27.11.04, 19:40
Doradźcie co robić:

1) gnać na łeb i szyję z pisaniem, oddać pracę w początkach lutego by obronić
się w czerwcu i mieć nadzieje, że wywrze to na tyle pozytywne wrażenie na
moim Profesorze, że otworzy przede mną wrota Instytutu czy

2) nie spieszyć się, napisać spokojnie na koniec wiosny, by przez wakacje
czekać na recenzje i obronę jesienną - i na kolejny rok 2005/2006 szukać
zajęcia poza edukacją wyższą, bo i tak głową muru nie przebiję?...

Myślę o tym nieprzerwanie od wczoraj, od seminarium kolejnego po którym
wróciłem z kacem psychicznym (może niesłusznym, ale tradycyjnym...)
Obserwuj wątek
    • kas.ia Re: dylemat 27.11.04, 21:25
      rilian napisał(a):
      Zależy od uczelni. ja kiedys chciałam szybko pisac (na pierwszym roku przewód,
      itd.)ale zabrakło mi odpowiedzi na pytanie: po co. moja uczelnia a dokładnie
      katedra i tak niewzruszona by została przez obronę, wiec pisze w normalnym
      tempie - 4 lata a starałam się podziałac przy innych uczelniach, nowych
      kierunkach i sie udało.
      jak oddasz w lutym, to mozesz sie starac o etat od wrzesnia, ale czy to nie
      wpłynie na jakosc doktoratu? a jesli napiszesz do konca wiosny, to po co tak
      sie spieszyc?? nie lepiej przez kolejny rok byc jeszcxze na dranckich i w tym
      czasie aktywnie zaangażowac sie w jakąś inna prywatną np. uczelnie?
      np. koło Lublina jest Zamosc i dwie szkoły wyższe - WSHE i WSZA, wiem ze WSHE
      sie rozwija całkiem niezle i zatrudnia pracownikow, wiec moze tam? jest tam
      socjologia np. wiec moze jakis kurs im zaproponuj - społęczenstwo + sztuka, np.
      architektura przestrzeni, albo pejzaż społeczny, albo miasto i cos tam, albo -
      wieeellleee możliwosci. jeszcze jako doktorant mozesz tak zrobic.

      doktorat w 3 lata - nie wiem czy to robi wrażenie. potem padną zarzuty, że
      niekoneicznie merytoryczny, że niepracowany, itd.
      wiec nie wiem
      chyba ze Twoj prof.daje ci jakąś gwarancje...


      > Doradźcie co robić:
      >
      > 1) gnać na łeb i szyję z pisaniem, oddać pracę w początkach lutego by obronić
      > się w czerwcu i mieć nadzieje, że wywrze to na tyle pozytywne wrażenie na
      > moim Profesorze, że otworzy przede mną wrota Instytutu czy
      >
      > 2) nie spieszyć się, napisać spokojnie na koniec wiosny, by przez wakacje
      > czekać na recenzje i obronę jesienną - i na kolejny rok 2005/2006 szukać
      > zajęcia poza edukacją wyższą, bo i tak głową muru nie przebiję?...
      >
      > Myślę o tym nieprzerwanie od wczoraj, od seminarium kolejnego po którym
      > wróciłem z kacem psychicznym (może niesłusznym, ale tradycyjnym...)
      >
      • r.richelieu Re: dylemat 27.11.04, 23:45
        rozwija całkiem niezle i zatrudnia pracownikow, wiec moze tam? jest tam
        > socjologia np. wiec moze jakis kurs im zaproponuj - społęczenstwo + sztuka,
        np.
        >
        > architektura przestrzeni, albo pejzaż społeczny, albo miasto i cos tam,



        Kasia, Ty to masz pomysły;))
        • kas.ia Re: dylemat 29.11.04, 09:48
          nie pierwsza mi to mówisz;))) generalnie od pomysłow, które na pierwszy rzut
          oka sa absurdalne, jestem specjalistką;)))
          ale działają, i to najwaznjesze
          • r.richelieu Re: dylemat 29.11.04, 14:34
            jakie absurdalne ;) to moja działka właśnie
    • kakofonia Re: dylemat 27.11.04, 22:02
      A jak oceniasz w ogóle swoje szanse na dostanie pracy w Instytucie? Tzn. czy na
      pewno będzie miało znaczenie to, kiedy się obronisz? Może mieć, o ile np. jest
      jeszcze paru kandydatów na to samo miejsce. Może nie mieć, jeśli i tak nie ma
      żadnej szansy np. z braku etatów/pieniędzy.

      Inna sprawa to to, na ile jakość doktoratu może mieć wpływ na ew. zatrudnienie
      i czy pośpiech może ją znacznie obniżyć. Bo przecież wcale nie musi.

      Nie wiem, co bym zrobiła na Twoim miejscu, bo w moim przypadku problem
      zatrudnienia nie istnieje - tzn. choćbym na uszach stanęła, pracy w moim
      Instytucie nie ma i nie będzie dopóki nie wymrze trochę kadry.
    • krysiulka Re: dylemat 27.11.04, 22:05
      Moim zdaniem jest tak:

      Juz dziś wiesz, czy zostaniesz w instytucie, czy nie.
      Jeżeli nie jesteś pewien, to byc może jesteś zwodzony albo naciągany (albo
      cokolowiek...)..
      Pytanie też, czy paradoksalnie! pozostanie na uczelni będzie dla Ciebie
      rozwojowe.
      U nas zostawili kolesia, o którym od lat było wiadomo, że zostanie. Koleś
      (zupełnie nie wiem, czemu) obronił się z wyróżnieniem. Teraz został asystentem,
      prowadzi swoje zajęcia, a pomiedzy nimi...gra sobie w karty na komputerze - nie
      robi NIC rozwojowego (i chwali sie tym na lewo i prawo). Do tego po obronie
      stał się jeszcze bardziej pewny siebie i bezczelny, niegrzeczny dla swoich
      kolegów itd (bo przeciez on jest już doktorem!).

      Mój prywatny wybór jest taki: nie zostaję na uczelni w takim towarzystwie. A
      czy coś mi zaproponują po obronie (która prawie za dwa lata)? Wątpię, bo
      katedra się kurczy...

      Krysia
    • r.richelieu Re: dylemat 27.11.04, 23:49
      W końcu otwierająca się szkoła musi mieć na początek chyba 4 prof i 6 doktorów.
      Choć nie ma otwierania szkół na łapu capu jak to drzewiej bywał, to w końcu
      nadal zupełnie nowe czekają na otwarcie
    • rilian konieczność kilku rozmów 28.11.04, 20:47
      Chyba czeka mnie kolejna poważna rozmowa z moim szefem i jeszcze paroma
      osobami. Z Zamościa nic jak na razie nie wyszło - zbyt późno ogłosili nabór i
      na razie czekam.

      Mam ochotę pieprznąć to wszystko w jasną cholerę i zarabiać na dom odśnieżaniem
      zasypanego i zalodzonego wiecznie w zimie Lublina. Jakież by to było pole dla
      własnych przemyśleń i kontemplacji piękna otaczającej przyrody!...

      dziękuję Wam, znalazłem kilka bardzo ciekawych i mądrych myśli w Waszych
      odpowiedziach.
      • kas.ia Re: konieczność kilku rozmów 29.11.04, 09:47
        Rilian, ja pracuje właśnie w WSHE - dojeżdzam z .... Krakowa (7 h pociag). Ale
        spoko, studenci są super, warunki niezłe i da się żyć. generalnie milutko.
        w razie czego - jak chcesz to pisz na priv, dam Ci nr do Kanclerza, który
        generalnie ma moc decyzyjną. Możesz się z nim umówić, najlepiej z nim
        bezpośrednio, a nie żadne podania bezosobowe. Mogę coś doradzić, bo jestem
        socjologiem. pracuję tam juz 3 lata.
        prócz Zamoscia pracuję na UJ - na umowe
        kasia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka