doktorat a "normalna" praca

09.06.06, 16:42
mam pytanie do wszystkich doktorantów: czy, Waszym zdaniem, jest możliwe
połączenie robienia doktoratu z "normalną", etatową, pracą? we wrześniu
skończyłam studia (socjologia), promotor bardzo namawiał mnie na zostanie na
uczelni, ale wolałam iść do pracy, żeby móc kupić mieszkanie i usamodzielnić
się, niż spędzić 4 lata na studiach dokt. ze stypendium lub bez i bez żadnej
pewności, co mnie po tym czasie czeka.

Obecną pracę traktuję jednak jako coś "na przeczekanie" (dodam, że nie ma ona
absolutnie nic wspólnego z kierunkiem studiów), a za socjologią bardzo
tęsknię... Ciągle jeszcze mam jakieś mrzonki o uczelni, ale jednocześnie
wiem, że w interesującej mnie dziedzinie na mojej uczelni etatów NIE MA, a
jakoś się trzeba utrzymywać.

Jak więc myślicie - czy jest szansa pogodzić obie sprawy - czy socjologia
może stać się tylko moim hobby? (o którym pewnie i tak prędzej czy później
zapomnę, wessana przez wir etatowej pracy)...

będę wdzięczna za wszelkie rady!
    • profes0r Re: doktorat a "normalna" praca 09.06.06, 20:43
      Wykonalne to pewnie jest. Tylko pamiętaj, że jeśli myślisz o doktoracie dziennym
      ze stypendium, wyklucza to jakąkolwiek pracę na etacie.
      • steppenwolff1 Re: doktorat a "normalna" praca 09.06.06, 22:42
        nieprawda. Wyklucza to pracę na cały etat.

        Anna
        • taktyl Re: doktorat a "normalna" praca 09.06.06, 22:53
          czy ja wiem? wlasnie podjelam niedawno prace i mam nadzieje ze uda mi sie polaczyc obie tez rzeczy; wydaje mi sie ze jest pewna roznica miedzy naukami scislymi (przyrodniczymi) a humanistycznymi; znajmomi doktoranci z dziedzin przyrodniczych nie pracowali, siedzieli w laboratoriach lub w terenie, znajomi doktoranci - humanisci pracuja i pisza doktoraty jednoczesnie; praca w laboratorium jest dla pracy etatowej sporym zagrozeniem; humanistom latwiej jest chyba zazadzac czasem w ten sposob by obie rzeczy pogodzic, a i specyfika uprawianych dziedzin inna
          • sekulla Re: doktorat a "normalna" praca 09.06.06, 23:01
            nie wyklucza wcale pracy na pełnym etacie. Na mojej uczelni wiele osób z
            dziennych na studiów doktoranckich pracuje na pełnych etatach w różnych
            firmach. Ich promotorowie o tym wiedzą, biorą poprawki i nie mieszają się.
            • steppenwolff1 Re: doktorat a "normalna" praca 10.06.06, 12:45
              radzę poczytać ze zrozumieniem ;-) chodziło mi tylko o to, co mój przedmówca
              podkreślił: na stacjonarnych studiach doktoranckich ze STYPENDIUM DOKTORANCKIM
              wykluczona jest wg Ustawy o szkolnictwie wyższym praca na pełny etat - ponieważ
              traci się stypendium. Oczywiście, pracować na cały etat można, nikt nikogo za
              to ze studiów chyba nie wyrzuca :-) i bardzo cieszę się z głosów, że wykładowcy
              i promotorzy są w tej kwestii wyrozumiali i nie mieszają się :-)

              pozdrawiam
              Anna
              • malluch Re: doktorat a "normalna" praca 10.06.06, 13:19
                Faktycznie wyklucza na pełny etat, więc większośc pracuje np. na 9/10 etatu.
                • steppenwolff1 Re: doktorat a "normalna" praca 10.06.06, 13:28
                  a nie wiecie, jak jest z własną działalnością gospodarczą? bardzo przydałoby mi
                  się ją założyć od września - jestem tłumaczem i lektorem.

                  pozdrawiam
                  Anka
                  • iwoniaw Re: doktorat a "normalna" praca 13.06.06, 08:41
                    A nie lepiej w takiej sytuacji podpisywać umowy o dzieło?
                    • steppenwolff1 Re: doktorat a "normalna" praca 13.06.06, 12:53
                      nie. z prywatnymi klientami (tłumaczę) nie podpiszę umów o dzieło, wiele firm
                      chce dostać rachunek, żeby wpisać to sobie w koszty - a mi zależy na zdolności
                      kredytowej i nie chcę niczego robić na czarno (to odnosnie tych klientów
                      prywatnych). Poza tym w nauczaniu języka przydaje się bardzo, bardzo
                      działalność gospodarcza - obecnie muszę dojeżdżać do szkoły jęz., gdybym mogła
                      panu, którego uczę, wystawić rachunek (potrzebuje, bo jego pracodawca zwraca mu
                      50% kosztów kursu), mógłby przyjeżdżać do mnie - traciłabym mniej czasu i
                      zarabiała więcej, bo nie musiałabym korzystać z pośrednika (szkoła językowa), a
                      nauczanie jęz. jest zwolnione z VATu.
                      Ponadto wiele biur tłumaczeń po prostu woli faktury niż wystawianie umów o
                      dzieło - to dla nich dużo wygodniejsze.
                      No i jedno jeszcze - z umów o dzieło nie mam żadnej emerytury...

                      pozdrawiam
                      Anka
              • gosiah.n Re: doktorat a "normalna" praca 13.07.06, 12:12
                niby można, ale w praktyce bardzo cięzko jest to zrobić. Pracuję na
                cały "normalny":) etat i mam ogromne problemy ze zbieraniem materiałów -
                niestety archiwa i urzędy są czynne w tych samcyh godzinach, w których ja
                pracuję;( jedynym wyjściem jest dłuuuugi urlop, na który teraz się wybieram,
                ale przez to nie ruszyłam z pracą od lutego..
                pozdrawiam wszystkich
                gosia
          • taktyl Re: doktorat a "normalna" praca 09.06.06, 23:30
            zarzadzac oczywiscie:)
      • adela.w.akcji Re: doktorat a "normalna" praca 11.06.06, 23:50
        profes0r napisał:

        > Wykonalne to pewnie jest. Tylko pamiętaj, że jeśli myślisz o doktoracie dzienny
        > m
        > ze stypendium, wyklucza to jakąkolwiek pracę na etacie.
        A z tym to róznie bywa. Znam kilka osób - nauki przyrodnicze, które dostają
        stypendium(na UJ) i mają CAłY etat, btw u swojego promotora tyle , że na innej
        uczelni.
        • tocqueville Re: doktorat a "normalna" praca 12.06.06, 01:29
          takie coś to chyba się nazywa "łamanie prawa"? (eufeministycznie)
          • adela.w.akcji Re: doktorat a "normalna" praca 12.06.06, 12:40
            tocqueville napisał:

            > takie coś to chyba się nazywa "łamanie prawa"? (eufeministycznie)
            To sie nazwywa łamanie prawa - przez promotora i doktoranta , a po ludzku
            nieuczciwośc vel oszukaństwo.
            Tyle, że nikt sie tym nie przejmuje.
            Ja jak wczesniej pisałam, doktorat robie hobbystycznie, kasy za to nie dostaje,
            mam ustabilizowaną pozycję i sytuację zawodową - w branzy zupełnie innej. Tylko
            czasami się wkurzam, że na takich cwaniaków idą moje podatki , a moi koledzy
            doktoranci z wydziału nie mają kasy na ksiązki, delegacje etc.
    • paluszek11 Re: doktorat a "normalna" praca 10.06.06, 10:21
      Za tydzień mam obronę, a za sobą 6 lat pracy zawodowej na pełnym etacie.
      • steppenwolff1 Re: doktorat a "normalna" praca 10.06.06, 12:46
        a miałeś/miałaś przy tym stypendium doktoranckie?

        pozdrawiam
        Anka
        • paluszek11 Re: doktorat a "normalna" praca 11.06.06, 11:43
          Nie, nie miałam.
          • zlotooka Re: doktorat a "normalna" praca 12.06.06, 10:02
            ok, fajnie że da się to połączyć :-)

            tylko powiedzcie proszę, jak to wygląda ze strony praktycznej: jak przy pracy
            na pełny etat (w moim przypadku 9-17 pn-pt) znajdujecie czas na zajęcia na
            studiach dokt. itd? I co na to pracodawcy???

            (oczywiście gdybym robiła studia i pracowała jednocześnie, nie potrzebowałabym
            stypendium)

            pozdrawiam
            • aiczka Re: doktorat a "normalna" praca 12.06.06, 10:11
              A może nie musisz robić studiów. Może wystarczy Ci, że otworzysz przewód
              doktorski eksternistycznie?
              • steppenwolff1 Re: doktorat a "normalna" praca 12.06.06, 18:39
                u mnie dziekan wydziału na coś takiego się nie zgadza (sic!) (otwierają od
                października pierwszy rok studiów doktoranckich).

                pozdrawiam
                Anka
            • paluszek11 Re: doktorat a "normalna" praca 12.06.06, 17:03
              Zależy od pracy. W pierwszej nie potrafiłam znaleźć czasu na pisanie, ale za to
              zebrałam materiały i doświadczenie, bo dzięki niej miałam dostęp do fajnych
              bibliotek.
              W drugiej z kolei znalazłam czas na techniczne pisanie. Brałam kilka razy
              dwutygodniowe urlopy. No ale materiały i koncepcja już były.
              • zlotooka Re: doktorat a "normalna" praca 12.06.06, 17:10
                ale rozumiem że nie robiłaś studiów doktoranckich, tylko doktorat
                eksternistycznie? szczerze mówiąc, chyba najbardziej się obawiam, że zabrakło
                by mi motywacji, gdybym sama siebie musiała "pilnować" z pisaniem... poza tym
                myślę, że jednak dobrze mieć jakiś stały kontakt z uczelnią, jakieś bodźce
                twórcze...

                a Ty z czego pisałaś doktorat?
                • paluszek11 Re: doktorat a "normalna" praca 13.06.06, 07:43
                  Tak, pisałam z tzw. "wolnej stopy", co nie przeszkadza w stałych kontaktach z
                  uczelnią.
                  Motywację trzeba mieć samemu - czy to na studiach doktoranckich, czy pracując.
                  • zlotooka Re: doktorat a "normalna" praca 13.06.06, 09:56
                    niestety masz rację... tylko że z tym u mnie zawsze najgorzej...

                    inna sprawa że chyba będąc na studiach doktoranckich można się jeszcze czegoś
                    nauczyć?...

                    a ile Ci zajęło pisanie doktoratu, jesli można wiedzieć?
                    • paluszek11 Re: doktorat a "normalna" praca 13.06.06, 15:52
                      W sensie technicznym wklepywania nie za długo. Ale juz miałam wszystko gotowe w
                      głowie.
                      co do nauki - to hmmm, zależy od dziedziny. W moim przypadku bardzo dużo dała mi
                      praca. Myślę, że nie nauczyłabym się tyle na studiach doktoranckich. W
                      międzyczasie skończyłam studia podyplomowe, zrobiłam kilkumiesięczny staż
                      zagraniczny (to akurat umożliwiła mi praca), zebrałam doświadczenie praktyczne -
                      nie wiem, czy to się da porównać.
                      Prowadziłam też zajęcia na uczelni, ale to tylko dorywczo: na mojej macierzystej
                      na studiach podyplomowych wykłady oraz na innych uczelniach (zmieniłam w
                      międzyczasie) ćwiczenia. Z ćwiczeń zrezygnowałam, bo mnie za bardzo obciążały.
                      Podsumowanie: wszystko zależy od dziedziny i od własnej woli. Trochę od
                      przychylności promotora.

                      • zlotooka Re: doktorat a "normalna" praca 13.06.06, 16:53
                        hmm... gdybym mogła w pracy zbierać materiały itd, to byłoby świetnie...
                        problem polega na tym, że moja obecna praca jest tak bardzo oderwana od studiów
                        (a zwłaszcza interesujących mnie tematów), jak to chyba tylko możliwe ;)
                        Zapewne przede wszystkim dlatego tak często myślę o jakiejś formie powrotu na
                        uczelnię...

                        No ale - jak już ustaliłyśmy, najważniejsza jest motywacja, którą trzeba
                        znaleźć W SOBIE. Myślę, że tu leży pies pogrzebany :((
                        • paluszek11 Re: doktorat a "normalna" praca 14.06.06, 08:33
                          Moja aktualna praca również jest oderwana. Poprzednia też by była, gdybym sama
                          jej nie pokierowała na odpowiednie tory. Miałam szczęście.
                          Ale pocieszę Cię - znam sporo osób, którym udało się napisać i obronić pracę
                          pomimo tego oderwania i pomimo tego, że nie mogli w pracy zbierać materiałów. Do
                          roboty zatem i koniec narzekania.
                          Moja jedna rada jest taka: jeśli się wahasz i nie masz pewności, że dasz radę,
                          to nie decyduj się na łączenie pracy ze studiami. Bo będziesz tylko coraz
                          bardziej sfrustrowana, że nic się nie dzieje. Szkoda nerwów.
                          • zlotooka Re: doktorat a "normalna" praca 14.06.06, 09:37
                            hmmm... dzięki za radę... no cóż - ja już jestem sfrustrowana (mam jakieś takie
                            poczucie, że "się marnuję"), wydaje mi się, że to właśnie dlatego, że oderwałam
                            się od swoich studiów. Co w takim razie byś mi radziła - rzucić w cholerę
                            pracę, czy też naukowe ambicje?
                            • steppenwolff1 Re: doktorat a "normalna" praca 14.06.06, 10:06
                              jak chcesz "rzucić w cholerę pracę" nie mając stypendium doktoranckiego (no
                              chyba że masz)? Trzeba by mieć jakiegoś mecenasa ;-) Ja zamierzać godzić studia
                              z pracą, zresztą niepracowanie przez 4 lata to dla mnie trochę dziura w
                              życiorysie - i oderwanie od rzeczywistości...

                              pozdrawiam
                              Anka
                              • zlotooka Re: doktorat a "normalna" praca 14.06.06, 10:24
                                no właśnie nie chcę! dlatego właśnie poszłam do pracy, a nie na doktoranckie
                                (no bo nawet ze stypendium - ...)
                                tylko teraz tak kombinuję, co tu zrobić, żeby mieć jedno i drugie. zresztą, na
                                razie jedtem dopiero we wstepnej fazie procesu decyzyjnego = tak się po prostu
                                zastanawiam...

                                A Ty co radzisz?
                                • steppenwolff1 Re: doktorat a "normalna" praca 14.06.06, 23:01
                                  próbować. Jestem w takiej samej sytuacji jak Ty - pracuję i chcę rozpocząć
                                  studia doktoranckie. Nawet już opłatę rekrutacyjną uiściłam ;-) Myślę, że
                                  spróbować zawsze warto - przynajmniej nie będzie mogła sobie kiedyś zarzucić,
                                  że nawet nie spróbowałaś...

                                  pozdrawiam
                                  Anka
    • yanca1 Re: doktorat a "normalna" praca 13.07.06, 21:35
      Czytam i zastanawiam się, po co ktoś robi doktorat skoro nie pracuje naukowo?
      Ja marzyłam o pracy na uczelni i po to robiłam doktorat. Nie miałam stypendium i
      dopiero na ostatnim roku zaczęłam pracować w moim instytucie + na umowę o dzieło.
      Cały czas pracowałam, ale w branży tj w prywatnych szkołach policealnych. Teraz
      pracuję już na etacie na uczelni i jestem z tego powodu bardzo szczęśliwa.
      Jeśli ktoś chce robić doktorat i do tego przez cztery lata zarobić na mieszkanie
      i usamodzielnienie to powodzenia... Tylko po co ten doktorat?
      • taktyl Re: doktorat a "normalna" praca 13.07.06, 22:19
        sa branze w ktorych doktorat przeklada sie na wyzsze zarobki (tak slyszalam), mozna wystepowac jako ekspert w serwisach telewizyjnych (o takich banalach jak rozwoj, poszerzanie horyzontow, "odkrywanie" swiata itp. nie wspominam);

        "Czytam i zastanawiam się, po co ktoś robi doktorat skoro nie pracuje naukowo?" co to znaczy pracowac naukowo? praca w szkole policealnej to praca naukowa? dla mnie praca naukowa to badania, lektura, pisanie - da sie pracowac poza uczelnia i pracowac naukowo;

        moze tez sa osoby ktorym zalezy na czyms wiecej niz umowa o dzielo;

        twoja motywacja do robienia dokt. byla chec zdobycia pracy na uczelni?
      • h.exe Re: doktorat a "normalna" praca 13.07.06, 23:10
        Po to, zeby sie rozwijac?:)
        Mowi sie tu o tym, jak polaczyc doktorat i prace zawodowa organizacyjnie. A moim
        zdaniem rownie wazne jest to, zeby polaczyc je w sensie merytorycznym. Jesli
        jedno i drugie jest z tej samej bajki, to dzieki temu i doktorat bedzie bardziej
        wartosciowy (bo wzbogacony o doswiadczenia praktyczne) i praca zawodowa bardziej
        efektywna.
        A i organizacyjnie da sie polaczyc, nawet jesli codziennie pracujecie do 17, a w
        weekendy na uczelni ze studentami. Tylko trzeba miec autentyczna pasje do tego,
        co sie robi:)
        I nie uwazam, ze doktorant, ktory pracuje caly tydzien "na rynku", jest mniej
        rozwojowy "naukowo" niz ten, ktory spi do 12 i czesciej bywa w czytelni. Czesto
        jest wrecz przeciwnie.
        Po co sie robi doktorat jesli sie nie "pracuje naukowo"? Niestety, czesto nawet
        siedzenie na etatowej doktorskiej cieplej uczelnianej posadce ma niewiele
        wspolnego z praca naukowa.
        Pozdrawiam wszystkich pasjonatow:)))
        • taktyl Re: doktorat a "normalna" praca 13.07.06, 23:30
          autorka nie pyta jak polaczyc doktorat z praca tylko "po co ktoś robi doktorat skoro nie pracuje naukowo?"; idea merytorycznego polaczenia pracy zarobkowej z doktoratem jest mozliwa nie we wszystkich przypadkach; sa dziedziny w ktorych zadna praca nia pomoze merytorycznie:)
          sama pracuje i pisze doktorat; szukajac pracy moim priorytetem bylo, zebym nie musiala zostawac dluzej niz 8 godzin i wychodzila z pracy na tyle "wypoczeta" zebym mgla pracowac wieczorem nad tym, co jest la mnie naprawde wazne
      • zlotooka Re: doktorat a "normalna" praca 14.07.06, 11:38
        po to żeby zająć się tym, co mnie interesuje?

        dla mnie samodzielne życie we własnym mieszkaniu i nie wyciąganie ręki po
        pieniądze do rodziców jest ważniejsze niż praca na uczelni. Między innymi
        dlatego nie zostałam na studiach doktoranckich - które zresztą i tak
        niekoniecznie by mi przecież tę pracę zapewniły!

        ale ta decyzja miała także negatywne skutki: zajmuję się "tym, co było" na
        rynku pracy, a nie tym, co mnie interesuje. Dodam, że dziedzina, którą
        chciałabym się ewentualnie zająć na uczelni, jest bardzo oderwana od tego, czym
        mogłabym się zająć poza uczelnią (czyt. nie ma takiej pracy, która połączyłaby
        to merytorycznie). a ja nie chciałabym tak zupełnie się odrywać od tej
        dziedziny... chociaż tak się dzieje coraz bardziej - urządzanie się w
        samodzielnym życiu pochłania jednak cały czas i energię ;) Ale z tego życia
        jestem bardzo zadowolona.

        uwierz mi tylko, że chciałam pracować naukowo. gdybym miała taką możliwość, na
        pewno zostałabym na uczelni. Może nawet przemyślałabym ponownie studia
        doktoranckie, gdybym miała pewność, że po nich będę mieć ten upragniony etat? A
        tak - mam etat, ale zupełnie gdzie indziej...
    • vicky1 Re: doktorat a "normalna" praca 13.07.06, 22:15
      No ja akurat jestem w takiej sytuacji, ze pracuje
      skonczylam trzeci rok studiow doktoranckich
      i mowiac szczerze srednio mi obchodzi czy to legalne czy nie
      za samo stypendium nawet jak sie je ma to nie da sie utrzymac
      poza tym z gory wiem, ze na uczelni nie zostane bo nie ma etatow
      cztery lata bez pracy to byloby cztery lata w plecy, brak bycia w obiegu zawodowym
      bylabym po czterech latach nawet z doktoratem na pozycji straconej u
      ewentualnego pracodawcy
      jak niby mialabym wytlumaczyc, ze nie mam doswiadczenia zawodowego?> kon by sie
      usmial a nie tylko pracodawca. Zwlaszcza, ze w kazdej ofercie jest napisane, ze
      wymaga sie doswiadczenia zawodowego
      na studiach doktoranckich nie nauczylam sie nic. Cokolwiek daly mi seminaria z
      promotorem i to jest ok. natomiast przedmioty prowadzone w ramach tzw. studiow
      doktoranckich znaczy jakies wyklady nie byly mi do niczego potrzebne. Mialy
      naprawde tak duzy stopien ogolnosci (przeznaczone z zalozenia dla wiecej niz
      jednej specjalnosci - w moim przypadku dla wszystkich filologii,
      kulturoznawstwa, bibliotekoznawstwa) ze nic nie wnosily. Tak wiec pochodzilam
      pzrez niecaly jeden semestr a potem zrezygnowalam, pojawialam sie tylko po
      wpisy. W miare regularnie ejstem tylko na seminarium doktoranckim u promotora
      pracuje od piatego roku studiow i nie zamierzeam pracy przerwac nawet na chwile
      powiem natomiast, ze studia doktoranckie sa dosc rozczarowujace w tym sensie, ze
      traci sie iluzje obcowania z NAUKA a widzi sie realia
      podstawa jest dla mnie oczywiscie praca i mozliwosc samodzielnego utrzymania sie
      natomiast moge zaswiadczyc, ze praca i doktorat sa jak najbardziej do pogodzenia
      z pewnoscia traci na tym nauka i poziom doktoratu ale to norma w sytuacji kiedy
      trzeba z czegos zyc
      powiem natomiast, ze platne, bez stypendium studia doktoranckie sa bezczelnoscia
      i neisamowitym naciaganiem ludzi.
      Vicky
      • lubiepilcha Re: doktorat a "normalna" praca 13.07.06, 22:47
        z tym naciaganiem to prawda- "robie " doktorat zaocznie na isp pan- zajecia na
        zenujacym poziomie w collegium civitas, nikt nie ma dla nas czasu(poza fajnym
        promotorem) i nie wiadomo czym to sie tak naprawd eskonczy...niestety, nie
        wszyscy maja bogatych rodzicow czy sprzyjajaca prace na umowe-zlecenie ktora
        pozwala sie calkowicie samodzilenie utrzymac podczas studiow doktoranckich-
        czasami nei ma wyjscia, trzeba isc do pracy a na luksus doktoratu mozna sobie
        pzowolic tylko w weekendy- odplatnie. Ale damy rade, nie koledzy ???;-)
    • agata070206 Re: doktorat a "normalna" praca 14.07.06, 17:03
      Połączenie nie łatwe ale mi sie udało. Potrzeba troche wiecej samozaparcia i
      motywowania sie, pisania w specjalnie wygospodarowanym do tego czasie np. w
      sobote od 8-12 i... na 100% sie uda!!!!! czego życzę i pozdrawiam :)
    • niewyspany77 Re: doktorat a "normalna" praca 14.07.06, 17:26
      Powiem tak: w moim przypadku praca na etat, a bylem owczesnie nauczycielem w
      liceum i zawodowce byla porzyteczna o tyle, o ile obserwacje w niej oczycione
      daly mi podstawe do sformulowania tematu i ogolnego konceptu pracy w tym hipotez.

      Malo - do pracy w charakterze nauczyciela (vide awanse zawodowe itd)
      potrzebowalem dosc specyficznej podyplomowki wiazacej sie z charakterem szkoly.
      Akurat mialem okazje przez semestr uczestniczyc w zajeciach u pewnej bardzo
      cenionej specjalistki z ktora pewnego razu sie umowilem na rozmowe... i dobrze
      na tym wyszlem :)

      W sumie moja rada jest taka ze warto poszukac etatu mniej wiecej w tej dzialce w
      ktorej sie chce robic doktorat, w ten czy inny sposob zaprocentuje.

      Powodzenia :)
    • anakena Re: To smutne 14.07.06, 23:18
      ... ze tak to wyglada w naszej polskiej rzeczywistosci. Nie ma warunkow, nie ma
      pieniedzy, nie ma etatow na uczelniach, nie ma laboratoriow.. Trudno sie
      dziwic, ze polska nauka wyglada jak wyglada. Chyba, ze ma sie dobre projekty
      zagraniczne, mozna wyjezdzac, robic badania gdzie indziej.. Ale to wszystko
      zalezy oczywiscie od uczelni i od instytutu.
      U nas nie mozna sie utrzymac nijak z samego stypendium, a zeby moc pracowac w
      tej samej branzy, w ktorej sie robi doktorat, trzeba miec troche szczescia i
      wplywowego promotora.. Sama robie doktorat w PANie, pracujac jednoczesnie od
      niedawna na 3/4 etatu, liczac, ze dam rade. Po przyjsciu do domu jestem jednak
      juz zmeczona i nie zawsze daje rade, zeby jeszcze tworczo pomyslec. Idealna
      bylaby chyba praca na nocną zmiane :-)))
Pełna wersja