mala779 Re: Pępowina wokół szyjki. 09.01.06, 23:21 Chciałabym pogodzić się z Twoim odejściem, chciałabym pozwolić Ci odejść... Dlaczego nie potrafię? Dlaczego wszystkim wydaje się, że już czyję się lepiej? Przecież minęły zaledwie 2 miesiące od Twego odejścia... Nigdy nie przypuszczałam, że marzeniem mojego życia będzie choć przez chwilkę potrzymać Cię na rączkach...Będę musiała na to poczekać...Nigdy nie zrozumiem dlaczego matkom odbiera się ich dzieci! Wróć do mnie Mikołajku!!!!!!!! Odpowiedz Link
joamol Re: Pępowina wokół szyjki. 11.01.06, 12:04 Ja też tego nie rozumiem, nie potrafię ogarnąć, jak wybiera się mamy, którym zabiera się dziecko. Dlaczego my a nie inne mamy? dlaczego nie te, które i tak nie chcą swych dzieci? Dlaczego egoiści mają dzieci? Dlaczego dzieci odchodzą z domów, w których są kochane? AH, chyba nigdy sie nie pogodzimy, ale przecież życie jest krótkie, nasze dzieci są tylko (a może aż) w naszych sercach, ale jesteśmy my mamy całe i zdrowe tu na ziemii i chyba nie po to by poddać się żalowi.Czasem wydaje mi się, że walczę codziennie z tym bólem i chyba wygrywam poniekąd. Czasem z kolei jest trudniej i do tego często przez innych ludzi. Dwa miesiące to dużo i niedużo. Ja odliczę już pięć 25ego. Naplątałam, co? Trzymaj się (*) Mikołajowi Odpowiedz Link
edycia11 Re: Pępowina wokół szyjki. 11.01.06, 12:46 Odkąd odszedł Jacuś twierdziłam,że nigdy nie pogodzę się z Jego odejściem. Teraz jest inaczej.Nie pogodziłam się z tym,że odszedł,ale z tym,że Go nie ma przy mnie. Wierzę,że naszym Aniołkom juz nic nie grozi,że są bezpieczne i czekają na Nas:) Uśmiechają się do nas figlując ze sobą:) Mikolajku opiekuj sie rodzicami:) (*)(*)(*) Odpowiedz Link
mala779 Re: Pępowina wokół szyjki. 11.01.06, 21:49 Dziewczyny bardzo Wam dziękuję, przede wszystkim za to, że JESTEŚCIE... Ja też wierzę, że nasze Aniołki są bezpieczne i szczęśliwe, ale...Zawsze jest to ale...Jak cudnie byłoby mieć je tutaj z powrotem przy nas! Wiem, że takie myślenie nic nie zmieni i trzeba starać się żyć od nowa- czyli od śmierci naszych maleństw.Trzeba walczyć o każdy kolejny dzień, aby przepełniony był nadzieją. Ja bardzo się staram, ale wiecie jakie to czasem jest potwornie trudne. Mikołajku bądź zawsze bardzo blisko mamy i taty, bardzo Cię o to prosimy. Odpowiedz Link
solejka Re: Pępowina wokół szyjki. 12.01.06, 18:23 przepraszam znienawidzisz mnie i pewnie nie uwierzysz,ale wiem ze w tym wszystkim możesz dotrzec dno,kraniec tej rozpaczy.Twoje dzieciatko nie urodziło się kaleką cierpiąca całe życie, to tylko przypadek, który nie zdaży ci się więcej, możesz urodzić, i nie bać sie kolejnej ciężkiej genetycznej choroby.Możesz mieć dziecko, które, ja w to wierzę, otrzyma te sama duszyczkę.Czekaj a przyjdzie taki dzień kiedy na tym smutku zbudujesz wielką radość. Odpowiedz Link
mala779 Re: Pępowina wokół szyjki. 12.01.06, 21:07 Solejko, nie mam żalu za to co napisałaś...Jak zwykle to wszystko nie takie proste.To, że mój Mikołajek owinął się pępowiną to jedna sprawa, ale oprócz tego był bardzo malutki- ważył tylko 1200g(ósmy miesiąc ciąży).Również po porodzie okazało się, ze mam bardzo wysokie igg w cytomegalii.Więc zajście w kolejną ciążę nie będzie takie proste.Nie daje mi spokoju to, że nasz synek był taki mały - prawdopodobnie przez cytomegalię. Rozumiem, że moja rozpacz może kogoś zdenerwować - przecież nawet nie widziałam swojego dziecka, nie mam rzadnych wspomnień, oprócz jego ruchów jak byłam w ciąży.Jeżeli kogoś uraziłam to przepraszam...Ale ja czuję się jakby mój Mikołajek był ze mną bardzo długo, a nie tylko 34 tyg.Nic na to nie poradzę. Pozdrawiam. Odpowiedz Link
solejka Re: Pępowina wokół szyjki. 12.01.06, 22:27 absolutnie mnie tu nic nie denerwuje, zła jestem na siebie ze czytam o tobie bo to zagladanie w cudza rozpacz jest w mojej sytuacji nie na miejscu.Ja tylko mysle ze nieszczescie nie ciągnie sie bez końca i sila wiary jest przeogromna.Wierze ze tylko przypadkiem dzieja sie takie rzeczy bo gdyby siła miłości i wiary mogła tym decydować to by się nie działy.Tylko zbieg dobrych okoliczności uratował mojego synka przed uduszeniem,ale nie mogłam nic poradzić.Brak mi słow ale chciałabym powiedzieć coś dobrego. Odpowiedz Link
monia10000 Re: Pępowina wokół szyjki. 12.01.06, 22:55 (*)(*)(*)(*)..to dla twojego aniołka.. mama aniołka Nikoli. Odpowiedz Link
mala779 Mój kochany syneczku... 24.01.06, 23:56 Wytrzymałam całe 12 dni, aby nic nie napisać- to rekord.Jak tu nie zaglądam to wydaje mi się, że mniej boli.Pewnie to złudne, bardzo się za Tobą stęskniłam... W czwartek minie 3 miesiące odkąd postanowiłeś zasnąć na zawsze, mnie wydaje się,że upłynęło znacznie więcej czasu.Nie potrafię zrozumieć dlaczego musiałeś zostawić mamę i tatę, aby tak bardzo cierpieli z tęsknoty za Tobą. Kochamy Cię i uczymy się żyć od nowa. Odpowiedz Link
mamcia1001 Re: Mój kochany syneczku... 25.01.06, 00:04 Magda trzymaj się. Wiesz że zawsze możesz napisać. Dla synka (*)(*)(*) Marta mamcia aniołka Maciusia Odpowiedz Link
edycia11 Re: Mój kochany syneczku... 25.01.06, 09:39 Wiesz,On was nie zostawił.Nasze dzieci uczą nas jak można kochać bezgranicznie. Podobno Boża milość jest dużo silniejsza niż ludzka,więc pomyśl jak Bóg mocno go kochał.Wiem,że to nie pociesza,ale pozwala na chwile zatrzymania. Jestem z Tobą calym sercem. (*)(*)(*)dla Aniołka Odpowiedz Link
makarcia Re: Pępowina wokół szyjki. 25.01.06, 11:38 To bylo juz prawie 3 tyogodnie temu a ja nadal nie moge sie pozbierac. na usg kontrolnym lekarz powiedzial to, czego nigdy bym sie nie spodziewalam "brak akcji serca"; wtedy mialam jeszcze nadzieje, ze sie obudze i bedzie wszystko dobrze; byl to 33 tc; wywlali poród; czulam jego malutkie, cieple, martwe cialko; rodzac go, pokochalam go jeszcze bardziej; okazalo sie, ze bbyl bardzo ciasno owiniety pepowinka, dwa razy wokól szyjki, wokól tułowia i do tego mial zaplatana nózke; z pogrzebu niewiele pamietam; ciagle czuje rozrywajacy bol; maz tez strasznie cierpi, czasami oboje tak placzemy, ze chyba pol ulicy nas slyszy; nie mozemy zrozumiec dlaczego to nas psotkalo; nasz Synek byl zdrowy i taki wyczekany; teraz zostal nam po nim urzadzony pokój, mnóstwo wypranych i ulozonych ubranek, serca pelne milosci, niespelnione marzenia i nadzieje; Makary był zdrowiutki, tylko ta glupia pepowina... Odpowiedz Link
joamol Re: Pępowina wokół szyjki. 25.01.06, 17:59 Makarciu, Trzymaj się ciepło. I Ty Madziu. Popłaczmy sobie razem. Tak trudne jest pożegnanie się z planami, marzeniami, ze wszystkim, co miało nam przynieść dziecko. Wyczekane dziecko. Ehh, ciężko bez nich. Wierzę, że się nam jeszcze ułoży i napiszemy o kolejnym promyczku w naszym życiu... Ściskam mocno kochane mamusie Asia Odpowiedz Link
mala779 Re: Pępowina wokół szyjki. 26.01.06, 18:44 Droga Makarciu, Myślałam, że choć troszkę udało mi się być silną , gdy tutaj wchodzę.Twoja historia potwierdziła jak się mylę.Łzy ciekną...Pewnie też dlatego, że przeżyłyśmy coś bardzo podobnego.Jak przeczytałam Twój post to wszystko znowu stanęło mi przed oczami, czasami nie mogę uwierzyć,że ja to wszystko przeżyłam. Samo rodzenie martwego dzieciątka wydaje mi się już ponad ludzkim wyczynem.Jak będziesz miała ochotę to napisz do mnie.Trzymaj się mocno.Pozdrawiam. Magda Odpowiedz Link
joamol Re: Pępowina wokół szyjki. 26.01.06, 18:56 Ja też ostatnio myślałam o moim martwym porodzie.Koszmar. Nie wiem, jak udało mi się przez to przejść.Samo wspomnienie...straszne. Czasem zaczynam komuś o tym opowiadać i wtedy zatrzymuję się w słowach, czy to można opowiedzieć?czy można?czy to nie brzmi jak makabreska?Ja przecież urodziałm jak inne kobitki, ale ja nie słyszałam płaczu tylko rozmowy lekarzy, nie czułam szczęścia tylko żal, ulgę, smutek,oszołomienie. Nie chciałabym przeżywać tego raz jeszcze, choć wierzę, że to mogło być najpiękniejsze przeżycie w moim życiu, mogłoby gdyby mi zapłakała. Chciałabym kiedys przeżyć poród prawdziwy z ktg i żywym dzieckiem.Po prostu żywym. Ale czy starczyłoby mi sił by czekać na termin? Obym mogła się w ogóle kiedyś o tym przekonać. Siły wam życzę, Makarciu, Madziu trzymajcie się. Odpowiedz Link
mala779 3 miesiące bez Ciebie synku.... 26.01.06, 18:53 Dzisiaj mija trzy miesiące jak dowiedzieliśmy się, że Twoje serduszko nie bije...Nadal mi ciężko mój kochany syneczku, uczę się żyć bez Ciebie.Codziennie przed snem rozmawiam z Tobą, troszkę mi lżej jak pomyślę, że jestes teraz moim aniołkiem. Opiekuj się mocno tatą, on tak bardzo tęskni za Tobą... A Wam dziewczyny bardzo dziękuję, że jesteście ze mną, że posiadacie w sobie niezliczone źródła empatii, szczególnie dziękuję Edyci, Joasi, Kamili, Marcie- stałyście się bardzo bliskie, bez Was było by o wiele trudniej. Odpowiedz Link
joamol Re: 3 miesiące bez Ciebie synku.... 26.01.06, 18:58 (*)(*)Mikołajkowi, Tak blisko siebie są te nasze "rocznice". Madziu, dziś pewnie szczególnie ciężko. Powiem tylko, że będzie dobrze. Odpowiedz Link
mala779 Mikołajku... 28.01.06, 16:27 Myśleliśmy, że dzięki Tobie skończą się nasze problemy, które nas zewsząd otaczały.Miałeś być taką dobrą wróżbą...Pamiętam jak pierwszy raz poszłam do lekarza,aby potwierdzic ciążę to się potwornie śmiał- byłam tam w pierwszym tygodniu po zaplodnieniu.Tak bardzo Cię chcieliśmy i tak czekaliśmy...Daj mi więcej siły, proszę. Odpowiedz Link
edycia11 Re: Mikołajku... 28.01.06, 18:10 Madziu, Co wieczór modlę się do naszych Aniołów. Co wieczór upraszam ich o siłę i wiarę dla nas wszystkich. I wiesz,wierzę bardzo głęboko,że nasze dzieci są tam szczęśliwe i,że szykują dla nas wiele dobrych i szczęśliwych dni. Mikołajku(*),wspieraj dzielnie mamusię:) -- Edyta mama Jacusia Aniołka Odpowiedz Link
joamol Re: Mikołajku... 31.01.06, 22:01 (*)dla Mikołaja Trzymaj się Mamusiu. Mikołaj pewnie trzyma za ciebie kciuki, żebyś była szczęśliwa, żeby ci się chciało zacząć od początku. Jest ciężko, ale w końcu nikt nam nie obiecywał, że będzie inaczej. Wierzę, że zaczniesz wszystko układać na nowo a Twój Synek ci pomoże. Jest jak Mikołaj szóstego grudnia, pewnie nie wiesz kiedy przyniesie ci jakiś wspaniały prezent O czym marzysz? Odpowiedz Link
an555 Re: Pępowina wokół szyjki. 03.02.06, 23:09 Witam Cię bardzo serdecznie, rozumiem twój ból, moje maleństwo miałoby dzisiaj miesiąc. Dla twojego Mikołajeczka (*) Ania mama Aniołka Kubusia Odpowiedz Link
a.zaborowska1 Re: Pępowina wokół szyjki. 04.02.06, 00:00 WYDAWAŁOBY się, że to wręcz w tych czasach nienormalne, gdy dziecko umiera z powodu zawiniętej pępowiny wokół szyi ale tym bardziej tragiczne że to dotyka nas. Czytając twój pierwszy list widze siebie w tym samym miesiącu spotkała nas taka wielka tragedia. Tylko że ja byłam w 41 tyg. ciąży ... Mija czwarty miesiąc a w domu wszystko leży tam gdzie w dniu w którym pojechałam do szpitala. Ubranka, wanienka, napoczęta paczka pampersów bo nie jestem w stanie nic z tym zrobić. Moja córeczka była zdrowym donoszonym dzieckiem ale nigdy jej niezobaczyłam. Nigdy nie wziełam na ręce i nie usłyszałam. A gdy moja sześcioletnia córka co jakiś czas pyta kontrolnie czy znowu mam w brzuszku dzidziusia serce mi pęka bo niewiem co będzie, kiedy znowu zdecyduję się na ciąże? Czy los może znowu zawiść to małą dziewczynkę, która pragnie rodzeństwa? Czy ja będę w stanie przeżyć te 9 mieś ? Nie wiem co ci powiedzieli lekarze ale ja mam zapewniony poród przez CC po 36 tyg. następnej ciąży ale czy to jest dobre rozwiązanie niewiem. Chciałabym żeby ten ból już się skończył i boli mnie to jak czytam te spoty ile dzieci umiera to jest takie niesprawiedliwe pozdrawiam gorąco aga Odpowiedz Link
jolanta80 Re: Pępowina wokół szyjki. 04.02.06, 00:19 czesc witam Cie wiem co czujesz bo ja 5 listpoada tez urodzilam 05roku w 40tyg coreczke i tez byla owinieta 3 razy pepowina jeszcze musialam ja urodzic silami natury .Wiuem co czujesz bo sama do tej pory nie moge w to uwierzyc chcialabym abysmy porozmawialy na gg muj nr gg podaje Ci 7138299Jola czekam mama nadzieje ze odezwiesz sie i porozmawiamy . Odpowiedz Link
mala779 Re: Pępowina wokół szyjki. 08.02.06, 21:00 Jolu, Agnieszko, Bardzo mi przykro, że spotkało nas coś podobnego.Nie cierpę jak dochodzą do forum kolejne mamy, chciałabym, aby ta lista już nigdy się nie powiększała, choć wiem, że to niemożliwe... Ja na samo słowo pępowina dostaję dreszczy, nie mówiąc już o porodzie. Nie wiem skąd w nas taka nadludzka siła, aby rodzić siłami natury nasze martwe dzieci. Pozdrawiam Was gorąco.Musimy się trzymać razem- wtedy trochę łatwiej . (*)Mikołajku dla Ciebie, mój kochany Odpowiedz Link
elle1976 Re: Pępowina wokół szyjki. 10.02.06, 14:39 Witam! Mnie niestety też to spotkało.W tym roku będzie 3 lata kiedy stracilam moją kruszynkę w 8 mc.Przyczyna ta sama co u ciebie.Z perspektywy czasu mogę powiedzieć,że ból jest mniejszy lecz nie na długo.Jeszcze niedawno byłam taka szczęliwa,kiedy ujrzałam na teście dwie kreseczki.Lecz moja radość nie trwała długo.Zaczęłam krwawić i poronilam w 6tc.Chce mi się wyć z bólu i nie pojmuję dlaczego! Dlaczego tak się dzieje, inne dziewczyny zachodzą w ciąże niedbając za bardzo o siebie i rodzą zdrowe dzieci a my,które tak bardzo pragną maleństwa nie mają szansy.Wszystko wróciło w jednej chwili nie mam już siły.Pozdrawiam Was kochane. Odpowiedz Link
mala779 Re: Pępowina wokół szyjki. 12.02.06, 15:16 Brakuje słów ...Bardzo mi przykro, nie jestem sobie w stanie wyobrazić co czujesz, gdy odebrano Ci ponownie nadzieję.Nie wiem dlaczego tak się dzieje... Na prawdę nie wiem co napisać...Trzymaj się. Pozdrawiam bardzo mocno. Magda Odpowiedz Link
imisia Re: Pępowina wokół szyjki. 13.02.06, 00:10 24września 1998r urodziłam martwą córeczkę.Ma na imię zuzia wcześniej nie pisałam nie wiem czemu.Teraz i tak serce mnie boli. Zuzia udusila się pępowiną.Tącholerną pępowiną.Niedawno poraz dtrugi zostałam mamą.mam córeczkę Anię.nie potrafię się nią cieszyć. POMÓŻCIE PROSZĘ Odpowiedz Link
imisia Re: Pępowina wokół szyjki. 13.02.06, 00:24 Dodam że o Anię staralismy się z mężem 6 lat,po Zuzi jakoś tak nie wychodziło.Niby powinnam się cieszyć ,nie potrafię.Jestem chora psychicznie!Na pewno Odpowiedz Link
mala779 Re: Pępowina wokół szyjki. 13.02.06, 21:18 Droga Imisiu, Muszę przyznać, że wolałabym, abyś napisała coś w stylu, że po tylu latach jest Ci łatwiej...Ja strasznie potrzebuję dobrych wiadomości.Zazdroszczę Ci, że masz zdrową córeczkę i zmartwiłam się, jak napisałaś, że Cię to nie cieszy. Imisiu przecież wiesz, że nie da się zastąpić dziecka- innym, zawsze będziesz miała dwie córeczki, tylko niestety jedna z nich jest daleko..Nie pozwól, abyś przelewała żale na Anię za to co Cię spotkało, przecież ona bardzo potrzebuje Twojej miłości.Myślę, że nadejdzie taki czas kiedy naprawdę poczujesz się szczęśliwą mamą...nie potrafię dawać mądrych rad, zresztą nie o to chodzi. Mam nadzieję, że dzięki Ani, Twój ból będzie troszkę mniejszy. Pozdrawiam . Magda Odpowiedz Link
imisia Re: Pępowina wokół szyjki. 14.02.06, 23:03 Przepraszam Cię Madziu,że swoim postem być może Cię zdołowałam.Po tylu latach wcale nie jest łatwiej,są takie dni że jest gorzej niż żle.To jest chyba temat na oddzielny wątek,ale boję się że nikt mnie nie zrozumie.Jeszcze raz przepraszam. Odpowiedz Link
mala779 4 miesiące bez Ciebie synku.... 28.02.06, 18:15 W niedzielę minęły 4 miesiące jak przestało bić Twoje sreduszko...Staram się życ na tyle normalnie jak to możliwe, juz wiem, że uśmiech z mojej strony nie jest zdradą wobec Ciebie. Tak bardzo chciałabym, abyś przyśnił się swojej mamie. Będę na to czekac cierpliwie... Kochamy Cię bardzo... Odpowiedz Link
joamol Re: 4 miesiące bez Ciebie synku.... 01.03.06, 07:59 Madziu ściskam mocno. Mądra z ciebie dziewczynka:-), nie tylko nie jest zdradą. Myślę, że dziecko jest szczęśliwe, jak ma szczęśliwych rodziców. Pewnie nie jeden raz pomoże Wam w życiu. Chyba myśl o Mikołajku jest już nie tylko myślą tragiczną, ale i ciepłą, prawda? Zupełnie jakby tu był. Tu i teraz. (*) Mikołajkowi Odpowiedz Link
mala779 Re: 4 miesiące bez Ciebie synku.... 01.03.06, 21:53 Tak Asiu, to prawda - myśli o Mikołajku są coraz bardziej ciepłe. Zawsze jak myślałam o różnych fazach przechodzenia żałoby to były to dla mnie tylko puste słowa, teraz naprawdę rozumiem całą złozoność tego procesu. Najgorsze, a moze najlepsze jest to, że musimy wrócic do otaczających nas obowiązków i zyc dalej, tak jak żyłysmy przed stratą naszych dzieci. Tylko dlaczego wciąż tak trudno zagłuszyć ból? Pozdrawiam . Magda Odpowiedz Link
joamol Re: 4 miesiące bez Ciebie synku.... 06.03.06, 15:06 Bólu nie da się zagłuszyć....Trzeba z nim żyć. I jak mówisz...żyjemy. Buziaki Odpowiedz Link
andzia22l1 Re: Pępowina wokół szyjki. 28.02.06, 21:11 (*) (*) - zapalam dla Waszych Aniołków jesteście bardzo silne Odpowiedz Link
mala779 Re: Pępowina wokół szyjki. 09.03.06, 22:06 Mikołajku, Jestem ciekawa co u Ciebie ? Jak spędzasz czas, czy opiekujesz się innymi aniołkami?Mam nadzieję, że patrzysz na mamę i tatę prawie przez cały czas. Niebo już nigdy nie będzie dla mnie niebieskim horyzontem tylko Twoim domem. Wiem, już wiem, że nie spotkamy się tak szybko jakbym chciała, ale czekaj na nas cierpliwie. Oddałabym wszystko za jeden dzień z Tobą, ale przecież Ty o tym doskonale wiesz...Słowo kocham znowu brzmi inaczej... Ostatnio szukając czegoś w komputerze natrafiłam na nasze zdjęcie tzn. jak byłeś w moim brzuszku- niestety tylko taka pamiatka pozostała mi po Tobie, ale nie zapłakałam tak okropnie jak zawsze, ale potrafiłam uśmiechnąć się przez łzy, dziękuję Ci za to. Chciałabym, aby myśli związane z Tobą, Mikołajku, nie były tak bolesne, może kiedyś... Odpowiedz Link
joamol Re: Pępowina wokół szyjki. 13.03.06, 15:56 Madziu, Ja też kiedyś wpadłam na zdjęcia z okresu ciąży. Przerażała mnie moja radość na twarzy, gdybym mogła samą siebie ostrzec wtedy, że coś jest nie tak, gdybym to czuła. A ja nosiłam ten wielki brzuch z myślą, że wszystko będzie dobrze. Kupowałam ubranka, turlałam wózek. Przeraża mnie tamta radość. Ale to przeciez były jedyne chwile z naszymi maluchami, dobrze, że były radosne. I nagle spadła na nas ta wiadomość, oderwano nam marzenia, te ubranka wyprane, te łóżeczka wyszykowane - wszystko na nic. I zostały zdjęcia z uśmiechem na twarzy , które uśmiechu nie wywołują dzisiaj. I przypominają o okresie wyczekiwania na dzisiejszą pustkę. Właśnie aż mnie skręca, żeby je obejrzeć jeszcze raz. Chciałabym się pogodzić. Madziu, trzymaj się. Asia Odpowiedz Link
aneta429 Re: Pępowina wokół szyjki. 06.04.06, 12:25 Witam.Dzis mija tydzien od porodu,niestety porod byl ze swiadomoscia nie Kingusi a anniolka Kingusi. Bylam w 39 tygodniu ciazy, mala miala 3,25 i 53 cm. Tak po prostu przygniotla pepowine glowka do ramienia. Bol jest tak ogromny, a pustka jeszcze wieksza.Czuje ze jeszcze to wszystko do mnie nie dotarlo. Pytania czy moglam cos zrobic, jakos temu zaradzic nekaja caly czas. Dzieki Bogu maz jest przy mnie.Jak zyc bez niej?Nie potrafie odpowiedziec na to pytanie. Odpowiedz Link
justyna-8 Re: Pępowina wokół szyjki. 28.07.06, 22:18 Czytam i płaczę. Nie wiem dlaczego weszłam na to forum. Mam wspaniałego 20-to miesięcznego synka i dzięuję Bogu że wszystko jest z nim w porządku. A mogłam go stracić w czasie porodu. Nie wiem czy bym to przeżyła. Przepraszam jeżeli którąś z Was uraziłam swoim postem. (*) dla wszystkich Aniołków, One nad Wami czuwają. Odpowiedz Link
mala779 Re: Pępowina wokół szyjki. 13.04.07, 20:45 Dokładnie dwa lata temu dowiedziałam sie,że jestem z Tobą Mikołajku w ciąży, pamietam to był taki piekny słoneczny dzień... Nie mogę uwierzyć, że minęły juz dwa lata. Mam nadzieję, że czuwasz nad nami, aby wszystko ułozyło się dobrze... Kocham Cię bardzo!!!! Odpowiedz Link
mala779 Re: Pępowina wokół szyjki. 25.06.07, 14:40 Mój kochany Mikołajku, Bardzo Cie kochamy i pamietamy o Tobie kazdego dnia... Odpowiedz Link
muczidoro Re: Pępowina wokół szyjki. 08.06.09, 16:49 WITAM!! i ja jestem w Waszym gronie... Urodziłam swoje pierwsze Maleństwo w 35 tyg. Miał wiele wad genetycznych, serduszko tylko 1 komorowe, brak paluszka u jednej rączki, oddech zrośnięty z przełykiem... Żył 11 dni ale jego płaczu i tak nie usłyszałam. Również był owinięty pępowiną. 11 wspaniałych dni, ciężkich ale wspaniałych, pełnych nadziei. Jak co dzień odwiedzałam synka o godz 11 lecz tego dnia pojechałam później do szpitala, gdyż mój mąż tego dnia dłużej pracował i ja również nie mogłam być obok niego cały czas gdyż był to OIOM. Pamiętam ten dzień jak dziś... podchodzę do sali i pytam czy możemy wejść do dziecka.... a Pielęgniarka krzyknęła NIE!!! zaraz przyjdzie lekarz... już mi się to bardzo nie podobało...ale człowiek nie odbierał sobie nadziei. Prosiłam męża by zerknął przez okienko na łóżeczko Maleństwa i powiedział, że jego tam nie ma.. ale i tak to nie pozwoliło mi wątpić.. myślałam, że może na jakiś zabieg pojechał. Wtedy przyszedł lekarz, po prosił nas na zewnątrz i powiedział te słowa, których nie da się zapomnieć "DZIECKO ZMARŁO". Wszystko się zawaliło, wszystko. podróż 2 godziny do domu w całkowitym milczeniu. Zmarł o 11:30 tak jak się urodził... Potem myślałam, że miałabym być tam sama... jak co dzień przejeżdżałam o 11 i patrzeć na to jak umiera nie dałabym rady... nie wyobrażam sobie tego NIE!!! WY kobiety rodziłyście dziecko wiedząc o tym, że nie będziecie mogły cieszyć się nim, przytulić... Ja o tym nie wiedziałam, nie wiem jak bym to zniosła... Strata na pewno jest dla wszystkich jednakowa... TŁUMACZYŁAM SOBIE TO TYM , ŻE MÓJ DANIELEK JUŻ NIE CIERPI, NIC GO NIE BOLI I ŻE PAN BÓG GO TAM POTRZEBOWAŁ... TO TYLKO MI POZWOLIŁO TO PRZETRWAĆ... TERAZ MAM CÓRKĘ RÓŻYCZKĘ I WIEM ŻE JEJ BRACISZEK JEST JEJ ANIOŁKIEM STRÓŻEM. A moja myśl o napisaniu zaczęła się całkiem inaczej...nie chciałam opisywać swojej historii lecz napisać swą myśl...PĘPOWINA TO TO CO ŁĄCZY MATKĘ Z DZIECKIEM, CO POZWALA MU PRZYJŚĆ NA TEN ŚWIAT-NIEKIEDY JEDNOCZEŚNIE ZABIERA NAM TO CO NAJCENNIEJSZE-NASZ SKARB-NASZE DZIECKO!!!! Odpowiedz Link
anecia-26 Re: Pępowina wokół szyjki. 05.01.07, 22:02 Moje malenstwo mialo by dzisiaj 2 latka i 1 miesiac moj synek urodzil sie martwy poniewaz na jego pepowinie zawiazal sie wezel to byl 37 tydz pepowina dzieki ktorej Mateuszek mial zyc we mnie,zabila go Odpowiedz Link
ykb7 Moje dziecko ma pepowine wokol szyi 26.01.08, 09:39 Jestem w 29 tygodniu ciazy. Wlasnie wrocilam z kliniki.Zapytalam, czy przypadkiem dziecko nie ma pepowiny wokol szyi, bo czasami dosyc intensywnie sie rusza. Lekarz zauwazyl pepowine wokol szyi. Powiedzial, ze nie jest zacisnieta.Powiedzial,ze nie jest to rzadkoscia. Nie wystepuje czesto, ale nie jest rzadkoscia. Wiem z opowiadan, ze ja urodzilam sie z pepowina wokol szyi i nie oddychalam. Dlatego zapytalam lekarza. Teraz sprawdzam forum i czuje olbrzymi strach. 29 tydzien to dosyc wczesnie na porod, ale boje sie, ze dziecko moze sie rzeczywiscie zaplatac. Nastepna wizyte mam za 2 tygodnie. Teraz chyba caly czas bede w straszliwym strachu. Odpowiedz Link
mala779 5 miesięcy bez Ciebie Mikołajku... 26.03.06, 22:05 Brakuje już słów by opisać ten ciągły ból i tęsknotę... Czasami dziwię się, że jeszcze oddycham... Codziennie zasypiam ze słowami na ustach " Mikołajku, proszę przyśnij mi się dzisiaj", Kocham, Twoja mama Odpowiedz Link
aniao3 jednej rzeczy nie rozumiem... 27.03.06, 00:10 Kochane! badzo wspolczuje wam iz takze was dotknela ta straszna tragedia. Ale jednej rzeczy w smierci waszych dzieci nie rouzmiem. Rozmawialam ostatnio z moim ginem o pepowinie wokol szyjki i powiedzial mi ,ze wiekszosc dzieci sie okreca pepowina, czesto bardzo mocno, ale poniewaz w brzuszku nie oddychaja, wiec to im nie szkodzi. Tragedia zaczyna sie, gdy na pepowinie zrobi sie supel i w trakcie porodu (albo wczesniej) nastapi jego zacisniecie, bo wtedy to wlasnie ten supel odcina dziecko od wszystkich niezbednych do zycia substancji przez pepowine dostarczanych. A z tego co piszecie - wygalda jakby niektore dzieci zmarly mimo iz nie bylo na pepowinie zadnego supelka :( czy podano wam jakies inne wyjasnienie? mocno sciskam i myslami jestem z wami anka Odpowiedz Link
mala779 Re: jednej rzeczy nie rozumiem... 27.03.06, 22:30 Tak, to prawda większość dzieci jest owinięta pępowina i z tego co przeczytałam na ten temat( a przeczytałam sporo)to na 100 owinięć pępowina jedno dzieciątko umiera. Mój Mikołajek nie mial supełka na pępowinie- był owiniety na szyjce i rączce, za każdym razem jak ruszał rączką sam zasiskał sobie pętelkę na szyjce...W moim przypadku właśnie pępowina była przyczyną śmierci Mikołajka- pytałam o to setki razy lekarzy. Medycyna jest bezsilna w takich przypadkach- oczywiście jak większość dziewczyn na tym forum- moja ciąża przebiegała prawidłowo, a ja czułam się wręcz wspaniale. Już staram się nie zadawać sobie pytania " dlaczego ja i moje dzieciątko?".. Pozdrawiam. Odpowiedz Link
makarcia Re: jednej rzeczy nie rozumiem... 28.03.06, 20:36 niedlugo minal 3 miesiace od kiedy ta p.... pepowina zabila mojego synka. jest mi zle, nie moge sie pozbierac. kolejna ciaze spedze pewnie ze stetoskopem przy brzuchu. tez macie taka obsesje? Odpowiedz Link
iljana Re: jednej rzeczy nie rozumiem... 19.04.06, 09:07 Bardzo przykre.Może lekarze powinni robić usg i kiedy pępowina jest owinięta wokoł szyji dziecka, a to chyba badanie wykazuje, nie należy czekać, tylko zrobić cesarskie cięcie..zanim będzie późno Odpowiedz Link
mala779 Kochany synku... 05.04.06, 00:08 Wciąż rozdziera mnie ten okropny ból...nie myślałam, że ból może byc tak silny fizycznie pomimo tego, że tak naprawdę nic nie boli.. Juz nawet pisanie do Ciebie nie daje mi takiego ukojenia. Wiem, że kiedyś Cię zobaczę, przytulę, pocałuję. Dzisiaj byłam u Ciebie i znowu mnie dopadła ta okropna złość na wszystko co mnie otacza, nie potrafię pojąć dlaczego Ciebie nie ma z nami... Kocham Cię mój aniołku... Odpowiedz Link
mala779 Mikolajku.. 14.04.06, 00:13 I znowu jest tak potwornie ciężko...Rok temu usg potwierdziło, że jestes w moim brzuszku- jaka ja byłam szczęśliwa... Tak bardzo chciałabym mieć Cię przy sobie mój aniele... I znowu łzy i ten potwornny fizyczny ból. Tęsknię - nawet to słowo nie oddaje tak do końca mojej tęsknoty. Odpowiedz Link
an555 Re: Mikolajku.. 14.04.06, 22:41 Madziu przytulam Cię gorąco. Dla Mikołajeczka (***) Ania mama Aniołka Kubusia Odpowiedz Link
a.zaborowska1 Re: Mikolajku.. 15.04.06, 19:34 Przytulam cię kochana ! Szkoda że musimy to wszystko przeżywać, życie jest takie niesprawiedliwe wiem ale musimy jakoś wierzyć bo zwariujemy od tego bólu. Zwariujemy jeśli nie damy sobie nadziei Agnieszka Mama Andżeliki 7 lat i Aniołka Adrianny 41tc Odpowiedz Link
iljana usg 19.04.06, 09:09 Bardzo przykre.Może lekarze powinni robić usg i kiedy pępowina jest owinięta wokoł szyji dziecka, a to chyba badanie wykazuje, nie należy czekać, tylko zrobić cesarskie cięcie..zanim będzie późno Odpowiedz Link
edycia11 Re: iljano 19.04.06, 11:22 to nie jest takie proste.mialam usg robione w piatek a w sobotę Jacek tak się oplątał,że umarł.Poza tym usg nie zawsze wykaże czy dziecko jest oplątane w pepowinę. Mikolajku dla Cieie(*) Odpowiedz Link
iljana Re: iljano 19.04.06, 18:37 Dziękuję. Bardzo chciałam to wiedzieć. Wydawało mi się, że wystarczyłoby badanie by nic złego się nie stało. Myślałam no a gdyby.., jak widać, tyle razy i w tylu przypadkach zrobić nic nie możemy. Ja jestem umęczona gdybaniem, bo nie godzę się ze stratą. Gdybanie niczego nie zmienia w życiu, pogarsza stan, nie daje możliwości ogarnięcia się. Popadasz w obsesje, bo boisz się jutra. I wróżka staje się twym przyjacielem. Bardzo, bardzo mi przykro Edytko. (*) dla was maluszki Odpowiedz Link
mala779 Re: Pół roku.... 25.04.06, 22:55 Jutro minie pół roku jak nas opusciłeś, Mikolajku... Myślałam, że z czasem będzie mi latwiej, że nie będę tyle mysleć... Staram się nie mysleć o tym, kiedy bedzie 26 kazdego miesiąca, ale to przychodzi nagle, tak niespodziewanie. Na poczatku bałam się, że kiedys przeoczę tą datę, ale teraz wiem, że to niemozliwe. Wiem, że na nas patrzysz i opiekujesz się Nami, tylko czasem to nie wystarcza... Bardzo Cię kocham, a tęsknota rozrywa mi serce... Odpowiedz Link
edycia11 Re: Pół roku.... 26.04.06, 09:39 Madziu,trzymaj się. Mikołajek jest z Wami każdego dnia,każdej minuty i kocha Was mocno. (*)dla Ciebie Kruszynko Odpowiedz Link
a.zaborowska1 Re: Pół roku.... 26.04.06, 10:43 Madziu ! Jestem z tobą też bardzo tęsknię i nie mogę się pogodzić ze stratą. Moja córcia ciągle pyta kiedy będziemy mieli dzidzie, że ona nigdy nie miała brata albo siostry oprócz tej co umarła. No właśnie kiedy??? Nie umiem wytłumaczyć i odpowiedzieć mojej 7 letniej córci a co dopiero sobie. (*) (*) Dla wszystkich naszych Aniołków Agnieszka Odpowiedz Link
an555 Re: Pępowina wokół szyjki. 26.04.06, 19:36 Dla Mikołajka (***) Madziu życzę dużo sił, przytulam Cię gorąco Ania mama Aniołka Kubusia Odpowiedz Link
mala779 Re: Pępowina wokół szyjki. 26.04.06, 22:22 Bardzo Wam dziękuję za...same dobrze wiecie za co, przede wszystkim za to, że Jesteście, kochane Mamy. Pozdrawiam i ściskam, Magda Odpowiedz Link
joamol Re: Pępowina wokół szyjki. 27.04.06, 08:49 Trzymaj się Madziu mocno. Wiem, że ci ciężko. Ściskam Odpowiedz Link
justka_m81 Re: Pępowina wokół szyjki. 26.04.06, 22:41 Trzymaj sie Madziu. Mam nadzieje na lepsze jutro... Chcialabym byc znowu w ciazy ale boje sie... za wczesnie. Dla Naszych dzieci (*)(*)(*) Pozdrawiam Odpowiedz Link
agrareoliga Re: Pępowina wokół szyjki. 28.04.06, 17:05 Współczuję ci z całego serca.Wiem co znaczy śmierć dziecka które tyle miesięcy nosi się pod sercem.Jak mogę poradzić -nie rozpaczaj.Zawsze będziesz miała swojego synka w sercu.Pewne daty i godziny będą wywoływały żal i smutek.Ja po moim synku mam jeszcze dwie piękne i zdrowe dziewczynki.Czas leczy rany.Postaraj się nie rozpaczać.Proszę cię,to nic nie da. Odpowiedz Link
mala779 7 miesięcy.... 26.05.06, 09:30 Dzisiaj mój kocahny synku jest Dzień Matki i ....siedem miesiecy jak Ciebie nie ma z nami. Staram się być dzielna, ale przecież wiesz,że to takie trudne... Nie mogę pozbyć się mysli jak byś wygladał, jakie byś miał oczka, usmiech- ale w głębi serca wiem, że jesteś bardzo sliczny, a kolor nieba dodaje Ci blasku. Kochamy Cię tak mocno jak tylko potrafimy... Odpowiedz Link
joamol Re: 7 miesięcy.... 27.05.06, 12:09 Byłby najpiękniejszym chłopcem, dzieckiem swojej mamy, uśmiechniętym, radosnym, szczęśliwym. Pewnie jest właśnie taki gdzieś tam...i czeka. Ściskam (*) Mikołajkowi Odpowiedz Link
an555 Re: Pępowina wokół szyjki. 27.05.06, 22:16 Dla Mikołajeczka (*)(*)(*) Ania mama Aniołka Kubusia(HLHS) Odpowiedz Link