Dodaj do ulubionych

raz optymistycznie

31.10.06, 22:18
właśnie zerknęłam na konto i okazało się, że przelali mi moje pierwsze
stypendium mimo gróźb, że skoro nie mam jeszcze NIPu to może być cienko.
Niby to nie jest niewiadomo co ale się ciesze, no i kusi by te pierwsze
przepić i przetupać
A jak było u Was?
Obserwuj wątek
    • carnivore69 Re: raz optymistycznie 01.11.06, 00:14
      Ba, oczywiscie, ze zostalo przepite i przetupane.

      Pzdr.
    • autumna Re: raz optymistycznie 01.11.06, 07:27
      > właśnie zerknęłam na konto i okazało się, że przelali mi moje pierwsze
      > stypendium mimo gróźb, że skoro nie mam jeszcze NIPu to może być cienko.

      A to co za bzdura??? Przecież stypedndium doktoranckie nie jest opodatkowane, co ma do tego NIP?
      • femme_fatale13 Re: raz optymistycznie 01.11.06, 14:32
        Bzdura nie bzdura ale nasi się dopiero uczą (pierwszy raz otworzyli studia) i
        widać chcą być najmądrzejsi i stwierzili że nip trza miec
      • steppenwolff1 Re: raz optymistycznie 03.11.06, 23:04
        z innej perspektywy: to jest dla mnie niewyobrażalne - pisać doktorat, nie
        pracując nigdzie nigdy wcześniej :-( doświadczenia tylko z zajęciami,
        książkami, komputerem, może jakimś laboratorium...

        pozdrawiam
        Anka
        • niewyspany77 Re: raz optymistycznie 03.11.06, 23:17
          steppenwolff1 napisała:

          > z innej perspektywy: to jest dla mnie niewyobrażalne - pisać doktorat, nie
          > pracując nigdzie nigdy wcześniej :-( doświadczenia tylko z zajęciami,
          > książkami, komputerem, może jakimś laboratorium...

          I to jest wlasnie smieszne. Leb napchany teoria, praktyki zero, i (np u mnie)
          byle blefer z podstawowki spokojnie moze wysmiac takiego doktora.
          • steppenwolff1 Re: raz optymistycznie 04.11.06, 00:21
            pedagogika? dydaktyka nauczania? :-)
            ..na myśli miałam tu też zwykłe doświadczenie życiowe. W życiu nie zamieniłabym
            tych swoich ponad dwóch lat przerwy i "normalnego" doświadczenia zawodowego na
            samo studiowanie. Inna sprawa, że idąc na doktoranckie zaraz po magisterce też
            musiałabym pracować...
            Mi wydaje się śmieszna inna sprawa, ale nie dotyczy to chyba autorki
            wyjściowego postu. Śmieszne wydaje mi się, że ludzie tak dobrze wykształceni
            muszą zajmować się kwestią, czy dostaną stypendium socjalne czy nie. Po to mam
            wiedzę i taką mam wiedzę, żeby na siebie zarobić - takie jest moje
            zdanie...będąc na doktoranckich spokojnie można szukać pracy na część etatu
            bądź zdalnej.

            pozdrawiam
            Anka
            • niewyspany77 Re: raz optymistycznie 04.11.06, 00:41
              steppenwolff1 napisała:

              > Śmieszne wydaje mi się, że ludzie tak dobrze wykształceni
              > muszą zajmować się kwestią, czy dostaną stypendium socjalne czy nie. Po to mam
              > wiedzę i taką mam wiedzę, żeby na siebie zarobić - takie jest moje
              > zdanie...będąc na doktoranckich spokojnie można szukać pracy na część etatu
              > bądź zdalnej.

              Swiete slowa tylko dla potencjalnego pracodawcy doktor(ant) teoretyk nie jest
              wcale wiecej wart niz gosc z matura ale X lat praktyki.

              Wiedza to nie wszyzstko. Liczy sie tez podejscie. Ja przez 4 lata bylem
              nauczycielem zawodu, ktory jest dzis bardzo poszukiwany, a ktory nie ma nic
              wspolnego z pedagogika. Mimo ze mialbym mozliwosc dobrze platnej pracy, to
              jednak nie zdecydowalem sie nigdzie aplikowac. Bezrobocie niejako na wlasne
              zyczenie, kasy zero, ale po kopie jakiego moja dysertacja dostala, widze ze warto.
              • steppenwolff1 Re: raz optymistycznie 04.11.06, 14:19
                > Swiete slowa tylko dla potencjalnego pracodawcy doktor(ant) teoretyk nie jest
                > wcale wiecej wart niz gosc z matura ale X lat praktyki
                No tak. Ale bez pracy tej praktyki nie nabędę i tzw. "kop", którego dostanie
                moja dysertacja na moim bezrobociu (rzecz zupełnie abstrakcyjna w mojej
                sytuacji finansowej;) w niczym mi nie pomoże. Jestem za tym, żeby najpierw
                zbudować sobie jakieś doświadczenie zawodowe, a potem brać się za pisanie
                dysertacji - nawet jeżeli trochę bardziej rozłożone w czasie. Doktor bez
                praktyki zawodowej też nie będzie nic warty dla potencjalnego pracodawcy -
                podobnie jak doktorant. No chyba że ma się 100% szanse zostać na
                uczelni...100%, bo już przeżyłam na własnej skórze, że 90-95% szanse i
                obietnice, że "na pewno" mogą zamienić się w 0% ;-)

                pozdrawiam
                Anka
                • niewyspany77 Re: raz optymistycznie 04.11.06, 22:33
                  steppenwolff1 napisała:

                  > > Swiete slowa tylko dla potencjalnego pracodawcy doktor(ant) teoretyk nie
                  > jest
                  > > wcale wiecej wart niz gosc z matura ale X lat praktyki
                  > No tak. Ale bez pracy tej praktyki nie nabędę i tzw. "kop", którego dostanie
                  > moja dysertacja na moim bezrobociu (rzecz zupełnie abstrakcyjna w mojej
                  > sytuacji finansowej;) w niczym mi nie pomoże.

                  Alez ja wlasnie sobie na to pozwalam bo praktyke 4-letnia juz mam (wiem, malo ;-))

                  > Jestem za tym, żeby najpierw
                  > zbudować sobie jakieś doświadczenie zawodowe, a potem brać się za pisanie
                  > dysertacji - nawet jeżeli trochę bardziej rozłożone w czasie. Doktor bez
                  > praktyki zawodowej też nie będzie nic warty dla potencjalnego pracodawcy -
                  > podobnie jak doktorant.

                  No wlasnie. Dlatego uwazam ze 3-stopniowy model studiow ma wade - pozwala w
                  pewnych przypadkach obudzic sie w wieku 27-28 lat z zerem praktyki i
                  bezuzyteczna (dla pracodawcy) teoria. W pewnych przypadkach (mowie za siebie,
                  wiec np. przy roznego rodzaju pedagogikach) jakas tam praktyka powinna byc
                  warunkiem przyjmowania na studia. Bo inaczej grozi to takimi cyrkami ze
                  dydaktyki uczy gosc ktory nauczyl sie jej na 4-tyg praktyce jeszcze za czasow
                  mgr a cala reszte wie z ksiazek.

                  > No chyba że ma się 100% szanse zostać na
                  > uczelni...100%, bo już przeżyłam na własnej skórze, że 90-95% szanse i
                  > obietnice, że "na pewno" mogą zamienić się w 0% ;-)

                  DOktorant musi byc swiadom ze nowe miejsca powstaja baaaaaaaardzo powoli a na
                  zwalniane jest dluuuuuuuuga kolejka. Musi miec swiadomosc ze idzie niz. Musi tez
                  miec swiadomosc ze stara gwardia okupuje po 2-3 etaty i za nic nie odda. Juz
                  jakis czas temu twierdzilem, ze niedlugo nauczyciel-doktor w gimnazjum bedzie
                  coraz czesciej spotykanym zjawiskiem.
                • carnivore69 Re: raz optymistycznie 04.11.06, 22:41
                  Doktorat jest przygotowaniem do pracy naukowej. Po co wiec 4-letnia praktyka w
                  ksiegowaniu faktur czy tez tworzeniu interfejsow do programow komputerowych?

                  Pzdr.
                  • niewyspany77 Re: raz optymistycznie 04.11.06, 22:45
                    carnivore69 napisał:

                    > Doktorat jest przygotowaniem do pracy naukowej.

                    To przy zalozeniu ze bedziesz pracowal na uczelni*. Twierdzisz ze da sie
                    wszystkich obecnych doktorantow na uczelniach upchnac?


                    * Oczywiscie, mozna uprawiac nauke hobbystycznie tylko do hobbystycznego
                    uprawaiania mgr w zupelnosci wystarczy :)

                    • carnivore69 Re: raz optymistycznie 04.11.06, 22:50
                      Do pracy nie na uczelni (czy weziej: nienaukowej) doktorat potrzebny nie jest.

                      Pzdr..
                      • niewyspany77 Re: raz optymistycznie 04.11.06, 22:54
                        carnivore69 napisał:

                        > Do pracy nie na uczelni (czy weziej: nienaukowej) doktorat potrzebny nie jest.

                        No wlasnie. Zatem zakladajac ze na roku jest 10 doktorantow a miejsc dla nich u
                        macierzy zero, to zakladanie ze dostana prace na uczelni jest nieuzasadnionym
                        hurraoptymizmem.
                        • carnivore69 Re: raz optymistycznie 05.11.06, 00:37
                          Czyli wg Ciebie dobrze miec praktyke, bo po zrobieniu doktoratu i tak
                          najprawdopodobniej trzeba bedzie do niej wrocic? To w jakim celu ja w ogole
                          opuszczac?

                          A idea rozpoczynania doktoratu z przeswiadczeniem, ze nie znajdzie sie pozycji
                          akademickiej/naukowej po jest rownie malo przekonywujaca.

                          Pzdr.

                          PS. Argument rozpoczynania doktoratu jako mozliwosci "doszkolenia" sie w pewnych
                          specjalistycznych dziedzinach jest wg mnie oczywiscie sensowny.
                          • niewyspany77 Re: raz optymistycznie 05.11.06, 01:16
                            carnivore69 napisał:

                            > Czyli wg Ciebie dobrze miec praktyke, bo po zrobieniu doktoratu i tak
                            > najprawdopodobniej trzeba bedzie do niej wrocic? To w jakim celu ja w ogole
                            > opuszczac?

                            Nie do konca. Bardziej chodzilo o to ze tok myslenia "doktorat
                            stacjonarnie=klepanie posadki ktora czeka" nie jest do konca racjonalny.
                            Kontekst praktyki poruszalem w odniesieniu do wiadomosci realnych a nie
                            ksiazkowych. Niestety w n przypadkow z roznych przyczyn dr nic nie daje (pech,
                            wypadki losowe etc). Niemniej jesli w PL mamy (w danej specjalnosci) N uczelni
                            na ktoych jest X etatow przy czym zwalniane/rotowane jest kilka etatow (Y) to
                            ksztalcenie doktorow w ilosci wiecej niz Y wiadomo czym grozi.

                            > A idea rozpoczynania doktoratu z przeswiadczeniem, ze nie znajdzie sie pozycji
                            > akademickiej/naukowej po jest rownie malo przekonywujaca.

                            OK kazdy ma marzenia i nikt tego nie zabierze tylko trzeba sie zastanowic czy z
                            marzen bedzie na chleb. To nie jest tak ze dyplom doktora nauk siakich czy
                            owakich daje gwarancje pracy.

                            > PS. Argument rozpoczynania doktoratu jako mozliwosci "doszkolenia" sie w pewnyc
                            > h
                            > specjalistycznych dziedzinach jest wg mnie oczywiscie sensowny.

                            Wlasnie. W tej sytuacji lepiej praktyki nei przerywac ;)
                      • steppenwolff1 Re: raz optymistycznie 04.11.06, 22:58
                        gdyby wszyscy wychodzili z takiego założenia, że doktoratu nie piszą, bo na
                        pracę na uczelni nie mają większych szans, a do innej pracy im go nie potrzeba,
                        to na doktoranckie nie byłoby naboru ;-) doktorat jest potrzebny mi, potrzebuję
                        więcej wiedzieć - a do pracy w moim obecnym zawodzie też mi się przyda (jestem
                        tłumaczem, praca będzie analizą kontrastywną tekstów fachowych w dwóch
                        językach).

                        pozdrawiam
                        Anka

                        PS a do prowadzenia dobrych ćwiczeń na uczelni też doktoratu nie trzeba ;-)

                        • niewyspany77 Re: raz optymistycznie 04.11.06, 23:00
                          steppenwolff1 napisała:

                          > PS a do prowadzenia dobrych ćwiczeń na uczelni też doktoratu nie trzeba ;-)

                          Unika sie zatrudniania magistrow ze tzw. wzgledow rankingowo-perstizowych oraz
                          doktorsko-nadpodazowych.
                          • niewyspany77 Re: raz optymistycznie [errata] 04.11.06, 23:02
                            niewyspany77 napisał:

                            > Unika sie zatrudniania magistrow ze tzw. wzgledow rankingowo-perstizowych oraz
                            > doktorsko-nadpodazowych.

                            Mozna "rankingowo-perstizowych" i/lub "doktorsko-nadpodazowych" zastapic
                            twierdzeniem ze od murzynskiej roboty sa doktoranci (dlatego nabor jednak bedzie) ;)
                            • steppenwolff1 Re: raz optymistycznie 05.11.06, 13:30
                              zgadzam się oczywiście z Tobą co do powodów, dlaczego masgistrów nie zatrudnia
                              się na stanowiska naukowo-dydaktyczne. Mi chodziło tylko o fakt przygotowania
                              merytorycznego do prowadzenia zająć np. z praktycznej nauki języka na
                              kierunkach filologicznych. Nie trzeba do tego bynajmniej żadnego doktora, a
                              czasem okazuje się, że doktor ma dużo mniejszą wiedzę językową i relioznawczą
                              niż magister - znam kilka przypadków ;-)
                              "Moja" uczelnia chyba jeszcze nie dorosła do murzyńskiego wykorzystywania
                              doktorantów, bo nie dają nam odgórnie żadnych zajęć do prowadzenia - nie ma też
                              żadnego stypendium doktoranckiego, jak na razie (jesteśmy pierwszym rocznikiem
                              z mojej dziedziny). Na innym wydziale, który prowadzi studia doktoranckie
                              dłużej niż nasz, stypendium doktoranckie otrzymały osoby już zatrudnione na
                              uniwersytecie, a oddelegowane na studia doktoranckie przez dziekana (sztuk
                              (słownie) dwie).

                              Zgadzam się też z Tobą chyba we wszystkich kwestiach, o których napisałeś.
                              Marzeniami i ambicją nie da się niczego opłacić. A na pytanie, czy w ogóle
                              warto zaczynać doktorat, odpowiedziałabym tak: bez niego w tej chwili są zerowe
                              szanse na otrzymanie pracy na uczelni (oczywiście zdarzają się magiczne
                              wyjątki;). Jeżeli ktokolwiek chce w ogóle myśleć o pracy naukowej, z której
                              będzie się utrzymywał, musi pomyśleć najpierw o napisaniu dysertacji.
                              Chyba wszystkie osoby z moich studiów doktoranckich pracują zawodowo, poza
                              uczelnią. Nie ma stypendium - i, jak widać, nie ma też zapalonych szaleńców bez
                              NIPu ;-) Myślę, że to nie jedyna uczelnia, a na pewno nie jedyny kierunek, na
                              którym nie da się nie pracować zawodowo.

                              pozdrawiam
                              Anka
                              • niewyspany77 Re: raz optymistycznie 06.11.06, 00:31
                                steppenwolff1 napisała:

                                > Jeżeli ktokolwiek chce w ogóle myśleć o pracy naukowej, z której
                                > będzie się utrzymywał, musi pomyśleć najpierw o napisaniu dysertacji.

                                Zgadza sie. Bez doktoratu nie ma pracy na uczelni. Ale czy ona bedzie to sie
                                okaze dopiero po tym doktoracie :D

                          • kasiamat00 Re: raz optymistycznie 05.11.06, 22:29
                            Ja chyba zyje w innym kraju. Na moim wydziale czesto do prowadzenia zajec
                            zatrudnia sie zdolnych studentow IV-V roku (formalnie sa bodajze asystentami),
                            nawet bez obronionego licencjatu. No a o stypendium wiadomo w polowie lipca, czy
                            sie je ma, czy nie - i (jak na razie) przychodzi grzecznie na konto ok.
                            pierwszego kazdego miesiaca. Za to panie w sekretariacie potrafily wypisac mi i
                            mojej kolezance legitymacje z tym samym numerem i sie tym zupelnie nie przejac
                            (prawde powiedziawszy my tez sie nie przejmujemy, bo przez najblizszy rok i tak
                            beda sobie spokojnie lezec w szufladzie).
                            • matmis Re: raz optymistycznie 07.11.06, 23:46
                              > Na moim wydziale czesto do prowadzenia zajec
                              > zatrudnia sie zdolnych studentow IV-V roku (formalnie sa bodajze asystentami)

                              raczej nie asystentami (chyba żeby być asystentem na uczelni trzeba mieć mgr,
                              ale raczej się nie przyjmuje nowych asystentów teraz, tylko doktorantów). Jak
                              prowadzilem takie zajecia, to sie to nazywalo "asystent-stażysta", wynagrodzenie
                              było w formie stypendium
    • margaretka2002 Re: raz optymistycznie 01.11.06, 14:50
      A gdzies ty sie uchowala tyle lat bez NIPu?
      • femme_fatale13 Re: raz optymistycznie 01.11.06, 21:47
        A się uchowałam bo nie był mi potrzebny, podobno to też może być spoób żeby
        nigdy w życiu nie zapłacić podatku;P ale ja się o tym nie przekonam bo
        formularzyk wypełniony i wysłany
    • marswiercz Re: raz optymistycznie 02.11.06, 08:15
      Ja nie dostałam swojego pierwszego stypendium na czas, bo moj wydział miał jakies opóźnienie organizacyjne i mamy dziś dostać stypendium za październik i listopad łącznie, to dopiero będzie radość, ale pewnie chwilowa, pozdr.
    • aphoper1 Re: raz optymistycznie 03.11.06, 17:24
      A ja się dziś dowiedziałam, że... nie szkodzi, że Rada Wydziału już w lipcu
      przyznała mi stypendium. Senat zbierze się dopiero 16 listopada i dopiero wtedy
      dowiem się, czy na pewno stypendium dostanę i ile wyniesie... No i ciekawe,
      kiedy zapłacą...
    • mathilda2 Re: raz optymistycznie 05.11.06, 12:30
      Fajnie macie, że w ogole dostajecie stypendium doktoranckie. Ja jako doktorantka
      I roku czekam jeszcze na decyzję w sprawie stypendium socjalnego, ktore według
      zapowiedzi ma byc zenująco niskie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka