aga1972
14.11.05, 22:28
Była dzisiaj w szkole-rozmawiałam z wychowawczynią Kuby. Osłabiła mnie
normalnie:"czy Pani myślała o nauczaniu indywidualnym?". Jasne-zamknę go w
domu i odizoluje od świata bo szkoła się boi-świetnie!! Powiedziałam jej, ze
nie widzę potrzeby takiego nauczania, Kuba jest normalnym dzieckiem,
aktywnym, nie ma ataków jeden za drugim, to co było-bez podawania leków
wystąpiło w odstępie 10 miesięcy, a teraz bierze leki, jest pod opieką
poradni, więc to chyba lekka przesada. Pani widząc moją reakcję zmieniła
front, że owszem, ze mam rację, ale nie będzie informować innych nauczycieli
bo wtedy nikt nie będzie chciał mieć Kuby na lekcji! To jakaś paranoja!!!
Zastanawiam się na przeniesiem go do jakiejś szkoły bardziej przyjaznej
dziecku. Nie sztuka przyjść do szkoły-odbębnić i mieć z głowy-trzeba jeszcze
umieć stawiać głowę problemom-pedagodzy przez duże P! Jasne...Ręce opadaja.
Narazie stanęło na tym ,ze ona wie, nikt więcej, ze Kuba nosi komórkę z
naszymi numerami telefonów (od stycznia ma non stop-także żadna wielka
zmiana). Poza tym będzie miał blaszkę na łańcuszku z danymi teleadresowymi.
Narazie tak zostaje...