rafi.raf
02.04.07, 17:46
pisze ten post pod wplywem emocji. ostatnio zostalem zaproszony na tzw.
pepkowe. bylo to wazne dla mnie wydarzenie, poniewaz moja malutka miala
urodzic sie 2-3 tygodnie wczesniej, niestety przyszla i odeszla zbyt wczesnie.
podczas imprezy ojciec dziecka, zaczal zabawiac sie z nasza wspolna kolezanka
w osobnym pokoju. przez przypadek ich nakrylem. nie moglem wyjsc z szoku
przez kilka dni. nie moge sie pogodzic z tym, ze ja, ktory czekalem na
dziecko, ktory kocham swoja zone, nie moge cieszyc sie dzieckiem, a osoba,
ktora ma zdrowe sliczne dziecko, korzysta z tzw. okazji zdradzajac zone...
trudno mi o tym pisac, ale to co zobaczylem wstrzasnelo mna. czuje zlosc, ze
nie moge tulic swojego dziecka. czuje zlosc, ze inni maja dzieci i o nie nie
dbaja.
byc moze mialbym inny stosunek do coreczki, gdyby nie zmarla, ale znajac
siebie z pewnoscia by tak nie bylo.
oscar wilde mawial - zycie nie jest fair. nie wiem, czy tak nie jest lepiej
dla wiekszosci z nas.
chyba nie jestem juz w tej wiekszosci.
przepraszam za tak dlugi post, ale trudno jest mi pogodzic sie ze smiercia
malej. trudno mi patrzec na... byc moze szczescie innych (choc szczerze
mowiac jest to pierwszy przypadek ktory tak mnie poruszyl)...
pozdrawiam was serdecznie,
rafi.raf