02.04.07, 17:46
pisze ten post pod wplywem emocji. ostatnio zostalem zaproszony na tzw.
pepkowe. bylo to wazne dla mnie wydarzenie, poniewaz moja malutka miala
urodzic sie 2-3 tygodnie wczesniej, niestety przyszla i odeszla zbyt wczesnie.

podczas imprezy ojciec dziecka, zaczal zabawiac sie z nasza wspolna kolezanka
w osobnym pokoju. przez przypadek ich nakrylem. nie moglem wyjsc z szoku
przez kilka dni. nie moge sie pogodzic z tym, ze ja, ktory czekalem na
dziecko, ktory kocham swoja zone, nie moge cieszyc sie dzieckiem, a osoba,
ktora ma zdrowe sliczne dziecko, korzysta z tzw. okazji zdradzajac zone...

trudno mi o tym pisac, ale to co zobaczylem wstrzasnelo mna. czuje zlosc, ze
nie moge tulic swojego dziecka. czuje zlosc, ze inni maja dzieci i o nie nie
dbaja.

byc moze mialbym inny stosunek do coreczki, gdyby nie zmarla, ale znajac
siebie z pewnoscia by tak nie bylo.

oscar wilde mawial - zycie nie jest fair. nie wiem, czy tak nie jest lepiej
dla wiekszosci z nas.

chyba nie jestem juz w tej wiekszosci.

przepraszam za tak dlugi post, ale trudno jest mi pogodzic sie ze smiercia
malej. trudno mi patrzec na... byc moze szczescie innych (choc szczerze
mowiac jest to pierwszy przypadek ktory tak mnie poruszyl)...

pozdrawiam was serdecznie,
rafi.raf
Obserwuj wątek
    • agau7 Re: zlosc 02.04.07, 20:02
      Tak to już jest z tym naszym życiem... Ja też nie jestem w tej większości!
    • agablues Re: zlosc 02.04.07, 21:29
      Rafi, Twój post wcale nie jest długi. Oj, bywały tu dłuższe.

      Chyba kazdy z nas się złości, buntuje. Pamiętam siebie sprzed tych 3 lat. Byłam
      bardzo zbuntowana, wsciekła, obrażona na Boga, na innych. Może nie odczuwałam
      takiej niesprawiedliwości, ale wsciekałam się o wszystko. Gdy mi ktoś
      powiedział, ze nie powinnam, nie wolno mi - od razu skakałam z pazurami.
      Największą złość kierowałam ku Kościołowi - bo nie otrzymałam wsparcia, ani
      żadnego wytłumaczenia dlaeczego tak się stało z Igą. I ku Bogu osobiście.

      Pamiętam też posty, bardzo szczere i odważne, dziewczyn, które nie mogły
      patrzeć na kobiety ciężarne. Ci, którzy nie przeżyli straty - oburzali się, ze
      jak tak można, ale ci, którzy wiedzą jaki to ból, rozumieli.

      Rafi, mimo wszystko wierzę w jakąś kosmiczną sprawiedliwość. Wierzę w to, ze
      podłe uczynki nie pozostaną bez konsekwencji. Czy za dobre zostaniemy
      wynagrodzeni? Nie wiem, ale wierzę, ze każdemu z nas, w końcu się poukłada to
      życie. Czasami trzeba więcej czasu, innym razem mniej. Mimo wszystko wierzę, ze
      warto być w porządku, może naiwna jestem.

      Rafi, od tego jest to forum, zeby z siebie wyrzucać to, co nas oburza, porusza.
      I pamiętaj, ze mamy prawo czuć wszystko to, co czujemy.

      Pozdrawiam, aga




      forum.gazeta.pl/strata
    • kto7 Re: zlosc 02.04.07, 23:01
      Czuje to samo...
      Wczoraj minęly 4tygodnie od śmierci mojej córeczki...
      Gdybym mogła wcale nie wracałabym do domu....Mam swoja firme..wyjeżdżam o 5
      rano, wracam po 22...
      Wracam...i zastaje męża kolejny raz pod wpływem...mniej lub bardziej...Nie
      rozumie jak on może pić!!spędzać czas z kolegamiu i zachowywać sie jakby nic
      się nie stało...
      Jestem na niego wściekła!!ze nie jest smutny!!że ma ochote spotykać sie z
      ludzmi..żartować..pić...
      Nasze relacje stają sie coraz bardziej nijakie...nasze drogi sie
      rozmijają..wracam do domu...i nie znajduje w nim żadnego ukojenia...
      • rafi.raf Re: zlosc 03.04.07, 08:12
        a czy nie jest tak, ze Twoj maz ucieka przed bolem? zaklada maske?
        my z zona trzymamy cierpienie tylko dla siebie. dla nikogo wiecej.
        • kto7 Re: zlosc 04.04.07, 23:44
          nie wiem...byc może...nawet nie mam siły pomyśleć. Zresztą co by to zmieniło...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka