Dodaj do ulubionych

Pępowina wokół szyjki.

    • mala779 Re: Pępowina wokół szyjki. 09.01.06, 23:21
      Chciałabym pogodzić się z Twoim odejściem, chciałabym pozwolić Ci odejść...
      Dlaczego nie potrafię?
      Dlaczego wszystkim wydaje się, że już czyję się lepiej? Przecież minęły
      zaledwie 2 miesiące od Twego odejścia...
      Nigdy nie przypuszczałam, że marzeniem mojego życia będzie choć przez chwilkę
      potrzymać Cię na rączkach...Będę musiała na to poczekać...Nigdy nie zrozumiem
      dlaczego matkom odbiera się ich dzieci!
      Wróć do mnie Mikołajku!!!!!!!!
      • joamol Re: Pępowina wokół szyjki. 11.01.06, 12:04
        Ja też tego nie rozumiem, nie potrafię ogarnąć, jak wybiera się mamy, którym
        zabiera się dziecko. Dlaczego my a nie inne mamy? dlaczego nie te, które i tak
        nie chcą swych dzieci? Dlaczego egoiści mają dzieci? Dlaczego dzieci odchodzą z
        domów, w których są kochane?
        AH, chyba nigdy sie nie pogodzimy, ale przecież życie jest krótkie, nasze
        dzieci są tylko (a może aż) w naszych sercach, ale jesteśmy my mamy całe i
        zdrowe tu na ziemii i chyba nie po to by poddać się żalowi.Czasem wydaje mi
        się, że walczę codziennie z tym bólem i chyba wygrywam poniekąd.
        Czasem z kolei jest trudniej i do tego często przez innych ludzi.
        Dwa miesiące to dużo i niedużo. Ja odliczę już pięć 25ego. Naplątałam, co?
        Trzymaj się
        (*) Mikołajowi
        • edycia11 Re: Pępowina wokół szyjki. 11.01.06, 12:46
          Odkąd odszedł Jacuś twierdziłam,że nigdy nie pogodzę się z Jego odejściem.
          Teraz jest inaczej.Nie pogodziłam się z tym,że odszedł,ale z tym,że Go nie ma
          przy mnie.
          Wierzę,że naszym Aniołkom juz nic nie grozi,że są bezpieczne i czekają na Nas:)
          Uśmiechają się do nas figlując ze sobą:)
          Mikolajku opiekuj sie rodzicami:)
          (*)(*)(*)
          • mala779 Re: Pępowina wokół szyjki. 11.01.06, 21:49
            Dziewczyny bardzo Wam dziękuję, przede wszystkim za to, że JESTEŚCIE...
            Ja też wierzę, że nasze Aniołki są bezpieczne i szczęśliwe, ale...Zawsze jest
            to ale...Jak cudnie byłoby mieć je tutaj z powrotem przy nas! Wiem, że takie
            myślenie nic nie zmieni i trzeba starać się żyć od nowa- czyli od śmierci
            naszych maleństw.Trzeba walczyć o każdy kolejny dzień, aby przepełniony był
            nadzieją. Ja bardzo się staram, ale wiecie jakie to czasem jest potwornie
            trudne.
            Mikołajku bądź zawsze bardzo blisko mamy i taty, bardzo Cię o to prosimy.
            • solejka Re: Pępowina wokół szyjki. 12.01.06, 18:23
              przepraszam znienawidzisz mnie i pewnie nie uwierzysz,ale wiem ze w tym
              wszystkim możesz dotrzec dno,kraniec tej rozpaczy.Twoje dzieciatko nie urodziło
              się kaleką cierpiąca całe życie, to tylko przypadek, który nie zdaży ci się
              więcej, możesz urodzić, i nie bać sie kolejnej ciężkiej genetycznej
              choroby.Możesz mieć dziecko, które, ja w to wierzę, otrzyma te sama
              duszyczkę.Czekaj a przyjdzie taki dzień kiedy na tym smutku zbudujesz wielką
              radość.
              • mala779 Re: Pępowina wokół szyjki. 12.01.06, 21:07
                Solejko,
                nie mam żalu za to co napisałaś...Jak zwykle to wszystko nie takie proste.To,
                że mój Mikołajek owinął się pępowiną to jedna sprawa, ale oprócz tego był
                bardzo malutki- ważył tylko 1200g(ósmy miesiąc ciąży).Również po porodzie
                okazało się, ze mam bardzo wysokie igg w cytomegalii.Więc zajście w kolejną
                ciążę nie będzie takie proste.Nie daje mi spokoju to, że nasz synek był taki
                mały - prawdopodobnie przez cytomegalię.
                Rozumiem, że moja rozpacz może kogoś zdenerwować - przecież nawet nie widziałam
                swojego dziecka, nie mam rzadnych wspomnień, oprócz jego ruchów jak byłam w
                ciąży.Jeżeli kogoś uraziłam to przepraszam...Ale ja czuję się jakby mój
                Mikołajek był ze mną bardzo długo, a nie tylko 34 tyg.Nic na to nie poradzę.
                Pozdrawiam.
                • solejka Re: Pępowina wokół szyjki. 12.01.06, 22:27
                  absolutnie mnie tu nic nie denerwuje, zła jestem na siebie ze czytam o tobie bo
                  to zagladanie w cudza rozpacz jest w mojej sytuacji nie na miejscu.Ja tylko
                  mysle ze nieszczescie nie ciągnie sie bez końca i sila wiary jest
                  przeogromna.Wierze ze tylko przypadkiem dzieja sie takie rzeczy bo gdyby siła
                  miłości i wiary mogła tym decydować to by się nie działy.Tylko zbieg dobrych
                  okoliczności uratował mojego synka przed uduszeniem,ale nie mogłam nic
                  poradzić.Brak mi słow ale chciałabym powiedzieć coś dobrego.
            • monia10000 Re: Pępowina wokół szyjki. 12.01.06, 22:55
              (*)(*)(*)(*)..to dla twojego aniołka..

              mama aniołka Nikoli.
    • mala779 Mój kochany syneczku... 24.01.06, 23:50
    • mala779 Re: Pępowina wokół szyjki. 24.01.06, 23:50
      • mala779 Mój kochany syneczku... 24.01.06, 23:56
        Wytrzymałam całe 12 dni, aby nic nie napisać- to rekord.Jak tu nie zaglądam to
        wydaje mi się, że mniej boli.Pewnie to złudne, bardzo się za Tobą stęskniłam...
        W czwartek minie 3 miesiące odkąd postanowiłeś zasnąć na zawsze, mnie wydaje
        się,że upłynęło znacznie więcej czasu.Nie potrafię zrozumieć dlaczego musiałeś
        zostawić mamę i tatę, aby tak bardzo cierpieli z tęsknoty za Tobą.
        Kochamy Cię i uczymy się żyć od nowa.
        • mamcia1001 Re: Mój kochany syneczku... 25.01.06, 00:04
          Magda trzymaj się.
          Wiesz że zawsze możesz napisać.
          Dla synka (*)(*)(*)
          Marta mamcia aniołka Maciusia
          • edycia11 Re: Mój kochany syneczku... 25.01.06, 09:39
            Wiesz,On was nie zostawił.Nasze dzieci uczą nas jak można kochać bezgranicznie.
            Podobno Boża milość jest dużo silniejsza niż ludzka,więc pomyśl jak Bóg mocno
            go kochał.Wiem,że to nie pociesza,ale pozwala na chwile zatrzymania.
            Jestem z Tobą calym sercem.
            (*)(*)(*)dla Aniołka
    • makarcia Re: Pępowina wokół szyjki. 25.01.06, 11:38
      To bylo juz prawie 3 tyogodnie temu a ja nadal nie moge sie pozbierac. na usg
      kontrolnym lekarz powiedzial to, czego nigdy bym sie nie spodziewalam "brak
      akcji serca"; wtedy mialam jeszcze nadzieje, ze sie obudze i bedzie wszystko
      dobrze; byl to 33 tc; wywlali poród; czulam jego malutkie, cieple, martwe
      cialko; rodzac go, pokochalam go jeszcze bardziej; okazalo sie, ze bbyl bardzo
      ciasno owiniety pepowinka, dwa razy wokól szyjki, wokól tułowia i do tego mial
      zaplatana nózke; z pogrzebu niewiele pamietam;
      ciagle czuje rozrywajacy bol; maz tez strasznie cierpi, czasami oboje tak
      placzemy, ze chyba pol ulicy nas slyszy; nie mozemy zrozumiec dlaczego to nas
      psotkalo; nasz Synek byl zdrowy i taki wyczekany; teraz zostal nam po nim
      urzadzony pokój, mnóstwo wypranych i ulozonych ubranek, serca pelne milosci,
      niespelnione marzenia i nadzieje;
      Makary był zdrowiutki, tylko ta glupia pepowina...
      • joamol Re: Pępowina wokół szyjki. 25.01.06, 17:59
        Makarciu,
        Trzymaj się ciepło. I Ty Madziu. Popłaczmy sobie razem. Tak trudne jest
        pożegnanie się z planami, marzeniami, ze wszystkim, co miało nam przynieść
        dziecko. Wyczekane dziecko. Ehh, ciężko bez nich. Wierzę, że się nam jeszcze
        ułoży i napiszemy o kolejnym promyczku w naszym życiu...
        Ściskam mocno kochane mamusie
        Asia
      • mala779 Re: Pępowina wokół szyjki. 26.01.06, 18:44
        Droga Makarciu,
        Myślałam, że choć troszkę udało mi się być silną , gdy tutaj wchodzę.Twoja
        historia potwierdziła jak się mylę.Łzy ciekną...Pewnie też dlatego, że
        przeżyłyśmy coś bardzo podobnego.Jak przeczytałam Twój post to wszystko znowu
        stanęło mi przed oczami, czasami nie mogę uwierzyć,że ja to wszystko przeżyłam.
        Samo rodzenie martwego dzieciątka wydaje mi się już ponad ludzkim wyczynem.Jak
        będziesz miała ochotę to napisz do mnie.Trzymaj się mocno.Pozdrawiam.
        Magda
        • joamol Re: Pępowina wokół szyjki. 26.01.06, 18:56
          Ja też ostatnio myślałam o moim martwym porodzie.Koszmar.
          Nie wiem, jak udało mi się przez to przejść.Samo wspomnienie...straszne.
          Czasem zaczynam komuś o tym opowiadać i wtedy zatrzymuję się w słowach, czy to można opowiedzieć?czy można?czy to nie brzmi jak makabreska?Ja przecież urodziałm jak inne kobitki, ale ja nie słyszałam płaczu tylko rozmowy lekarzy, nie czułam szczęścia tylko żal, ulgę, smutek,oszołomienie.
          Nie chciałabym przeżywać tego raz jeszcze, choć wierzę, że to mogło być najpiękniejsze przeżycie w moim życiu, mogłoby gdyby mi zapłakała.
          Chciałabym kiedys przeżyć poród prawdziwy z ktg i żywym dzieckiem.Po prostu żywym.
          Ale czy starczyłoby mi sił by czekać na termin?
          Obym mogła się w ogóle kiedyś o tym przekonać.
          Siły wam życzę, Makarciu, Madziu trzymajcie się.
    • mala779 3 miesiące bez Ciebie synku.... 26.01.06, 18:53
      Dzisiaj mija trzy miesiące jak dowiedzieliśmy się, że Twoje serduszko nie
      bije...Nadal mi ciężko mój kochany syneczku, uczę się żyć bez Ciebie.Codziennie
      przed snem rozmawiam z Tobą, troszkę mi lżej jak pomyślę, że jestes teraz moim
      aniołkiem. Opiekuj się mocno tatą, on tak bardzo tęskni za Tobą...

      A Wam dziewczyny bardzo dziękuję, że jesteście ze mną, że posiadacie w sobie
      niezliczone źródła empatii, szczególnie dziękuję Edyci, Joasi, Kamili, Marcie-
      stałyście się bardzo bliskie, bez Was było by o wiele trudniej.
      • joamol Re: 3 miesiące bez Ciebie synku.... 26.01.06, 18:58
        (*)(*)Mikołajkowi,
        Tak blisko siebie są te nasze "rocznice".
        Madziu, dziś pewnie szczególnie ciężko.
        Powiem tylko, że będzie dobrze.
    • mala779 Mikołajku... 28.01.06, 16:27
      Myśleliśmy, że dzięki Tobie skończą się nasze problemy, które nas zewsząd
      otaczały.Miałeś być taką dobrą wróżbą...Pamiętam jak pierwszy raz poszłam do
      lekarza,aby potwierdzic ciążę to się potwornie śmiał- byłam tam w pierwszym
      tygodniu po zaplodnieniu.Tak bardzo Cię chcieliśmy i tak czekaliśmy...Daj mi
      więcej siły, proszę.
      • edycia11 Re: Mikołajku... 28.01.06, 18:10
        Madziu,
        Co wieczór modlę się do naszych Aniołów.
        Co wieczór upraszam ich o siłę i wiarę dla nas wszystkich.
        I wiesz,wierzę bardzo głęboko,że nasze dzieci są tam szczęśliwe i,że szykują
        dla nas wiele dobrych i szczęśliwych dni.
        Mikołajku(*),wspieraj dzielnie mamusię:)
        --
        Edyta mama Jacusia Aniołka
      • joamol Re: Mikołajku... 31.01.06, 22:01
        (*)dla Mikołaja
        Trzymaj się Mamusiu. Mikołaj pewnie trzyma za ciebie kciuki, żebyś była
        szczęśliwa, żeby ci się chciało zacząć od początku.
        Jest ciężko, ale w końcu nikt nam nie obiecywał, że będzie inaczej. Wierzę, że
        zaczniesz wszystko układać na nowo a Twój Synek ci pomoże.
        Jest jak Mikołaj szóstego grudnia, pewnie nie wiesz kiedy przyniesie ci jakiś
        wspaniały prezent O czym marzysz?
    • an555 Re: Pępowina wokół szyjki. 03.02.06, 23:09
      Witam Cię bardzo serdecznie, rozumiem twój ból, moje maleństwo miałoby dzisiaj
      miesiąc. Dla twojego Mikołajeczka (*) Ania mama Aniołka Kubusia
    • a.zaborowska1 Re: Pępowina wokół szyjki. 04.02.06, 00:00
      WYDAWAŁOBY się, że to wręcz w tych czasach nienormalne, gdy dziecko umiera z
      powodu zawiniętej pępowiny wokół szyi ale tym bardziej tragiczne że to dotyka
      nas. Czytając twój pierwszy list widze siebie w tym samym miesiącu spotkała
      nas taka wielka tragedia. Tylko że ja byłam w 41 tyg. ciąży ...
      Mija czwarty miesiąc a w domu wszystko leży tam gdzie w dniu w którym
      pojechałam do szpitala. Ubranka, wanienka, napoczęta paczka pampersów bo nie
      jestem w stanie nic z tym zrobić. Moja córeczka była zdrowym donoszonym
      dzieckiem ale nigdy jej niezobaczyłam. Nigdy nie wziełam na ręce i nie
      usłyszałam. A gdy moja sześcioletnia córka co jakiś czas pyta kontrolnie czy
      znowu mam w brzuszku dzidziusia serce mi pęka bo niewiem co będzie, kiedy znowu
      zdecyduję się na ciąże? Czy los może znowu zawiść to małą dziewczynkę, która
      pragnie rodzeństwa? Czy ja będę w stanie przeżyć te 9 mieś ?
      Nie wiem co ci powiedzieli lekarze ale ja mam zapewniony poród przez CC po 36
      tyg. następnej ciąży ale czy to jest dobre rozwiązanie niewiem.
      Chciałabym żeby ten ból już się skończył i boli mnie to jak czytam te spoty ile
      dzieci umiera to jest takie niesprawiedliwe

      pozdrawiam gorąco
      aga
    • jolanta80 Re: Pępowina wokół szyjki. 04.02.06, 00:19
      czesc witam Cie wiem co czujesz bo ja 5 listpoada tez urodzilam 05roku w 40tyg
      coreczke i tez byla owinieta 3 razy pepowina jeszcze musialam ja urodzic silami
      natury .Wiuem co czujesz bo sama do tej pory nie moge w to uwierzyc chcialabym
      abysmy porozmawialy na gg muj nr gg podaje Ci 7138299Jola czekam mama nadzieje
      ze odezwiesz sie i porozmawiamy .
      • mala779 Re: Pępowina wokół szyjki. 08.02.06, 21:00
        Jolu, Agnieszko,
        Bardzo mi przykro, że spotkało nas coś podobnego.Nie cierpę jak dochodzą do
        forum kolejne mamy, chciałabym, aby ta lista już nigdy się nie powiększała,
        choć wiem, że to niemożliwe...
        Ja na samo słowo pępowina dostaję dreszczy, nie mówiąc już o porodzie. Nie wiem
        skąd w nas taka nadludzka siła, aby rodzić siłami natury nasze martwe dzieci.
        Pozdrawiam Was gorąco.Musimy się trzymać razem- wtedy trochę łatwiej .

        (*)Mikołajku dla Ciebie, mój kochany
    • mala779 Już tyle dni bez Ciebie... 09.02.06, 23:48
    • elle1976 Re: Pępowina wokół szyjki. 10.02.06, 14:39
      Witam!
      Mnie niestety też to spotkało.W tym roku będzie 3 lata kiedy stracilam moją
      kruszynkę w 8 mc.Przyczyna ta sama co u ciebie.Z perspektywy czasu mogę
      powiedzieć,że ból jest mniejszy lecz nie na długo.Jeszcze niedawno byłam taka
      szczęliwa,kiedy ujrzałam na teście dwie kreseczki.Lecz moja radość nie trwała
      długo.Zaczęłam krwawić i poronilam w 6tc.Chce mi się wyć z bólu i nie pojmuję
      dlaczego! Dlaczego tak się dzieje, inne dziewczyny zachodzą w ciąże niedbając
      za bardzo o siebie i rodzą zdrowe dzieci a my,które tak bardzo pragną maleństwa
      nie mają szansy.Wszystko wróciło w jednej chwili nie mam już siły.Pozdrawiam
      Was kochane.
      • mala779 Re: Pępowina wokół szyjki. 12.02.06, 15:16
        Brakuje słów ...Bardzo mi przykro, nie jestem sobie w stanie wyobrazić co
        czujesz, gdy odebrano Ci ponownie nadzieję.Nie wiem dlaczego tak się dzieje...
        Na prawdę nie wiem co napisać...Trzymaj się. Pozdrawiam bardzo mocno.
        Magda
    • imisia Re: Pępowina wokół szyjki. 13.02.06, 00:10
      24września 1998r urodziłam martwą córeczkę.Ma na imię zuzia wcześniej nie
      pisałam nie wiem czemu.Teraz i tak serce mnie boli. Zuzia udusila się
      pępowiną.Tącholerną pępowiną.Niedawno poraz dtrugi zostałam mamą.mam córeczkę
      Anię.nie potrafię się nią cieszyć. POMÓŻCIE PROSZĘ
      • imisia Re: Pępowina wokół szyjki. 13.02.06, 00:24
        Dodam że o Anię staralismy się z mężem 6 lat,po Zuzi jakoś tak nie
        wychodziło.Niby powinnam się cieszyć ,nie potrafię.Jestem chora psychicznie!Na
        pewno
        • mala779 Re: Pępowina wokół szyjki. 13.02.06, 21:18
          Droga Imisiu,
          Muszę przyznać, że wolałabym, abyś napisała coś w stylu, że po tylu latach jest
          Ci łatwiej...Ja strasznie potrzebuję dobrych wiadomości.Zazdroszczę Ci, że masz
          zdrową córeczkę i zmartwiłam się, jak napisałaś, że Cię to nie cieszy. Imisiu
          przecież wiesz, że nie da się zastąpić dziecka- innym, zawsze będziesz miała
          dwie córeczki, tylko niestety jedna z nich jest daleko..Nie pozwól, abyś
          przelewała żale na Anię za to co Cię spotkało, przecież ona bardzo potrzebuje
          Twojej miłości.Myślę, że nadejdzie taki czas kiedy naprawdę poczujesz się
          szczęśliwą mamą...nie potrafię dawać mądrych rad, zresztą nie o to chodzi.
          Mam nadzieję, że dzięki Ani, Twój ból będzie troszkę mniejszy.
          Pozdrawiam .
          Magda
          • imisia Re: Pępowina wokół szyjki. 14.02.06, 23:03
            Przepraszam Cię Madziu,że swoim postem być może Cię zdołowałam.Po tylu latach
            wcale nie jest łatwiej,są takie dni że jest gorzej niż żle.To jest chyba temat
            na oddzielny wątek,ale boję się że nikt mnie nie zrozumie.Jeszcze raz
            przepraszam.

    • mala779 4 miesiące bez Ciebie synku.... 28.02.06, 18:15
      W niedzielę minęły 4 miesiące jak przestało bić Twoje sreduszko...Staram się
      życ na tyle normalnie jak to możliwe, juz wiem, że uśmiech z mojej strony nie
      jest zdradą wobec Ciebie.
      Tak bardzo chciałabym, abyś przyśnił się swojej mamie. Będę na to czekac
      cierpliwie...
      Kochamy Cię bardzo...
      • joamol Re: 4 miesiące bez Ciebie synku.... 01.03.06, 07:59
        Madziu ściskam mocno. Mądra z ciebie dziewczynka:-), nie tylko nie jest zdradą.
        Myślę, że dziecko jest szczęśliwe, jak ma szczęśliwych rodziców. Pewnie nie
        jeden raz pomoże Wam w życiu. Chyba myśl o Mikołajku jest już nie tylko myślą
        tragiczną, ale i ciepłą, prawda? Zupełnie jakby tu był. Tu i teraz.
        (*) Mikołajkowi
        • mala779 Re: 4 miesiące bez Ciebie synku.... 01.03.06, 21:53
          Tak Asiu, to prawda - myśli o Mikołajku są coraz bardziej ciepłe. Zawsze jak
          myślałam o różnych fazach przechodzenia żałoby to były to dla mnie tylko puste
          słowa, teraz naprawdę rozumiem całą złozoność tego procesu. Najgorsze, a moze
          najlepsze jest to, że musimy wrócic do otaczających nas obowiązków i zyc dalej,
          tak jak żyłysmy przed stratą naszych dzieci.
          Tylko dlaczego wciąż tak trudno zagłuszyć ból?
          Pozdrawiam .
          Magda
          • joamol Re: 4 miesiące bez Ciebie synku.... 06.03.06, 15:06
            Bólu nie da się zagłuszyć....Trzeba z nim żyć. I jak mówisz...żyjemy.
            Buziaki
    • andzia22l1 Re: Pępowina wokół szyjki. 28.02.06, 21:11
      (*) (*) - zapalam dla Waszych Aniołków
      jesteście bardzo silne
      • martusia271 Re: Pępowina wokół szyjki. 09.03.06, 21:39
        Dla Aniolka (*) (*) (*)
    • mala779 Re: Pępowina wokół szyjki. 09.03.06, 22:06
      Mikołajku,
      Jestem ciekawa co u Ciebie ? Jak spędzasz czas, czy opiekujesz się innymi
      aniołkami?Mam nadzieję, że patrzysz na mamę i tatę prawie przez cały czas.
      Niebo już nigdy nie będzie dla mnie niebieskim horyzontem tylko Twoim domem.
      Wiem, już wiem, że nie spotkamy się tak szybko jakbym chciała, ale czekaj na
      nas cierpliwie. Oddałabym wszystko za jeden dzień z Tobą, ale przecież Ty o tym
      doskonale wiesz...Słowo kocham znowu brzmi inaczej...
      Ostatnio szukając czegoś w komputerze natrafiłam na nasze zdjęcie tzn. jak
      byłeś w moim brzuszku- niestety tylko taka pamiatka pozostała mi po Tobie, ale
      nie zapłakałam tak okropnie jak zawsze, ale potrafiłam uśmiechnąć się przez
      łzy, dziękuję Ci za to. Chciałabym, aby myśli związane z Tobą, Mikołajku, nie
      były tak bolesne, może kiedyś...
      • joamol Re: Pępowina wokół szyjki. 13.03.06, 15:56
        Madziu,
        Ja też kiedyś wpadłam na zdjęcia z okresu ciąży. Przerażała mnie moja radość na
        twarzy, gdybym mogła samą siebie ostrzec wtedy, że coś jest nie tak, gdybym to
        czuła. A ja nosiłam ten wielki brzuch z myślą, że wszystko będzie dobrze.
        Kupowałam ubranka, turlałam wózek. Przeraża mnie tamta radość. Ale to przeciez
        były jedyne chwile z naszymi maluchami, dobrze, że były radosne.
        I nagle spadła na nas ta wiadomość, oderwano nam marzenia, te ubranka wyprane,
        te łóżeczka wyszykowane - wszystko na nic. I zostały zdjęcia z uśmiechem na
        twarzy , które uśmiechu nie wywołują dzisiaj. I przypominają o okresie
        wyczekiwania na dzisiejszą pustkę.
        Właśnie aż mnie skręca, żeby je obejrzeć jeszcze raz. Chciałabym się pogodzić.
        Madziu, trzymaj się.
        Asia
      • aneta429 Re: Pępowina wokół szyjki. 06.04.06, 12:25
        Witam.Dzis mija tydzien od porodu,niestety porod byl ze swiadomoscia nie Kingusi
        a anniolka Kingusi. Bylam w 39 tygodniu ciazy, mala miala 3,25 i 53 cm. Tak po
        prostu przygniotla pepowine glowka do ramienia. Bol jest tak ogromny, a pustka
        jeszcze wieksza.Czuje ze jeszcze to wszystko do mnie nie dotarlo. Pytania czy
        moglam cos zrobic, jakos temu zaradzic nekaja caly czas. Dzieki Bogu maz jest
        przy mnie.Jak zyc bez niej?Nie potrafie odpowiedziec na to pytanie.
        • justyna-8 Re: Pępowina wokół szyjki. 28.07.06, 22:18
          Czytam i płaczę. Nie wiem dlaczego weszłam na to forum. Mam wspaniałego 20-to
          miesięcznego synka i dzięuję Bogu że wszystko jest z nim w porządku. A mogłam
          go stracić w czasie porodu. Nie wiem czy bym to przeżyła. Przepraszam jeżeli
          którąś z Was uraziłam swoim postem.
          (*) dla wszystkich Aniołków, One nad Wami czuwają.
          • mala779 Re: Pępowina wokół szyjki. 13.04.07, 20:45
            Dokładnie dwa lata temu dowiedziałam sie,że jestem z Tobą Mikołajku w ciąży,
            pamietam to był taki piekny słoneczny dzień...
            Nie mogę uwierzyć, że minęły juz dwa lata.
            Mam nadzieję, że czuwasz nad nami, aby wszystko ułozyło się dobrze...
            Kocham Cię bardzo!!!!
            • mala779 Re: Pępowina wokół szyjki. 25.06.07, 14:40
              Mój kochany Mikołajku,
              Bardzo Cie kochamy i pamietamy o Tobie kazdego dnia...
          • muczidoro Re: Pępowina wokół szyjki. 08.06.09, 16:49
            WITAM!! i ja jestem w Waszym gronie... Urodziłam swoje pierwsze Maleństwo w 35
            tyg. Miał wiele wad genetycznych, serduszko tylko 1 komorowe, brak paluszka u
            jednej rączki, oddech zrośnięty z przełykiem... Żył 11 dni ale jego płaczu i tak
            nie usłyszałam. Również był owinięty pępowiną. 11 wspaniałych dni, ciężkich ale
            wspaniałych, pełnych nadziei. Jak co dzień odwiedzałam synka o godz 11 lecz tego
            dnia pojechałam później do szpitala, gdyż mój mąż tego dnia dłużej pracował i ja
            również nie mogłam być obok niego cały czas gdyż był to OIOM. Pamiętam ten dzień
            jak dziś... podchodzę do sali i pytam czy możemy wejść do dziecka.... a
            Pielęgniarka krzyknęła NIE!!! zaraz przyjdzie lekarz... już mi się to bardzo nie
            podobało...ale człowiek nie odbierał sobie nadziei. Prosiłam męża by zerknął
            przez okienko na łóżeczko Maleństwa i powiedział, że jego tam nie ma.. ale i tak
            to nie pozwoliło mi wątpić.. myślałam, że może na jakiś zabieg pojechał. Wtedy
            przyszedł lekarz, po prosił nas na zewnątrz i powiedział te słowa, których nie
            da się zapomnieć "DZIECKO ZMARŁO". Wszystko się zawaliło, wszystko. podróż 2
            godziny do domu w całkowitym milczeniu. Zmarł o 11:30 tak jak się urodził...
            Potem myślałam, że miałabym być tam sama... jak co dzień przejeżdżałam o 11 i
            patrzeć na to jak umiera nie dałabym rady... nie wyobrażam sobie tego NIE!!!
            WY kobiety rodziłyście dziecko wiedząc o tym, że nie będziecie mogły cieszyć się
            nim, przytulić... Ja o tym nie wiedziałam, nie wiem jak bym to zniosła... Strata
            na pewno jest dla wszystkich jednakowa... TŁUMACZYŁAM SOBIE TO TYM , ŻE MÓJ
            DANIELEK JUŻ NIE CIERPI, NIC GO NIE BOLI I ŻE PAN BÓG GO TAM POTRZEBOWAŁ... TO
            TYLKO MI POZWOLIŁO TO PRZETRWAĆ... TERAZ MAM CÓRKĘ RÓŻYCZKĘ I WIEM ŻE JEJ
            BRACISZEK JEST JEJ ANIOŁKIEM STRÓŻEM.

            A moja myśl o napisaniu zaczęła się całkiem inaczej...nie chciałam opisywać
            swojej historii lecz napisać swą myśl...PĘPOWINA TO TO CO ŁĄCZY MATKĘ Z
            DZIECKIEM, CO POZWALA MU PRZYJŚĆ NA TEN ŚWIAT-NIEKIEDY JEDNOCZEŚNIE ZABIERA NAM
            TO CO NAJCENNIEJSZE-NASZ SKARB-NASZE DZIECKO!!!!
        • anecia-26 Re: Pępowina wokół szyjki. 05.01.07, 22:02
          Moje malenstwo mialo by dzisiaj 2 latka i 1 miesiac moj synek urodzil sie
          martwy poniewaz na jego pepowinie zawiazal sie wezel to byl 37 tydz pepowina
          dzieki ktorej Mateuszek mial zyc we mnie,zabila go
        • ykb7 Moje dziecko ma pepowine wokol szyi 26.01.08, 09:39
          Jestem w 29 tygodniu ciazy. Wlasnie wrocilam z kliniki.Zapytalam,
          czy przypadkiem dziecko nie ma pepowiny wokol szyi, bo czasami dosyc
          intensywnie sie rusza. Lekarz zauwazyl pepowine wokol szyi.
          Powiedzial, ze nie jest zacisnieta.Powiedzial,ze nie jest to
          rzadkoscia. Nie wystepuje czesto, ale nie jest rzadkoscia.
          Wiem z opowiadan, ze ja urodzilam sie z pepowina wokol szyi i nie
          oddychalam. Dlatego zapytalam lekarza.
          Teraz sprawdzam forum i czuje olbrzymi strach. 29 tydzien to dosyc
          wczesnie na porod, ale boje sie, ze dziecko moze sie rzeczywiscie
          zaplatac. Nastepna wizyte mam za 2 tygodnie. Teraz chyba caly czas
          bede w straszliwym strachu.
    • mala779 5 miesięcy bez Ciebie Mikołajku... 26.03.06, 22:05
      Brakuje już słów by opisać ten ciągły ból i tęsknotę...
      Czasami dziwię się, że jeszcze oddycham...
      Codziennie zasypiam ze słowami na ustach " Mikołajku, proszę przyśnij mi się
      dzisiaj",
      Kocham,
      Twoja mama
    • aniao3 jednej rzeczy nie rozumiem... 27.03.06, 00:10
      Kochane!
      badzo wspolczuje wam iz takze was dotknela ta straszna tragedia.
      Ale jednej rzeczy w smierci waszych dzieci nie rouzmiem.
      Rozmawialam ostatnio z moim ginem o pepowinie wokol szyjki i powiedzial mi ,ze
      wiekszosc dzieci sie okreca pepowina, czesto bardzo mocno, ale poniewaz w
      brzuszku nie oddychaja, wiec to im nie szkodzi. Tragedia zaczyna sie, gdy na
      pepowinie zrobi sie supel i w trakcie porodu (albo wczesniej) nastapi jego
      zacisniecie, bo wtedy to wlasnie ten supel odcina dziecko od wszystkich
      niezbednych do zycia substancji przez pepowine dostarczanych.
      A z tego co piszecie - wygalda jakby niektore dzieci zmarly mimo iz nie bylo na
      pepowinie zadnego supelka :(
      czy podano wam jakies inne wyjasnienie?
      mocno sciskam i myslami jestem z wami
      anka
      • mala779 Re: jednej rzeczy nie rozumiem... 27.03.06, 22:30
        Tak, to prawda większość dzieci jest owinięta pępowina i z tego co przeczytałam
        na ten temat( a przeczytałam sporo)to na 100 owinięć pępowina jedno dzieciątko
        umiera. Mój Mikołajek nie mial supełka na pępowinie- był owiniety na szyjce i
        rączce, za każdym razem jak ruszał rączką sam zasiskał sobie pętelkę na
        szyjce...W moim przypadku właśnie pępowina była przyczyną śmierci Mikołajka-
        pytałam o to setki razy lekarzy. Medycyna jest bezsilna w takich przypadkach-
        oczywiście jak większość dziewczyn na tym forum- moja ciąża przebiegała
        prawidłowo, a ja czułam się wręcz wspaniale.
        Już staram się nie zadawać sobie pytania " dlaczego ja i moje dzieciątko?"..
        Pozdrawiam.
        • makarcia Re: jednej rzeczy nie rozumiem... 28.03.06, 20:36
          niedlugo minal 3 miesiace od kiedy ta p.... pepowina zabila mojego synka. jest
          mi zle, nie moge sie pozbierac. kolejna ciaze spedze pewnie ze stetoskopem przy
          brzuchu. tez macie taka obsesje?
      • iljana Re: jednej rzeczy nie rozumiem... 19.04.06, 09:07
        Bardzo przykre.Może lekarze powinni robić usg i kiedy pępowina jest owinięta
        wokoł szyji dziecka, a to chyba badanie wykazuje, nie należy czekać, tylko
        zrobić cesarskie cięcie..zanim będzie późno
    • mala779 Kochany synku... 05.04.06, 00:08
      Wciąż rozdziera mnie ten okropny ból...nie myślałam, że ból może byc tak silny
      fizycznie pomimo tego, że tak naprawdę nic nie boli..
      Juz nawet pisanie do Ciebie nie daje mi takiego ukojenia. Wiem, że kiedyś Cię
      zobaczę, przytulę, pocałuję.
      Dzisiaj byłam u Ciebie i znowu mnie dopadła ta okropna złość na wszystko co
      mnie otacza, nie potrafię pojąć dlaczego Ciebie nie ma z nami...
      Kocham Cię mój aniołku...
    • mala779 Mikolajku.. 14.04.06, 00:13
      I znowu jest tak potwornie ciężko...Rok temu usg potwierdziło, że jestes w moim
      brzuszku- jaka ja byłam szczęśliwa...
      Tak bardzo chciałabym mieć Cię przy sobie mój aniele...
      I znowu łzy i ten potwornny fizyczny ból.
      Tęsknię - nawet to słowo nie oddaje tak do końca mojej tęsknoty.
      • an555 Re: Mikolajku.. 14.04.06, 22:41
        Madziu przytulam Cię gorąco. Dla Mikołajeczka (***)

        Ania mama Aniołka Kubusia
        • a.zaborowska1 Re: Mikolajku.. 15.04.06, 19:34
          Przytulam cię kochana ! Szkoda że musimy to wszystko przeżywać, życie jest
          takie niesprawiedliwe wiem ale musimy jakoś wierzyć bo zwariujemy od tego bólu.
          Zwariujemy jeśli nie damy sobie nadziei

          Agnieszka
          Mama Andżeliki 7 lat i Aniołka Adrianny 41tc
          • iljana usg 19.04.06, 09:09
            Bardzo przykre.Może lekarze powinni robić usg i kiedy pępowina jest owinięta
            wokoł szyji dziecka, a to chyba badanie wykazuje, nie należy czekać, tylko
            zrobić cesarskie cięcie..zanim będzie późno
            • edycia11 Re: iljano 19.04.06, 11:22
              to nie jest takie proste.mialam usg robione w piatek a w sobotę Jacek tak się
              oplątał,że umarł.Poza tym usg nie zawsze wykaże czy dziecko jest oplątane w
              pepowinę.
              Mikolajku dla Cieie(*)
              • iljana Re: iljano 19.04.06, 18:37
                Dziękuję. Bardzo chciałam to wiedzieć. Wydawało mi się, że wystarczyłoby
                badanie by nic złego się nie stało.
                Myślałam no a gdyby.., jak widać, tyle razy i w tylu przypadkach zrobić nic nie
                możemy. Ja jestem umęczona gdybaniem, bo nie godzę się ze stratą. Gdybanie
                niczego nie zmienia w życiu, pogarsza stan, nie daje możliwości ogarnięcia się.
                Popadasz w obsesje, bo boisz się jutra. I wróżka staje się twym przyjacielem.

                Bardzo, bardzo mi przykro Edytko.
                (*) dla was maluszki

    • mala779 Re: Pół roku.... 25.04.06, 22:55
      Jutro minie pół roku jak nas opusciłeś, Mikolajku...
      Myślałam, że z czasem będzie mi latwiej, że nie będę tyle mysleć...
      Staram się nie mysleć o tym, kiedy bedzie 26 kazdego miesiąca, ale to
      przychodzi nagle, tak niespodziewanie. Na poczatku bałam się, że kiedys
      przeoczę tą datę, ale teraz wiem, że to niemozliwe.
      Wiem, że na nas patrzysz i opiekujesz się Nami, tylko czasem to nie wystarcza...
      Bardzo Cię kocham, a tęsknota rozrywa mi serce...
      • edycia11 Re: Pół roku.... 26.04.06, 09:39
        Madziu,trzymaj się.
        Mikołajek jest z Wami każdego dnia,każdej minuty i kocha Was mocno.
        (*)dla Ciebie Kruszynko
        • a.zaborowska1 Re: Pół roku.... 26.04.06, 10:43
          Madziu ! Jestem z tobą też bardzo tęsknię i nie mogę się pogodzić ze stratą.
          Moja córcia ciągle pyta kiedy będziemy mieli dzidzie, że ona nigdy nie miała
          brata albo siostry oprócz tej co umarła. No właśnie kiedy??? Nie umiem
          wytłumaczyć i odpowiedzieć mojej 7 letniej córci a co dopiero sobie.

          (*) (*) Dla wszystkich naszych Aniołków
          Agnieszka
    • an555 Re: Pępowina wokół szyjki. 26.04.06, 19:36
      Dla Mikołajka (***)
      Madziu życzę dużo sił, przytulam Cię gorąco

      Ania mama Aniołka Kubusia
      • mala779 Re: Pępowina wokół szyjki. 26.04.06, 22:22
        Bardzo Wam dziękuję za...same dobrze wiecie za co, przede wszystkim za to, że
        Jesteście, kochane Mamy.
        Pozdrawiam i ściskam,
        Magda
        • joamol Re: Pępowina wokół szyjki. 27.04.06, 08:49
          Trzymaj się Madziu mocno. Wiem, że ci ciężko. Ściskam
    • justka_m81 Re: Pępowina wokół szyjki. 26.04.06, 22:41
      Trzymaj sie Madziu. Mam nadzieje na lepsze jutro...
      Chcialabym byc znowu w ciazy ale boje sie... za wczesnie.

      Dla Naszych dzieci (*)(*)(*)

      Pozdrawiam
    • agrareoliga Re: Pępowina wokół szyjki. 28.04.06, 17:05
      Współczuję ci z całego serca.Wiem co znaczy śmierć dziecka które tyle miesięcy
      nosi się pod sercem.Jak mogę poradzić -nie rozpaczaj.Zawsze będziesz miała
      swojego synka w sercu.Pewne daty i godziny będą wywoływały żal i smutek.Ja po
      moim synku mam jeszcze dwie piękne i zdrowe dziewczynki.Czas leczy rany.Postaraj
      się nie rozpaczać.Proszę cię,to nic nie da.
    • aleks32 Re: Pępowina wokół szyjki. 28.04.06, 22:41
      (*)(*)(*)(*)(*)
      • mala779 7 miesięcy.... 26.05.06, 09:30
        Dzisiaj mój kocahny synku jest Dzień Matki i ....siedem miesiecy jak Ciebie nie
        ma z nami. Staram się być dzielna, ale przecież wiesz,że to takie trudne...
        Nie mogę pozbyć się mysli jak byś wygladał, jakie byś miał oczka, usmiech- ale
        w głębi serca wiem, że jesteś bardzo sliczny, a kolor nieba dodaje Ci blasku.
        Kochamy Cię tak mocno jak tylko potrafimy...
        • joamol Re: 7 miesięcy.... 27.05.06, 12:09
          Byłby najpiękniejszym chłopcem, dzieckiem swojej mamy, uśmiechniętym, radosnym,
          szczęśliwym. Pewnie jest właśnie taki gdzieś tam...i czeka.

          Ściskam

          (*) Mikołajkowi
    • an555 Re: Pępowina wokół szyjki. 27.05.06, 22:16
      Dla Mikołajeczka (*)(*)(*)


      Ania mama Aniołka Kubusia(HLHS)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka