Dodaj do ulubionych

straciłam synka-I ciąza...........

10.03.08, 23:27
witam wszystkich czytających.jestem nową mamą Aniołka Dawidka.tak mój najbardziej oczekiwany na swiecie synus zasnąłą na zawsze 25,12,2007(poród posladkowy) w NocBozegoNarodzenia...przypadek...? przeznaczenie...tak bardzo mi trudno i cięzko.niunius był bardzo chory(wady wrodzone) dowiedziałam się o tym dopiero pod koniec 8 miesiąca i swiat nam wtedy runął,,myslelismy z męzem ze zwariujemy...(do dzis chodzę na terapie i zazywam psychotropy).mam celiakie ale to jest nic w poroównaniu do tego jaka cięzka rana jest w sercu i boli...mam własnie niedługo wrócic do pracy ,niewiem jak tam będzie ,mam nadzieję ze jakos się to poukłada...jesli ktos przezył podobnie taką traumę i chciałby pogadac to czekam,kasia.
mama aniołkaDawidka (ten kto tego nie przezył nie ma pojęcia jak to boli,...)
e-mail: katarzyna.hull@poczta.fm
"JEST MIłOSC CO CIAłEM BYłA A STAłA SIę DUCHEM.."
Obserwuj wątek
    • agusiakaj Re: straciłam synka-I ciąza........... 11.03.08, 13:52
      witaj bardzo mocno ci wspolczoje. To tragedia dla kazdego rodzica...
      Wszyscy na tym forum stracili dziecko albo dzieci. Nie bede cie
      pocieszac ze to minie bo niestety ten bol chyba nigdy nie minie z
      czasem tylko mozna sie przyzwyczaic i po prostu nauczyc sie z tym
      zyc...
      [*]
      • keyt01 Re: straciłam synka-I ciąza........... 11.03.08, 21:46
        droga agusiu,dziękuję za wsparcie,tak własnie tu na tym forum jestesmy wszyscy
        którzy wiedzą i rozumieją ten ból i gorycz,,dziękuję -tak musimy się jakos
        wszystkie trzymac i wspierac-pozdrawiam
        • iwonasg Re: straciłam synka-I ciąza........... 11.03.08, 23:56
          Witam
          Wspólnie łączę sie z Wami w tym cierpieniu. Mój synek teraz
          konczylby 6 lat, niestety stracilismy go zaraz po urodzeniu. Miał
          zespol wad wrodzonych ( mnóstwo), kazdy pocieszał mnie ze z czasem
          bol minie, ale to nie prawda może lekko przygasnie. Jednak dla mnie
          kazdy dzien 20.02 to przezywanie wszystkiego od nowa, wspomnienia
          wracaja jak bumerang. Pytanie dlaczego? nigdy nie poznam na nie
          odpowiedzi. Dwa lata później urodzilam drugiego synka, jednak o maly
          włos i jego bym stracila. W piatej dobie miał bezdech, wierzę że
          nasz aniołek Łukaszek czuwał nad nim i cos mnie tkneło zeby wziac go
          na kapiel a nie polozyc w inkubatorku pod lampy z opaska na oczkach.
          Własnie wtedy pielegniarka zobaczyła, że Makio............. Pisząc
          to wyję jak bóbr. Dzieki Bogu udało sie, jeszcze mielismy z
          serduszkiem problemy ale wszystko sie samo jakos uklada tak wiec
          nie bylo interwencji chirurgicznej. Patrząc na dzieci znajomych,
          kiedy 6 lat temu bylysmy w ciązy wyobrazam sobie jak wygladalby moj
          skarbek, jaki bylby, do kogo podobny. Nawet go nie zdazylam
          przytulic, zobaczyc. Dotknęlam jego malenkiej nozki i do dziś
          pamiętam to uczucie. Zabrali go do innego szpitala a ja lezalam z
          innymi matkami z dziecmi wiedząc ze moj aniolek jest juz
          tam.......Boze to bylo straszne przezycie.
          Jeszcze raz serdecznie wspólczuję i ściskam Was mocno.
        • anna1008 Re: straciłam synka-I ciąza........... 12.03.08, 00:04
          dla Twojego Aniołeczka (***), wiem - to straszne.....

          Przytulam Cię mocno - jesteś młoda - wiesz o czym myślę - Aniołeczek już do
          końca pozostanie w Waszym sercu, ale rodziny nie mają tylko jednego dziecka.
          Zobaczysz jeszcze zaświeci słoneczko choc to teraz jest nierealne. Nie przejmuj
          się co mówią inni, ci którzy tego nie przeżyli, nigdy nie będą w stanie pojąc co
          przeżywamy. Żałoba jest trudna, bardzo trudna, ale uwierz przychodzi dzień że
          lód zaczyna bardzo powoli topniec - naprawdę.

          Pozdrawiam - Ania
          • keyt01 do ani i iwonki 12.03.08, 00:28
            bardzo dziękuję za wasze słowa ..to naprawde wiele ze jest ktos kto to rozumie i
            nie mówi bez sensu:"..nie przesadzaj ,jakos to będzie,,"cieszę sie ze mam to
            forum i Was drogie mamy które tez cierpicie,,a czytając takie wiesci ze po
            takiej smutnej traumie moze jeszcze byc dobrze i ze będzie jeszcze malenstwo
            zdrowe (wola Pana oczywiscie)dziękuję..swiatełko dla naszych niuniusiów
            malenkich Anoiołeczków
    • iwonasg Re: straciłam synka-I ciąza........... 12.03.08, 10:16
      Witam ponownie
      Wspominając teksty typu "nie martw sie jakos to bedzie" najbardziej
      dobił mnie komentarz księdza, który mial wizyty na salach w
      szpitalu. Pamietam jak przyjechał mój mąż z moją mamą żeby
      powiedzieć mi, że Łukaszek nie żyje ( dzien wczesniej czułam, ze go
      strace kiedy wieczorem w oknie zobaczylam multum czarnych wron
      przelatujacych mi przed oczami- ponoc o tej porze była pierwsza
      reanimacja mojego aniolka). Kiedy mi powiedzieli, że w nocy
      odszedł wtedy rozkleiłam sie jak nigdy i w tym momencie wszedł
      ksiądz. Oczywiście zapytał co się stało i wiecie co - wzruszyl
      ramionami i stwierdził " moja droga, nie ma co płakać nad rozlanym
      mlekiem" no coments..............
      pozdr
      • keyt01 Re: straciłam synka-I ciąza........... 12.03.08, 14:15
        droga Iwonko!to co piszesz to naprawde straszne jak mógł tak powiedziec ,ludzie
        nie mają ogłady i wogóle czasem się zenująco zachowują w takich przypadkach,,ja
        tez mowię ze wystarczy jakis gest spojrzenie odpoeiednie i poprostu nie udawac
        ze nic sie nie stało,..twój łukaszek ile miał miesięcy?(w brzuszku zasnął?)po
        jakim czasie "doszłas" do siebie?i pomysleliscie o drugim niuniu?dziękuję ze
        piszesz-pozdrawiam i sciskam mocno..
        smutna mama aniołkaDawidka -swiatełko dla Twojego łukaszka i mojego Dawidka(**)
    • gaba1976 Re: straciłam synka-I ciąza........... 12.03.08, 17:48
      Kasiu, na razie nie jestem jeszcze gotowa na pocieszanie bo sama sie łamię, mimo
      że minęło więcej czasu od mojej straty niż Twojej i teoretycznie powinnam już
      byc w dobrej formie.
      Ale wiedz, że łączę się z Tobą w bólu, a jedyne co mogę Ci poradzić to płacz,
      krzycz, rozmawiaj o TYM, przeżywaj swoją żałobę, bo masz do tego prawo. Nikt
      poza Tobą (mną, nami na tym forum) nie wie jak to boli. NIKT.
      Ściskam Cię.

      Gabrysia, mama Hani i Aniołka Milenki
      • iwonasg Re: straciłam synka-I ciąza........... 12.03.08, 20:19
        witam
        Łukasz urodził sie w 36 tc, wszyscy lekarze mowili ze jest ok. Usg
        robione moze z 10x w tym u prof.hab ......itd. Ja patrzac na wyniki
        usg dziwilam sie ze sa coraz wieksze opoznienia w dlugosciach konczy
        i to nie bylo 2 tyg do tyłu, ale prawie miesieczne opoznienie.
        Lekarze mowili, ze wszystko gra i tak jest dobrze. Potem poszlam
        rodzic, pielegniarka mnie bada i pyta czy wody odeszly mowie, ze nie
        a ona na to ze nie czuje zeby byly. Nic poszla robic swoje a mnie
        olala. Za dwie godziny zmiana nastepna mnie bada, zadnego lekarza no
        bo po co -co tam wody plodowe. w koncu oksycotyna no i jakos poszlo.
        Zaraz po urodzeniu zauwazylam, ze biara krew z pepowiny i zabrali
        malego pod respirator. Za jakis czas przyszla pani dr i zaczal sie
        horor.
        Pani syn ma to, to , to......................lepiej mogla powiedziec
        czego nie mial byloby krocej. Łukasz jak sie okazało mial za krotkie
        konczyny podejzewano achondroplazje tj karlowatosc. Złożona wada
        serca - doslownie sito, Posocznica wrodzona, zespol wad wrodzonych,
        zamartwica, niewydolnosc oddechowa, niewydolnosc krazeniowa, wady
        anatomiczne tzn bawoli kark, cos z malzowinami usznymi z noskiem.
        poprostu odechcialo mi sie zyc. Tego samego dnia wzieli go na oiom
        do szpitala dzieciecego. Mnie nie chcieli wyposcic, lepiej wg nich
        bylo mi w szpitalu w towarzystwie radosnych mam i tatusiow i
        slodkich malenstw. Codzienne pytania salowych czy dla dziecka cos
        potrzebuje, codzienna porcja mleczka na lepsza laktacje - poprostu
        mialam ochote z tamtad uciec. Puiscili mnie po smierci synka, nawet
        nie zdazylam sie pozegnac. Łukasz zył ponad dobe.
        Co mi pomoglo przetrwac ten czas? Placz, placz, placz............ a
        potem pisanie pamietnika o naszy wspolnym spedzonym czasie kiedy
        bylismy ze soba przez te osiem miesiecy. wpominalam pierwsze ruchy,
        potem o bolu i rozpaczy i to mi bardzo pomoglo. Bliscy dawali mi
        namiary na psychologow, ale nie chcialam i musze przyznac ze pisanie
        pamietnika bylo moja terapia. Na druga ciaze zdecydowalam sie po
        dwoch latach ale to byl stres olbrzymi. Mialam cesarke, pamietam ze
        sparalizowalo mnie znieczulenie nie moglam sie ruszac i mowic, ale
        te dwa slowa wydusilam z siebi CZy oddycha sam? potem juz nie moglam
        nic wydusic mimo, ze wszystko kontaktowalam. Powiem, ze po tych
        ciazach i przezyciach posiwialam ( oczywiscie nie calkowicie na
        szczescie) majac 28 lat. Teraz bylismy z Maksiem na grobie Lukasza w
        rocznice jego urodzin ( tylko w ten dzien jade a nie w dniu jego
        odejscia tak mi latwiej i ciut przyjemniej) Wtedy rozplakalam sie
        nad grobem a Maksio stanal obok, objal mnie i powiedzial mamusiu
        nie placz, prosze cie. Tylko jego obecność nadaje sens mojemu zyciu.
        pozdrawiam i trzymam kciuki za taki sam cud dla Ciebie i nnych mam
        na tym forum.
        • keyt01 Re: straciłam synka-I ciąza........... 12.03.08, 21:51
          kochana Iwonko...łzy mi lecą,tak bardzo się wzruszyłam,.....wiesz co Ci powiem:
          ze chyba jestesmy wybrane"te mamy które to przeszły,a wierze ze nasze synusie
          Tam na górze są zdrowe i (łzy)....i bawią się razem grzecznie...Boze jakie to
          trudne...jestes dzielna i ja tez chce taka byc i wiezrzyc ze tak jak Wy ,tez
          Bozia da nam niunia zdrowego....odezwę się jeszcze...sciskam mocno Ciebie i
          Twojego Maksia!
          kasia -mama Dawidka aniołka
          swiatełka dkla naszych synków! (***)

      • keyt01 do gaby 12.03.08, 21:55
        dziękuję Gabi-wiem jak to trudno kogos pocieszyc jesli samemu się przezywa
        traume-wiem-i doceniam to ze napisałas.dokładnie nikt poza nami na tym forum nie
        rozumie tego bólu-nikt....(łzy)
        musimy się wszystkie wspierac-pozdrawiam ciepło
        kasia mama Anoiołka Dawidka(****)swiatełka dla naszych skarbów
      • keyt01 do gaby 12.03.08, 21:56
        gaba1976 napisała:

        > Kasiu, na razie nie jestem jeszcze gotowa na pocieszanie bo sama sie łamię, mim
        > o
        > że minęło więcej czasu od mojej straty niż Twojej i teoretycznie powinnam już
        > byc w dobrej formie.
        > Ale wiedz, że łączę się z Tobą w bólu, a jedyne co mogę Ci poradzić to płacz,
        > krzycz, rozmawiaj o TYM, przeżywaj swoją żałobę, bo masz do tego prawo. Nikt
        > poza Tobą (mną, nami na tym forum) nie wie jak to boli. NIKT.
        > Ściskam Cię.
        >
        > Gabrysia, mama Hani i Aniołka Milenki



        do gaby
        • julka2007 Re: do gaby 14.03.08, 22:40
          Kasiu,
          strasznie mi przykro, że straciłaś swoje Dzieciątko...
          popieram Gabrysię-krzycz, płacz,przeżywaj swoją żałobę-wcale nie
          musisz od razu"żyć dalej"-masz prawo do żałoby, do smutku i żalu...
          to zupełnie naturalne...
          jeśli masz ochotę pogadać to napisz na prv maila;

          światełko dla Aniołków (*)(*)(*)

          Ania Mama Aniołka Zosi (listopad 2006)
          • keyt01 do julka 15.03.08, 22:23
            moja kochana,bardzo dziękuję za te słowa,to wazne,,,naprawde.napisałabym ale
            nie mam Twojego maila....pozdrawiam,odp jak mozesz
            • julka2007 Re: do julka 16.03.08, 13:44
              podaję maila julka2007@gazeta.pl

              pozdrawiam serdecznie
    • najlepszydanielek1 Re: straciłam synka-I ciąza........... 17.03.08, 17:07
      witam wszystkie matki które cierpią jak ja my tylko sie zrozumiemy
      te matki które to przezyły. To jest niesamowity ból stracić
      dzieciątko. My czekali na Danielka dwa lata staraliśmy sie i w końcu
      sie udało cieszyliśmy sie bardzo do pewnego momętu .to był 22tc
      kiedy jechaliśmy z mężem dowiedzieć sie co będziemy mieć gdy lekarz
      powiedział ze mam małowodzie i od razu mnie skierował do kliniki gdy
      pojechaliśmy tam to mnie nie przyjeli nie było dla nas miejsca mimo
      że było zagrożenie życia dziecka . Kazali mi sie zgłosić za trzy
      dni. mineły te dni i zjawiłam sie w klinice leżałam tydzień czasu i
      nic nie robili co dziennie był inny lekarz i każdy z nich co innego
      gadał pod koniec drugiego tygodnia pobytu powiedziałam ze mają co
      zacząć robić bo zwariuje. W końcu zdecydowali że doleją mi te wody
      robiła mi to bardzo młoda lekarka pod nadzorem ordynatora. Gdy wkuła
      mi sie po raz pierwszy igłą w brzuch poczułam tylko ukucie jak
      zastrzyk. nie stety musiała sie wkuwać drugi raz gdy to zrobiła
      nagle mi sie słabo zrobiło z bólu lekarka z ordynatorem popatrzeli
      na siebie i szybko wyciągła mi tą igłe zamienili sie miejscami i
      ordynator wkuł mi sie po raz trzeci dolał tych wód i bylo wszystko
      ok do płoki nie wstałam z kozetki poczułam ze mam mokro poleciałam
      szybko do wc i wybiegłam szybko ordynator stał na korytarzu nic nie
      zareagował przechodziła młoda położna i pytała sie co sie dzieje
      wtedy powiedziałam ze odchodzą mi wody.Czekałam na ordynatora 40
      min. Gdy przyszedł stwierdził ze bardzo mu przykro . miałam iśc
      odrazu rodzić ale czekałam trzy dni na poród nie chcieli Danielka
      ratować bo stwierdzili że jest za mały już miałam koniec 24tc ważył
      nie całe 500g i miał 25cm dł. danielek żył do końca w niedziele rano
      mierzyli mu tętno i serduszko jeszcze biło on na prawde chciał żyć
      trzy dni żył beż wód gdy pod koniec puścili mi szybko kroplówke
      zaczełam sie dusić ze sztywniałam cała gdyby nie było mojego męża
      przy mnie odeszłabym razem z Danielkiem. Mam żal ale nie wiem do
      kogo czy do siebie że nie walczyłam czy do lekarzy czy do Boga gdzie
      on wtedy był???? możecie do mnie pisać emile jaskozancia@wp.pl jeśli
      przeżyłyści to samo to wiecie jaki to ból nasze dzieci to Aniołki
      będą teraz czuwać nad nami i nad naszym potomstwem
    • mama.mimi Re: straciłam synka-I ciąza........... 18.03.08, 15:57
      oj chyba każda która tu trafiła jest po traumie, u Ciebie to jest
      taka świerza ta rana :(
      Na szczęście czas działa na naszą korzyść.
      Skoro spadł na Ciebie tak duży ciężar, to znaczy że jesteś na tyle
      silna aby to udźwignąć
      Podaję Ci moje gg, napisz do mnie 2956476
    • maniula1 Re: straciłam synka-I ciąza........... 19.03.08, 08:31
      Ja tez stracilam pierwszego synka i wiem jaki to bol...
      Przytulam Cie..
      Aniolku (*)(*)(*)(*)
      • najlepszydanielek1 Re: straciłam synka-I ciąza........... 19.03.08, 22:00
        mam pytanko chcialabym dać swojego aniołka na ta str co
        pisze /marianek aniołek / tylko nie wiem jak prosze o pomoc
        • annamarcela Re: straciłam synka-I ciąza........... 23.03.08, 00:49
          Karolek zmarł w ósmej dobie życia Przyczyną zgonu są posocznice
          (sebsa) Urodziłam Go w 29tc. Ciąża przebiegała bez zakłuceń.
          Dostałam w pewnym momencie skórcze porodowe żanim zdążyłam razem z
          mężem dojechać do szpitala upłyneło ok. 30 min. Po badaniu
          ginekologicznym lekarka stwierdziła rozwarcie na 1,5 cm. Dostałam 3
          zastrzyki w tym na przyspieszenie rozwoju płucek maleństwa. Zostałam
          skierowanie do Kliniki Uniwersyteckiej w Krakowie. Zawieziono mnie
          karetką pogotowia. Ttrafiłam odrazu po usg na oddział porodoy gdzie
          podano mi przez kroplówkę środek na powstrzymanie skurczów
          porodowych. Początkowo skurcze ustąpiły ale niestety po 16 godz.
          odeszły mi wody Lekaże czekali niewiedząc co dalej zrobić gdyż
          skórcze nie powruciły więc była nadzieja że jeśli się nie pojawią to
          dowodni sie worek owodnowy i być może nie będę go musiała urodzić.
          Moje nadzieje zostały szybko rozwiane bo po ok 3 godz. skórcze
          powruciły. Zapadła decyzja - "Nie mamy co dłużej czekać, dziecko tak
          czy inaczej się urodzi" Tak więc 18.10.2007 roku o godz. 15:25 przez
          cc.przyszedł na świat mój synek. W pierwszej minucie otrzymał Sory
          musze kończyć odezwę się jutro
        • annamarcela Re: straciłam synka-I ciąza........... 23.03.08, 00:56
          7 punktów w skali apttar w drugij minucie otrzymał 8 punktów w skali
          apttar. Przez pierwsze 3 doby wszysko było wporzątku. Niestety jego
          stan zdrowia zaczą się pogarszać. Wystąpiły bezdechy, następnie
          Rozwinęło się zapalanie płuc. Był dwukrrotnie intubowany. Do jego
          maleńkiego ciałka było podłączone
          • keyt01 Re: straciłam synka-I ciąza........... 08.04.08, 20:46
            pozdrawiam wszystkie mamy które tez tak cierpią jak ja....
            • bejoy Re: straciłam synka-I ciąza........... 13.04.08, 07:42
              Keyt, spójrz na moją sygnaturkę... da się...
              mama po stracie
              bejoy
          • zuzia.55 ..... 11.05.08, 18:11
            Witam ja dopiero się zalogowałam jako zuzia moja córka dostała 10
            punktów cieszyłam się bo długo nanią czekaliśmy z mężem,szybko
            śmiech i ulga zamieniła się w strach i płacz nie miała wady tylko
            zwykłe zapalenie mięśnia sercowego choroba do wyleczenia przy
            wczesnym wykryciu ale tak się nie stało bo za pózno wykryli,wiem co
            to znaczy patrzeć na maleńkie dzieciątko zaintubowane.Moja córka
            walczyła o życie 17dni długich dni aja patrzyłam jak umiera i
            modliłam się do boga żeby mi jej nie zabierał ale on miał inne plany
            i w końcu stało się moja zuzia odeszła a mi swiat się zawalił jeżeli
            masz ochotę pogadać o odpisz.pozdrawiam
    • danusia1958 Re: straciłam synka-I ciąza........... 02.05.08, 23:22
      Aniołeczku (*****)

      babcia Aniołka Natalki i 2lettniej Julki
      • keyt01 Re: straciłam synka-I ciąza........... 04.05.08, 10:23
        swiatełka(**************) dla naszych wszystkich anioleczkow!
        nasz synus miałby juz 4miesiące..Dawidku kochanietatus kupił Ci wczoraj autko
        sliczne dzis niedziela,zawieziemy Ci synku(moze nikt nie ukradnie..)pada deszc
        jest smutno...ale trzeba musimy byc silni! daj Boze nam zdrowie i siłe!..
    • zuzia.55 Re: straciłam córkę..zuzia 11.05.08, 17:24
      cześć ja też straciłam córkę Zuzię i wiem co czujesz mam 25 lat była
      to moja pierwsza ciąża długo oczekiwana.A teraz pustka i tęsknota i
      pytanie dlaczego to mnie spotkało/.rozumiem cię dobrze bo nie ma
      takiego dnia żebym nie płakała i uwierz mi dzień w dzień chodzę na
      cmentarz.Zuzia urodziła się w sylwestra żyłaby ale lekarze nie
      poznali się że miała zapalenie mięśnia sercowego a poznali się ale
      za póżno.Do dziś żyje z myślą że gdybym urodziła winnym szpitalu to
      by było inaczej.uwierz mi wiem co czujesz ,to jest ból nie do
      opisania po stracie swojego dziecka .pozdrawiam trzymaj się
      • keyt01 Re: straciłam córkę..zuzia 23.05.08, 11:03
        kochana to moje gg jak chcesz to napisz 6720454
    • blekitna_laguna Re: straciłam synka-I ciąza........... 12.05.08, 18:28
      Bardzo mi przykro, boleje z Tobą..

      Dla Twojego Aniołka Dawidka
      (*)(********)(*)
    • anna1008 Re: straciłam synka-I ciąza........... 22.05.08, 22:43
      Dawidku (***)
      • keyt01 Re: straciłam synka-I ciąza........... 23.05.08, 11:05
        dziękuję Wam wszystkim za światełko dla synka(***)
        dziękuję...i Wam kochane zyczę wszystkiego dobrego
        • gizmag Re: straciłam synka-I ciąza........... 23.05.08, 19:26
          kochana moja wiem co przezywasz ja straciłam swoja córeczke w 41
          tyg.ciazy w 2003 roku.Była to tez moja pierwsza ciąża.Ból był tak
          ogromny ze nikt kto tego nie przezył nie zrozumie.Obwiniałam sie o
          to co sie stało że jak dowiedziałam sie w szpitalu ze dziecko umarło
          we mnie to bałam sie zadzwonic do męza i mu powiedziec bo myslałam
          ze bedzie tak samo myslał jak ja w tej chwili jakiej sie
          znajdowałam.mineło 5 lat mam teraz 3,5 letniego Krzysia którego
          kocham ponad wszystko ale nie jest dla mnie ukojeniem rany jaka mam
          do tej pory w sercu.Najgorsze jest dla mnie to ze nad nami mieszka
          dziewczynka o imieniu jak moja córeczka i wiekowo pasuje do
          niej.Zycie musi sie toczyc dalej ale cały czas mówie sobie dlaczego
          ja!!!!!.Pozdrawiam Cie serdecznie i Zycze Ci żeby jak najszybciej
          zaswieciło Ci słoneczko i żebys mogła na nowo cieszyc sie
          zyciem.Pamietaj zawsze po złym przychodzi dobre i tego Ci zycze.
    • monika10115 Re: straciłam synka-I ciąza........... 25.05.08, 08:03
      Bardzo Ci wspolczuje straty dziecka wiem jak to jest stracic swoje pierwsze
      dziecko tak kochane i oczekiwane.Moja ciaza przebiegala wzorowo bez komplikacji
      wyniki badan ksiazkowe nic nie zapowiadalo ze dziecko urodzi sie chore.Pierwsze
      komplikacje wystapily podczas porodu dziecku nie speiszylo sie na swiat najpierw
      zastrzyki pozniej kroplowki w koncy tetno dziecka zaczelo spadac wiec lekarze
      poinformowali mnie ze konieczne jest cesarskie ciecie .I tak 27.01.2000 urodzila
      sie coreczka pierwsze 3 doby nie wskazywaly ze mala jest chora dopiero w 3
      dobie wykryto szmery a w 5 mala lezala pod tlenem gdyz spadala saturacja okazalo
      sie ze ma zlozona wade serca trafila do Ochojca tam majac 2 miesiace przeszla
      operacje w czasie ktorej okazalo sie ze byla zle diagnozowana dopiero podczas
      operacji okazalo sie ze wada jest duzo ciezsza niz myslano przezyla 4 miesiace
      zmarla 30.05.2000 wiekszosc czasu spedzila w szpitalach pod tlenem .Wraz z nia
      ucieklo moje zycie tyle chcialam ja nauczyc tyle pokazac .Do tej pory nie
      zdecydowalam sie na drugie dziecko.Teraz bol jest inny juz sie z nim pogodzilam
      najgorszy byl pierwszy rok .Wsdpolczuje ci bardzo ze musialas tego doswiadczyc
      wiem co przezywasz ale nie zamykaj sie ze swoim bolem rozmawiaj placz to
      pomaga.Swiatelko dla Twojego synka (*)
      • keyt01 Re: straciłam synka-I ciąza........... 20.07.08, 14:19
        bardzo dziekuje za cieple slowa ,,minęło pol roku...mysle ze Bog daje nam
        sile..i wszystko mam nadzieje sie ulozy..
    • l.i.l.a.b.a.j.ona Drogie obecne lub przyszłe mamy 13.04.09, 00:39
      Trafiłam na to forum i wprost do tego wątku dzięki jednej z Was.
      Przeczytałam wszystkie posty i to, co nasuwa mi się od razu na
      pierwszą myśl to to, że jesteście kwintesencją najpiękniejszej z
      miłości jaką matka może darzyć swoje dziecko (dla kontrastu: stracić
      dziecko zaraz po porodzie i nie czuć nic albo bardzo niewiele - to
      po prostu przejaw patologii; byłabym bardzo wdzięczna, gdyby ta
      Pani, która przytoczyła wypowiedź owego durnego księdza przesłała mi
      jakiś aktualny adres, pod którym można się z nim skontaktować...)

      Wy jesteście bardzo dzielne, dzielnie znosicie swój ból, chcecie i
      potraficie o swoich uczuciach rozmawiać, a to już bardzo dużo.

      Tak naprawdę nikt nie jest w stanie dokładnie określić, kiedy Wasz
      ból minie (u jednych to będzie kilka lat, u innych kilkanaście).
      Jedno jest pewne: ból minie na pewno. Wykluczając mechanicznie
      spowodowane zaniki pamięci, na zawsze pozostanie w Was pamięć o
      swoim dziecku i dawka czułości, którą chciałybyście mu okazać - to
      całkowicie normalne i naturalne.

      Nie wolno Wam jednak teraz lub w przyszłości obwiniać siebie lub
      swoich partnerówW o to, co się stało, gdyż bywa, że medycyna
      rozkłada czasem bezradnie ręce...
      Można dopatrywać się złośliwości losu, można pytać Boga o cel
      takiego bezsensownego "planu". Musicie jednak pamiętać, że wiara w
      postęp medycyny, nadzieja w przychylność losu i miłość, którą
      darzycie swoich najbliższych naprawdę czynią cuda...
      Dajcie sobie szansę na szczęście...
      Siłę i duże oparcie w najbliższych już macie, a to coś, co nie każda
      ma szczęście posiadać.

      Pozdrawiam.
      • nowako-wa Re: Drogie obecne lub przyszłe mamy 13.04.09, 16:52
        Mój ból jest bardzo świeży, bo zaledwie tydzien temu odeszło moje
        dziecko. Dla mnie sposobem na przetrwanie jest pogodzenie się z
        faktem dokonanym, dużo czytałam w ciąży o świętych szczególnie
        matkach i to trochę przygotowało mnie na ten ból. Na tym świecie
        dobro jest wymieszane ze złem i w każdym najbardziej traumatycznym
        przeżyciu można zobaczyć dobre strony. Ja się przedewszystkim
        pocieszam, że maleństwo nie będzie musiało cierpieć,i że pokazało mi
        przez te 12 dni jak można kochać. To paradoks ale żywe dziecko nie
        da nigdy takiej dawki miłości jak martwe- Bóg wie co robi, a że to
        tak strasznie boli... a Jezus na krzyżu ?
        Do wszystkich cierpiących mam- ofiarujcie te cierpenia Bogu, a po
        śmierci dowiecie się ile dobra dzięki nim Bóg uczynił...
        Teraz rozumiem co to znaczy spalać się z miłości...
        • l.i.l.a.b.a.j.ona Re 14.04.09, 18:39
          Mnie osobiście problem nie dotyczy, jednak jestem w stanie wyobrazić
          sobie przebieg zdarzeń gdy na świat przyszli moi dwaj starsi bracia-
          bliźniacy. Jeden z nich zmarł twa tygodnie po urodzeniu, przy czym
          na świecie była już moja starsza siostra, wówczas 3-letnia.
          Podejrzewam, że toczące się dalej życie zmusiło moją mamę do
          stawienia czoła bólowi związanemu ze stratą dziecka - w pewnym
          sensie życie przecięło za nią "pępowinę" ze zmarłym dzieckiem dzięki
          czemu moja mama mogła wrócić do normalnego życia. Rok i kilka
          miesięcy później na świecie pojawiłam się ja, więc może to jest
          jakieś rozwiązanie dla niektórych kobiet...?



    • keyt01 Re: straciłam synka-I ciąza........... 27.05.09, 14:50
      witam to juz półtora roku minęło..ból jest mniejszy duzo
      mniejszy,,teraz myslimy o ciąży,choc bardzo sie boimy.mamy nadzieje
      ze kolejna ciąża będzie zdrowa i waszystko bedzie dobrze,narazie
      zażywam folik,,jesli jest którs mama w podobnej sytuacji proszę
      napisz oto moje gadu6720454.pozdrawiam wszystkich czytających
    • angelina1989 Re: straciłam synka-I ciąza........... 05.06.09, 22:04

    • danusia1958 Re: straciłam synka-I ciąza........... 05.06.09, 23:16
      (*) w pamiętaniu...

      babcia Aniołka Natalki
      ]http://natalkadanusia.blog.onet.pl/
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka