natkaszczerbatka
28.02.05, 20:37
Jutro są moje urodziny. Od teściowej dostałam już nawet prezent a mąż szykuje
mi niespodziankę.
29 lutego zeszłego roku urodziła się Marysia. Tego dnia, w tym roku nie ma w
kalendarzu. I wygląda na to, że tego dnia nie będzie w kalendarzu dla nikogo
z mojej najbliższej rodziny.
A nawet jeśli się komuś przypomni, to właściwie na czym polega mój problem?
Dziecko i tak było ciężko chore. Dla nich to było zwycięstwo - wcześniejsze
narodziny Marysi. "Lepiej, że tak się stało" więc po co do tego wracać? Dla
nich to było doskonałe rozwiązanie problemu, szczegolnie dla teścia, który
uznał bez zastanowienia krzycząc mi prosto w nos "takie ciązę się usuwa!"
I kiedy to się stało ... wszyscy poczuli Wielką Ulgę.
Wszyscy się bardzo cieszą, że to taki wspaniały dzień, urodziny Ani! Powinnam
urządzić im kolację przy świecach - dla wszystkich z najbliższej rodziny,
włączając w to mojego męża, który ZAWSZE pamięta o moich urodzinach.
Jak mam im to powiedzieć? że nie chce prezentów, że nie zrobie żadnego tortu,
że nie chce żadnych niespodzianek?
Chciałabym tylko, żeby mój mąz wziął mnie za rękę i zaprowadził na cmentarz i
pokazał mały grobek. Mały grobek mojej córeczki, na którym chciałabym spędzić
cały jutrzejszy dzień.
Ale moja córeczka nie ma swojego grobku, to gdzie mam iśc?
Nie chce urodzin, nie chce prezentów, nie chce wirtualnych świeczek ...
Chce żeby przez moment pomyśleli o Marysi ... i to byłby dla mnie
najpiękniejszy na świecie prezent. Ale Oni i tak nie pomyślą, jestem tego
pewna. Już rozmawiałam z moim mężem na ten temat. Dla niego to co się stało,
to była próba naprawienia przez Pana Boga własnego błędu.
Marysia miała być moją drugą cudowną córeczką. To co że miała Zespół Downa?
Bardzo za Toba tęsknie córeczko i przepraszam za chwile zwątpienia, kiedy
dowiedziałam się o Twojej chorobie. Zachowałaś się tak, jakbyś czuła, że Ta
rodzina Ciebie nie chce.
Ale ja Ciebie tak kocham, malutka!