betina1973
02.09.06, 18:19
Wiktorio ukochana, córeńko. Nie miałam Cię nawet w ramionach. Gdy patrzyłam
na Twoje maleńkie ciałko, z moich piersi leciało mleko a ja przyrzekłam
sobie, że zrobię wszystko aby jeszcze leciało gdy będziemy się do siebie
tulić. Miałam Ci tyle do powiedzenia... o Twoim braciszku, najwspanialszym na
świecie tacie, o świecie, miłości. Odeszłaś... CÓRECZKO!!!
Jak mam rzucić pierwszą garść ziemi na Twoją trumnę? Jak pozwolić Ci
ostatecznie odejść kiedy żyjesz w każdej części mojego matczynego ciała? Jak
patrzeć na tulącego się syna do męża i nie zwariować, wiedząc, że Ty nigdy
nie doświadczysz tej miłości? Jak żyć, Okruszku???!!!
Wiktorio, moje małe, cudowne Zwycięstwo! Żyłaś dla mnie dwa dni. Nikt mi ich
nie odbierze!
Dziękuję, moje Serce, za zapach konwalii, który towarzyszył mi w pierwszą
bezsenną noc bez Ciebie. Teraz wiem, że zawsze przy mnie będziesz... jednak
za jeden Twój uśmiech, jeden dotyk moimi łzami napoiłabym wszystkich
spragnionych tego świata. Za jeden maleńki uśmiech, jeden dotyk...
Zrozpaczona mama