Dodaj do ulubionych

Jak pocieszyć

03.02.07, 13:10
Wczoraj zmarł synek mojej przyjaciólki... Był na świcie niecałe 2 tygodnie.
Zupełnie brak mi słów... To takie niesprawiedliwe.
Prosze mamy, które przezyły taka tragedie o poradę: jak ja jej moge teraz
pomóc? Czy byc z nia, czy raczej zostawić ich samych sobie z mężem? O czym
rozmawiać? Pocieszać? Rozmawiac z nia o maleństwie czy unikac tematu? Bardzo
nie chce jej zranić.
Obserwuj wątek
    • wustyle Re: Jak pocieszyć 03.02.07, 18:06
      witaj
      kondolencje i wyrazy wspolczucia dla rodzicow...
      tu jest watek, ktory moze pomoc:

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16556&w=12484193
      • dlania Dziekuję... 04.02.07, 09:50
        Boje sie zadzwonic i zapytać, o której pogrzeb. jak wymówic to słowo w
        odniesieniu do kochanego maleństwa...
        • ewamonika1 Re: Dziekuję... 04.02.07, 10:27
          dlania napisała:

          > Boje sie zadzwonic i zapytać, o której pogrzeb. jak wymówic to słowo w
          > odniesieniu do kochanego maleństwa...

          wystarczy, że powiesz, że chciałabyś być przy nich.

          Może uda się dowiedzieć od kogoś z rodziny lub wspólnych znajomych.

          e.
          • wustyle Re: Dziekuję... 04.02.07, 20:38
            pamietaj, ze liczy sie kazdy gest
            chocby najmniejszy sygnal w postaci maila, telefonu czy sms-a, ze jestes blisko i myslisz o nich
            i pamietaj, nic na sile
            to osieroceni rodzice decyduja o formie zaloby
    • hania731 Re: Jak pocieszyć 04.02.07, 21:26
      Ja z tego strasznego okresu pamiętam każdą osobę,która wtedy nie traktowała mnie
      jak trędowatą zarażającą nieszczęściem,tylko odważyła się dać znać,że jest obok
      i jak tylko trzeba to służy pomocą ,a tych osób nie było wcale tak wiele.
      Nawet Ci co chcieli mi pomóc ,potem powiedzieli mi,że bali się po prostu
      zadzwonić,przyjść,bo nie potrafili powiedzieć nic mądrego wobec tego nieszczęścia.
      A Ci co wtedy byli z nami są nam bardzo bliscy.
      • dlania Re: Jak pocieszyć 05.02.07, 11:15
        Moja wspaniała przyjacółka nawet w obliczu takiej tragedii pozostaje mądrą
        kobietą: zadzwoniłam (ona jest daleko), powiedziałam że jestem, myślę i
        zasadniczo usiłowałam cos jeszcze przez łzy powiedzieć sensownego. Powiedziała,
        że ona wszystko wie i rozumie, i że mi dziękuje. I że sie odezwie, ale teraz
        chca byc tylko z mężem.
        Rok temu, gdy moje dziecko (wczesniak) walczyło o zycie, tak bardo mnie
        wspierała - i moja córeczka zyje. Ja tez tak mocno sie teraz modliłam o jej
        synka, ale tym razem nic to nie dało... Dlaczego... Nie ma chyba większej i
        bardziej niezasłuzonej tragedii niż śmierć dziecka. Bardzo Wam wszystkim,
        rodzice Aniołów, współczuję. I raz jeszcze dziękuję za słowa, które pozwalaja
        mi sie odnaleźc w tej sytuacji.
    • mama.mimi Re: Jak pocieszyć 05.02.07, 20:00
      Pewne jest: nie uciekaj przed Nimi, wiem po sobie, że ludzie uciekają od
      tematu, jakby nie istnial, a to boli najbardziej. Tylko czasem gdzieś ktoś
      zapytał, co czuję, ogólnie ludzie uważają, że problemu lepiej nie poruszać,
      wtedy kobieta mniej cierpi. Niestety mija się to z prawdą.

      Pozdrawiam
    • mamadawida2 Re: Jak pocieszyć 18.02.07, 00:15

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka