flakescorn
27.06.12, 10:56
Nie mogłam napisać na forum o tej samej tematyce, więc mam nadzieję, ze i tutaj nie będzie problemu. Swoją drogą nie rozumiem dlaczego..
Chciałabym podyskutować na temat poziomu kultury naszych doktorantów. Jaki jest właściwie i czy poziom inteligencji (musi istnieć skoro zostali zaakceptowani przez uczelnie) idzie w parze z kulturą osobistą i obyciem? Z moich obserwacji wynika, ze nie. Flamengista /odsyłam na inne forum/ na przykład ledwo wytrzymał sukces koleżanki, której udało się opublikować artykuł w międzynarodowym czasopiśmie. Myślę, że flamengista to inteligent z dużym bagażem niskiego poczucia własnej wartości. Najpierw poniżył koleżankę, a później wywrócił kota ogonem. Takie umiejętności nabywa się latami (dyskusja o rankingu).
Zmierzam w tym momencie do kultury osobistej naszych doktorantów. Jak wyglądamy na tle zagranicznych doktorantów. Czy również sytuacje kiedy doktorant z usa przyjeżdza Polski i ma tych polskich kolegów w pracy, nie zdarza mu się również usłyszeć, ze się przechwala swoimi sukcesami, a polscy doktoranci/doktorzy próbują umniejszyc jego sukces.