Dodaj do ulubionych

dla osieroconych

20.04.06, 09:35
Jestem mamą dwójki dzieci. Często zaglądam na te forum. Musicie mi uwierzyć,
ja łączę się w bólu z wami. My matki dzieci żyjących i zdrowych nie jestesmy
w stanie sobie wyobrazić co może czuć matka, która czekała na dziecko,
pragnęła je, a dziś jego nie ma przy niej. Wyję za każdym razem jak czytam o
stracie dziecka. Ja miałam nigdy nie mieć dzieci. Lekarze, którzy mają renomę
w kraju i za granicą, tak mi mówili. Chciałam się zabić jak to słyszałam. Mi
wtedy pomogła moja mama. Tłumaczyła i ona jedna miała nadzieję. Mąż jej z
żalem wykrzyczał, że ja nigdy nie będę matką(co ona wtedy musiała czuć? ).
Nie ma dla Was słów pocieszenia, ale musicie wiedzieć, że na świecie są
życzliwi ludzie, którzy wiedzą, że osierocone matki to osoby, których nie da
się pocieszyć. Życzę wam siłę, aby przetrwac to piekło, każdy dzień przeżyty,
to o jeden dzien bliżej do waszych najcenniejszycz skarbów. Mam nadzieję, że
nie potępicie mnie za to ,ze zaglądam na to forum. Przytulam Was wszystkie
wirtualnie.
Obserwuj wątek
    • dorisek3 Re: dla osieroconych 20.04.06, 18:16
      Dziekuję, ja osierocona mama.......
      tej tęsknoty nie da się opisac.....
      Dziękuję........
    • ajlii Re: dla osieroconych 20.04.06, 18:45
      maretta111 napisała:

      > Przytulam Was wszystkie
      > wirtualnie.


      dziekuję... tak bardzo tego potrzebuję...
      • justin301 Re: dla osieroconych 20.04.06, 23:06
        Czytam i płaczę. Nie wiem czy mam prawo pisać. Jestem mamą zdrowego dziecka.
        Byłam teraz w święta na grobie mojego brata ciotecznego - miał 23 lata - całe
        życie niepełnosprawny, nie wybudził się po operacji. Bardzo go kochałam. I od
        prawie 4 lat nie moge sobie poradzić z tym, że nie dałam po prostu rady pójść
        na jego pogrzeb. Źle mi z tym bardzo. Tak jakbym się z nim nie pożegnała.
        Często o Was myślę.
        Jak czytam to przestaję wierzyć w Boga.
        W świeta moja mama i moja ciotka były na cmentarzu na grobach rodzicow i
        rodzeństwa 2 sióstr starszych od nich, których nie poznały a to już ponad pół
        wieku jak odeszły. Teraz one mają rodziców a moja mama i ciotka to takie
        sierotki teraz. Ich siostry w Niebie będą miały rodzicow już na zawsze przy
        sobie.

        Przytulam Was wszystkie. Myślę o was i Aniołkach. Tak mi teraz trudno żyć kiedy
        wiem ile z Was cierpi tak bardzo.
        • urszula5 Re: dla osieroconych 21.04.06, 00:30
          Dziękuje ja strasznie osierocona mama .
          Ale i mama 4 dzieci już prawie dorosłych.
          I babcia 2 wnuczek.
          Jedno mogę napisać strata dziecka jest najstraszniejszą stratą , przed świętami
          straciłam równierz Ojca, ale jak ja to mówię ( to dzieci powinny chować swoich
          rodziców, nie na odwrót) tak moim zdaniem powinno być ( mimo że Kocha się
          Ojca , Matkę to jest kolej rzeczy ) i owszem boli strata Ojca , ale nie tak
          bardzo jak strata własnego WYCZEKIWANEGO dziecka przed którym życie się dopiero
          otwierało, jeszcze się dobrze nie otwarło a już ZGASŁO ;-(((
          Znam dobrze ten ból bo straciłam pięcioro dzieci w różnych tygodniach ciąży,
          ale co do ostatniego Bartusia chyba NIGDY się nie pogodzę z Jego odejściem !!
          Przepraszam jeżeli kogoś uraziłam , ale znowu mam doła i znowu musiałam
          wyrzucić ten okropny ból z siebie.

          Pozdrawiam Ula

          Jest miłość co była ciałem, a stała się duchem....
        • a.zaborowska1 Re: dla osieroconych 21.04.06, 10:08
          Ja również tak myślę !!! Co prawda ojciec mój jeszcze żyje ale to jakby kolej
          rzeczy ma się swoją rodzinę, swoje problemy, powinno się urodzić dzieci, oni
          ustąpują miejsca innym później my ustąpimy swoim dziecią i nigdy nie powinno
          być na odwrót!
          pozdrawiam
          Agnieszka Mama Andżeliki 6,5r. i Aniołka Adrianny 41tc
    • joamol Re: dla osieroconych 10.05.06, 20:12
      przytulam :-)
      • maretta111 Re: dla osieroconych 12.05.06, 09:56
        Wiem, że niejedna sobie pomyśli z Was co ja moge wiedzieć o stracie dziecka, to
        prawda, ale myślę, ż istotne jest to, że współczuję, przeżywam , płacze,
        właśnie myślę, że dlatego iż mam dzieci, wiem co to znaczy urodzić, wychować,
        wiem ,ze ja mam. Jednak serce mi pęka jak słyszę i czytam o cierpieniu rodziców
        po stracie dziecka. Mam w rodzinie wiewidomą dziewczynkę (6-miesięczny
        wcześniak) Dziś ma 12 lat, uczy sie w Laskach,ale jak musiało być przykro
        kiedyś jej mamie jak usłyszała od własnej siostry, że lepiej by było, gdyby się
        nie urodziła. Fakt nie każda kobieta jest w stanie przeżyć chorobę dziecka, ale
        wiem, że większość wolałaby mieć chore, ale mieć. Tk wiec nie oceniajcie mnie
        źle, jestem am życzliwa, a myślę, że to w tym naszym okrutnym świecie to ważne.
        Trzymajcie się ciepło, pamiętajcie, że wasze aniołki tam na górze czekają na
        was, a póki co kóre dziecko chce widzieć smutną mamę. Ściskam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka