donmari
17.11.07, 18:28
Urodziłyśmy się 12 06 1991 w 31 tc. Ja miałam 1300 a Sandra 1365 g.
Było ciężko.Zółtaczka, IRDS. Ale najgorsze miało dopiero nadejść.
Przygotowywano nas do operacji przewodu tętniczego. W przededniu
wykonano badania i okazało się, ze u mnie Botal już w porządku. Tak
więc następnego dnia 5 lipca Sandra pojechała na salę operacyjną.
Żyła jeszcze 5 godzin po zabiegu . O 16.20 nastąpiło zatrzymanie
akcji serca. TRAGEDIA!!! 9 pogrzeb- o 12. Z opowiadań mamy wiem, że
gdy trumienkę składano do grobu, po cmentarzu niósł się tylko szloch.
A ja? Okazało się że jestem po MPD. Osiem lat leczenia, dwie
operacje. Aktualnie jestem w I klasie renomowanego LO w moim
mieście. Cciałabym studiować iberystykę. Choruję, ale Chcę BYć w
Zyciu kimś. Mama często myśli, jaka byłaby Sandra, gdyby mogło(tak
jak u mnie odbyć się bez operacji serca.