krasnoludek_zadyszek
12.02.05, 16:50
Ostatnio w ramach lektur autobusowych (nieduży format) czytam sobie znów
Davida Lodge'a (nie wiem,czy już się tu chwaliłam, że wielbię powieści
uniwersyteckie:). I w "Małym światku" znalazłam cytat, którego przy
poprzednich lekturach nie zauważałam, a teraz wydał mi się idealnie
wyjasniający, dlaczego lubię konferencje. Fragmencik nieco frywolny, ale jak
dla mnie przynajmniej w częsci prawdziwy; przepisuję go tutaj, pytając
nieśmiało, czy też odczuwacie to radosne mrowienie na myśl o wyjeździe,
dyskusji, głoszeniu swoich referatów, konwersacji kuluarowej, debacie
panelowej czy też jestem jakaś dziwna...:) Szkoda tylko, że nie zwracają mi
kosztów i nie zapraszają na konferencje w takich fajoskich miejscach:)
"Mężczyźni i kobiety o wspólnych zawodowych zainteresowaniach - wiele z nich,
a nawet większość, bez towarzyszących im mężow albo żon - gromadzą się w
jakimś egzotycznym otoczeniu z dala od domu. Uwolnieni od rygorów życia
domowego, raptem mogą pofolgowac sobie we wszystkim, do czego przecież nie są
przyzwyczajeni. Rzucają na poddłogę ręczniki, które potem sprzątnie pokojówka,
jedzą w restauracjach, w letnie wieczory popijają do późna na wolnym
powietrzu, wdychając aromat kawy, mocnego tytoniu, koniaku i kwitnacej
bugenwilli. Są zmęczeni, nadmiernie podekscytowani i lekko wstawieni, ale
ociągają się z opuszczeniem wesołej kompanii i pójściem spać samotnie od
łóżka. (...) Dusza doznaje radości w sali wykładowej lub seminaryjnej, a ciało
w restauracjach i nocnych lokalach. I nie istnieje oczywiście żadna
sprzeczność interesów. Prowadzi się rozmowy o sprawach zawodowych, fonetyce,
dekonstrukcji, elegii pasterskiej albo rymach nieregularnych przy jedzeniu, w
tańcu, przy drinku, na basenie pływackim. Oszołomieni odkryciem owego raju,
akademicy wyprawiają takie zdumiewające rzeczy, że ich małżonki, małżonkowie
lub koledzy w kraju nie daliby temu wiary: twistują w dyskotekach, śpiewają do
zachrypnięcia w piwnicznych winiarniach, tańczą przy kawiarnianych stolikach z
kwiatem w zębach, pływają nago o północy, robią zakupy na jarmarkach, a w
lunaparkach, krzycząc z emocji i tuląc się do partnera, pędzą na złamanie
karku w wagonikach gigantycznych diabelskich kolejek."
_______________________
Multo praestat dedolare sine amore quam amare, si non possis dedolare.