Dodaj do ulubionych

Polska nauka umiera

12.10.06, 23:06
Oto kika wybranych tematow z grantow bylego KBN z kwota powyzej 100.000. W
wiekszosci tematy komiczne. Znaczna czesc z nich nadaje sie tylko na
magisterke. Czesc nawet nie (pelna lista www.opi.org.pl/). Oto kilka
przykladow:

1. Tytuł: Opracownie wczesnych kryteriów selekcyjnych koni - skoczków na
podstawie analizy rozwoju techniki skoku młodych koni.
Przyznane środki ogółem: 110000 zł
Okres realizacji: 35 miesięcy
[moj faworyt :)]

2. Tytuł: Cechy funkcjonalne jako kryterium selekcji bydła
Przyznane środki ogółem: 170000 zł
Okres realizacji: 42 miesiące

3. Wpływ zmian chromosomowych w komórkach rozrodczych samców zwierząt
gospodarskich na ich użytkowość rozpłodową
Przyznane środki ogółem: 190000 zł
Okres realizacji: 35 miesięcy

4. Tytuł: Ważne gospodarczo cechy użytkowe nutrii i ich dziedziczenie
Przyznane środki ogółem: 100000 zł
Okres realizacji: 36 miesięcy

5. Tytuł: Wpływ przedłużonych laktacji krów na wydajność, skład chemiczny i
jakość mleka oraz wskaźniki reprodukcji
Przyznane środki ogółem: 240000 zł
Okres realizacji: 35 miesięcy


To tylko kropla w morzu beznadziei. Z tych, ktore wymienilem moznaby uskladac
810.000 zl a to juz powazny grancik i mozna zrobic z tego nauke na swiatowym
poziomie. Zamiast kilku pozadnych mamy kilkadziesiat "krowich" grantow. Czy
tak naprawde musi byc?
Obserwuj wątek
    • niewyspany77 co t ojest tak naprawde grant? 13.10.06, 00:32
      tlenek_wegla napisała:

      > Oto kika wybranych tematow z grantow bylego KBN z kwota powyzej 100.000. W
      > wiekszosci tematy komiczne.

      Jedno pytanie: na co jest ta kasa? Na badania czy do kieszeni za badania?
      Naprawde powaznie pytam bo nie wiem.
      • madaminka nauka polska to jeden wielki uklad 13.10.06, 07:51
        uklad, ktory podpada pod kryteria z ktorymi walcza nasi liderzy
        polityczni.....uklad w ktorym granty, mimo ze bznadziejne, dostaja profesorowie
        uchodzacy za wilkich a w rzeczywistosci napedzajacy ow uklad i stanowiacy jego
        czesc......w polskiej nauce grant to srodek do przedluzenia swojej naukowej
        wegetacji no bo przez kilka kolejnych miesicy wyplata bedzie wyzsza.....
        jeden ze znanych mi naukowcow polskich (nota bene czesto kiedys widziany w
        telewizji) rzekl ze bez grantow to sie nie da......mam zagraniczne
        doswiadczenie i wiem ze jezeli w ramach grantu nie powstanie kilka publikacji o
        duzym impakt faktorze w miedzynarowdych czasopismach to grant nie zostal
        zreralizowany .....rowna sie to z kompromitacja delikwenta i wypadem z
        obiegu.tak jest zagranica.ale meidzy Bugiem a Odra jest inaczej. wszytsko jest
        inaczej..a szkoda
      • tlenek_wegla Re: co t ojest tak naprawde grant? 13.10.06, 08:17
        Kasa o ile mi wiadomo liczona jest jako ogol wydanych pieniedzy, wiec
        materialy, sprzet i robocizna. Ale na Boga ile mozna wlozyc pieniedzy i czasu w
        badanie podskokow mlodych koni??
        Zapomnialem dodac, ze zaden z tych projektow nie doczekal sie opublikowania
        wynikow badan. Tutaj podalem tylko kilka a tak naprawde projektow powyzej 100
        tys zl bez wynikow jest kilkanascie stron na stronie NFA.

        Dla mnie to skandal!
        • rootka Re: co t ojest tak naprawde grant? 13.10.06, 11:38
          A wiesz ile kosztuje utrzymanie stajni? budynek, wybieg, kilka osob trzeba
          zatrudnic, zarcie dla koni, jesli takie badanie trwa trzy lata to nie wydaje mi
          sie zeby to byla zawyzona kwota.. Pytanie tylko jaki pozytek z takich badan.
          • niewyspany77 Re: co t ojest tak naprawde grant? 13.10.06, 11:42
            rootka napisała:

            > A wiesz ile kosztuje utrzymanie stajni? budynek, wybieg, kilka osob trzeba
            > zatrudnic, zarcie dla koni, jesli takie badanie trwa trzy lata to nie wydaje mi
            > sie zeby to byla zawyzona kwota.. Pytanie tylko jaki pozytek z takich badan.

            Etam, przeca boss stajni dostanie za to extra kasiore bo przeca u niego sie
            badania nowukowe prowadzi!
          • tlenek_wegla A po co stajnie budowac? 13.10.06, 13:20
            W jednym sie zgadzamy. Pozytek z tegotypu badan jest wrecz ujemny. Ale nie
            widze potrzeby utrzymywania stajni jako takiej. Tutaj chodzi o konie -skoczki
            rasowe chyba. Nie jestem znawca tematu ale stadnin z tego typu konmi jest w
            Polsce kilka; I to pewnie w porozumieniu z nimi ten grant ktos popelnil. Bo
            koszty utrzymania stajni i zakupu zwierzat pewnie znacznie przewyzszaja
            fundusze niejednej akdemii rolniczej.

            Tylko po co nam to?
            Gdzie tu sens??

            Polska stara sie o jakies tam miejsce w swiatowej nauce nawet nie zwazajac na
            trendy w niej panujace. Chyba dlatego zadna polska uczelnia nie dobila do
            pierwszego 1000 najlepszych.

            Biorac pod uwage fakt, ze zaden z tych grantow nie zaowocowal publikacjali
            (nawet jednej w jakims prwegladzie weterenaryjnym) uwazam te pieniadze za
            zmarnowane. Powyzej jest piec przykladow z ponad 300.

            Nie stac nas po prostu na takie podejscie; Skoro polscy naukowcy sa tacy dobrzy
            (a takie mniemanie przewaza) to dlaczego zamiast wydac tej kasy na konie
            skoczki nie robia jednego pozadnego grantu; Z agronomii/biotechnologii -
            tworzenie roslin GMO; To jest przyszlosc. Nie podskoki, albo cechy nutrii, czy
            cos z krowami.

            Nic dziwnego, ze ci ambitniejsi spakowali manatki i robia nauke na zachodzie.
        • owocoskala Re: co t ojest tak naprawde grant? 01.01.07, 14:30
          > Zapomnialem dodac, ze zaden z tych projektow nie doczekal sie opublikowania
          > wynikow badan. Tutaj podalem tylko kilka a tak naprawde projektow powyzej 100
          > tys zl bez wynikow jest kilkanascie stron na stronie NFA.
          A skąd to niby wiesz? Bo nie ma tego w opi?
    • rootka Re: Polska nauka umiera 13.10.06, 08:47
      Ja tu widze wplyw partii Leppera, co dowodzi ze on sie o rolnikow rzeczywiscie
      troszczy :)
      • bumcykcyk2 Re: Polska nauka umiera 13.10.06, 11:29
        Pyszne tematy! Ale to pikuś! Nie wiem czy są jeszcze ministerialne "problemy
        węzłowe", to dopiero był kabaret, bo z założenia szło wszystko do szafy i nie
        było mowy o publikacji, więc pakowało się tam prace magisterskie studentów,
        swoje własne bzdety sprzedane wcześniej w 10 innych miejsc itp. A kasa była z
        tego niewąska.

        PS. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Będąc belwederem byłbym
        szcześliwy, że za dowolne gówno moge kasować szmal, nikt mnie z tego nie
        rozlicza i jeszcze wszyscy dookoła mi czapkują ;) Podobno siłą napędową rozwoju
        naszej cywilizacji jest odwieczne pragnienie ludzi "aby mieć, ale się nie
        narobić". Z tego punktu widzenia polscy naukowcy osiągnęli najwyższą fazę
        rozwoju homo sapiens:)))))))))))))
        • flamengista świetnie napisane! 13.10.06, 12:12
          "Podobno siłą napędową rozwoju
          naszej cywilizacji jest odwieczne pragnienie ludzi "aby mieć, ale się nie
          narobić". Z tego punktu widzenia polscy naukowcy osiągnęli najwyższą fazę
          rozwoju homo sapiens"

          Mała korekta tylko - nie polscy naukowcy ogółem, ale "elita" (czyt. ci, co
          dopchali się do żłoba i nikogo tam nie chcą dopuścić). Siła napędowa polskiej
          nauki, a więc asystenci i młodzi adiunkci, którzy robią prawdziwe badania,
          często na koto wielkich profesorów, dostają z KBN nędzne ochłapy z pańśkiego stołu.

          Pieniędzy na naukę w Polsce jest mało, ale i te niewielkie środki są marnowane.
          I to jest w tym wszystkim najgorsze.
          • owocoskala Re: świetnie napisane! 01.01.07, 14:32
            Siła napędowa polskiej
            > nauki, a więc asystenci i młodzi adiunkci, którzy robią prawdziwe badania,
            > często na koto wielkich profesorów, dostają z KBN nędzne ochłapy z pańśkiego
            st
            > ołu.
            A kto ci broni składać granty będąc adiunktem czt asystentem? owszem profesorom
            się marzyło kiedyś żeby tylko oni mogli składać ale tak nie jest.
    • tlenek_wegla Re: Polska nauka umiera 13.10.06, 10:47
      Szczegolowy wykaz wszystkich grantow:

      nauka-polska.pl/
      Warto zobaczyc tez dzial z rozprawami hab i doktorskimi; Doktorat z jedna
      publikacja to chlubny wyjatek. Zwykle nie ma ich wcale...Ech tyko usiasc i
      plakac, zalamac sie i potem wyjechac.
    • flamengista jest jeszcze gorzej 13.10.06, 12:05
      żeby te granty - oczywiście przyznane po znajomości, na dosyć "dziwne" badania -
      przyniosły wymierne efekty. Wyniki tych badań zostały by wykorzystane w
      produkcji mleka czy w hodowli koni, publikacja trafiła do solidnego czasopisma,
      choćby krajowego.

      Problem w tym, że większość KBNowskich grantów pozostaje nierozliczona - a
      raczej ich "rozliczenie" pozostaje ściśle tajne dla podatnika, który funduje te
      badania z własnej kieszeni. Nagminny jest system feudalny, w którym beneficjent
      grantu funduje (jest zmuszony fundować) wszystkie wydatki naukowe i paranaukowe
      kolegom w swojej jednostce, nawet jeśli nie są zupełnie związane z badaniami
      grantowymi.

      Przecież po zakończeniu takiego grantu powinien być obowiązek przedstawienia
      raportu finansowego online i link do tekstu w pdfie przedstawiającego wyniki
      badań (jeśli artykuł jeszcze nie opublikowany).
      • niewyspany77 Re: jest jeszcze gorzej 13.10.06, 12:28
        flamengista napisał:


        > Przecież po zakończeniu takiego grantu powinien być obowiązek przedstawienia
        > raportu finansowego online i link do tekstu w pdfie przedstawiającego wyniki
        > badań (jeśli artykuł jeszcze nie opublikowany).

        "Nalezy stwierdzic, ze w koncowej fazie badan z niewyjasninych powodow w stajni
        wybuchl pozar ktory doszczetnie strawil aparature badawcza, konia oraz calkowita
        dokumentacje grantu, w zwiazku z czym nie ma mozliwosci publikacji sprawozdania".
        • flamengista tak, fatum wisi nad nauką polską 13.10.06, 13:05
          spalone stajnie, zniszczone oddczynniki, zgubione dyskietki z wynikami;)

          Słowem piątek 13-tego jest przez cały rok...
        • rootka Re: jest jeszcze gorzej 13.10.06, 13:07
          albo kon zzarl wszystkie rachunki, a potem zachorowal na zoladek i zechl ;)
          • niewyspany77 Re: jest jeszcze gorzej 13.10.06, 13:14
            rootka napisała:

            > albo kon zzarl wszystkie rachunki, a potem zachorowal na zoladek i zechl ;)

            A przebieg badan? ;>
            • tlenek_wegla Re: jest jeszcze gorzej 13.10.06, 13:26
              Wtedy chyba tylko autopsje konia mozna opublikowac :)
              Byloby sliesznie, gdyby nie bylo to tak tragiczne.

              Tylko z tych pieciu przykladow mozna by zaoszczedzic 800 000zl. To chyba spora
              kaska. Wprawdzie jezeli chodzi o warunki EU niezbyt porazajaca, ale w Polsce
              mozna by za to niezly projekt zrobic.

              Chyba tylko dlatego, ze sila robocza tania (doktoranci, adjunkci)
              • niewyspany77 Re: jest jeszcze gorzej 13.10.06, 13:28
                tlenek_wegla napisała:


                >
                > Chyba tylko dlatego, ze sila robocza tania (doktoranci, adjunkci)

                Moze niech zaczna sie cenic? Hmm?
                • tlenek_wegla Jestem za!! 13.10.06, 13:33
                  Tylko do takiej zmiany trzeba by rewolucji. Zawsze znajdzie sie ktos mierny,
                  bierny ale wierny zeby wypelnic luke po tym, kto sie ceni.

                  Rok temu pomyslalem dosc i zaczalem sie cenic (rownolegle szukajac miejsc na
                  PhD na zachodzie); Dzis jestem prawie szczesliwy i nie zaluje tej decyzji.
                  • niewyspany77 Re: Jestem za!! 13.10.06, 13:34
                    tlenek_wegla napisała:

                    > Rok temu pomyslalem dosc i zaczalem sie cenic (rownolegle szukajac miejsc na
                    > PhD na zachodzie); Dzis jestem prawie szczesliwy i nie zaluje tej decyzji.

                    W sensie, drugi doktorat czy cos? ;)
                    • tlenek_wegla Zaczalem od nowa 13.10.06, 13:38
                      Rzucilem w diably prace robiona w Polsze i wyjechaem do Belgii. Trzeba bylo od
                      nowa zaczynac ale stwierdzilem, ze warto. Przynajmniej za dwalata doczekam sie
                      doktoratu, ktory ktos moze zauwazy...
                      • madaminka Re: Zaczalem od nowa 13.10.06, 14:40
                        jak tak licze to wychodzi ze zrobisz doktorat w 3 lata.......z tego co wiem
                        jest to standard w wielu krajach. czemu wiec w polsc erobi sie go przez 4 lata
                        i to jeszce czesto malo...zwarzywszy ze poziom doktoratow jest mniej niz mierny
                        w wiekszosci......myslisz ze Tobie 3 lata starcza na zrobienie, napisanie i
                        obrone doktoratu? z czego sie doktoryzujesz?
                        • tlenek_wegla Re: Zaczalem od nowa 13.10.06, 17:48
                          Z medycyny doswiadczallnej. Choroby kardiowaskularne i stres oksydacyjny.
                          Badania in vitro

                          Nie rozumiem dlaczego 3 lata to dla Ciebie niewystaczajacy termin. TO
                          standardowy kontrakt PhD wszedzie - w calej Europie.

                          Pozdrawiam
                          • madaminka Re: Zaczalem od nowa 14.10.06, 08:35
                            Super...zgadzam sie z Toba i gratuluje sukcesow..pozwol ze jeszce zapytam...jak
                            sobie wyobrazasz przyszlosc swoja po tych trzech laatch?czy widzisz sie z
                            powrotem wPolsce, bedziesz szukal tam dobrego, satysfakcjonujacego finansowo
                            miejsca pracy w nauce czy jednak orientujesz sie na zagranice i tam chcesz
                            spedzic kilka nastepnych lat a potem wrocic czy moze na zawsze tam pozostac?
                            Czy w ogole widzisz szanse na godna prace po doktoracie w Polsce, godna naukowo
                            i godna finasowo?dzieki
                            • tlenek_wegla Powrot do Polski? 14.10.06, 13:00
                              Hmmm... Moze kiedys. Teraz bardziej intersuje mnie ulozenie kariery tutaj.
                              Postdoc chyba na wyspach, albo w Stanach.

                              W najblizszych latach z tytulem doktora moglbym sie starac o co najwyzej
                              pozycje adjunkta. Chyba odpuszcze sobie katorge meczenia habilitacji pod
                              dyktando Pana Recenzenta i pod butem Pana Promotora. Sam bede decydowal gdzie i
                              jak moja kariera sie potoczy.
                              Tak wiec co do miejsca w nauce polskiej raczej nie mam zludzen. Moje
                              doswiadczenie bedzie raczej pzrzeszkadzac.

                              jezeli chodzi o finanse - to na pewno nie bedzie powod do powrotu. Kon jaki
                              jest kazdy widzi.

                              Po doktoracie miejsca dla siebie nie widze. Chyba dopiero po wypracowaniu
                              slusznego dorobku naukowego; Ten trend juz jest widoczny. Zamiast starac sie
                              robic projekty na poziomie uczelnie chca importowac naukowcow z doswiadczeniem
                              (czyt. dorobkiem). De facto chodzi tutaj tylko i wylacznie o ich dorobek
                              liczacy sie w pozyskiwaniu grantow UE. Doswiadczenie to juz inna sprawa.

                              Taka osoba moze wrocic i cieszyc sie zasluzona emerytura i byc figurka
                              firmujaca nieudolnosc kolegow.

                              Chyba zostane i popatrze z boku jak sytuacja sie rozwija. Fajnie byloby wrocic,
                              ale lubie to co robie i feudalizm uczelniany jest mi wybitnie nie na reke.

                              Zycze wielu sukcesow i pozdrawiam.
                            • tlenek_wegla Re: Zaczalem od nowa 14.10.06, 16:39
                              Powrót do kraju oznacza brak możliwości kontynuowania pracy naukowej na
                              dotychczasowym poziomie, a często całkowity brak możliwości kontynuowania
                              jakiejkolwiek pracy naukowej.

                              Wiec na pewno zostane.
                              • niewyspany77 Re: Zaczalem od nowa 14.10.06, 16:48
                                A moglbys - z ciekawosci pytam - sie wypowiedziec jak w Twoim przypadku wyglada
                                dydaktyka? Oraz jak to wyglada, rowniez w Twoim przypadku, po obronie, np.
                                jakbys zostal tam gdzie jestes.
                                • tlenek_wegla Co do dydaktyki 14.10.06, 17:17
                                  Wlasciwie to caly czas moge przeznaczyc na swoje badania. Musze byc obecny na
                                  okreslonej liczbie seminariow (zgodnie z przyjmowana strategia Lizbonska), ale
                                  rownie dobrze mozna pod to podpiac uczestnictwo w szkoleniach i
                                  konferencjach.Akurat ta kwestia jest jeszcze dyskutowana i do konca nie
                                  wiadomo. Nie ma czegos takiego jak obowiazek prowadzenia zajec ze studentami.
                                  Obecnie opiekuje sie jenym studentem, ale nie jest to moj obowiazek.



                                  Kariera od magistra do profesora w jednym miejscu jest niemozliwa. Planuje
                                  zdobyc doswiadczenie w ramach stazu podoktoranckiego w jakims osrodku w UK lub
                                  w US i wrocic do Europy.
                                  Moze wtedy staralbym sie o miejsce na obecnej uczelni. Teraz mysle bardziej o
                                  Irlandii, albo UK. Wielu znajomych (obcokrajowcow) i dobre warunki na
                                  rozpoczecie "prawdziwej pracy naukowej".
                        • tlenek_wegla Moj dzien w labie 13.10.06, 17:58
                          Trzy lata sa wystarczajace. W sumie mniej wiecej tyle trzeba, zeby Ci 3
                          publikacje przyjeli. Zgodnie z regulaminem tutejszego Uniwerku to jest minimum.

                          Jamam ambicje na wiecej, wiec wiecej pracuje. Niestety bez wynikow nie ma
                          publikacji.

                          Nie haruje jak dziki, ale trzeba sie starac, zeby bylo co pokazac - czyt
                          wyniki. Do tego dochodza konferencje , spotkania, szkolenia etc. Ogolnie sporo
                          zabawy. Teraz mialem goracy okres i siedze w labie kazdy weekend. Ale pozniej
                          to sobie na wakacjach odbije, bo szefowa jest spoko.

                          Cztery to troche dlugo, ale pociesze Cie. W Zakladzie, w ktorym mialem robic
                          doktorat w Polsce sredni czas to okolo 8 lat. Kiedy po pierwszym roku (zrobiona
                          spora czesc doswiadczalna) nie mialem otwartego przewodu powiedzialem nie i sie
                          zwolnilem. Wszyscy pzezyli szok, kiedy to powiedzialem.

                          A jak sobie przypomne jakie wizje przede mna rotaczali: awans, szybki doktorat
                          itp, to mnie smiech pusty ogarnia.
                • flamengista jak chcesz to zrobić? 13.10.06, 15:49
                  Na razie działa selekcja negatywna. Zostają w nauce niekoniecznie ci najbardziej
                  utalentowani, tylko najbardziej wytrwali i/lub ustosunkowani.

                  W obliczu wielkiego bezrobocia sporo osób traktuje natomiast doktoranckie jako
                  przedłużenie młodości i kontynuację kształcenia. A uczelnie skrzętnie to
                  wykorzystują, rezygnując z zatrudniania asystentów-magistrów.

                  To czyste chciejstwo, niestety. Masz rację, ale rewolucji nie ma i nie będzie.
                  Podobnie jak nie ma jej na studiach, gdzie studenci mimo niżu nadal lubią być w
                  roli podnóżka i petenta, a jeśli już wymagają to łatwizny i tumiwisizmu, zamiast
                  solidnego produktu edukacyjnego.
                  • owocoskala Re: jak chcesz to zrobić? 01.01.07, 14:41
                    > Na razie działa selekcja negatywna. Zostają w nauce niekoniecznie ci
                    najbardzie
                    > j
                    > utalentowani, tylko najbardziej wytrwali i/lub ustosunkowani.
                    Święta racja.
              • owocoskala Re: jest jeszcze gorzej 01.01.07, 14:39
                > Tylko z tych pieciu przykladow mozna by zaoszczedzic 800 000zl. To chyba
                spora
                > kaska. Wprawdzie jezeli chodzi o warunki EU niezbyt porazajaca, ale w Polsce
                > mozna by za to niezly projekt zrobic.
                Tak naprawdę to pieniądze ida pewnie częściowo na utrzymanie instytutu (1/3
                sumy), dopłaty do pensji (niewielkie bo to często źle widziane jest), jakieś
                podstawowe potrzeby. Mizeria jest w nauce polskiej... Moja szefowa tylko na
                kupowanie ciastek z grantu się zbuntowała :)
            • luisapaserinni Re: jest jeszcze gorzej 13.10.06, 15:47
              koń przebiegł badań? chyba przeskoczył:D

              co za przyjemna paranoja...
              • luisapaserinni Re: jest jeszcze gorzej 13.10.06, 15:48
                łeee, miało być pod pytaniem Niewyspanego: a przebieg badan?
      • owocoskala Re: jest jeszcze gorzej 01.01.07, 14:36
        > Przecież po zakończeniu takiego grantu powinien być obowiązek przedstawienia
        > raportu finansowego online i link do tekstu w pdfie przedstawiającego wyniki
        > badań (jeśli artykuł jeszcze nie opublikowany).
        Byłoby rzeczywiście fajnie, duźo osób nie publikuje rzeczywiście nic
        wartościowego. KBN musi dobierać sobie lepszych recenzentów którzy w fazie
        projektu wyłapią takich bumelantów.
    • krysiulka pytanko 20.10.06, 14:31
      tlenek_wegla napisała:

      > Oto kika wybranych tematow z grantow bylego KBN z kwota powyzej 100.000. W
      > wiekszosci tematy komiczne. Znaczna czesc z nich nadaje sie tylko na
      > magisterke. Czesc nawet nie (pelna lista www.opi.org.pl/). Oto kilka
      > przykladow:
      >
      [cut]

      Powiem wprost: kolo, a KIM Ty jesteś w nauce światowej, żeby oceniać wartość
      merytoryczną grantów z nieznanych Ci dziedzin naukowych?
      Sorry, ale "Twoje" stresy oksydacyjne także wyglądają dla mnie śmiesznie.I co z
      tego? Nie neguję potrzeby robienia ich badań.
      A dobre mleczko lubisz? Więc ciesz się, że są robione badania jego jakości.
      Nie bądź śmieszny. Do Twojej obrony jeszcze długa droga. I modlę się, żeby
      doktorów o tak ignoranckim podejściu do nauki było jak najmniej.
      Paniał??

      • tlenek_wegla Re: pytanko 20.10.06, 16:53
        Jak juz pisalem - DOKTORANTEM - nie chwalac sie pewne sukcesy juz mam.
        Bynajmniej smiac sie mozesz - wyjdzie Ci na dobre, tylko nie zauwazylem zadnych
        argumentow przemawiajacych za tym co napisalas.

        Nauka swiatowa?? Te buble do kwadratu. Nie zrobilbym z tego nawet magisterki!!!

        Radze odwiedzic pubmed albo np www.f1000biology.com/start.asp
        dowiesz sie wtedy co oznacza nauka na poziomie. W chwili obecnej widze u Ciebie
        tylko jedna tendecje - rownac w dol. Wybacz, ale konskie brykanie to smiech na
        sali.

        Czy ty wogole cwytalas to co napisalem?? Zaden z tych "grantow" nie doczekal
        sie opublikowania wynikow nawet po Polsku!!!!!!!

        Podtrzymuje to co powiedzialem: miernota, liernota i dziadowstwo.

        I odwracajac kota ogonem - kim jestes krysiulko. Fakt, ze nie mam dlugiego
        lancuszka tytulow przed nazwiskiem nic nie znaczy. Liczy sie praca i
        osoagniecia. A te - dzieki Bogu - mam calkiem niezle.

        Swidczy o tym chociaz ten fakt, ze okazalem sie lepszy od 500 innych osob z
        calej Europy aplikujacych na to miejsce. W uczciwym KONKURSIE!!!

        Ty krysiulko przystapilas do USTAWKI (zgaduje, zes w trakcie lub po doktoracie)

        Zegnam ozieble


        -------------
        Nie dyskutuje sie z glupkiem, bo sciagnie Cie do swojego poziomu i pobije
        doswiadczeniem.
      • tlenek_wegla Re: pytanko 20.10.06, 17:18
        krysiulka napisała:

        > Powiem wprost: kolo, a KIM Ty jesteś w nauce światowej, żeby oceniać wartość
        > merytoryczną grantów z nieznanych Ci dziedzin naukowych?

        Nieznane dla mnie dziedziny :) trafilas jak kula w plot


        >"Twoje" stresy oksydacyjne także wyglądają dla mnie śmiesznie.I co z tego? Nie
        >neguję potrzeby robienia ich badań.

        Rowniez nie neguje potrzeby. Neguje sposob wykonania i rozdawnictwo pieniedzy w
        wykonaniu KBN. Powtarzam. Zero publikacji, zero patentow, zero kompletne. Oto
        wynik wydania 800.000 zl i trzech lat pracy 6-ciu zespolow "badawczych". jezeli
        wg. Ciebie to jest nauka na swiatowym poziomie, to nie mamy o czym dyskutowac.


        > A dobre mleczko lubisz?

        Owszem lubie

        >Więc ciesz się, że są robione badania jego jakości.

        Popraw mnie, jesli sie myle, ale mleczarnie robia to codziennie rekami
        technikow :)

        > Nie bądź śmieszny.

        Smiech to zdrowie. Smieszna jestes Ty ze swoim waskim swiatopogladem.

        > Do Twojej obrony jeszcze długa droga.

        26 miesiecy. Biorac pod uwage ogrom pracy jaka mnie jeszcze czekam pozwole sie
        nie zgodzic. Dla mnie to bolesnie malo. Wiekszosc tego czasu spedze w
        labolatorium.

        >I modlę się, żeby doktorów o tak ignoranckim podejściu do nauki było jak
        najmniej.

        Amen!
        • kas.ia Re: pytanko 20.10.06, 18:12
          no ja tam nie wiem, ale nie smiałabym po samym tytule oceniac jakosci problemu
          badawczego, badań w ogóle, itd. Ale ja sie nie znam, bo zwykla humanistka
          jestem. No chyba, ze faktycznie zero wyników, ale moze warto podac jakis link
          do takiej informacji?
          a w dodatku dostałam tez grant KBN /promotorski/, niewielki, ale zawsze cos,
          wiec jestem w układzie kabeenowskim i nie jestem obiektywna. ;)choc na
          marginesie, to załuje, ze go dostałam, bo wiecej z nim problemów (biurokracja)
          niz radosci niestety..
          w sumie, zgadzam sie z tym, ze niektore z badań (z mojej dziedziny) są mierne,
          są raczej sztuką dla sztuki, ale tez niedobrze jest uogólniac tego do kryzysu
          calej nauki w PL, do krytyki calego KBNu, itd.
          • tlenek_wegla Sek w tym... 20.10.06, 19:03
            Mnie te tytuly smiesza. I nie wyobrazam sobie powaznego tematu nt "rozwoju
            techniki skoku mlodych koni"

            Tu nie chodzi o brak wynikow. Jestem przekonany, ze autorzy grantu maja mase
            makulatury na ten temat.
            Chodzi o to, ze KBN z premedytacja przyznal i przyznaje nadal kupe pieniedzy na
            finansowanie "badan" kolesi. Po tytule nie oceniam. Po wynikach, a raczej ich
            braku. Nigdzie, poza strona KBN, nie ma nawet wzmianki. Jezeli to takie
            potrzebne i wazne badania, to dlaczego swiat sie o nich nie dowiedzial??

            O to wlasnie mi sie rozchodzi. Oprocz informacji o samym grancie (tytul,
            wykonawcy, czas i koszt) nic, NIC nie ma. Zadnych linkow, zadnych publikacji.
            Zero.
            Splodzono potworka, kase zainkasowano i koniec.

            I to nie jest wyjatek. Polska nauka znajduje sie daleko w tyle za tzw wachodem.
            Zamiast gonic najlepszych rowna w dol i udaje, ze zszystko jest ok. Tylko jedn
            pytanie mam. Kiedy ostatnio polski osrodek naukowy dokonal jakiegos waznego
            odkrycia? Oprocz haniebnego niebieskiego lasera chyba nic. Kiedy ostatni raz
            Polak otzymal nagrode nobla w jakiejs dziedzinie nauki? (wylaczajac szanowna
            P.Szymborska - poezja to nie nauka)
            Kolejne - ktore miejsce na swiecie ma najlepsza uczelnia w kraju?

            To nie jest kryzys. To zeapasc, albo smierc kliniczna. Wostaly tylkko jakies
            szczatkowe odruchy.

            I to sie ma nazywac nauka?!
            • kas.ia Re: Sek w tym... 20.10.06, 20:18
              tlenek_wegla napisała:

              > Mnie te tytuly smiesza. I nie wyobrazam sobie powaznego tematu nt "rozwoju
              > techniki skoku mlodych koni"

              No nie wiem wciaz co w tym smiesznego. Ale moze mam inne poczucie humoru,
              jednak mysle, iż swietny tytuł nie jest równy świetnym badaniom, tak samo jak,
              tytuł nieciekawy nie czyni bezsensownych badan. To, ze nie ma linku do badań
              czy publikacji itd. nie znaczy, ze tych wyników nie ma, albo ze nie mają
              znaczenia.
              >
              > Tu nie chodzi o brak wynikow. Jestem przekonany, ze autorzy grantu maja mase
              > makulatury na ten temat.
              > Chodzi o to, ze KBN z premedytacja przyznal i przyznaje nadal kupe pieniedzy
              na
              >
              > finansowanie "badan" kolesi.

              Ale skąd to wiesz? akurat tym sie czuje urazona a to dlatego, ze grant
              dostałam, za drugim razem, bez pleców, znajomosci itd. Nie czuje sie kolesiem.
              Jak słysze takie teksty, to podejrzewam ich autora o frustrację, bo kiedys nie
              dostał tegoz grantu. Zakłądam, ze moze sie tak zdarzyc, ze cos bedzie po
              znajomosci, ale zakładam tez, ze tak wcale byc nie musi.

              Po tytule nie oceniam. Po wynikach, a raczej ich
              > braku. Nigdzie, poza strona KBN, nie ma nawet wzmianki. Jezeli to takie
              > potrzebne i wazne badania, to dlaczego swiat sie o nich nie dowiedzial??

              Ale skad to wiesz? Czy naprawde tak skrupulatnie sledzisz ten temat (vide
              konie...) aby sądzic, ze nigdzie nie ma wyników, podsumowan, itd. To, ze czegos
              nie widzisz, nie znasz, nie znaczy ze to nie istnieje.
              Czy o kazdych waznych badaniach musi wiedziec świat? Moze wazne jak dowiedza
              sie specjalisci z dziedziny, albo grupa docelowa badań. Nie kazdy naukowiec
              odkrywa lek na raka (wiem, ze szkoda), i nie kazdego badania są uzyteczne dla
              ogólu niestety również.

              >
              > O to wlasnie mi sie rozchodzi. Oprocz informacji o samym grancie (tytul,
              > wykonawcy, czas i koszt) nic, NIC nie ma. Zadnych linkow, zadnych publikacji.
              > Zero.
              > Splodzono potworka, kase zainkasowano i koniec.


              To mam wrazenie, ze ubolewasz nad kształtem strony, jej nikłą treścią. A nie
              nad samymi badaniami. Bo to, ze czegos na www nie ma, dla mnie wciaz nie
              oznacza, ze badania są be.
              >
              > I to nie jest wyjatek. Polska nauka znajduje sie daleko w tyle za tzw
              wachodem.
              >
              > Zamiast gonic najlepszych rowna w dol i udaje, ze zszystko jest ok. Tylko
              jedn
              > pytanie mam. Kiedy ostatnio polski osrodek naukowy dokonal jakiegos waznego
              > odkrycia? Oprocz haniebnego niebieskiego lasera chyba nic. Kiedy ostatni raz
              > Polak otzymal nagrode nobla w jakiejs dziedzinie nauki? (wylaczajac szanowna
              > P.Szymborska - poezja to nie nauka)
              > Kolejne - ktore miejsce na swiecie ma najlepsza uczelnia w kraju?


              I znów "polska nauka". Nie uogólniaj prosze, bo to nie jest sprawiedliwe. Są
              naukowcy, rzemieslnicy i mistrzowie. Jak wszedzie. To, że w PL tych drugich
              jest mniej, to problem wieloprzyczynowy. Byc moze w chemii, biologii nie bardzo
              jest czym sie pochwalic (ja sie nie znam szczegółowo na naziwskach i odkryciach
              w tych dziedzinach), ale np. w socjologii czy w ogole naukach społecznych i
              humanistyce (fakt nie naukowa jest..)jest czym się cieszyc i byc z tego dumnym.
              Był kiedys o tym wątek.

              >
              > To nie jest kryzys. To zeapasc, albo smierc kliniczna. Wostaly tylkko jakies
              > szczatkowe odruchy.
              >
              > I to sie ma nazywac nauka?!

              I znów to samo - mysle, ze jesli byłąs w 1 instytucie w PL przez rok, na kilku
              konferencjach itd. to nie daje to podstawy do takich wniosków. Nie mówie - nie
              zrozum mnie zle - ze jest super, sama ubolewam nad feudalną strukturą nauki w
              PL, nad moimi 260 godzinami dydaktyki (na dzis, bo moze sie ta ilosc zwiekszyc)
              w roku konczenia i oddawania doktoratu, nad tym, ze zajmuje sie podczas
              konferencji (miedzynarodowej własnie), którą sama, fakt, wymysliłam,
              wypisywaniem faktur, bzdetami, kosztorysem, wybieraniem kawy, obiadu,
              wszystkim, co do mnie de facto nie nalezy, czyli wyrabiam drugi etat ksiegowej.
              Itd. itp. Ale mimo to, mysle, ze nie jest zle, ze moze byc gorzej, ze gdy jade
              na konfe zagraniczna, to sie nie wstydze za swoje badania, i moi Mistrzowie
              tez.
              ale ja jestem humanistka, wiec moze dlatego..

              pozdrawiam
              kasia
              • flamengista Re: 21.10.06, 11:10
                Kasiu, mi jakoś nie chce sie wierzyć, że jeśli ktoś zrobił świetne badania nawet
                w niszowym temacie (konie-skoczki), to nie chciał sie tym pochwalić i nie dał
                tego conajmniej do czołowego czasopisma polskiego, jeśli nie do zagranicznego.

                Skoro się ktoś nie chwali, znaczy nie ma czym. Jeśli nie ma czym - to na jakiej
                podstawie dostał grant z KBN?
                • kas.ia Re: 21.10.06, 13:06
                  Masz zapewne czesciowo racje, ze są takie przypadki. Ja tylko prosze aby nie
                  uogólniac, nie wrzucac wszystkich do jednego worka, nie narzekac tak
                  straszliwie, ze jest zle i okropnie. Bo tak jest na pewno, ale nie wszedzie,
                  nie wszyscy są tacy, ja akurat trafiłam w mojej pracy naukowej na innych ludzi
                  (choc na kombinatorów, którzy nie chca się "narobić" a miec profity równiez).
                  Jest po prostu róznie.

                  I tylko nie wiem, skąd wiesz, ze nie ma takiej publikacji.
                  pozdrowienia
                  kasia

                  flamengista napisał:

                  > Kasiu, mi jakoś nie chce sie wierzyć, że jeśli ktoś zrobił świetne badania
                  nawe
                  > t
                  > w niszowym temacie (konie-skoczki), to nie chciał sie tym pochwalić i nie dał
                  > tego conajmniej do czołowego czasopisma polskiego, jeśli nie do zagranicznego.
                  >
                  > Skoro się ktoś nie chwali, znaczy nie ma czym. Jeśli nie ma czym - to na
                  jakiej
                  > podstawie dostał grant z KBN?
                  • tlenek_wegla Gdzie te publikacje 21.10.06, 13:49
                    Powinny pokazac sie w ktorejs z baz aktualizowanych z dnia na dzien. jak ktos
                    ma zaciecie to i polskie czasopisma mozna sprawdzic on-line. Nazwiska
                    kierownikow projektow na stronach nauka-polska.pl/

                    Ten trud zadal sobie tez prawdopodobnie P; J; Wieczorek publkujac liste
                    projektow powyzaj 100000zl bez udokumentowanych wynikow na www.nfa.pl

                    Pozdrawiam
                  • flamengista złe podejście 21.10.06, 14:26
                    W cywilizowanym świecie jest tak, że to publikacja szuka czytelnika. U nas
                    publikacja jest przed czytelnikiem wstydliwie schowana i ci najbardziej wytrwali
                    (może) do niej dotrą.

                    Tlenek już napisał jak dr Wieczorek udokumentował granty bez publikacji, które
                    zostały zwyczajnie PRZEJEDZONE. Bo na szczęście jest baza elektroniczna
                    zawierająca abstrakty i tytuły artykułów z polskich czasopism (stara lsita A i
                    B). I można zobaczyć, kto wogóle nie opublikował żadnej publikacji, mimo sowitej
                    dotacji. Inna sprawa, że dostępne powinny być całe teksty w formie elektronicznej.

                    PS. Są oczywiście chlubne wyjątki w nauce polskiej. Ale zauważ, że nie tkwią w
                    jej głównym nurcie, nie pociągają za sznurki. Cała nadzieja w tym, że wraz z
                    integracją europejską i globalizacją nauki wogóle pewne zmiany zostana
                    zwyczajnie WYMUSZONE.
              • tlenek_wegla Re: Sek w tym... 21.10.06, 14:19
                Mnie smiesza. Ale moze to kwestia mojego specyficznego poczucia humoru. Zgadzam
                sie, ze swietny tytul nie czyni pracy dobrej. Ale zapytaj wydawce jakiegos
                journala jak napisac dobra publikacje. Ja mialem okazje zapytac niedawno J;
                Horne'a redaktora European Sleep Research Journal. Jego odpowiedz brzmiala:

                1. Dobry pomysl
                2. Dobry tytul

                To truizmy, ale nadal prawdziwe.

                W naukach przyrodniczych jest ogromna konkurencja; Szeroko znane jest
                powiedzenie: "publish or perrish". Niestety Ci, ktorzy nie publikuja nie
                istnieja w nauce swiatowej.
                Tak juz jest. Jest projekt - musza byc publikacje. Dobry projekt - dobre
                publikacje, przyjmowane do dobrych czasopism. Slabych wynikow nkt nie chce.


                Gratuluje grantu i uwierz mi - nie pisalem tutaj o Tobie. Podpieram sie kilkoma
                przykladami z listy kilkuset! Wszystkie laczy jedno. Duzo kasy wydano, nic nie
                opublikowano! Ty to nazywasz marginalnym problemem?

                Zdaje sobie sprawe, ze nauki humanistyczne do inny swiat. Badania sa
                specyficzne dla lokalnych warunkow. Chyba nie zainteresuje wielu brytyjczykow
                analiza lingwistyczna dziel polskiego pisarza, czy problemy malych spolecznosci
                na podlasiu. Byc moze powinienem zawezic poletko.

                POLSKIE NAUKI PRZYRODNICZE UMIERAJA

                Kasiu dostalem grant z KBN. na 3 lata (200000). Mial byc podstawa mojego
                doktoratu w Polsce.
                Byl tez grant unijny... 300000EUR
                Nie jestem frustratem. Zapewniam Cie.

                Slusznie zakladasz, ze granty wcale nie musza byc przyznawane po znajomosci.
                Sek w tym, ze wiekszosc niestety jest. Reszta to wyjatki potwierdzajace regule.

                Wracajac do tematu koni - jak myslisz- kto jest grupa docelowa tego typu badan?
                Hodowcy? Milosnicy? Kto jeszcze?
                Skoro badania sa tak niszowe, a odbiorcami sa prywatni hodowcy, to wolalbym,
                zeby sami finansowali takie projekty. KBN ytopil tu pieniadze publiczne.
                Dlatego z zalozenia projekty finansowane przez ta instytucje powinny sluzyc
                dobru publicznemu; Nie waskiej grupie prywaciarzy. To powinny byc badania
                kalibru "lek na raka"

                Piszesz takze:

                > To mam wrazenie, ze ubolewasz nad kształtem strony, jej nikłą treścią. A nie
                > nad samymi badaniami. Bo to, ze czegos na www nie ma, dla mnie wciaz nie
                > oznacza, ze badania są be.

                Na www?? Chyba nie sadzisz, ze szukalem wynikow przez google????

                Fakt, zgrzeszylem. Ale jako przyrodnik mam tendencje do myslenia o nauce z
                mojego punktu widzenia. Tylko piszac o humanistyce "malo naukowa" caly czas
                starasz sie ja wcisnac do naukowego koszyczka i twierdzisz, ze nie wzialem pod
                uwage sukcesow na tym polu. Wiec jest naukowa, czy nie?Jezeli nie, to spokojnie
                moge powiedziec, ze cala nauka!

                Pozdrawiam
                t_w
        • krysiulka Re: pytanko 21.10.06, 00:01
          > Ty krysiulko przystapilas do USTAWKI (zgaduje, zes w trakcie lub po
          doktoracie)
          > I odwracajac kota ogonem - kim jestes krysiulko.

          Już piszę poniżej.

          Fakt, ze nie mam dlugiego
          > lancuszka tytulow przed nazwiskiem nic nie znaczy.

          To po co robisz doktorat? Skoro tytuły nic nie znaczą, możesz zająć się nauką
          hobbystycznie, nie narażając nikogo na koszty. Lub otworzyć prywatny lab.

          Liczy sie praca i
          > osoagniecia. A te - dzieki Bogu - mam calkiem niezle.

          Ciekawe, jak są oceniane przez innych...??? A jak przez przedstawicieli innych
          branż?

          Jestem po dwóch fakultetach z różnych dziedzin, doktorat zrobiłam z jeszcze
          innej. Jeśli chcesz szczegółów: skończyłam inżynierię środowiska i informatykę
          (na dwóch, różnych wydziałach), natomiast doktorat zrobiłam z chemii
          nieorganicznej. Obecnie pracuję w dwóch branżach - informatyce i inżynierii,
          zajmuję się ekspertyzami i konsultingiem.
          Do trzydziestki jeszcze trochę mi brakuje.

          Prawdziwa nauka uczy pokory i szacunku dla dokonań innych. Czasem
          najbzdurniejszy temat okazuje się strzałem w dziesiątkę. Trzeba mieć trochę
          obycia i doświadczenia, żeby to pojąć.
          Jak posiedzisz trochę w labie, to zobaczysz.

          Z mojej strony to EOT.
      • flamengista ??? 20.10.06, 21:43
        Krysiulko, nie po raz pierwszy na tym forum atakujesz kogoś w bardzo agresywny
        sposób. I pewnie tradycyjnie po ostrej ripoście przeczytamy, że ktoś chamsko
        odpowiedział kobiecie...

        Tymczasem prawda jest taka, że tlenek_węgla poruszył temat nienowy, wałkowany na
        NFA od dwóch lat przez prawdziwych ekspertów, naukowców z uznanym światowym
        dorobkiem udokumentowanym citation index. Wnioski te same - granty z KBN-u
        przejadane na śmieszne i nic nieznaczące badania.

        Jeśli więc chcesz w tej debacie zająć przeciwne stanowisko - świetnie. Ale podaj
        jakieś rzeczowe argumenty a nie atakuj ad personam. To Pani Doktor nie przystoi:)
        • krysiulka Re: ??? 21.10.06, 00:21
          flamengista napisał:

          > Krysiulko, nie po raz pierwszy na tym forum atakujesz kogoś w bardzo agresywny
          > sposób.

          Flam! wiedziałam, że mogę na Ciebie liczyć! :)

          I pewnie tradycyjnie po ostrej ripoście przeczytamy, że ktoś chamsko
          > odpowiedział kobiecie...

          Po co wkładasz w moje usta nie moje słowa? Przecież oboje doskonale wiemy, że
          nie muszę i nie posiłkuję się takimi argumentami :)))

          > Tymczasem prawda jest taka, że tlenek_węgla poruszył temat nienowy, wałkowany
          n
          > a
          > NFA od dwóch lat przez prawdziwych ekspertów, naukowców z uznanym światowym
          > dorobkiem udokumentowanym citation index. Wnioski te same - granty z KBN-u
          > przejadane na śmieszne i nic nieznaczące badania.
          >
          > Jeśli więc chcesz w tej debacie zająć przeciwne stanowisko - świetnie. Ale
          poda
          > j
          > jakieś rzeczowe argumenty a nie atakuj ad personam. To Pani Doktor nie
          przystoi
          > :)

          Wiesz, ten styl poruszania problemów jest dla mnie "wprost fascynujący".
          Obśmiejmy, kogo się da, nie mając prawie żadnego doświadczenia w badaniach
          naukowych. "Uwielbiam" takich ludzi! Szczególnie doktoranci pierwszego roku w
          tym celują, by potem, po dwóch latach w labie i zerowych wynikach płakać w
          rękawy starszych kolegów...

          Jako "interdyscyplinarna" zawsze złościłam się, gdy w moim towarzystwie właśnie
          w taki sposób,jak powyżej, mawiano o cudzych grantach. Dlaczego ludzie
          uważający się za "związanych z nauką" podejmują takie dyskusje w tak miernym
          tonie? Gdzie otwartość na innych naukowców, gdzie szacunek dla prac innych
          ludzi?
          Dla mnie krzyki jak w tytule tego postu i te wszystkie spiskowe teorie, że KBN
          to mafia i wogóle wszędzie w Polsce mafia, układy, teczki itd. są niezbitym
          dowodem słabości charakteru i oczywiście małej elastyczności merytorycznej
          delikwenta.

          Bo - zgodzisz się ze mnią, Flam - najłatwiej nie robić NIC i narzekać.
          Do wielu osób narzekających, także na tym forum, musi dotrzeć, że polska nauka
          to WY (siebie tu nie liczę, bo już nie pracuję na uczelni). Poziom polskiej
          nauki to poziom polskich doktorantów. Jakość polskiej nauki to pracowitość
          polskich doktorantów, ich godziny w bibliotekach i labach. To wszystko się
          przekłada na efekty.
          Jest takie powiedzenie: krowa, co dużo ryczy, mało mleka daje.
          Powracam więc do mojej niedokończonej jeszcze ekspertyzki dla Holendrów. Czas
          to pieniądz. Ciao!


          • flamengista Re: ??? 21.10.06, 11:05
            > Flam! wiedziałam, że mogę na Ciebie liczyć! :)
            Nie ma sprawy, polecam się na przyszłość...

            > Wiesz, ten styl poruszania problemów jest dla mnie "wprost fascynujący".
            > Obśmiejmy, kogo się da, nie mając prawie żadnego doświadczenia w badaniach
            > naukowych. "Uwielbiam" takich ludzi! Szczególnie doktoranci pierwszego roku w
            > tym celują, by potem, po dwóch latach w labie i zerowych wynikach płakać w
            > rękawy starszych kolegów...
            1. Niektórzy piszący na NFA takie doświadczenie mają i to na dużo wyższym
            poziomie niż średnia w nauce polskiej
            2. Faktem jest to, co napisałem wyżej - wyniki badań rzadko są dostępne dla
            podatnika, który je sfinansował. Co gorsza, nie ma nawet często mowy o podaniu
            miejsca, gdzie wyniki opublikowano ani tymm bardziej o umieszczeniu ich w
            internecie wraz z kosztorysem
            3. Kolejnym faktem jest też to, ża zadziwiająco mały odsetek tych badań
            realizowanych z grantów KBN (teraz MNiSW) publikowany jest w anglojęzycznych
            czasopismach, a nieliczne przypadki - w czołowych journalach. Świadczy to o tym, że:
            a) badania te mają charakter wyłącznie lokalny, nie interesujący świata nauki lub/i
            b) badania te są zwyczajnie za słabe, by trafić do dobrego czasopisma

            > Jako "interdyscyplinarna" zawsze złościłam się, gdy w moim towarzystwie właśnie
            > w taki sposób,jak powyżej, mawiano o cudzych grantach. Dlaczego ludzie
            > uważający się za "związanych z nauką" podejmują takie dyskusje w tak miernym
            > tonie? Gdzie otwartość na innych naukowców, gdzie szacunek dla prac innych
            > ludzi?
            Ale gdzie widzisz ten mierny ton... Niech opublikują wyniki badań o
            koniach-skoczkach czy selekcji bydła np. w Journal of Animal Breeding and
            Genetics, Animal Genetics czy innym journalu z tej dziedziny. Albo przynajmniej
            zrobią tak, jak ta dziewczyna:
            www.ebadania.pl/1
            a potem umieszczą wstępne wyniki badań w internecie jako working paper.

            Ja nie znam się na koniach, krowach, nutriach etc. Ich badanie może być
            fascynujące, oczywiście jeśli cokolwiek z tego wynika. A dowodów że tak jest nie
            ma, i to jest wielki problem. Chodzi więc o przejżystość w rozliczaniu grantów,
            zarówno pod względem finansowym, jak i efektywności naukowej.

            > Dla mnie krzyki jak w tytule tego postu i te wszystkie spiskowe teorie, że KBN
            > to mafia i wogóle wszędzie w Polsce mafia, układy, teczki itd. są niezbitym
            > dowodem słabości charakteru i oczywiście małej elastyczności merytorycznej
            > delikwenta.
            Ale skąd. Granty KBN trafiały także, choć w mniejszym zakresie, do osób nie
            mających wtyków i poparcia w PAN i innych instytucjach. Natomiast niewątpliwie
            problemem tego systemu było (jest nadal, choć pod inną nazwą) nie tylko
            dysponowanie zbyt małymi środkami na naukę, ale i słabe zarządzanie tym, co
            posiadano.

            > Bo - zgodzisz się ze mnią, Flam - najłatwiej nie robić NIC i narzekać.
            > Do wielu osób narzekających, także na tym forum, musi dotrzeć, że polska nauka
            > to WY (siebie tu nie liczę, bo już nie pracuję na uczelni). Poziom polskiej
            > nauki to poziom polskich doktorantów. Jakość polskiej nauki to pracowitość
            > polskich doktorantów, ich godziny w bibliotekach i labach. To wszystko się
            > przekłada na efekty.
            I tu się zgadzam. Śmieszne jest jednak to, że można osiągać niezłę efekty badań
            przy minimalnych lub zerowych nakładach. Nie wiem więc, co ma pracowitość do
            przyznawanych grantów. Szczególnie że o ich przyznawaniu powinna decydować
            EFEKTYWNOŚĆ, a nie pracowitość sama w sobie.

            Pzdr
          • tlenek_wegla do Krysiuli 21.10.06, 11:24
            Ciesze sie, ze sa jeszcze osoby myslace podobnie. Temat nie jest nowy i
            walkowany jest przez rozne srodowiska. Dlaczego najbardziej zainteresowanym -
            czyli tym, ktorzy w nauce pracuja - chcesz odebrac prawo krytyki? Wg Ciebie
            krytykowac moze tylko osoba po habilitacji?Wbrew pozorom nie jestes jedyna
            osoba w Polsce konczaca dwa fakultety. Ja rowniez ukonczylem dwa (genetyka i
            neurofizjologia). POmijajac to. Kazdy obywatel placacy podatki ma prawo
            wiedziec na co poszly jego pieniadze. KBN to nie prywatny folwark. Jezeli
            wynikow nie ma to smiem sadzic, ze pieniadze zostaly zmarnowane. I to jest mysl
            przewodnia mojego postu. Nie nasmiewanie sie lecz autentyczna troska. Pieniedzy
            w systemie jest malo, a i te skromne srodki sa rozkradane i marnowane. Polski
            na to nie stac!


            Dziekuje Flamengiscie za komentarz. W tym co napisal jest sporo racji. Nie
            odnioslas sie merytorycznie do zadnej kwestii, ktora podnioslem na tym forum.
            Stac Cie bylo jedynie na osobiste wycieczki pod moim adresem. Jak na kogos z
            dwoma fakultetami i doktoratem forma dyskusji uwlaczajaca (kim
            jestes "kolo"??). Widac lancuszek tytulow nie zawsze oznacza, ze posiadajacy je
            czlowiek jest na tzw 'poziomie'. Ty nie poslugujesz sie zadnymi argumentami.


            >Z mojej strony to EOT.

            Mimo wszystko napisze co mysle o Twojej wypowiedzi:


            >To po co robisz doktorat? Skoro tytuly nic nie znacza, mozesz zajac sie nauka
            >hobbystycznie, nie narazajac nikogo na koszty. Lub otworzyc prywatny lab.

            Nie robie doktoratu dla tytulu. Wspolczuje Ci, jesli taki masz poglad na swoje
            osiagniecia. Doktorat dla samego tytulu? To smutne... Jezeli chodzi o
            naciaganie na koszty, to raczej autorzy tych 'grantow' narazili na koszty
            wszystkich podatnikow. Wliczajac w to mnie.
            Pociesze Cie. Moja praca nie naraza nikogo na straty. Jest wrecz odwrotnie.
            Finansowana jest z pieniedzy Unii Europejskiej.


            >Ciekawe, jak sa oceniane przez innych...??? A jak przez przedstawicieli innych
            branz?

            O innych branzach nie wiem. Za to w swojej jestem doceniany. Projekt jeszcze
            sie nie skonczyl, a juz mam kilka propozycji stazu podoktoranckiego w
            najlepszych osrodkach w USA.


            >Jestem po dwóch fakultetach z róznych dziedzin, doktorat zrobilam z jeszcze
            >innej. Jesli chcesz szczególów: skonczylam inzynierie srodowiska i informatyke
            >(na dwóch, róznych wydzialach), natomiast doktorat zrobilam z chemii
            >nieorganicznej. Obecnie pracuje w dwóch branzach - informatyce i inzynierii,
            >zajmuje sie ekspertyzami i konsultingiem.

            Gratuluje.


            >Prawdziwa nauka uczy pokory i szacunku dla dokonan innych.

            Szacunku - owszem. Tylko ciezko sprecyzowac dokonania autorow powyzszych
            grantow. Pokora?? Masz na mysli poddanstwo doktorantow i adjunktow na
            uczelniach w Polsce i nie tylko? Dla mnie to warunki toksyczne, zabojcze dla
            wszelkiej dyskusji i wymiany mysli. Dlatego przestalem pracowac w takim miejscu.


            >Czasem najbzdurniejszy temat okazuje sie strzalem w dziesiatke. Trzeba miec
            troche
            >obycia i doswiadczenia, zeby to pojac.

            Rozumiem, ze chodzi tu o doswiadczenie z konmi lub jakas rogacizna.


            >Jak posiedzisz troche w labie, to zobaczysz.

            Od samego "siedzenia" w labolatorium jeszcze nikomu madrosci nie przybyo.
            SZkoda, ze nikt wczesniej Ci tego nie powiedzial. Moze wtedy nie "siedzialabys"
            tyle niepotrzebnie.



            Tak jak pisal Flamengista:
            > NFA od dwóch lat przez prawdziwych ekspertów, naukowców z uznanym swiatowym
            > dorobkiem udokumentowanym citation index. Wnioski te same - granty z KBN-u
            > przejadane na smieszne i nic nieznaczace badania.

            Moze ustosunkujesz sie do tego?

            Oczywiscie, ze nie. Zamiast tego wyplulas z siebie nic nie znaczacy slowotok
            pozbawiony calkowicie argumentow:


            >Wiesz, ten styl poruszania problemów jest dla mnie "wprost fascynujacy".
            >Obsmiejmy, kogo sie da, nie majac prawie zadnego doswiadczenia w badaniach
            >naukowych. "Uwielbiam" takich ludzi! Szczególnie doktoranci pierwszego roku w
            >tym celuja, by potem, po dwóch latach w labie i zerowych wynikach plakac w
            >rekawy starszych kolegów...

            Nic nie wiesz o mnie. Skad to przekonanie, ze nie mam doswiadczenia? Mam.
            Doktorantem mozna zostac w kazdym wieku. Z roznym bagazem doswiadczen. Ty
            oczywiscie juz masz swoja teorie. 4 lata doktoratu uczynily Cie ekspertem w
            kazdej dziedzinie. Smieszna jestes z ta swoja pseudo-wiedza o nauce. Staralas
            sie kiedys o grant? Dostalas? Wiesz jak wygladaja recenzje habilitacji i
            doktoratow? Wiesz jak wygladaja "konkursy" dla doktorantow. Rady wydzialu itp?
            Ja mialem okazje przyjzec sie temu z bliska.


            >Dlaczego ludzie uwazajacy sie za "zwiazanych z nauka" podejmuja takie dyskusje
            w tak miernym
            tonie?

            Otoz to :). Nie licze na to, ze mi odpowiesz.


            >Dla mnie krzyki jak w tytule tego postu i te wszystkie spiskowe teorie, ze KBN
            >to mafia i wogóle wszedzie w Polsce mafia, uklady, teczki itd. sa niezbitym
            dowodem slabosci charakteru i oczywiscie malej elastycznosci merytorycznej
            delikwenta.

            Tytul postu i watku to "Polska nauka umiera." Szkoda, ze wiele lat studiow na
            dwoch kierunkach i 4 lata doktoratu nie nauczyly Cie czytac ze zrozumieniem.
            Przede wszystkim uwaznie. Kwestie teczek i innych tego typu glupot o mafii (cos
            w tym jest), opisal ktos inny. Wroc do poczatku watku i sprawdz sobie. Na
            szczescie taki problem jak merytorycznosc wypowiedzi u Ciebie nie wystepuje. Po
            prostu nie wiesz co to jest.

            >Bo - zgodzisz sie ze mnia, Flam - najlatwiej nie robic NIC i narzekac.
            >Do wielu osób narzekajacych, takze na tym forum, musi dotrzec, ze polska nauka
            >to WY (siebie tu nie licze, bo juz nie pracuje na uczelni). Poziom polskiej
            >nauki to poziom polskich doktorantów. Jakosc polskiej nauki to pracowitosc
            polskich doktorantów, ich godziny w bibliotekach i labach. To wszystko sie
            >przeklada na efekty.

            Zgadzam sie. Tylko, ze ja nigdy nie bede polskim doktorantem. Zmienilem optyke
            widzenia i teraz jestem w stanie porownac prace tu i tam. Chyba nie zdajesz
            sobie sprawy na czym polega praca naukowa. Gdybys zaczela pracowac na uczelni
            to szybko bys sie przekonala. Jedyne co moze pomoc to szybki wyjazd i nabranie
            perspektywy.

            >Jest takie powiedzenie: krowa, co duzo ryczy, malo mleka daje.

            Z ust mi to wyjelas...

            Adieu!
            • madaminka Tlenek wegla ma racje!!!!!!!! 21.10.06, 12:07
              Zgadzam sie z Toba w kazdym slowie!!!!!Tez mam doswiadczenie zagraniczne i
              pewien duystans w widzeniu jak to sie wszystko kreci w Polsce......jedno wiem:
              utzrymanie tego status quo nigdzie nie zaprowadzai polskeij nauki a poglebi i
              tak juz marna reputacje Polski i jej nauki w swiecie....to prawda ze kto
              ambitniejszy i chcacy cos zrobic wyjezdza..w tym ukladzie szkoda po prostu
              cenne go czasu i zycia, ten czas stracony juz nie wroci......szkoda siedziec
              calymi dniami na uczelni i patzrec na pseudoprofesorow ktorzy kombinuja jakby
              tu jednego z drugim kolesia wepchnac na etat kosztem zwolnienia kogos
              innego......po prostu szkoda zycia aby brac udzial w tej smiesznocie.....
              tak ze nad polska nauka mozna zaplaic swiczke w kontekscie zbilizajacych sie
              Zaduszkow.....
            • carnivore69 Re: do Krysiuli 21.10.06, 15:39
              > Pociesze Cie. Moja praca nie naraza nikogo na straty. Jest wrecz odwrotnie.
              > Finansowana jest z pieniedzy Unii Europejskiej.

              Milo nam, ze wspolnie mozemy dorzucic sie do Twoich badan, zyczymy sukcesow,
              jednak prosimy o niezapominanie o nas ;]

              Co do reszty dyskusji - nie widze o co kruszyc kopie. Wszyscy zgadzaja sie co do
              oceny status quo, Krystyna slusznie zauwazyla, ze z pierwszego postu (do ktorego
              sie odniosla) nie wynika jednoznacznie kiepska jakosc opisanych tam badan, kilku
              rozmowcow wymienilo patologie mogace wystapic w systemie przydzialu srodkow, co
              do niekorzystnego efektu ktorych wszyscy sie zgadzamy i tyle. Jedyna
              rozbieznoscia jest poziom uzywanych epitetow i zrodlo legitymacji krytyki
              poczynan decydentow. Ale nie jestem pewien czy dyskusja na ten temat miesci sie
              w temacie watku ;)

              Pozdrawiam
              • tlenek_wegla Re: do Krysiuli 21.10.06, 19:48
                Nie zapomne. :)

                Hmmm... To fakt ponioslo mnie troche. Moze niepotrzebnie.
                Nie lubie, kiedy ktos tak na mnie najezdza.

                Co do krysiuli, to nie sadze, zeby podzielala nasza opinie. Samo w sobie jest
                to nawet dobre, ale forma ekspresji zrazila mnie do niej.

                Co do reszty - patologie istnieja. To fakt. Ciekawi mnie, czy za 6-7 lat cos
                zmieni sie na lepsze. Jesli nie , to dopiero na emeryture wroce na dobre...

                Ech!
                • carnivore69 Re: do Krysiuli 22.10.06, 14:43
                  Wyglada na to, ze po 2040 dworki nad Bugiem moga stac sie enklawa polskich
                  emerytowanych naukowcow ;)

                  Pzdr.
                  • tlenek_wegla Re: do Krysiuli 22.10.06, 17:20
                    :) Moze to i nawet dobrze? Spotkania przy BINGO i takie tam.
            • madaminka Tlenek wegla skad pochodzisz? 22.10.06, 16:13
              pytanie jak powyzej....jesli mozesz powiedz z jakiego osrodka akademickiego w
              polsce jestes, nie musi byc dokladnie, wystarczy mi miasto....nie musisz sie
              obawiac , moje zamiary sa dobre, to po prostu ciekawosc czy NAPRAWDE wszedzie
              jest tak samo w Polsce....;)
              • tlenek_wegla Re: Tlenek wegla skad pochodzisz? 22.10.06, 17:18
                UW w miescie nad Wisla. :)
    • dr_pitcher Re: Polska nauka umiera 31.12.06, 06:53
      Dodam do tego dwa tytuly prac doktorskich z lat 70-tych:

      Krok defiladowy na gruntach podmoklych

      Mikroklimat w spiworze

      Z jakiej to uczelni - latwo sie domyslec

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka