kakofonia
11.05.05, 12:26
czekam na swoje...
Wczoraj poszłam na obronę znajomej, zobaczyć, jak to to wygląda. I
wysłuchałam dwóch recenzji. Jedna mnie z lekka osłabiła. Facet miał jedną
uwagę merytoryczną, natomiast rozwodził się długo i namiętnie nad... błędami
interpunkcyjnymi (zliczył ich bodaj 5), gramatycznymi (też coś koło tego),
pominięciem w bibliografii polskiego przekładu czegośtam oraz drobną pomyłką
w pisowni nazwiska tłumacza czegośtam innego w jednym przypisie.
Siedziałam i myślałam, że padnę ze śmiechu.
Czy recenzenci muszą liczyć przecinki? Jeśli tak, to im szczerze współczuję i
mam nadzieję, że im za to płacą.
A wy słyszeliście jakieś ciekawe recenzje?