Dodaj do ulubionych

Córeńko - jak mam rzucić pierwszą garść ziemi...

02.09.06, 18:19
Wiktorio ukochana, córeńko. Nie miałam Cię nawet w ramionach. Gdy patrzyłam
na Twoje maleńkie ciałko, z moich piersi leciało mleko a ja przyrzekłam
sobie, że zrobię wszystko aby jeszcze leciało gdy będziemy się do siebie
tulić. Miałam Ci tyle do powiedzenia... o Twoim braciszku, najwspanialszym na
świecie tacie, o świecie, miłości. Odeszłaś... CÓRECZKO!!!

Jak mam rzucić pierwszą garść ziemi na Twoją trumnę? Jak pozwolić Ci
ostatecznie odejść kiedy żyjesz w każdej części mojego matczynego ciała? Jak
patrzeć na tulącego się syna do męża i nie zwariować, wiedząc, że Ty nigdy
nie doświadczysz tej miłości? Jak żyć, Okruszku???!!!

Wiktorio, moje małe, cudowne Zwycięstwo! Żyłaś dla mnie dwa dni. Nikt mi ich
nie odbierze!

Dziękuję, moje Serce, za zapach konwalii, który towarzyszył mi w pierwszą
bezsenną noc bez Ciebie. Teraz wiem, że zawsze przy mnie będziesz... jednak
za jeden Twój uśmiech, jeden dotyk moimi łzami napoiłabym wszystkich
spragnionych tego świata. Za jeden maleńki uśmiech, jeden dotyk...

Zrozpaczona mama
Obserwuj wątek
    • kasia19812 Re: Córeńko - jak mam rzucić pierwszą garść ziemi 02.09.06, 19:02
      Przykro mi nie mam słów pocieszenia....
      Dla Wiktori (***)
    • iorek Re: Córeńko - jak mam rzucić pierwszą garść ziemi 02.09.06, 20:08
      jestem z Tobą...
      [*]
    • ogis1 Re: Córeńko - jak mam rzucić pierwszą garść ziemi 02.09.06, 20:34
      (*)(*)(*)

      Bardzo Wam wspólczujemy, nie ma słów, żeby pocieszyć..........

      Ewa
    • bamastu Re: Córeńko - jak mam rzucić pierwszą garść ziemi 02.09.06, 21:16
      Nie wiem, co powiedzieć...
      Kolejny cudowny, śliczny Aniołek...
      Niech będzie pocieszeniem dla matczynych łez...
      (*)(*)(*)
    • magapi Re: Córeńko - jak mam rzucić pierwszą garść ziemi 02.09.06, 22:09
      Jak smutno mi kiedy znowu ktoś cierpi...bo stracił sens,cel,radość...stracił
      cząstkę siebie-ukochane,wyczekiwane dziecko...Droga Betino-nie będzie łatwo i
      nie może być łatwo.Czeka Cię żałoba,dni zwątpienia i potem,uwierz,dni
      pojawiajacej się niesmiało nadziei,dni uporania się i pogodzenia z myślą,że
      jedno z Twoich dzieci jest już szczęsliwe,choć jeszcze nie możesz z nim
      być.Wierz mi,takie dni nadejdą,gdy wstaniesz i pójdziesz
      dalej...silniejsza,wrażliwsza...A na dzisiaj tylko mogę Cie wirtualnie
      przytulić.Bądź na forum-tutaj kobietki zawsze Ci pomogą...
      małgosia
      • maretta111 Re: Córeńko - jak mam rzucić pierwszą garść ziemi 03.09.06, 13:23
        (*)()*)(*)aniołkowi
    • moniam18 Re: Córeńko - jak mam rzucić pierwszą garść ziemi 03.09.06, 13:40
      Bardzo mi przykro
      Światełko dla Wiktorii (*)(*)(*)
    • aania25 Re: Córeńko - jak mam rzucić pierwszą garść ziemi 05.09.06, 20:02
      Ogromnie mi przykro, cierpienie jest strasznym ciosem dla nas teskniacych za
      swoimi pociechami. Powiem szczerze nie umie i nie potrafie cie pocieszyc. Moge
      tylko napisac ze jestes z Toba i zapalam dla Twojej corencki Wiktori swiatelko
      (*)(*)(*)
      Ania
      • urszula5 Re: Córeńko - jak mam rzucić pierwszą garść ziemi 06.09.06, 02:04
        Dla Wikusi (*)
        Wspolczuje Ci bardzo !
        Ja stracilam piecioro dzieciatek, a teraz dzis moj ( czy byl kiedys moj ?? )
        maz mi oznajmil ze to on chce ROZWODU !!! nIE SPRAWDZILAM SIE JAKO MATKA dzis
        juz wiem ze ma inna a moze i ( dziecko ktore sie ma narodzic ) teraz jestem
        Najgorsza Matka !
        Mam cholernego Dola ! ale pocieszam sie tym ze wciaz ...wciaz nie jestem sama .
        Znalazl sobie kogos kto mu da dziecko trudno krzyz mu na droge . Na sile nikogo
        nie zatrzymam .
        Ale ostatnio przyszedl do mnie moj Bartus we snie i podawal mi sistrzyczke w
        senniku wyczytalam ( dziewczynka sni sie na to ze cos Definitywnie sie skonczy
        i skonczylo sie !!! Nasze malzenstwo !!!
        Jego ostatnie slowa byly ( Przepraszam ) :((((
        Zadaje sobie pytanie za co ??
        Za to ze zmarnowal mi zycie , zdrowie ze Nie potrafie sie pozbierac po stracie
        Dzieci ??
        Czy to wystarczy ?? Czy na tyle zasluzylam ??

        Przepraszam !!

        Jest milosc co byla cialem , a stala sie duchem......

        ;(((((((((((((((

        Zycie jest WREDNE I NIESPRAWIEDLIWE !!!!
        • betina1973 Uleńko... 06.09.06, 10:18
          nie będę Cię pocieszać, bo żadne słowo, żaden gest, nic co zrobię nie będzie na
          miejscu. Z milionów słów i gestów, które do mnie kierowano pocieszenie
          znalazłam w kilku. Ich się trzymam, one dają mi siłę. Wszyscy mówią: "Masz dla
          kogo żyć! Masz męża i syna!". Mam! I to jest cudowne. Miałam też córeczkę!
          Przecież to nie jakiś niedorobiony twór, stworzenie z usterką, którą w razie
          niepowodzenia można walnąć do kibla i spuścić wodę. To ciało z mojego ciała,
          krew z mojej krwi! Mały człowieczek z bijącym sercem... za słaby by żyć i dać
          radość zrozpaczonej matce. Mam ochotę wyciąć sobie mózg, by nie generował tych
          wszystkich obrazów, nie chcę ich, nie chcę widzieć grobów przeplatających się z
          placami zabaw, nie chcę widzieć matek szczęśliwych i tych szalejących z bólu.
          Potrzebuję szarości. Sama chcę decydować, w którym momencie ma jaśnieć, a w
          którym być idealna czernią.

          Uluś, trafiłaś na kukłę, nie na człowieka! Więc dalej nie będę Cię pocieszać bo
          ktoś na górze zdecydował i postawił przede mną anioła, który został moim mężem.
          Jest mi dużo, dużo łatwiej niż Tobie. Kukła powinna się jednak cieszyć, że nie
          trafiła na mnie. Kocham moich przyjaciół miłością siostrzaną, wrogów niszczę,
          depczę i zabijam.

          Nie jestem wróżką ani jasnowidzem. Jednak każda komórka mojego ciała krzyczy,
          że jeśli tylko dźwigniesz się z kolan, podniesiesz głowę i zechcesz zobaczyć
          anioła, który jest obok Ciebie z Twoich piersi poleci pokarm, który nakarmi
          dziecko. Twoje dziecko. Nie można otrzymać daru życia od kukły, taki dar da Ci
          tylko anioł. Więc wstań i idź! Nie oglądaj się za siebie, nie masz po co. To co
          potrzebne z przeszłości zawsze będziesz miała w sercu! Wstań i idź!

          Uściski,
          Beata

          PS. Każdy anioł ma imię, wymień je a wszystko się zmieni.
    • urszula5 Re: Córeńko - jak mam rzucić pierwszą garść ziemi 06.09.06, 02:09
      Nie zucilam ani jednego ziarenka Ziemi !! Nie potrafilam !!
    • aneczka002 Re: Córeńko - jak mam rzucić pierwszą garść ziemi 06.09.06, 08:11
      bardzo Ci współczuje.. [*] a to dla córeczki...
      u nas matka nie chodzi na pogrzeb tak malutkiego dziecka a ojciec nie może
      nieść trumienki na cmentarz.. większosć ludzi uważa ze jeśli to zrobią będą
      wszystkie dzieci nieść tam...
      • inezka6 Re: Córeńko - jak mam rzucić pierwszą garść ziemi 09.09.06, 11:33
        Aneczka002, to co piszesz to przesądy,na dodatek krzywdzące dla ludzi, którzy
        tak jak ja z mężem chcą się pożegnać z dziećmi aż do cmentarza. Czy to, że
        byłam na pogrzebie Szymona,wprost ze szpitala, przekreśla mnie w jakikolwiek
        sposób? Czy to,że mój mąż nie chciał, żeby ktokolwiek inny niósł trumienkę z
        naszym skarbem, że chciał być z nim do końca, to złe? Czy skreśla nas jako
        rodziców?
        www.republikadzieci.org/problemyiniepokoje/strata/pamiec192.htm
    • betina1973 Pogrzeb 06.09.06, 11:04
      Nic i nikt na świecie nie jest w stanie przygotować matki do pobrzebu...
      Myślałam, że mam przed sobą tyle dni, że jestem w stanie to sobie poukładać,
      wytłumaczyć, że wytrzymam. Nic bardziej błędnego... Żadna matka nie powinna
      tego przechodzić, żadna! Przecież nie taka jest kolej rzeczy...

      Pojedyńcze łzy spływają po mojej twarzy gdy jadę samochodem. 'Córeńko, jadę Cię
      żegnać...'. Wchodzimy na cmentarz, wieje silny wiatr, łzy spływają i wysychają.
      Widzę dach kaplicy. 'To mam leżysz, Moje Serce'. Prowadzę Maćka bokiem, nie
      chcę widzieć co jest za otwartymi wrotami. Łzy lecą i wysychają. Świeci
      słońce. 'To dla Ciebie ono świeci, pokazuje Ci drogę Wiktorio'. Dołącza
      rodzina, znajomi. Ktoś mówi: "Już czas...". Chcę iść sama. Przez piekło
      człowiek musi iść sam. Nie można nikogo ze sobą zabierać. Dochodzę do drzwi
      kaplicy, dużych ciężki drzwi. Podnoszę głowę. Maleńka, biała trumna. Uginają
      się pode mną nogi. "Nie dam rady tam wejść" - krzyczę. "Nie dam rady, o Boże,
      nie dam rady". 'Zostawcie mnie wszyscy, idżcie sobie. To jakiś koszmar. To nie
      dzieje się naprawdę'. Wchodzimy. Trumna przyciąga mnie jak magnes. "Puście
      mnie" - mówię do teścia i męża. Idę w jej kierunku. Jesteśmy tylko we dwie. Ja
      i ona. Matka i trumna z matczynym skarbem. Kładę się na niej. "Córeńko, Serce
      Moje, wróć! Wiktorio, Moje Życie, nie opuszczaj mnie! Jak mam żyć, Wiki, JAK
      MAM ŻYĆ???!!!". Wyję jak zraniony, targany szaleństwem wilk. Ktoś mnie odrywa
      od tego zimnego, białego drewna. Ktoś próbuje rozdzieliś mnie z
      dzieckiem. "Zostawcie mnie, zostawcie". 'Boże, do czego Ci ona? Po co ma
      zasilać Twój nieskończony poczet aniołów. Zwróć mi ją, oddaj.'
      Idę za karawanem. Trumna się kołysze. 'Tato puść mnie. Pójdę sama.' Nie mogę mu
      tego powiedzieć. Nie mogę kiedy widzę jego łzy. Obcy człowiek, teść a jednak
      ojciec.
      Wchodzimy między groby. 'Jak tu ciasno, tak bardzo ciasno. Dlaczego nikt, qrwa,
      nie szanuje naszych dzieci. Poukładali je jak sardynki. O Boże, przecież to
      ludzie z krwi i kości. Dlaczego traktujecie je jak śmieci! Zakopać i
      zutylizować'. Widzę dół. 'To tam Cię wsadzą, Moje Serce. Zabiorę Cię stąd.
      Pozbieram się i zabiorę. Będziemy wszyscy razem'. "Czekaj na nas, Wiktorio,
      kiedyś znów będziemy razem". Ksiądz coś mówi. Potem cisza. Kładą kratę. Ktoś
      układa nasz wieniec. "Czekajcie!". Padam na usypaną ziemię. Klęczę. Nabieram
      garść ziemi. 'Boże, daj mi siłę żebym otworzyła dłoń, tylko o to Cię proszę'.
      Znów jestem wilkiem. Dłoń otwiera się powoli. Słyszę głuchy odgłos. Już po
      wszystkim. Podnosi mnie mąż. "Maćku, zawsze będziemy ją kochać". "Tak, Moje
      Serce, zawsze..."
      • aneczka002 Re: Pogrzeb 07.09.06, 09:51
        rozpłakałam się... przykro mi że musiałaś przez to przecodzić.. Boze tak bardzo
        mi przykro..
        [*]dla córeczki..
      • bejoy Re: Pogrzeb 07.09.06, 11:18
        płaczę razem z Tobą...
        • martica5 Re: Pogrzeb 07.09.06, 11:54
          łzy mi same lecą jak czytam o kolejnych rodzicach którzy muszą przez to przejść, dlaczego chyba nikt na to dla Nas nie odpowie , przytulam Ciebie Kochana dla Twojego aniołeczka (****)
          Marta mama aniołka Igorka
          www.republikadzieci.org/problemyiniepokoje/strata/pamiec300.htm
      • aleksandra3 Re: Pogrzeb 07.09.06, 20:54
        Jakbym siebie widziała nad tą białą trumną. Całą mszę patrzyłam na nią jak
        zahipnotyzowana.
        Jesteś odważna i dzielna - betinko. Rzuciłaś tą ziemię, my z mężem nawet nie
        próbowaliśmy... i ten głuchy odgłos łopaty grabarza, który oklepywał grób.
        • dagst Re: Pogrzeb 08.09.06, 22:56
          nie wiem co napisac...tak bardzo mi przykro...czytam i płacze razem z
          Tobą...badz dzielna...nie wiem co przeszłas ale jestem z Wami....
          (*) dla córenki....
      • mamadawida2 Re:DO Betiny 18.09.06, 12:50
        Wiesz, ja od roku zameczam się psychicznie ze nie byłam na pogrzebie mojego
        Dawidka. To była moja decyzja, byłam jeszcze w szpitalu, po cc uznalismy z
        meżem ze tak bedzie lepiej dla mnie. Nie mogę sobie jednak z tym poradzić.
        Kiedy jednak przeczytalam twoj opis pogrzebu Twojej córeczki wypłynęly ze mnie
        emocje. Plakalam jak bóbr.
        I teraz nie wiem , czy to dobrze ze jednak nie byłam na pogrzebie czy źle.
        Chwilami mysle ze jednak dobrze, bo nie przezyłabym tego . A zaraz potem mysle,
        ze to był bład. Co noc ( noc w noc sni mi się pogrzeb mojego Daiwdak. I tak juz
        bedzie chyba do końca mojego zycia
        To takie straszne.
        Ściskam was mocno i łącze się w bólu.
    • betina1973 Bardzo Wam wszystkim dziękuję! 07.09.06, 22:17
      Dziękuje za słowa wparcia, otuchę, wiarę. Dziękuję za nadzieję, bo gdy ona
      odejdzie nie ma już nic. Wiem, że swoimi słowami rozdrapałam Wasze rany, nigdy
      niezagojone rany... ale nie potrafię o tym jeszcze mówić, muszę pisać, wyrzuć
      to z siebie, podzielić się swoją rozpaczą.

      Dla mnie jeszcze za wcześnie aby widzieć swoją przyszłość dalej niż do dnia
      jutrzejszego. Żywię się tylko nadzieją, że dane mi jeszcze będzie usłyszeć z
      małych, dziewczęcych usteczek: mamo...

      Ściskam Was wszystkie,
      Beata
      • bleir1 Re: Bardzo Wam wszystkim dziękuję! 09.09.06, 01:22
        nawet nie wiesz jak potwornie mi przykro kochana ze Was to spotkalo.... zalalam
        sie lzami i nie potrafie przestac plakac. Ja obca. Nawet sobie nie potrafie
        wyobrazic jak Ty placzesz........ przytulam cie bardzo mocno i modle sie o
        Twojego Aniolka.
    • monia10000 do Betiny1973... 10.09.06, 22:54
      Witam cie droga betino1973,przeczytałam twoja opowieśc i tak bardzo
      płakałam,poniewaz przez moment przypomniałam sobie moja historię,która
      była(jesli chodzi o pogrzeb)taka sama...Tylko ja poprosiłam kierowcę aby mi
      otworzył trumienke,piekną białosrebrną,kiedy ona moja córeczka Nikolka leżał w
      aucie karawany,poprosiłam o otwarcie aby móc zobaczyć ją ostatni raz,leżała taka
      bezbronna,trzymała obrazek święty,który jej dałam,który miałam przy sobie przez
      kilka lat-dostałam go od księdza,który mnie pobłogosławił aby ten obrazek mnie
      chronił,uznałm że muszę jej dac aby ją chronił tam w niebie,pogłaskałm ją i
      szybko zamkneli trumienkę bo zaczełam krzyczeć...zaczełam krzyczeć do pana
      Boga,dlaczego mi jej nie uratował,co ona takie zrobiła,zawineła,ze mi ja musiał
      zabrać,zabrał mi juz tatę myślałm ze juz nic gorszego nie moze mi sie wydarzyć a
      jednak tak..Wszystko sie może zdarzyć..Była to moja pierwsza córeczka tyle lat
      wyczekiwana a tak szybko zabrana...

      mama aniołka Nikoli...
      • betina1973 Moniczko, 11.09.06, 09:47
        tulę się do Ciebie nieutulona w żalu, dzieląc Twój smutek. Nie miałam odwagi
        poprosić o otwarcie trumny. Bałam się, że wezmę Wiki w ramiona i nigdy już ich
        nie otworzę, że będę całować jej powieki aby choć raz otworzyły się dla mnie.
        Moje oczy wyrzeźbiły w sercu obraz małej, żywej, bajkowej wróżki i będę go
        nosić dopóki się nie połączymy. Taką ją zapamiętałam i taką ją pamiętać będę.

        Całuję,
        Beata
    • murynowicz Re: Córeńko - jak mam rzucić pierwszą garść ziemi 15.09.16, 08:12
      Informacje, opinie, komentarze - wszystko o branży funeralnej w Łodzi, Pabianicach i Zgierzu. Kwartalnik Marsz Żałobny - bialeiczarne.info/marsz-zalobny
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka