anuszkaa
07.11.07, 02:25
Dzisiaj znarł mój tato.
Kiedy żył wychowywał dziesięcioro wnuków. Niektóre z nich są już
dorosłe.
Bywało, że spacerował z dwoma wózkami.
Sąsiedzi mówili; panie Józefie, po śmierci w niebie będzie pan woził
aniołki.
Mój tato bardzo dobrze opiekował się dziećmi. Kochał je. Wszystkie
bez wyjątku. Nie tylko swoje. Zmarł, bo mimo, że nie miał na to sił,
poszedł na cmentarz dopilnować grobu malutkiego Rysia
(półtorarocznego syna znajomego).
Jestem pewna, że teraz zajmuje się wszystkimi Waszymi aniołkami.
Śpiewa im piosenki i spaceruje po niebie. On jest bardzo
czułym opiekunem.
Proszę, pomódlcie się za mojego tatę.
Proszę...