rilian
27.11.04, 19:40
Doradźcie co robić:
1) gnać na łeb i szyję z pisaniem, oddać pracę w początkach lutego by obronić
się w czerwcu i mieć nadzieje, że wywrze to na tyle pozytywne wrażenie na
moim Profesorze, że otworzy przede mną wrota Instytutu czy
2) nie spieszyć się, napisać spokojnie na koniec wiosny, by przez wakacje
czekać na recenzje i obronę jesienną - i na kolejny rok 2005/2006 szukać
zajęcia poza edukacją wyższą, bo i tak głową muru nie przebiję?...
Myślę o tym nieprzerwanie od wczoraj, od seminarium kolejnego po którym
wróciłem z kacem psychicznym (może niesłusznym, ale tradycyjnym...)