Dodaj do ulubionych

Skazane na śmierć

03.06.05, 17:59
Właśnie przeglądam program telewizyjny i trafiłam na to:
środa, TVP 2, godz. 21.05
Polska bez fikcji, "Skazane na śmierć" - film dok. TVP 2004

Bohaterkami filmu są kobiety, które dotknęła ta sama tragedia - śmierć nowo
narodzonego dziecka. Mino że pozostawały pod opieką lekarzy, rutynowe badania
wykonywano zbyt pobieżnie.
Obserwuj wątek
    • j0204 Re: Skazane na śmierć 03.06.05, 18:37
      Tak, tez czytałam o tym programie. Myślę ze warto go zobaczyć.
      • agablues Re: Skazane na śmierć 03.06.05, 18:41
        A mi przez moment przeszło przez głowę, ze to może film Moniki...
        Ale opis trochę nie pasuje.

        aga
        • zorka7 Re: Skazane na śmierć 03.06.05, 19:14
          Film Moniki bedzie prawdopodobnie ... we wrześniu.
    • gruchotka Re: Skazane na śmierć 07.06.05, 21:12
      up
      • ewamonika1 Re: Skazane na śmierć 07.06.05, 21:23
        Polska bez fikcji Skazane na śmierć środa 08.06.2005 21:05 TVP 2
        Były szczęśliwe i pełne nadziei - nosiły w sobie nowe życie. Tak przynajmniej
        myślały. Ich radość trwała kilka minut lub kilkanaście dni. Później przyszła
        rozpacz. Katarzyna Ciosek, Olga Kaczmarzyk i Beata Soczawa- Znamirowska są w
        różnym wieku, odmienna jest ich sytuacja rodzinna i zawodowa. Łączy je
        tragedia, która je dotknęła: wszystkie trzy straciły nowo narodzone dzieci.
        Nieszczęścia można było uniknąć, a przynajmniej złagodzić szok, przygotowując
        matki na to, co się stanie. Wszystkie trzy kobiety były w okresie ciąży pod
        opieką lekarzy, często znających je od lat. Poddano je badaniom USG, nawet
        kilkakrotnie w ciągu 9 miesięcy, ale wykonywano je zbyt pobieżnie,
        niedokładnie, bez znajomości rzeczy, nie informując przyszłych matek o
        zauważonych nieprawidłowościach. Tym samym nie podjęto też żadnych działań, by
        jeszcze w okresie płodowym poddać dzieci odpowiedniemu leczeniu. A dwoje z nich
        miało poważne wady serca. Po porodzie matki zostawiono same ze swoją tragedią.
        Wsparciem służyli im tylko najbliżsi: mężowie, starsze dzieci, ale nie personel
        medyczny. Pozostał ból, wspomnienia i żal. Puste ramiona, w które nie wezmą
        upragnionego maleństwa, niepotrzebne nikomu łóżeczka i ubranka. Katarzyna i jej
        mąż Dariusz porzucili rozpoczętą budowę domu, bo nie mają dla kogo go budować.
        Olga rozważa powrót do dawnej pracy w ratownictwie medycznym, by móc innym
        zaoszczędzić łez, które ona wylała. Beata intensywnie zajmuje się pracą
        zawodową: jest dziennikarką i właścicielką wydawnictwa. Podobnie jak Olga
        namawia ciężarne kobiety, by domagały się badań prenatalnych i lekarskiej
        rzetelności. Stawką jest bowiem ludzkie życie, choćby jeszcze zupełnie
        malutkie.
    • ewamonika1 Re: Skazane na śmierć 08.06.05, 21:44
      dziękuję, że wypatrzyłyście ten film w zapowiedziach. Inaczej pewnie bym
      przeoczyła.

      e.
      • mamajaromira Re: Skazane na śmierć 08.06.05, 22:09
        Dzięki. Szkoda, że tak krótko, ale zawsze coś. Chciałabym, żeby ten temat był
        częściej poruszany.
        Zabiło mnie natomiast to co puścili zaraz po tym - kabareton. A ja dławiłam w
        gardle łzy.
        Może jestem przewrażliwiona...
        • agafa30 Re: Skazane na śmierć 09.06.05, 07:51
          to samo mnie uderzyło - koniec programu..cisza..i nagle bum reklama i
          kabareton. Ja ze łzami w oczach, tym bardziej, że moja historia jest prawie
          identyczna jak tych młodych ludzi, nie mogłam dojść do siebie.... i pomyślałam
          sobie wtedy, że właśnie taki jest ten świat - obok ogromnych tragedii - radość
          i śmiech....
          • urszula5 Re: Skazane na śmierć 09.06.05, 07:59
            A mi tak przykro ..wiedziałam że ma być ten film i............ zapomniałam !!
            a tak chciałam to zobaczyć i zapomniałam buuuuu

            Jest iłość co była ciałem , a stała się duchem.......
            www.republikadzieci.org/problemyiniepokoje/strata/pamiec116.htm
            www.republikadzieci.org/problemyiniepokoje/strata/pamiec143.htm
            bul.pl/dziecko/
            • agafa30 Re: Skazane na śmierć 09.06.05, 08:15
              ja sobie nastawiłam budzik, żeby nie zapomnieć :-), bo około godziny 21 już
              zamykają mi się oczy.
    • mama.mimi Re: Skazane na śmierć 09.06.05, 08:15
      Nie muszę pisać co czułam oglądając, choć moja historia jest troszkę inna, ale
      kabareton mnie zabił. Ale właśnie tak to wszystko się układa, dla nas jest to
      tragedia a świat idzie dalej...
    • gopio1 Re: Skazane na śmierć 09.06.05, 09:27
      Przepraszam, ze sie wtrace, ale ja przez pol tego filmu zastanawialam sie JAK oni go krecili. Poprosili
      tych zrozpaczonych ludzi, zeby przed kamerami rozkrecali dziecinne lozeczko. Czy to znaczy, ze po
      smierci dziecka kazali im czekac przez wiele tygodni na ekipe filmowa (bo przeciez musialo minac
      troche czasu zanim zebrali ludzi, material, ustalili szczegoly), czy jeszcze gorzej - skrecili to lozeczko i
      poproslili, zeby je rozmontowali jeszcze raz. Ale po co? Zeby dodac wiecej dramaturgii? Nie
      rozmumiem. To samo dotyczy chowania wozka do piwnicy i skladania niemowlecych ubranek.
      • agafa30 Re: Skazane na śmierć 09.06.05, 09:46
        ja nie odebrałam tego jako dodawanie więcej dramaturgii. Dla mnie program był
        spokojny, wyważony, bez zbędnego tragizowania. Łóżeczko, wózek, ubranka - dla
        mnie to był rodzaj -nie wiem jak to nazwać - symbolu?
    • agusia514 Re: Skazane na śmierć 09.06.05, 12:46
      Ja po tym programie plakal jak bobr,choc moja historia byla troszke iina,ale
      tez pamietam jak moja MaMA ZABIERALA UBRANKA DLA MOICH cHLOPCOW KTORE KILKA DNI
      WCZESNIEJ razem ogladalysmy.Wiem,ze to glupie ale w tej tragedii zazdroscilam
      Ich dzieciom,ze maja takie sowje malutkie grobiki.Moi Chlopcy leza wielkim
      grobowcu a tak bym chciala dla Nich osoben miejsce.Takie Ich malutkie,takie
      dzieiciece a nie dorosle.Ja nawet nie wiem co bylo po tym programie bo tak
      starsznie plakalam z bolu swojego i tych kobiet i wszystkich kobiet ktore
      stracily swoje malenstwa.ja codziennie powtrzam,ze najgorsze jest to ze swiat
      sie kreci,ze trzeba dlaje budzic sie rano i trzeba dalej zyc,choc dla mnie
      zycie starcilo sens 13 stycznia 2005r.
      • sion2 Re: Skazane na śmierć 09.06.05, 13:09
        Obejrzalam wczoraj ten film. Bardzo mną wstrząsnął i wiele myślałam o
        forumowiczkach tego forum .....

        Jednego nie rozumiem: jedna z tych kobiet miała pretensję że gdyby wiedziała że
        jej dziecko ma taką wade serca to dokonałaby aborcji i wtedy nie byłoby takiego
        bólu w niej.
        NIe osądzam, nie dyskutuję, nie krtykuję. Ja po prostu NIE ROZUMIEM tej kobiety.
        Że jak dziecko krócej żyje to się mniej cierpi po jego śmierci czy jak? myslę że
        to bzdura....
        • blinucha Re: Skazane na śmierć 09.06.05, 13:29
          sion2,

          myślę, że nie ma możliwości "zmierzenia" mocy bólu po śmierci dziecka jak i np.
          siły miłości do niego. Nie można mówić, że w przypadku dziecka żyjącego 5 lat
          jego rodzice bardziej cierpią po jego śmierci niż jak np. zmarłoby po 5
          tygodniach czy dniach. Chyba raczej chodziłoby o to, że dokonując aborcji
          oszczędza się przede wszystkim bólu dziecku - potem myśli się o sobie (jesli w
          ogóle się myśli ...). Ja również żałuję, że nie wiedziałam wcześniej o chorobie
          mojego synka, bo wiedząc o tym wcześniej zrobiłabym wszystko, żeby nie dopuścić
          do jego cierpienia. Aborcja to bardzo kontrowersyjny temat, również na tym
          forum.
          • agafa30 Re: Skazane na śmierć 09.06.05, 14:28
            zaczęłam pisać bardzo "nieładny" list do sion2, ale wykasowałąm i postanowiłam
            przeczytać co jest napisane w następnym liście. Podpisze sie pod słowami
            Blinuchy i dodam jedynie, że kobieta, która mówiła o aborcji miała bardzo chore
            dzieciątko, jego wady uniemożliwiały przeżycie porodu, tak więc nie była to
            jedynie wada serca. Chciałąbym podkreślić słowa blinuchy, że
            dokonując aborcji
            "oszczędza się przede wszystkim bólu dziecku - potem myśli się o sobie (jesli w
            ogóle się myśli ...)" Nie wiem co zrobiłabym, gdybym wiedziała o wadzie serca
            mojej córeczki, nie wiem i nie chcę o tym myśleć, ale wiem, że zrobiłabym
            wszystko, zeby tylko nie cierpiała, żebym nie musiała oglądać jej pokłutego
            ciałka,popękanych żyłek,wielkiego opatrunku na rozciętym serduszku, płaczu-tak,
            oglądać płaczu, bo nie słyszałam przez rurkę...przez 7 dni swojego życia
            nacierpiałą sie bardziej niż nie jeden dorosły. Więc nie osądzaj-sion2- jeśli
            nie wiesz o czym piszesz, bo jednak myślę, że nie było to
            tylko "niezrozumienie".
        • mmmmmm2 Re: Skazane na śmierć 09.06.05, 14:04
          To nie myśl.
          Nie zawsze trzeba rozumieć - czasem wystarczy uwierzyć.
          Skoro tak bardzo musisz mieć kawę na ławę - wyobraź sobie poród w 10 tygodniu
          (mniej boli fizycznie) i poród dużego, wykształconego dziecka (bardziej boli
          fizycznie). A jeszcze bardziej boli cesarka. I zostaje blizna na brzuchu.
          Na temat bólu psychicznego tłumaczyć Ci nie będę.
          Czy taka łopatologia jest O'K?
          Nie przeżyłaś tego więc nie wypowiadaj się na głos, że czarne myśli kobiety
          która przeszła tragedię są bzdurą.
          • sion2 Re: Skazane na śmierć 09.06.05, 14:35
            droga mmmmmm2 ja nie napisałam że mysli kobiety tej są bzdurą...
            bzdurą nazwałam myslenie że jak dziecko krócej żyło to mniej boli jego strata...

            • mmmmmm2 Re: Skazane na śmierć 09.06.05, 14:49
              Podpisuję się pod słowami Agafy i Blinuchy.
              Historia mojego dzieciątka jest inna niż bohaterek programu. Moje dziecko nie
              miało żadnych wad, było zdrowe. Oprócz tego, że zaatakowała ją jakaś bakteria.
              W ciągu kilku godzin po porodzie Juleńka zmarła. Przez tych kilka godzin
              swojego życia dostała wylewów w różnych miejscach. I na pewno cierpiała.
              Historia jest inna, choć zakończenie to samo. Ale ja rozumiem bohaterkę
              programu i jej wypowiedź na temat aborcji.
              I nie życzę nikomu, żeby to zrozumiał musząc patrzeć na cierpienie swojego
              dziecka.
        • gabi67 Re: Skazane na śmierć 09.06.05, 14:42
          My z mężem przezyliśmy taki dramat 13 lat temu bylismy w tajs samj sytułacji
          jak Ci młodzi ludzie strasznie wspominam te chwile.Smutek w czoraj w domu
          zapanował straszny jak mój mąż powiedział ze jakby widział nas i ten straszy
          zal i pustka.
          Ten fil powinien byc pokazany jeszcze raz a moze i100 razy aby kobie w ciaży
          robiły badania i kosultowały ciaże lub badanie USG nie zjednym lekarzem ale
          conajmiej z dwoma !!!!
          My nauczeni przez nasza tragedie robimy badania cały czas ,mamy dwoje zdrowych
          śliczych dzieci i teraz czekamy na nasza maleńka :)
          Napisałam na tym forum o naszym Patryczku pt,,Dlugo się zastanawiałma czy
          napisać
          Pozdrawiam bardzo serdecznie
    • koziolkowa Re: Skazane na śmierć 09.06.05, 13:37
      Przepraszam, ale musze to napisac.... ibyc moze zostane wykleta, lae ludzie nie
      popadajmy w paranoje....
      Ja też straciłam dziecko i to niecały miesiąc temu, ale żeby od razu obwiniać o
      to lekarzy.....
      takie jest życie niestety, to smutne, ale są organizmy silniejsze i są organizmy
      słabsze i to, że innym dzieciom w danej sytuacji udaje sie przeżyć a innym nie
      nie ozanzca od razu błędów lekarzy. Mój synek urodził sie w 26 tygodniu ciąży i
      zmarł po 5 dniach walki.... to była niedziela.... w poniedzialek mialabyc
      podejmowana decyzja o ooperacji serduszka....i co mam o to oskarżać lekarzy, bo
      przecież takie wcześniaczki przeżywją, a nawet takim z 24 tygodnia sie udaje...i
      popieram przedmówczynie i nie rozumiem pretensji kobiety o to, że wady nie
      wykryli wcześniej.... a co wtedy by mniej bolalo??? przygotowalaby sie na to????
      nie oszukujmy sie...na takie tragedie nie da sie przygotowac... i zasze bola tak
      samo.... i szczerze mowiac nie bardzo rozumiem ide takich dokumentow.... bo co
      innego zwrócić uwage na problem...a co innego wylewac przed kamerami zale do
      calego swiata.....
      Przepraszam, ale takie jest moje zdanie i musialam sie tym podzielic....
      Dlugo zastanawialam sie czy wogole ten program oglada, bo balam sie, ze sie
      strasznie rozkleje.... ale moje odczucia byly zupelnie inne...
      Przepraszam jeżeli kogoś tym postem urazilam...

      Andzia mama aniołka Jasia
      • blinucha Re: Skazane na śmierć 09.06.05, 13:47
        koziolkowa napisała:

        > Przepraszam, ale musze to napisac.... ibyc moze zostane wykleta, lae ludzie
        nie
        > popadajmy w paranoje....
        > Ja też straciłam dziecko i to niecały miesiąc temu, ale żeby od razu obwiniać
        o
        > to lekarzy.....
        > takie jest życie niestety, to smutne, ale są organizmy silniejsze i są
        organizm
        > y
        > słabsze i to, że innym dzieciom w danej sytuacji udaje sie przeżyć a innym nie
        > nie ozanzca od razu błędów lekarzy.

        Andziu,

        może w twoim przypadku nie należy obwiniać lekarzy, ale wiemy, że na tym forum
        jest mnóstwo osób, których dzieci mogłyby przeżyć, gdyby nie jakieś
        niedopatrzenia lekarzy. To nie popadanie w paranoję, tylko fakty. Błędy
        lekarskie były popełniane, są i niestety będą nadal popełniane a ceną jest
        ludzkie życie.
        ... a każda z nas na różny sposób dzieli się swoim smutkiem. Jedni wolą milczeć
        i godzić się z tym , co się stało, drudzy mają żal - do całego świata, Pana
        Boga, lekarzy. Szanujmy to, proszę.
        • koziolkowa Re: Skazane na śmierć 09.06.05, 13:54
          Nikomu nie odbieram prawa do bólu, złości i pretensji.... gdyby tak było nie
          czytała bym Was codziennie. Chodzi mi tylko o to, że nie rozumiem idei
          wczorajszego programu... bo dla mnie był on tylko rozjątrzaniem ran tych ludzi,
          którzy w nim wytępowali.....
          Być może spłycam i nie doszukałam się tam jkaiegoś głębszego przekazu.....
          • agafa30 Re: Skazane na śmierć 09.06.05, 14:41
            dla mnie nie było to "rozjątrzanie" ran, a wręcz przeciwnie,
            spokojna "opowieść" (spokojna na tą tragedię). Co do Twojej poprzedniej
            wypowiedzi - nie chciałabym by moja wypowiedź była "plagiatem" słów Blinuchy...
            w całej sprawie chodzi o błędy lekarzy, przecież wiele wad można operować
            jeszcze w łonie matki, bądź zaraz po urodzeniu! Wtedy wiele z naszych Aniołków
            mogłoby być z nami, ale skoro wyznajesz zasadę "kto silniejszy, ten przeżywa" -
            no cóż.....
            • koziolkowa Re: Skazane na śmierć 09.06.05, 14:55
              jasne....wyznaje taka zasade i wlasnie dlatego moj synek walczyl 5 dni a nie
              umarl od razu.... dziewczyno naucz sie spokojnie czytac to co pisza inni a nie,
              ze w emocjach cztasz to co ci sie wydaje.....
              • agafa30 Re: Skazane na śmierć 09.06.05, 15:05
                przepraszm Cię bardzo, może przesadziłam, nie powinnam odpisywać wogóle, zanim
                sto razy nie pomyślę. Może popełniłąm błąd wciągając się w tą dyskusję, zawsze
                starałam się unikać kontrowersyjnych dyskusji, żeby właśnie nie doprowadzić do
                takiej sytuacji, jak stała się między nami. Dodajemy sobie nie potrzebnie bólu
                i złościmy się na siebie, zamiast na...niestety nie mamy na kogo..na los moze.
                • koziolkowa Re: agafa30 09.06.05, 15:17
                  :) ja się nie złoszcze już nawet na los.... Pan Bóg najlepiej wie co robi i
                  trzeba mu zaufać, że tak jest dobrze....., a że tęsknie i mi smutno to zupełnie
                  inna kwestia....
                  Pozdrawiam
                  • agafa30 Re: agafa30 09.06.05, 15:32
                    :-)
                    Pozdrawiam.
              • blinucha Re: Skazane na śmierć 09.06.05, 15:18
                Jeśli wady są zdiagnozowane w trakcie trwania ciąży, daje to kobiecie
                przynajmniej potencjalną możliwość wyboru - czy ciążę usunąć (jeśli wady i tak
                spowodują śmierć dziecka) czy jednak decydować się na urodzenie dzieciątka. Mi
                i wielu innym rodzicom z tego forum nie dano możliwości takiej decyzji i -
                przynajmniej ja (jak i bhaterki wczorajszego reportażu) - mam o to pretensje
                do lekarzy. Brak diagnozy wynika bardzo często (to przerażające !) z
                niedouczenia lub niedokładności naszych medyków. Nie wierzę, że w przypadku
                takich wad serca jak niedorozwój którejkolwiek z komór można tego - oglądając
                serduszko na usg - po prostu nie zauważyć! To rutyna i stąd się biorą te
                tragedie (może nie wszystkie, ale wiele). Dlatego nadal powtarzam, że
                oskarżanie lekarzy to nie popadanie w paranoję, tylko szara rzeczywistość.
                Niestety ): Zazdroszczę wszystkim osieroconym rodzicom, którzy nie mają
                wątpliwości co do sposobu diagnozy i leczenia zmarłego dziecka. Bo ja mam
                mnóstwo wątpliwości, pomimo że już tak wiele lat upłynęło od śmierci mojego
                synka ....
                • koziolkowa Re: Skazane na śmierć 09.06.05, 15:26
                  i uważasz, że ten problem było można we wczorajszym dokumencie dostrzec??? Bo
                  moim zdaniem poza momentem kiedy pani powiedziala, ze moze gdzyby wiedziala
                  wczesniej to by sie zdecydowala na aborcje... to nie za bardzo....
                  I wielka szkoda, bo temat super i uważam, że powinien być poruszany jak
                  najczęściej....tylko niestety ten dokument nie za specjalny....i za bardzo nie
                  na ten temat, na jaki rzekomo mial byc :(
                  • blinucha Re: Skazane na śmierć 09.06.05, 15:34
                    Sądzę, że nie powinniśmy wymagać zbyt wiele od reportażu, który trwał zaledwie
                    kilkanaście minut. Sama wiesz, że jak spotykają się osoby o podobnych
                    przeżyciach, mogłyby rozmawiać o tym wszystkim godzinami. W tv tyle czasu nigdy
                    nie będzie na tak mało "medialne" tematy.
                    • koziolkowa Re: Skazane na śmierć 09.06.05, 15:36
                      Może masz racje i przepraszam za to co napisalam, ale po prostu jestem
                      zawiedziona......
                      • koziolkowa Re: Skazane na śmierć 09.06.05, 15:38
                        ... i jeszcze tylko zapomnialam dodoac, ze po prostu w tych wszystkich
                        reportazach wkurza mnie to, ze ci co je robia najbadziej zeruja na ludzkiej
                        tragedi zamiast faktycznie skupic sie na problemie....
                        to teraz juz powiedzialam chyba wszystko co mialam na temat wczorajszego dokumentu
                        • blinucha Re: Skazane na śmierć 09.06.05, 15:57
                          koziolkowa napisała:

                          > ... i jeszcze tylko zapomnialam dodoac, ze po prostu w tych wszystkich
                          > reportazach wkurza mnie to, ze ci co je robia najbadziej zeruja na ludzkiej
                          > tragedi zamiast faktycznie skupic sie na problemie....
                          > to teraz juz powiedzialam chyba wszystko co mialam na temat wczorajszego
                          dokumentu
                          >

                          Nie przejmuj się. I tak ten reportaż był lepszy niż "Rozmowy w toku", które
                          niedawno wywołały tak wiele niezdrowych emocji na naszym forum. Może z
                          pokazywanem naszego problemu będzie coraz lepiej ? A może powinniśmy zadać
                          sobie pytanie, czy takie reportaże, artykuły w popularnych czasopismach itp. są
                          w stanie oddać nasz ból, naszą tragedię? Chyba nie, dlatego nie powinniśmy zbyt
                          wiele wymagać od autorów tych programów. Oni z założenia są nastawieni na
                          oglądalność. Pozdrawiam ...
                • jelvet Re: Skazane na śmierć 09.06.05, 15:36
                  witam i przepraszam,ze sie wtracam w Waszą dyskusje ale chce cos dodac blinucha
                  napisała,ze nierozpoznanie wady na usg to rutyna w pewnym sensie na pwno tak
                  ale ja jako lekarz (co prawda weterynarz ale sprzet mamy ten sam :) ) widze tu
                  ejszcze inny problem rynek czyli my wymaga na gabinecie ginekologicznym
                  posiadania usg wice wszyscy aby zyskac pacjentów to urzadzenie kupuja ale to
                  nie wystarczy na tym tzreba sie jeszcze znac a uwierzcie mi,ze kursy które
                  oferuja firmy przy zakupie sprzetu nie wystarczaja ja mysle,ze te niezauważone
                  wady naprawde były niezauwazone lekarz robiacy usg ich nie widział bo
                  generalnie był cienki w robieniu usg i tyle jest to niestety smutna
                  rzeczywistosć
                  na poczatku czesto usg robi sie po porstu na czuja ja juz dośc długo prauje na
                  tym sprzecie ale tak naprawde dobrze jestem w stanie określić niewiele
                  przyznaje sie do tego bo kazdy sie przeciez kiedys uczył)
                  • blinucha Re: Skazane na śmierć 09.06.05, 15:53
                    Czyli są po prostu niedouczeni ... ):
                    Zawód lekarza niesie za sobą ogromną odpowiedzialność, bo popełnienie błędu
                    może nieść za sobą kalectwo albo śmierć pacjenta. Dlatego jeśli lekarz nie
                    potrafi robić usg ciężarnej pacjentce, nie powinien się za to brać. A w moim
                    przypadku (jak pewnei w wielu innych także) dosyć, że nie miał o tym pojęcia to
                    jeszcze wziął za to badanie pieniądze. Stąd ta wściekłość ... Takie zachowania
                    to w moim mniemaniu zwykłe oszustwo.
                    • jelvet Re: Skazane na śmierć 09.06.05, 16:04
                      masz całkowita racje sa czesto niedouczeni i nieuczciwi bo uczciwy lekarz wysle
                      Cie do kolegi ktory lepiej od niego zrobi to usg (oprócz tego co sam robi bo
                      inaczej nigdy sie nie nauczy ) niestety rzeczywistośc jest taka,ze liczy sie
                      kasa i to jak wykonczyc konkurencje a cierpimy na tym my strasznie to przykre
                      ale niestety brutalnie prawdzwe....
                      • gabi67 Re: Skazane na śmierć 09.06.05, 17:05
                        Siedziałam sobie przed gabinetem dr.Czajkowskiego i słysze rozmowe:Jestem
                        starsznie zła jetm juz w 36 tc i chodze co miesiąc na badanie USG płace za nie
                        50 zł (za każdym razem )a na koniec moj lekarz stwierdził ze musze iść do
                        specjalisty poniewaz ona nie wie czy jest wszystko w pozadku z dzieckiem to za
                        co on brał pieniądze przez te miesiące i gadał że jest wszystko w pożądku skoro
                        nie wiedział!!!!!Dziewczyna weszła do gabinetu i wszła bardzo szcześliwa bo
                        dziecko jest zdrowe:)
                        A wdaje mi sie ze kobiety w ciąży traktuje się raczej jak przedmiot dobry do
                        nabijania co nie którym psełdo lekarzą kasy to jest chore.
                        Z właaszcza mamy ktore maja pierwsze dziecko strasznie od nich sie wyciąga
                        pieniądze!!!
                        Pozdrawim
                        • agamama123 Re: Skazane na śmierć 09.06.05, 17:36
                          Przepraszam, że sie wtrącę. Czytam Was często bo kiedyś moje życie stanęło na
                          zakręcie... Skręciłam żle... Ale nie o to chodzi. Piszecie, że to niemożliwe,
                          że lekarz nie dopatrzył sie wady podczas badania USG. A to przeciez mozliwe.
                          Mój synek urodził sie z koszmarną wadą. Miał ubytki w serduszku wieksze niz
                          normalne zdrowe serce noworodka. A jego serduszko było powiekszone do
                          niewiarygodnych rozmiarów. W ciąży chodziłam do najlepszych specjalistów. USG
                          robił mi m.in. dr Roszkowski i Osóbka Morawski. I co? I nic... Ostatnie USG
                          wykonane w 22 tc nic nie wykazało (najbardziej miarodajne jest w 24). Na
                          kolejne niestety nie poszłam bo synek przyszedł na swiat w 33tc. Tydzień
                          później miałam zaplanowane USG, które pewnie by pokazało jak bardzo chory jest
                          mój synek. Więc nie mozna zawsze mówić o niedopatrzeniu. Nie bronie tu lekarzy
                          bo wiem, że sa wśród nich tacy, którzy do tego zawodu sie nie nadają (jedna
                          taka pani dr doprowadziła mojego synka do stanu krytycznego bo jej zdaniem
                          dzieci z Zespołem Downa nie warto leczyć...). Ale inna stawała na głowie i
                          walczyła o niego jak lwica.
                          Wiec nie uogólniajmy.
                          Ja tez nie rozumiem idei tego programu. Rozdrapywanie ran - to jedyne co
                          przychodzi mi do głowy.
                          Mam nadzieję, że nikogo tym postem nie uraziłam. A jeśli tak to bardzo
                          przepraszam.
                          • mharrison Re: Skazane na śmierć 09.06.05, 18:26
                            >Ja tez nie rozumiem idei tego programu. Rozdrapywanie ran - to jedyne co
                            >przychodzi mi do głowy.


                            Programu nie oglądałam, więc jak mówi moja forumowa ulubienica:-) - mogę
                            dyskutować bez obciążeń.

                            Nasunęło mi się jednak pytanie. Czy programy o dzieciach chorych mają
                            jakikolwiek sens? Czy też są jedynie rozdrapywaniem ran?
                            • zorka7 Re: Skazane na śmierć 09.06.05, 20:43
                              Marisonko, pytanie retoryczne, jak sądzę. :)

                              Film miał zagrać na emocjach, być może uczulić tych "spoza" na problem straty,
                              ogrom bólu i cierpienia. Jednak - z mojego punktu widzenia(mam za sobą
                              podobną "filmową przygodę"; efekty da się zobaczyć prawdopodobnie we wrześniu,
                              tytuł: "Moje dziecko jest aniołem")- 'ślizgał' się po powierzchni; tym wypadku
                              nacznie byłoby lepiej może gdyby reżyser zdecydował się na jednego bohatera i
                              dał mu szansę wypowiadać się częściej, mocniej.
                              Słabo przemyślane zakończenie (ceramiczne aniołki, szklana kula - jak dla mnie
                              trywialne, banalne...)
                              Łzy ojca - toż prawdziwy rarytas, reżyser po prostu nie mógł nie ulec pokusie
                              by nie zatrzymać się na twarzy dłużej. Smutne.
                              Najlepiej odebrałam te sceny, w których obrazowi towarzyszyła cisza. Po prostu.
                              Bardziej wymowna niż wszystko inne.

                              Niestety 26 minut na temat takiego kalibru to za mało, dlatego boję się
                              o "nasz" film - bo również Dwójka zgodziła się na emisję w "Polsce bez fikcji" -
                              a więc identyczny czas antenowy.
                              Monika nieźle go pokroiła, bidulka.
      • gosiap10 Przy HLHS diagnoza prenatalna jest bezcenna 10.06.05, 09:28
        Andziu,
        Chyba mocno sie mylisz. Bohaterka reportazu - mama dziecka z wada serca HLHS,
        slusznie obwinia lekarzy. Bo niestety takie "pomylki" i "niedopatrzenia" bardzo
        czesto koncza sie smiercia dziecka. A o jego zyciu nie decyduje tylko sila
        organizmu, ale przede wszystkim szybki transport do specjalistycznego szpitala.
        Sama jestem mama dziewczynki z HLHS. Mialam to ogromne szczescie, ze wada
        mojego dziecka zostala wykryta prenatalnie. Tak sie sklada, ze brak diagnozy, a
        co sie z tym wiaze brak podania dziecku leku niedopuszczajacego do zamkniecia
        przewodu tetniczego Botalla, prowadzi do zgonu w pierwszych dniach zycia. I
        sila organizmu nie ma tu zadnego znaczenia. Botall zamkniety = SMIERC!
        Jezeli jestes zainteresowana przeczytaj
        www.sercedziecka.org.pl/hlhs.htm . Zapraszam tez do lektury historii
        mojej Marty i innych dzieci z HLHS.
        W przypadku naszych dzieci diagnoza prenatalna jest bezcenna.
        • koziolkowa Re: Przy HLHS diagnoza prenatalna jest bezcenna 10.06.05, 09:37
          Być może nie mam w tek kwestii racji i nie będę się spierać, bo nie znam
          tematu...Ty i wiele innych ludzi, których temat HLHS dotknął o tym wiedzą....
          Chodzi mi tylko o to, że dla przeciętnego oglądacza tego dokumentu nie było to
          wyraźnie powiedziane.... Ja poprostu nie doszukałam się w nim problemu błędów
          lekarzy, tylko problem cierpienia rodziców po stracie.... Osoby zorientowane w
          temacie wiedzą o co chodzi, ale ten reportaż miał chyba uczulić tych nie w
          temacie...a moim zdaniem tego nie zrobił
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka