to wcześniej to moje życie mogłoby
wyglądać zupełnie inaczej.
Na początku było cudownie, pani doktor była fantastyczna. Gdy usłyszałam
bicie serca mojej kruszynki oszalałam ze szczęścia, niestety nie mogłam jej
zobaczyć bo pani doktor nie posiada USG(który każdy szanujący się lekarz,
który prowadzi prywatny gabinet powinien mieć), także na USG czekałam bardzo
długo, bo do 24 tygodnia kiedy to pani doktor wysłała mnie na pierwsze USG do
swojego znajomego(jaka ja byłam wtedy głupia, przecież mogłam pójść na USG
bez jej skierowania, do dobrego specjalisty i mogłam to zrobić zaraz wtedy
gdy dowiedziałam się o ciąży, ale ja przecież ufałam swojemu ginekologowi).
Wizyta wyglądała okropnie, tu link do tego co wtedy napisałam
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=586&w=15078762&a=16072241
Po tej wizycie zadzwoniłam do pani doktor kazała mi natychmiast do siebie
przyjść. Wysłała mnie na L4, kazała się oszczędzać, dużo odpoczywać, ale nie
wytłumaczyła mi czym może grozić przodujące łożysko. Sama szukałam wiadomości
na ten temat. Postanowiłam, że pójdę na jeszcze jedno USG, najlepsze jakie
jest w moim mieście. I dopiero to USG mnie usatysfakcjonowało, było bardzo
dokładne, lekarz wszystko mi wytłumaczył, powiedział również że: łożysko jest
przodujące całkowicie zakrywające ujście wewnętrzne i to się już nie zmieni
dlatego na 100% będę mieć cesarskie cięcie. Gdy przyszłam z tym USG do
ginekologa pani doktor powiedziała, że chyba będzie zmuszona mnie wysłać do
szpitala, ale nim to zrobi to pójdę jeszcze raz do jej „znajomka” na USG(nie
wiem tylko po co). Na USG u tego nieprzyjemnego lekarza jak na ironie wyszło
zupełnie co innego(a od poprzedniego USG minęło 5 dni) , łożysko było z
przodu, ale nie przodujące rzekomo nie zakrywało ujścia wewnętrznego, a pan
doktor powiedział mi nawet, że ono nie będzie sprawiać żadnych problemów. Z
wynikiem poszłam więc do pani doktor, która cała w skowronkach powiedziała
mi, że już nie musi posyłać mnie do szpitala, a nawet mam szanse na normalny
poród, dodała jeszcze, że lekarz lekarzowi nierówny, a pan Y jest najlepszym
specjalistą w tej dziedzinie w naszym mieście(niestety w moim przypadku ten
specjalista się pomylił)
I tak wiodłam błogi żywot do 3 grudnia, bo wtedy moja dziecinka przestała się
ruszać! Przerażona dzwoniłam do pani doktor, ale była na jakimś zjeździe
lekarzy, a numeru komórkowego mi nie podała. Pojechałam więc do szpitala,
gdzie położne już nie znalazły bijącego serduszka, a USG potwierdziło tylko
moje najgorsze obawy MOJA CÓRECZKA NIE ŻYŁA!!!
8 grudnia miałam przyjść, jak co miesiąc na wizytę, nie przyszłam, ale panią
doktor niewiele to obchodziło, nawet nie zadzwoniła, a przecież wiedziała że
mam przyjść bo umawiałyśmy się na dany dzień i przez ostatnie 8 miesięcy
zawsze przychodziłam, ale to przecież nieważne, ważne jest że się przynosi
pieniądze i płaci za tą „długą ”piętnastominutową wizytę, na której tylko
słyszę, ale już nie widzę swojego dziecka i dostaje receptę na kwas foliowy
Już na izbie przyjęć w szpitalu gdy na zadane mi pytanie:
- kto jest pani ginekologiem? odpowiadałam, że pani X, położne kręciły nosem,
potem jedna z nich powiedziała mi, że jeśli jeszcze chcę zajść w ciąże muszę
koniecznie zmienić ginekologa, bo moja pani doktor owszem jest cudowna, miła,
pacjentki do niej lgną .........ale to wszystko, nie jest kompetentnym
lekarzem. Potem dowiedziałam się jeszcze, że już dawno powinnam leżeć w
szpitalu, bo mój przypadek tego wymagał itp. I tak było przez cały czas
mojego pobytu w szpitalu, ciągle ktoś mi mówił, że będzie dobrze jeśli będę
mieć rozsądnego lekarza.
Miałam cesarskie cięcie bo łożysko okazało się jednak przodujące i to ono
było powodem śmierci mojej wymarzonej Córeńki, a pani doktor milczy do tej
pory chociaż doskonale wie co się stało.
Ja nie oczekuje od niej niczego, bo życia mojemu dzieciątku nic już nie
przywróci, liczyłam tylko na to, że ona zainteresuje się zadzwoni zapyta co
się stało, jak się czuje w końcu BYŁAM jej pacjentką!
Dlatego moim zdaniem dobry lekarz, mający praktykę w szpitalu gdzie na co
dzień spotyka się z różnymi, wielokrotnie bardzo trudnymi przypadkami,
posiadający dobry sprzęt to połowa sukcesu każdej ciąży. Dzisiaj wiem, że nie
należy ślepo ufać w to co, mówi ci lekarz, a jeśli czegoś nie jest się pewnym
albo ma się jakieś wątpliwości lepiej zaczerpnąć opinii innego lekarza,
niestety brak doświadczenia(bo była to moja pierwsza ciąża ) a także
nieodpowiednia opieka lekarska sprawił to, że jestem mamusią ANIOŁKA
A czy któraś z Was miała podobny przypadek???