Dodaj do ulubionych

Tyle bólu- jak to znieść?

17.06.05, 20:39
Żle mi... nie lubię się skarżyć, ale jest mi dziś nie do zniesienia ciężko.
Nie wiem, jak długo można znosić taki ból i nie zwariować. Moje dziecko nie
żyje prawie od miesiąca, a ja zostałam tu sama zanurzona w smutku. Nie pytam
już nawet dlaczego.
inezzka.blog.onet.pl/
www.republikadzieci.org/problemyiniepokoje/strata/pamiec192.htm
Obserwuj wątek
    • winnetka Re: Tyle bólu- jak to znieść? 17.06.05, 20:47
      Twoj synek byl piekny, wyglada jakby spal. Tak mi przykro..... Lzy same zaczely
      splywac po mojej twarzy kiedy ujrzalam Twojego Szymonka. Pomodle sie za Niego.
      Badz silna.
    • ela2225 Re: Tyle bólu- jak to znieść? 17.06.05, 20:47
      przykro mi
      dla szymusia
      (*)(*)(*)
    • marcel25 Re: Tyle bólu- jak to znieść? 17.06.05, 22:59
      Inezko,
      Napisałam na priv
      M.
      • 7nga Re: Tyle bólu- jak to znieść? 17.06.05, 23:20
        Inezko,
        jestem razem z Tobą,
        widzę na Twoim blogu swój wiersz, zrobiło mi się ciepło na duszy i mam
        nadzieję, że pomoże Ci on pogodzić się z tą straszną stratą, tak jak i mi
        pomaga za każdym razem, gdy go czytam...

        Szymek jest teraz szczęśliwy i spokojny, ale na pewno nie lubi, gdy płaczesz,
        dzieci nie lubią, gdy mamy płaczą, prawda?
        Twój synek czeka cierpliwie, aż się znowu spotkacie...
        trzymaj się...
    • mamajaromira Re: Tyle bólu- jak to znieść? 17.06.05, 23:10
      Inezko, ja noszę ten ból już ponad pół roku. Też wydawało mi się, że zwariuję,
      albo umrę. A jednak...żyję. Nie jest łatwo, bo cierpienie nie odeszło, a
      jedynie zrzuciło trochę kolcy.

      Piękną masz stronę, i napisałaś tam coś bardzo ważnego, że jeszcze pokażesz
      sobie i światu, że może być pięknie. Bardzo dobrze mieć tyle nadziei w sobie,
      więc pielęgnuj ją proszę. A gorsze dnie będą wracały coraz rzadziej, bo i ból
      będzie inny.
      A ja mocno wierzę, że tak się stanie.
      Jakbyś potrzebowała, to jestem.

      Często zaglądam do Szymka, wygląda jak prawdziwy Aniołek i napewno martwi się o
      Mamusię.
    • aleksia-si Re: Tyle bólu- jak to znieść? 17.06.05, 23:13
      Inezko,tak mi przykro
      rozumiem Cię bardzo, moja Julcia odeszła od nas 1 czerwca br
      ściskam Cię ciepło
      nasze aniołki bawią się teraz razem i na pewno jest im tam w niebie dobrze, tak
      się pocieszam
      bardzo,bardzo mi przykro że Ciebie to spotakło, mnie i wszystkich innych
      osieroconych rodziców
      ściskam, trzymaj się
      aleksia
    • annald Re: Tyle bólu- jak to znieść? 18.06.05, 15:53
      Moje serce płacze razem z Tobą. Twój Szymcio jest teraz aniołkiem który będzie
      czuwać nad Tobą prze całe Twoje życie na ziemi. Modlę się za Ciebie i Szymka.
    • inezka6 Re: Tyle bólu- jak to znieść? 18.06.05, 17:56
      Znowu miałam nalot żalu- że nie wiem, gdzie jest moje dziecko, że nie mogę go
      przytulić... znowu źle... kiedy to przycichnie? kiedy będę mogła myśleć o
      Szymonie i nie płakać? nie wiem, czy kiedykolwiek. Dziewczyny, pomóżcie, ja
      wiem że trzeba żyć dalej, ale nie wiem jak. Staram się ze wszystkich sił, ale
      nie wiem na ile tych sił wystarczy.

      inezzka.blog.onet.pl/
      www.republikadzieci.org/problemyiniepokoje/strata/pamiec192.htm
      • iromanczuk Re: Tyle bólu- jak to znieść? 18.06.05, 22:08
        Witam!
        Jestem od nie dawna na tym forum, bo dotknęła mnie również taka tragedia. Mój
        synek miał przyjść na świat 8.07.2005 r.,a urodził się 27.05.2005 r. Niestety
        nie żył nawet chwileczki, umarł we mnie i to tak bardzo boli. Twój Szymuś
        faktycznie wygląda ślicznie, taki śpiący bobasek, od razu pomyślałam, że mój
        Igor pewnie też tak wyglądał, ale bałam się go zobaczyć, żeby bardziej nie
        cierpieć. Chciałam zapamiętać GO takim jakim był w moim brzuszku, jakim GO
        sobie wyobrażałam. Doskonale Cię rozumiem, Ja cierpię identycznie, nie mogę
        sobie poradzić z żalem, płaczem, ciągłym pytaniem: dlaczego? Tak bardzo
        czekałam na to dziecko, tak pragnęłam je przytulić i poprostu kochać. TO było
        moje jedyne marzenie, jak trudne do zdobycia. Mieliśmy problemy z zajsciem w
        ciążę, więc kiedy się udało i było już tak blisko - byłam taka spokojna i
        szczęsliwa, a teraz zawiodłam się okropnie i boli, tak strasznie boli. Nie wiem
        kiedy to minie, czy w ogole minie, ale mam nadzieję, że uda nam się choć
        troszeczkę wyciszyć i pogodzić, bo widocznie tak miało być, a jak na razie to
        nie przyjmuje tego do wiadomości, bo nie mogę, za wcześnie, więc cierpie sobie
        bo tylko to mi pozostało po moim synku. Trzymaj się koleżanko, będziemy jeszcze
        kiedyś szczęśliwe, wiem, że bez naszych kochanych maleństw, ale będziemy,
        musimy, bo po deszczu zawsze świeci słońce, tylko trzeba na to czasu.
        POWODZENIA.Iwona
    • polka33 Re: Tyle bólu- jak to znieść? 18.06.05, 21:59
      Niech zabłyśnie światełko dla Twojego Aniołka..(*)



      polka3
      • inezka6 Re: Tyle bólu- jak to znieść? 20.06.05, 00:17
        Minął równo miesiąc od kiedy Szymuś od nas odszedł. Zastanawiam się, kiedy będę
        umiała szczerze powiedzieć, że umiem z tym żyć...i nie wiem, czy kiedykolwiek
        tego doczekam. Na razie sukcesem jest każdy dzień bez płaczu, każda stłumiona
        rozpacz i szloch. Wiem że nie mogę zajmować się tylko tym żalem, nie wolno mi
        się w nim zakopać, bo zwariuję, ale nie umiem się go pozbyć. Dziś zostałoby
        tylko dwa miesiące do terminu porodu. Powinnam jeszcze czekać na niego, a nie
        odliczać dni od odejścia.
    • inezka6 Re: Tyle bólu- jak to znieść? 23.06.05, 20:13
      Wyjeżdżamy. Ostatni raz po studencku, na dwa miesiące. Zostawiamy za sobą
      konieczności, obowiązki, terminy. Pojedziemy gdzie nas oczy poniosą i będziemy
      odpoczywać i zapominać o złych chwilach. Pozdrawiam wszystkich, którzy też
      uciekną od codzienności, a reszcie prześlę z drogi garść słonecznych promieni
      i milion ciepłych myśli. Trzymajcie się cieplutko!

      www.republikadzieci.org/problemyiniepokoje/strata/pamiec192.htm
      • inezka6 Re: Tyle bólu- jak to znieść? 06.05.06, 10:55
        Mój stary wątek... Czytałam, pisałyście że będzie lepiej. Nie jest.Nie ma moich
        dzieci. Jest za to następna rana, jest podwojony smutek i tęsknota, nie do
        opanowania. Nie ma nadziei. Są jeszcze wyliczenia genetyków, 50 % szans na
        ponowne przekazanie złych genów i 35-40% na ujawnienie się wady. Próbować z tak
        marnymi szansami to jak skazać się dobrowolnie na katorgę kolejnej terminacji.
        Smiechu warte...
        Dziś jest jeden z tych najgorszych dni, kiedy ból opanował mnie całą, kiedy nie
        widzę sensu ani powodu do podniesienia się z łóżka. I tylko wyć się chce, jak
        mantra powraca pytanie: dlaczego? dlaczego? dlaczego!!!!???? Ja ciągle nie
        rozumiem, ciągle nie mogę się pogodzić z Ich odejściem.Tak bardzo ich brak...
        www.republikadzieci.org/problemyiniepokoje/strata/pamiec192.htm
        • zorka7 Re: Tyle bólu- jak to znieść? 06.05.06, 11:37
          Spotkajmy się.
    • inezka6 Re: Tyle bólu- jak to znieść? 11.05.06, 11:02
      Odliczam coraz dłuższe, coraz smutniejsze dni do rocznicy odejścia Szymona...
      mimo, że minął rok, nadal nie wiem jak to znieść. I ciągle nie rozumiem
      dlaczego.


      www.republikadzieci.org/problemyiniepokoje/strata/pamiec192.htm
      • vinga_o Re: Tyle bólu- jak to znieść? 11.05.06, 11:31
        Inezko, przytulam Cię mocno i serdecznie ... Wiem dobrze, że czas nie leczy ran
        i nie chce ukoić bólu :( Dlatego w tych ciężkich dniach rocznicy odejścia
        Twojego pierwszego synka jestem myślami z Tobą ...

        Pozdrawiam Cię gorąco
      • maretta111 Re: Tyle bólu- jak to znieść? 14.05.06, 12:26
        Musisz być silna dla swojego aniołka, będzie mu smutno jak mamusia smutna,
        przytulam Ciebie mocno, a to Twojemu aniołkowi(*)(*)(*)
    • an555 Re: Tyle bólu- jak to znieść? 14.05.06, 20:01
      Dla Stasia (*********)
      Rozumiem co czujesz , to będzie nas boleć do konca zycia ale musimy życ dalej i
      mieć nadzieję.
      Moje gg 1562407 ,odezwij sie do mnie.

      Ania mama Aniołka Kubusia 3.01.06-12.01.06
      • a.zaborowska1 Re: Tyle bólu- jak to znieść? 15.05.06, 09:51
        (*) (*) Dla twojego Aniołka. Przytulam mocno...

        Agnieszka
        Mama Andżeliki 7 lat i Aniołka Adrianny 41tc
    • inezka6 Minął rok. 19.05.06, 10:56
      Minął rok bez Szymona. Rok z raną, która nie chce się goić, rok w którym
      straciłam drugie dziecko, rok pełen łez, rozpaczy, złych emocji. Szymuś odszedł
      tak dawno i tak niedawno... odchodzi co dzień, zawsze, kiedy o nim myślę.
      Teraz, w okolicach rocznicy, bywało mi gorzej niż kiedykolwiek. Zamiast
      słonecznego dziecinnego uśmiechu jest zimno grobu, o którym coraz częściej
      myślę. Będę żyć dalej z całym tym bagażem, pod którym padam na twarz, który
      przytłacza do ziemi i miesza z błotem. Nie umiem się modlić inaczej, jak tylko
      o zabranie mnie do nich, nie chcę już tak cierpieć! Pomódlcie się za mnie,
      proszę.

      www.republikadzieci.org/problemyiniepokoje/strata/pamiec192.htm
      • kaste11 Re: Minął rok. 19.05.06, 13:45
        Inezko.... przytulam...
        (*)(*)(*)dla chłopców. Opiekujcie się mamusią.
      • monika19681 Re: Minął rok. 19.05.06, 17:51
        Jestem z Tobą całym sercem.Nie ma słów,które pocieszą.Podaj mi nr gg bardzo bym
        chciała z Tobą porozmawiać.Przytulam Ciebie i Twoje Aniołki.
      • joamol Re: Minął rok. 21.05.06, 20:30
        (*) Szymonkowi i Stasiowi, Zaopiekujcie się mamą...

        • inezka6 Re: Minął rok. 07.06.06, 08:50
          Miałam napisać o poradni, ale za bardzo nie ma o czym pisać... Pobrano nam krew
          do badań na kariotyp. Wyniki za jakieś 3 tygodnie. Jeśli wyjdą jakieś błędy-
          to daje mi tylko tyle,że będzie można zdiagnozować ewentualne wady u
          ewentualnego dziecka nie tylko przez USG, ale można będzie pobrać wody płodowe
          i mieć 100% pewności czy dziecko jest, czy nie jest zdrowe, więc daje mi to
          tyle, co nic. Tyle samo wiedziałabym z USG, i nieinwazyjnie, bez ryzyka dla
          dziecka i dla mnie.
          Nadal mam od 20 do 40% szans na powtórzeniue się wady, dużo, o wie4le za dużo,
          chociaż z drugiej strony mam 60-80% szans na zdrowego maluszka.
          sama nie wiem... nie udźwignęłabym kolejnej straty, ale tak bardzo chcę mieć
          dzieci; nie wiem co robić...

          www.republikadzieci.org/problemyiniepokoje/strata/pamiec192.htm
          • 22pp Re: Minął rok. 07.06.06, 09:30
            Cześć Inezko, ja mam ten sam problem tylko że nasz maluszek umarł i nikt mi nie
            potrafi odpowiedzieć tak naprawdę na co. W tej chwili jestem już u kresu sił,
            jestem w poważnej depresji i od tygodnia na lekach depresyjnych. Wyniki z badań
            za życia i po śmierci nic nie potwierdziły ani w Polsce ani w Holandii, nie
            chcą nam robić badań genetycznych bo nie wiedzą w jakim kierunku nas badac, a
            co za tym idzie nie zrobią mi badań prenatalnych. Jednak myślę, że jak dojdę do
            siebie, odpocznę, to jednak spróbuję jeszcze raz, dla mojego maluszka, żeby
            jego cierpienia nie poszły na marne, a może stanie się jakiś cud i jednak na
            którymś z sympozjów lekarskich dojdą na co zmarł nasz Wiktorek. Wiem że to jest
            bardzo trudna decyzja i teraz świadomie podejmę się ryzyka, ale myślę że warto
            spróbować. Mam 32 lata, więc dużo czasu mi nie zostało. Podobno czas działa na
            naszą korzyśc bo badania nad genetyką idą do przodu, tylko dlaczego tak wolno?.
            Pozdrawiam. Iza.


            Mój skarbek
            www.republikadzieci.org/problemyiniepokoje/strata/pamiec313.htm
            • inezka6 Re: Minął rok. 07.06.06, 09:58
              Ja stracilam dwójkę dzieci i wiem tylko tyle, że to na pewno genetyczne. Jednak
              decyzja o kolejnej próbie jest dla mnie zbyt ciężka. Tak strasznie trudno mi
              się pozbierać do kupy po tym wszystkim... wiem, że i Tobie, Iza, jest trudno.
              Ja jeszcze nie zdecydowałam, mam trochę więcej czasu. Pozdrawiam i życzę siły
              na następną próbę, jeśli zechcesz ją podjąć.

              www.republikadzieci.org/problemyiniepokoje/strata/pamiec192.htm
          • elf75 Re: Minął rok. 07.06.06, 10:10
            Jestem mamą Michałka Aniołka i łączę się w bólu z Tobą. Mój Miś odszedł 21 maja br. Pogrzeb odbył się w Dzień Matki, zaraz potem Dzień Dziecka... Dane mu było żyć tylko 7 miesięcy (tak naprawdę dłużej był u mnie w brzuchu niż na świecie). Kiedy skończył się cały zamęt zaczęło się prawdziwe cierpienie. Zasypiam i budzę się ze łzami w oczach. Wszystko przypomina mi mojego synka, nawet najbardziej prozaiczne sytuacje. Wczoraj zastanawiałam się czy chce mi się wstać z łóżka. Podniosłam się, ale nie wiem skąd wzięłam siłę na to. My mamy 75% na zdrowe dziecko i też bardzo chcemy je mieć, ale muszę mieć 100% gwarancję, że nie będzie przechodziło tego co Misio. Takie cierpienie nie przystoi nawet dorosłym.
            Pozdrawiam Was (^)
            A miałam nadzieję, że ból kiedyś się skończy...
            • martica5 Re: Minął rok. 07.06.06, 11:19
              Mi też jest strasznie cięzko szczególnie dziś miałam straszny sen śniło mi się że wyciągam Igorka z trumny bo musiałam go inaczej ułożyć nosiłam go poprawiałam ubranka miał oczki zamkniete ale był ciepły , może to dlatego że duzo myślę bo maja w przyszłym tygodniu postawić już pomnik, jak zobaczyłam wyryte zdjęcie coś we mnie pękło a jeszcze do tego opinia całej rodziny że stawiam bardzo dziwny pomnik bo bedzie tylko taka ukośna płyta a nie standart i co ludzie powiedza zresztą mam to gdzieś, ostatnio słoneczko do mnie zaświeciło i dowiedziałam się że nie jesteśmy obciąźeni genetycznie na dzień dziecka , ale narazie nie mam sił na dziecko musze odpocząć ale się rozpisałam , dziś koleżanka przesłała mi fragment piosenki , którą napisał jej przyjaciel:
              Kiedyś nadejdą lepsze dni,
              Wiem, że nadejdą, już je widzę
              Dłuższe dni i cieplejsze noce,
              Jeśli tylko damy Bogu więcej czasu...
              Dla Naszych Wszystkich aniołków (****)
              Marta mama aniołka Igorka
    • inezka6 Re: Tyle bólu- jak to znieść? 13.06.06, 20:00
      Znów zły dzień, taki, kiedy smutek przytlacza...
      I właśnie się dowiedziałam, że moja koleżanka poroniła w 2 m-cu. Dziewczyna,
      która wg.lekarzy miała nigdy nie zajść w ciążę, a tak bardzo tego chciała...
      {*}{*}{*} dla Aniołka mojej Madzi.

      www.republikadzieci.org/problemyiniepokoje/strata/pamiec192.htm
      • martica5 Re: Tyle bólu- jak to znieść? 14.06.06, 11:21
        (****)
    • mamapiotrka Re: moje dziecko 14.06.06, 17:41
      Przepraszam, że wtrącam się w Waszą rozmowę. Jestem mamą 11 - miesięcznego
      Piotrka, chcę mieć jeszcze dwoje dzieci i to dość szybko, bo mam już 34 lata,
      ale coraz bardziej zastanawiam się (dodatkowo) nad adopcją. Sni mi się, że
      czeka na mnie gdzieś moje dziecko, a ja szukam go i nie mogę przytulić. Mam
      takie przeświadczenie, że moje dziecko jest już na świecie i bardzo do mnie
      tęskni.... Rozmawiałam już o tym z mężem. Powiedział "tak".
      • inezka6 Re: moje dziecko 05.07.06, 10:22
        Wczoraj dzwoniła do mnie kobieta z centrum genetyki. Nie dowiem się już nic
        więcej... Kariotyp mój i Roberta- oba wyniki są prawidłowe. Zresztą nie
        spodziewałam się innych, przecież kariotyp Szymona też był prawidłowy. Wada
        siedzi gdzieś głębiej, i nie będą jej szukać, bo nikt nie wie gdzie.
        Mam w pracy za dużo czasu na myślenie...

        inezzka.blog.onet.pl/
        www.republikadzieci.org/problemyiniepokoje/strata/pamiec192.htm
        • vinga_o Re: moje dziecko 05.07.06, 22:52
          Inezko, chciałoby się pogratulować, że wyniki wyszły prawidłowe, ale wiem, że
          jest to niewielkie pocieszenie dla Ciebie, która z niezbadanych przyczyn
          straciła dwoje dzieci :( Czasem dobre wyniki nie cieszą tak, jak powinny :(

          Trzymam kciuki za Twoją macierzyńską przyszłość. Odpocznij, nabierz sił, a chęć
          ponownych prób sama przyjdzie.

          Ściskam Cię serdecznie
          • inezka6 Re: moje dziecko 05.07.06, 23:43
            Tak właśnie w moim dziwnym przypadku jest- wiadomo, że to genetyka, ale nie
            wiadomo, czego, jak i gdzie w tych genach szukać. W każdym razie dzięki za
            pamięć i za trzymanie kciuków. Bardzo to dla mnie cenne. Pozdrawiam i proszę o
            jeszcze.

            www.republikadzieci.org/problemyiniepokoje/strata/pamiec192.htm
    • inezka6 Re: Tyle bólu- jak to znieść? 11.07.06, 22:41
      Miałam jakiś atak... histeria albo nerwica, sama nie wiem... Chyba jednak
      nadeszła pora odwiedzić lekarza.
      • kaste11 Re: Tyle bólu- jak to znieść? 11.07.06, 23:20
        Trudno się dziwić po tym co przeszłaś.. Dbaj o siebie proszę. Śledzę Twój blog
        i ucieszyłam się, że znów pojawiła się w Tobie nadzieja, że kiedyś spróbujesz
        jeszcze raz. O dzieci trzeba walczyć, a Ty masz w sobie tak wiele miłości..
        Wiem, że potrzebujesz jeszcze dużo czasu, ale najważniejsze jest to, że
        nadzieja znów wykiełkowała spod gruzów.
        Przytulam Cię mocno.
        • zorka7 Re: Tyle bólu- jak to znieść? 11.07.06, 23:53
          ...
          ...
          ...
          Czekam na to nasze spotkanie... Jak opadnie szał remontowy, to dam znak i się
          wreszcie zobaczymy...

          Chyba wiem o czym piszesz.
          W takim czasie poszłam do psychologa - raz. Pokrętnie i nie tak jak się
          spodziewałam, ale pomogło.
          • inezka6 Re: Tyle bólu- jak to znieść? 12.07.06, 09:29
            Nie wiem, nic nie wiem... Byłam przerazona tym, co się działo ze mną, z moim
            ciałem. A jeśli się będzie powtarzać? Nie wiem, co robić...

            www.republikadzieci.org/problemyiniepokoje/strata/pamiec192.htm
            • magapi Re: Tyle bólu- jak to znieść? 31.07.06, 16:52
              Jeśli tylko czujesz,że cos złego sie z Toba dzieje - idź do lekarza.Dawne czasy
              minęły - szukanie pomocy u psychologa czy psychiatry jest normalne.Te lekarstwa
              też są dla ludzi!Jesli trafisz na dobrego lekarza-pomoże Ci.


              Gosia(mama Aniołka Nadusi,która odeszła 25 czerwca 2006 roku w ósmym tygodniu
              życia)
              • 22pp Re: Tyle bólu- jak to znieść? 31.07.06, 18:24
                Inezko nie wiem jakie dokladnie masz objawy nerwicy, u mnie na przyklad sa to
                dusznosci , lęk, niepokój, serce kołacze, mam wrażenie ze zaraz cos sie ze mna
                stanie, nie moge zlapac powietrza i cos w srodku mnie dusi, nerwica dawala
                objawy juz dawno, lezalam z synkiem w szpitalach, musialam sama sobie radzic
                daleko od domu i sama to wszystko przezywac, ale walczylam o synka, adrenalina
                dzialala, a teraz na 9 miesiecy po pogrzebie wszystko puscilo i juz nie mialam
                sily z tym walczyc ze soba,w nocy wyskakiwalam z lozka jak torpeda lapiac
                powietrze, niestety psycholog odeslala mnie do psychiatry, bo w moim przypadku
                juz nie pomoze rozmowa z psychologiem. Sprobuj jezeli ataki nie sa jeszcze az
                tak silne moze najpierw wybierz sie do psychologa bo pozniej ataki przechodza
                dopiero po dawce psychotropow a z tym juz roznie bywa. Jezeli trafisz na
                dobrego lekarza na pewno ci pomoze. Zycze wytrwalosci w walce z lękiem. Mozg
                tez ma swoja pojemnosc. Pozdrawiam.


                Wiktorek, moj Aniolek
                www.republikadzieci.org/problemyiniepokoje/strata/pamiec313.htm
    • inezka6 Badania 01.08.06, 12:12
      Nie wiem czy dam radę... dziś mam do odbioru całą moją historię choroby razem
      ze wszystkimi wynikami badań synków. Nie widziałam jeszcze wyników badań
      Stasia. Na dodatek tzeba tam pójść jeszcze raz, w to znienawidzone miejsce, do
      szpitala, zmierzyć się z tym gmaszyskiem jeszcze raz i nie dać się pognębić.
      Stres dziś przekracza wszystkie możliwe normy...

      www.republikadzieci.org/problemyiniepokoje/strata/pamiec192.htm
      inezzka.blog.onet.pl/
      • moniam18 Re: Badania 01.08.06, 12:45
        Dasz rade,trzymaj sie
        Pozdrawiam mama chorego Kubusia
      • magapi Re: Badania 08.08.06, 20:17
        Jak się trzymasz kochana?Ja tłukę się z dnia na dzień pomiędzy nadzieją,że już
        może być tylko lepiej a całkowitym smutkiem paraliżującym nawet
        oddychanie.Dostałam od lekarza jekieś antydepresanty,ale jeszcze nie wiem czy
        zacznę je brać...Tak ogólnie to nawet z mężem nic nie wychodzi...trochę trzyma
        mnie 9-letnia córka,ale...to poczucie odpowiedzialnosci za tych co zyją jest
        czasem okropne!Czasem chciałabym tylko lezeć i płakać i chodzić na cmentarz i...

        Małgosia mama Anielskiej Nadusi
        • ruda110 Re: do magapi 08.08.06, 22:33
          Magapi,mam głeboką nadzieję, że nadejdzie taki dzień gdy powiesz sobie "jest
          nieźle". Nie chcę się wymądrzać: ja kiedy dowiedziałam się, że nasza Marysia
          któregoś dnia nas opuści strasznie się w sobie zamknęłam i wydawało mi się, że
          tylko ja cierpię. Mówiłam wtedy do mojego męża, żeby zostawił mnie w spokoju, w
          moim bólu i rozpaczy, bo przecież moje dziecko umiera ... I któregoś wieczoru
          widziałąm jak On płacze; dotarło do mnie, że On też cierpi, że to również Jego
          dziecko. Życzę Ci z całego serca, bardzo, bardzo, żeby Wasza rodzina poradziła
          sobie z tym bólem i tym wszystkim co dzieje się między dwojgiem ludzi za murami
          domu, gdy zostają sami ze swoją tragedią. Ściskam Cię mocno i pozdrawoam
          Monia
          • magapi Re: do ruda110 09.08.06, 02:02
            Bardzo,bardzo dziekuję za te słowa...Dobranoc!
    • zabkab Re: Tyle bólu- jak to znieść? 07.08.06, 19:43
      Ne wiem czy to jest dla Ciebie ważne czy nie, ale chciałabym żebyś wiedziała, że
      gdzieś w Polsce jest osoba, która zna Cie tylko z Twojego bloga i która bardzo
      wierzy, że będzie dobrze i ,że Twój niewyobrażalny ból, który nosisz w sobie
      będzie złagodzony przez jakąś małą istotkę.
      • inezka6 Re: Tyle bólu- jak to znieść? 09.08.06, 17:42
        Dziękuję... tak po prostu.
        Wyników badań jeszcze nie ma, więc czeka mnie jeszcze jedna wyprawa do
        szpitala, jeszcze jedno mierzenie się ze wspomnieniami. Na pewno dam znać. I
        jeszcze raz dzięki.
        • inezka6 Re: Tyle bólu- jak to znieść? 21.08.06, 11:58
          Dostałam ze szpitala całą dokumentację. Prosiłam o wyniki badań sekcyjnych,
          wyniki badania kariotypu. Okazało się, że pomimo moich próśb nie zrobiono tych
          badań Stasiowi. Za to dostałam wszystko inne, łącznie z każdym robionym KTG.
          Bardzo są mi potrzebne,chyba żeby popatrzeć i podołować się- o, biło serduszko,
          szkoda, że już nie bije. Wściekła jestem na lekarzy. I nie wiem ani odrobinkę
          więcej. Decyzję o tym, czy próbować jeszcze czy już zrezygnować trzeba będzie
          podjąć bez dodatkowych wskazówek.
        • inezka6 Szpital, niech go szlag! 21.08.06, 11:59
          Dostałam ze szpitala całą dokumentację. Prosiłam o wyniki badań sekcyjnych,
          wyniki badania kariotypu. Okazało się, że pomimo moich próśb nie zrobiono tych
          badań Stasiowi. Za to dostałam wszystko inne, łącznie z każdym robionym KTG.
          Bardzo są mi potrzebne,chyba żeby popatrzeć i podołować się- o, biło serduszko,
          szkoda, że już nie bije. Wściekła jestem na lekarzy. I nie wiem ani odrobinkę
          więcej. Decyzję o tym, czy próbować jeszcze czy już zrezygnować trzeba będzie
          podjąć bez dodatkowych wskazówek.
          • inezka6 18 urodziny mojej siostry 26.08.06, 23:31
            Dziś moja niegdyś maleńka siostrzyczka kończy 18 lat. Nie wiem ile to dla niej
            znaczy, ale z serca życzę jej spełnienia marzeń.Oto moja maleńka siostrzyczka
            wchodzi w dorosłość.
            I modlę się, żeby mój problem nie okazał się też jej problemem... Coraz mniej
            czasu jest do momentu, w którym i ona będzie musiała się zmierzyć z tym
            obciążeniem genetycznym. Czy nie będzie winić mnie? Czy jej też będzie dotyczył
            ten koszmar? Oby nie.
            www.republikadzieci.org/problemyiniepokoje/strata/pamiec192.htm
            inezzka.blog.onet.pl/
            • ewunia19-89 Re: 18 urodziny mojej siostry 28.08.06, 11:37
              Trochę spóźnione ,ale szczere,Wszystkiego naj naj lepszego dla Twojej siostry:-
              )))
    • inezka6 Radość? 30.08.06, 00:28
      Mam dziś urodziny. Święto, radość, życzenia od życzliwych osób, niby
      pięknie, ale wszystko to podszywam żalem. Nie tak miały wyglądać... Szymon
      powinien teraz na moich oczach i w moich ramionach kończyć pierwszy rok życia,
      Staś mógłby mieć 4 miesiące. Niemoc choćby przytulenia moich dzieci jest jak
      zadra na każdym słonecznym pejzażu pięknych dni. Nie ma dnia bez tej zadry.
      Co przyniesie kolejny rok w moim życiu? Nie wiem. Nie liczę na jakieś
      wielkie szczęścia, tylko na to, że nie powtórzy się taki dramat, jaki rozegrał
      się już dwa razy. Mam nadzieję na spokój ducha i na przypływ sił. Co więcej?
      Czas pokaże.

      www.republikadzieci.org/problemyiniepokoje/strata/pamiec192.htm
      • aniajakw Re: Radość? 30.08.06, 13:54
        Witaj Inezko :) cudownie, że masz dzisiaj urodziny... i ja Ci życzę wbrew temu
        co może myślisz wiele, wiele... wiele szczęścia, radosnych dni i spełnienia
        najskrytszych marzeń. Czytałam Twoją historię i bardzo mi przykro z powodu tego
        co Cię spotkało... i domyślam się, że trudno Cię pocieszyć ale Inezko wierzę,
        że Twoje życie może się odmienić! Nigdy nie zapomnisz o swoich Maleństwach, bo
        one były, są i będą ale możesz na nowo wrócić do ŻYCIA. Nie smutnego
        przeżywania każdego dnia ale do życia, w którym radość, zadowolenie i uśmiech
        to norma a nie wyjątek. Inezko może na dziś trudno Ci w to uwierzyć ale tak
        moze być. Napiszę Ci kilka słów, przeczytaj i z całego serca zachęcam zastosuj
        nie masz nic do stracenia, a zyskać mozesz wszystko... Z tego co czytałam
        jesteś wierząca ja też :) ale nie wiem czy kiedykolwiek dodałaś swoje życie
        Jezusowi? Jeśli nie albo nie jesteś pewna zrób to dzisiaj (supre dzień,
        urodzinynowy :) Oddanie życia Jezusowi to inaczej nowonarodzenie lub
        nawrócenie...uznanie Jezusa za swojego Pana... różnie ludzie to nazywają.
        Kochana Inez to bardzo proste, musisz sam przed Bogiem powedzieć, że wierzysz w
        Niego, że wierzysz w Jego śmierć na Krzyżu z twoje grzechy i w
        zamrtwychwstanie, że chcesz oddać mu całe swoje życie, cały ten ból, smutek...
        i wszystko to co się wydarzyło, powiedz, że od dziś Jezus jest Twoim Panem!!!
        Może wydaje Ci sie to zbyt proste, zbyt banalne, żeby mogło odmienić życie ale
        to działa, Bóg działa!!! Jeśli wierzysz, że Jezus jest i żyje, to nie
        zastanawiaj się nad formą, poprostu zrób to, z taką wiarą jaką na dziś masz.
        Inezko tylko Bóg może uzdrowić Twoją tak bardzo zranioną duszę, tylko On może
        uczynić to co dziś moze Ci się wydawać niemożliwe... On może wszystko. Płacz
        przed Nim, wylej cały swój żal ale nie oskarżaj Boga, nie wiń Go za to co się
        stało... poproś Jezusa o pomoc, powiedz mu o wszystkim co masz w sercu... o
        czym mzrzysz... nawet jeśli nic nie poczujesz bądż pwena On usłyszy każde Twoje
        słowo i zobaczy każdą łzę. Rozmawiaj z Jezusem każdego dnia, poprostu rozmawiaj!
        Inezko musisz narodzić się na nowo, nie pozwól, żeby żal, ból, rozpacz nadal
        rządziły Twoim życiem. Napewno dla tych, których kochasz chcesz jak najlepiej,
        cierpisz jak jest im żle, a cieszysz się jak jest im dobrze. Twoje Maluszki
        bardzo Cię kochają i z całą pwenością chciałyby widzieć na twojej buzi uśmiech
        a nie łzy... Dzisiaj będę się za Ciebie modliła, będę prosiła Boga o odmnanę
        Twojego życia!!! Inezko jeśli masz jakieś pytania lub zechcesz się do mnie
        odezwać napisz aniajakw@gazeta.pl (przepraszam za styl itp ale piszę w
        pośpiechu :) ŻYCZĘ CI WSZYSTKIEDO CO NAJLEPSZE, NAJPIĘKNIEJSZE....
        • inezka6 Re: Radość? 31.08.06, 11:42
          Dziękuję za dobre chęci i za chęć pomocy, ale Twoja rada Aniu nie jest
          trafiona. Nie wiem, skąd informacje, że jestem wierząca. Byłam- owszem, ale
          stałam się agnostyczką. Nie buntuję przeciw istnieniu Boga, wierzę, że jest.
          Wątpię za to w jego miłosierność- nie słuchał modlitw najżarliwszych w moim
          życiu, nie słyszał albo nie chciał słyszeć, odebrał mi dzieci, które kochałam i
          na które czekałam. Nie wierzę, że jest w tym jakiś ukryty, wyższy cel. Nie ma
          celów wyższych niż taka miłość. Poza tym czytałam Biblię i mam nieco odmienne
          niż kościół zdanie na niektóre tematy, m.in. na dogmat Trójcy św. Dla mnie Bóg
          i Jezus to nie ta sama osoba.
          Nie każdy mój dzień jest smutny. Minęło już 8 miesięcy od pożegnania ze
          Stasiem, a 15 od odejścia Szymona i pogodziłam się już z wieloma rzeczami,a
          żal, ból i rozpacz już od dawna nie rządzą moim życiem. Potrafię się cieszyć i
          żyję dalej. Może z mniejszym impetem, ale idę do przodu. Nie utknęłam i nie
          utknę, chociaż świadomość istnienia moich synów zawsze będzie połączona z
          goryczą ich odejścia. To jest ta zadra na słonecznych pejzażach. Nie pozbędę
          się jej nigdy, dlatego nauczyłam się z nią żyć.
          www.republikadzieci.org/problemyiniepokoje/strata/pamiec192.htm
          • aniajakw Re: Radość? 31.08.06, 12:19
            Witaj Inezko, cieszę się, że jesteś w lepszej formie niż to odebrałam, czytając
            twoje listy. Jesteś dzielną osobą i wspaniale, ze idziesz do przodu!
            Inez nie rezygnuj z Boga, to co się stało nie jest Jego winą, to nie Bóg sieje
            śmierć, choroby itp. jest jeszcze diabeł... o którym ludzie jakby zapomnieli a
            on przecierz jest i działa. Jestem chrześcijanką ale nie należę do Kościoła
            Katolickiego, jestem protestantką, ale to nie ma właściwie znaczenia...
            Oczywiście zrobisz jak zechcesz ale zachecam Cię rozmawiaj z Bogiem, pytaj Go i
            domagaj się odpowiedzi... Bóg naprawdę kocha Ciebie i Twoje dzieciaczki i to
            nie On był autorem tego co się wydarzyło. Inezko pamiętaj, że jedyna droga do
            spotkania się z twoimi synkami to właśnie Bóg, oni z pewnością są w niebie a Ty
            tam z każdym dniem zmierzasz... Man nadzieją, ze mój list nie zdenerwuje Cię,
            napisałam Ci tylko kilka inf bo Bóg i diabeł to temat rzeka. Nie rezygnuj...
            Pozdrawiam Ania :)
            • inezka6 Re: Radość? 31.08.06, 12:28
              Nie zdenerwowałaś mnie, w żadnym razie, i miło mi czytać, że ktoś oprócz
              mnie cieszy się z moich wysiłków czynionych w stronę życia.
              Bóg, diabeł i cała tematyka wiary to rzeczywiście trochę za dużo jak na
              kilka postów na forum. Sęk w tym, że ja już Bogu nie ufam. Nie domagam się od
              niego niczego, o nic nie proszę z prostej przyczyny: czy prosiłam, czy nie, w
              moim życiu zdarzyły się dwie tragedie, które zdemolowały mój światopogląd.
              Uwierz, kiedy modlisz się całym sercem, całą duszą błagasz o litość i nikt nie
              udziela Ci łaski, nawet łaski spokoju, to ogarnia Cię zniechęcenie i
              niewiara...
              www.republikadzieci.org/problemyiniepokoje/strata/pamiec192.htm
      • kaste11 Re: Radość? 30.08.06, 18:01
        Inezko, przytulam i życzę rychłego spełnienia Twojego najskrytszego marzenia.
        Pamiętaj, że warto walczyć o to co w życiu najważniejsze, mimo czasem strasznej
        ceny warto walczyć. Głęboko wierzę w to, że nic złego w życiu już Ci się nie
        przydarzy, ale musisz zaufać i spróbować. Nie ma innego wyjścia, nie można
        ciągle się czaić i cofać przed strachem bo przegapisz szansę i zostanie wielka
        dziura. Masz wspaniałego męża, we dwoje dasz radę wygrać z własnym strachem.
        Zbierz siły i walcz. Warto. Będę trzymać kciuki.
    • magapi Re: Tyle bólu- jak to znieść? 30.08.06, 16:56
      Miej odwagę spojrzeć w przyszłość-tam czeka ktoś na Ciebie...wiesz przecież że
      warto spróbować.
    • inezka6 W pracy 05.09.06, 16:59
      Taaaak... siedzę w pracy i jest do d. Ciemno, zimno i do domu daleko. Jestem
      zmarznięta i niewyspana.Na dodatek nudzę się, nie ma co robić.
      Wiem, wiem, marudna jestem...
    • inezka6 Re: Tyle bólu- jak to znieść? 04.10.06, 12:07
      Już nie pracuję. Remont domu trwa, kupiliśmy nowy samochód, kasa będzie
      potrzebna, a tu... I nie będzie nas pewnie stać na przeniesienie grobu Szymona
      tutaj, żeby był blisko. Na razie jeszcze się nie martwię za bardzo, ale jeśli
      to potrwa dłużej to może być ciężko.
      Tęsknota jak morze- przychodzi i odchodzi...

      www.republikadzieci.org/problemyiniepokoje/strata/pamiec192.htm
      • aania25 Re: Tyle bólu- jak to znieść? 04.10.06, 19:34
        Mam nadzieje, ze wscord tych pochmurnych dni natrafi na ciebie cieply promyczek
        sloneczka zeslany przez twoje dzieciaczki. Ogromnie ci wspolczuje i nie bede
        cie pocieszac ale zyczyc ci sil.
        • magapi Re: Tyle bólu- jak to znieść? 05.10.06, 18:26
          Życzę również dużo siłłłłł...Pozdrawiam
    • inezka6 Re: Tyle bólu- jak to znieść? 09.10.06, 15:09
      Tak źle, jak dawno nie było... Dusi mnie żal, i ból, i tęsknota. Czy to
      możliwe, żeby tak tęsknići nie oszaleć?

      www.republikadzieci.org/problemyiniepokoje/strata/pamiec192.htm
      • aniajakw Re: Tyle bólu- jak to znieść? 09.10.06, 16:07
        Inezko nie znam Ciebie ale jest mi bardzo przykro, że spotkało Cię coś tak
        smutnego... i że nadal tak cierpisz, z całego serca Ci współczuję i przytulam
        Cię w moich myślach... nie mam żadnej mądrej rady ale zrobię to co mogą
        najlepszego żeby Ci pomóc bedę sie modliła Inezko za Ciebie, wiem, że się
        powtarzam ale ja wierzę, żę tylko Bóg może ukoić tak wielki ból. I bardzo
        wierzę, że Bóg jest Dobry i nie jest obojętny na Twoje łzy, chociaż Tobie może
        trudno dziś w to wierzyć. Trzymaj się dzielnie Inezko lepsze dni przyjdą,
        pozdrawiam Ania
      • danusia1958 Re: Tyle bólu- jak to znieść? 09.10.06, 21:38
        Inezko...nawet najleprzy lekarz nie przepisze Ci leku na Twoj bol , zal i
        tesknote...Nie powiem Ci , ze czas to najleprze lekarstwo , bo to rada
        wzgledna...moze tylko troche znieczuli...Czasu nie cofniesz...tesknoty nie
        oszukasz...wspomnien nie wyrzucisz...Ale zycze Ci z calego serca , sily ,wiary
        i nadzieji , ze kiedys sie usmiechniesz...babcia Aniolka Natalki dla twojego
        an Aniolka
        (*****)

        babcia Aniolka Natalki
        • inezka6 Re: Tyle bólu- jak to znieść? 10.10.06, 10:27
          "dla twojego Aniolka
          (*****)"
          Dziękuję, tylko... ja mam dwa aniołki. Czasem ból jest zbyt wielki, żeby go
          przeżyć w samotności.

          www.republikadzieci.org/problemyiniepokoje/strata/pamiec192.htm
    • danusia1958 Re: Tyle bólu- jak to znieść? 10.10.06, 13:14
      Dla stasia (***) i Szymusia (***)
      • inezka6 Re: Tyle bólu- jak to znieść? 10.10.06, 15:24
        Dziękuję w imieniu moich synów.
        • magapi Re: Tyle bólu- jak to znieść? 10.10.06, 18:02
          Nasz ból nie jest ludzkim bólem.Nasza tęsknota nie jest ludzką tęsknotą.Dlatego
          tylko takie matki jak my możemy Cię zrozumieć.Nasza niespełniona miłość zasłania
          nam normalność.Nie potrafimy uśmiechać się radośnie,swobodnie
          funkcjonować.Potrzebujemy kogokolwiek.Tego bólu nie powinnyśmy przeżywać w
          samotności.Jeśli już tak jest...potrzeba nieco więcej sił...i masz je droga
          Inezko,masz tę siłę,aby poprosić Boga i Swoje Aniołki * * * * * * o jakikolwiek
          znak.Oni nie zostawią Cię bez pomocy.Proś...Trzymaj się...Pozdrawiam...
    • inezka6 panika 23.10.06, 11:46
      Wstałam rano rozbita i przerażona... Śnił mi się Szymon. Umierał. W kółko to
      samo, tylko w różnych wersjach...błagałam, żeby ktoś go ratował
      a ten ktoś zawijał go w folię, bo z niego już nic nie będzie. Albo zabierał mi
      z rąk i pakował do trumny. A jak już próbowal ratować, to nic mu nie
      wychodziło. I tak ciągle na nowo mój syn umierał...
      Jak tylko wstałam, to zegar zaczął bić i bił,bił,bił, nie mógł przestać,
      zatrzymalam zegar, a on bił dalej... wsadziłam tam kawałek materiału, żeby go
      nie słyszeć.
      Nie mogę się uspokoić, jestem przerażona i boję się, że się coś złego
      stanie...nie wiem co zrobić... tak bardzo się boję...
      www.republikadzieci.org/problemyiniepokoje/strata/pamiec192.htm
      Inez


      www.republikadzieci.org/problemyiniepokoje/strata/pamiec192.htm

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka