Dodaj do ulubionych

doktorat samotnej matki...

20.02.07, 15:15
Witam Państwa. Jestem młodą(27 letnią) samotna mama z bagażem doświadczeń,
nieufnym sercem a jednak najszczęśliwszą, gdyż jest ze mną mój Skarb-2 letni
synek. Gdy po obronie mgr. podszedł do mnie mój recenzent, podał mi dlon i
powiedział,,Gratuluję Pani magister,,pomyślałam jakże miło by było
usłyszeć ,,Gratuluje Pani doktor,,... Od tej chwili często o tym myślę i żyję
nadzieją że kiedyś usłysę te słowa... Wiem, że jest to spore wyzwanie oraz
ciężka praca, ale jestem osobą upartą i wiem, że kiedys dopnę swego. Planuję
od października stawić czoła niestacjonarnym studiom doktoranckim na SGH.
Napiszcie Drodzy doktoranci, co o tym sądzicie. Może jest wśród Was ktoś, kto
jest w podobnej sytuacji. Pozdrawiam serdecznie.
Obserwuj wątek
    • iza19811981 Re: doktorat samotnej matki... 20.02.07, 15:56
      witam Cię ciepło, gratuluję skarba, mój też ma niecałe dwa latka, ale jest płci
      przeciwnej niżeli chłopiec :) też fajnie :) Nie widzę problemu, bys mogła
      stawic czoła kolejnemu wyzwaniu. Masz dla kogo to zrobić (dziecku miło bedzie
      pewnie kiedyś pochwalić się przed rówieśnikami,ze ma mamę doktora nauk...).
      Moja sytuacja jest właściwie identyczna, ale dużo zawdzieczam rodzicm,
      którzy "córki mi do rąk nie dają" z miłoście oczywiscie do wnuczki - to taka
      metafora, ale właściwie dzięki temu mam czas na to, by zajać się swoją praca
      naukową. Zresztą, jeszcze rok i Mały bedzie duży, a Ty spokojnie bedziesz mogła
      zajać się tym, o czym marzysz.Powodzenia i nie rezygnuj z marzeń, bo "dla
      chcącego nic trudnego".
      • livis Re: doktorat samotnej matki... 20.02.07, 16:31
        Dziekuje Ci Izo za te ciepłe slowa. Ja tez mysle ze dam sobie rade, musze
        dac... właśnie dla mojego syna. Moi rodzice rowniez nie widza swiata poza swoim
        wnukiem i bardzo pomogli mi i nadal pomagaja. Jesli chodzi o mnie to skonczylam
        finanse i bankowosc. A Ty na którym jestes Izo roku i na jakim kierunku?
        Pozdrawiam Cie gorąco i gratuluje córuni, wspaniałych rodziców i mądrości
        życiowej.
        • iza19811981 Re: doktorat samotnej matki... 20.02.07, 17:14
          wydział językoznawstwa, robię doktorat z tzw.wolnej stopy, wiec nie wiem sama
          właściwie na którym jestem roku :) myślę, że najdalej za dwa lata uda mi się
          osiągnąć cel, robię to również i dla własnej córki. Na pewno sie uda.Życzę
          szczęścia, bo życie pokazuje że i ono musi towarzyszyć inteligencji.
    • lukas1016 Re: doktorat samotnej matki... 16.04.07, 23:03
      cześć .....
      A już myślałem, że kotłujące się po głowie myśli o dr przed imieniem i nazwiskiem to wyłącznie moja domena ;-) W zasadzie mogę powiedzieć, że podobnie jak Ty - nie mam lekko w życiu ... Ale jednocześnie tak sobie myślę - odpowiadając na Twoje pytanie - że to mimo wszystko fantastyczna sprawa. Mimo wszystko - bo jak słusznie zauważyłaś studia dr to przede wszystkim ciężka harówka ... Ale z drugiej strony czyż może być coś piękniejszego niż realizacja marzeń? Napisz coś więcej na temat kierunku i kolegium ... A może masz kogoś kto mógłby powiedzieć coś więcej na temat studiów dr na SGH? Może i ja się wreszcie wybiorę?
      Pozdrawiam i życzę wytrwałości :)
    • angelik1 Re: doktorat samotnej matki... 17.04.07, 09:21
      Dla chcącego nie ma nic trudnego. Nie marnuj szansy. Dasz radę. Ja wykorzystuję
      każdą, bo może się nie powtórzyć.Zawsze jest coś nie tak-to praca, to ciąża, to
      małe dziecko, to duże dziecko, to brak kasy.Ja zawsze jak czegoś się podejmuję
      to mam jakieś przeciwności. I nie słuchaj zazdrosnych pesymistów w twoim
      otoczeniu. Ja mam maleńkie dziecko. Wszystko to kwestia dobrej organizacji. Ja
      mam niemowlaczka i daję radę-dużo piszę i czytam-niedługo wracam do pracy po
      urlopie, więc się przygotowuję no i habiltacja w przyszłości-mam nadzieję.Twoje
      dziecko jest starsze, więc jest w stanie same się trochę zająć. Nie mam tylko
      czasu na ploty z koleżankami, oglądanie tv-ale coś za coś.Nie gotuję wymyślnych
      potraw, nie chodzę do sklepu codziennie po 10 deko wędliny.WOlę poświęcić czas
      dziecku i pracy naukowej.SOrki za chaotyzm ale w nocy pisałam artykuł i
      karmiłam małego co 3 godziny, więc mam deficyt snu.Trzymam kciuki za przyszła
      panią dr.I napisz czasem jak ci idzie. Pozdrawiam. doktor mama
    • archiello Re: doktorat samotnej matki... 17.04.07, 09:50
      Hmmm, widzę że niektórych wzięłaś niejako "na litość", stąd tak przychylne
      komentarze. Powiem inaczej i dam kilka rad:
      a) studia doktoranckie to jeden wielki pseudowymysł akademicki, którego jedynym
      celem jest zebranie kasy od doktorantów i napchanie kieszeni profesorów. z tego
      pkt. widzenia zdecydowanie lepszym rozwiązaniem jest dr z wolnej stopy, wtedy
      nie musisz zdawać bzdurnych egzaminów semestralnych itp. ogółem odradzam studia
      doktoranckie.
      b) nie kieruj się przy wyborach aż tak emocjami - że chcesz udowodnić coś, że
      wyzwanie, że dla córeczki itd. to może być zgubne i prowadzić może do jakichś
      dziwnych myśli, zachowań - kieruj się rozsądkiem.
      c) weź pod uwagę że na tym forum niektórzy wyolbrzymiają swoje trudy i myśli, a
      to że ciężko pracują, mają deficyt snu itp, wiem o tym doskonale bo niektórych
      znam i wiem co robią i ile maja tak naprawdę tej pracy, a potem się okazuje że
      przez 4 lata napisali 2 publikacje - ot taka praca naukowa - cokolwiek to
      znaczy, traktuj ich z przymrużeniem oka.
      d) nie myśl o tych 2 literkach przed nazwiskiem, bo to też jest zgubne, doktorat
      do czegoś zobowiązuje więc po nim możesz się narazić na śmieszność ze strony
      zawistnych, kiedy będą cię dręczyli różnymi pytaniami itp.
      e) nie myśl że doktorant jest kimś wyjątkowym i pozostań sobą, to nawet chyba
      najważniejsze w całej tej zabawie.

      Pozdrawiam i życzę pomyślności.
    • livis Re: doktorat samotnej matki... 17.04.07, 13:16
      Witam ciepło. Dziękuję wszystkim za słowa pełne optymizmu. Przedstawiając
      maleńki zarys mojej sytuacji, nie chciałam wzbudzić w nikim współczucia, lecz
      pokazać, że ambicja nie jest przywilejem osób z ustabilizowaną sytuacja
      życiową...Każdy ma prawo do marzeń, a miarą ich wartości jest trud, jaki
      wkładamy w to, aby je spełnić. Wyjątkowym jest każdy, czy to murarz czy
      kierowca czy też pracownik naukowy, pod warunkiem że to co robi, robi z pasją.
      Jeśli robię coś nie tylko dla siebie, daje mi to podwójną radość i to w skali
      długoterminowej, gdyż za 10 lat mój syn będzie dumny, że jego mama jest
      doktorem nauk ekonomicznych. Może i jest to troche banalne, jednak żyjemy w
      czasach, w których utarte są pewne stereotypy i matka samotnie wychowująca
      dziecko jest nadal czymś gorszym, mimo iż jest to już zjawisko bardzo często
      spotykane. Opinię tę będzie nam ciężko zmienić, jednak możemy pokazać, iż
      samotna matka lub jak ktoś woli panna z dzieckiem nie jest tylko pustą,
      rozrywkową dziewczyną niezdolną do pojęcia elementarnych zasad życia w
      związku/małżeństwie (zaznaczam iż spotkałam się z taką opinią) lecz może być
      wspaniałą matką oraz szanowanym naukowcem. Najważniejsza jest wiara, upór i
      motywacja a dla samotnej matki najwspanialszą i najlepszą motywacją może być
      tylko jej dziecko...
      Do lukas1016:
      Witaj, ktoś kiedys powiedział, że to co trzyma nasz przy życiu, to nasze
      dzieci i nasze marzenia...zgadzam się z tym, jednak dzieci kiedyś dorosną,
      założą swoje rodziny i odejdą by żyć własnym życiem a my zostaniemy... z
      naszymi marzeniami...jednak i one z biegiem lat mogą nas opuścić...mijający
      czas zacznie pokazywać, że nie będzie juz tak łatwo je zrealizować, aż pewnego
      dnia okaże się że jest już za późno... i wtedy zostaniemy już naprawdę sami...
      Nie rezygnuj z marzeń, znajdź w sobie siłę i pędź do przodu, mimo wszystkich
      przeciwności jakie napotkasz. Ja planuję niestacjonarne studia dr w Kolegium
      Zarządzania i Finansów kierunek ekonomia.Rekrutacja trwa od 1 czerwca do 10
      października.Trwają 3 lata. Zjazdy są w piątki od 16 do 21. Czesne za jeden rok
      wynosi 6300 :-(( -wpłata jednorazowa, w dwóch ratach: I-4000 II-2500. Gdybyś
      miał jakieś pytania napisz na maila: livis@vp.pl
      Jesli możesz napisz skąd jesteś i o jakim kierunku myślisz.
      Pozdrawiam serdecznie.
      • archiello Re: doktorat samotnej matki... 17.04.07, 23:10
        boże aleś ty romantyczna, zamiast pisać tutaj jakieś wypracowania o swojej
        sytuacji rodzinnej i osobistej, już byś coś napisała naukowego.

        PS. zawsze mówiłem że doktorant to nierób, tylko wstydzi się do tego przyznać.
        • k_arol Re: doktorat samotnej matki... 17.04.07, 23:20
          archiello napisał:

          > PS. zawsze mówiłem że doktorant to nierób, tylko wstydzi się do tego przyznać.

          Ja się nie wstydzę, ale ja jestem stary, z zasady bezwstydny zgred :-)

          Livis, powodzenia...
        • lukas1016 Re: doktorat samotnej matki... 17.04.07, 23:27
          archiello napisał:

          > boże aleś ty romantyczna, zamiast pisać tutaj jakieś wypracowania o swojej
          > sytuacji rodzinnej i osobistej, już byś coś napisała naukowego.
          >
          > PS. zawsze mówiłem że doktorant to nierób, tylko wstydzi się do tego przyznać.

          heh .... dobre mi sobie ... co prawda nie jestem chyba upoważniony, bom nie adresat .. ale niech będzie .... tak sobie myślę, że w tym samym czasie w którym czytasz o "jej sytuacji rodzinnej i osobistej" sam mógłbyś zrobić coś produktywnego - ot wiesz, coś takiego czego ów "nierób" zapewne nie zrobi .....
          • archiello Re: doktorat samotnej matki... 18.04.07, 10:51
            hehe, dokładnie na taką ripostę czekałem:)
            • livis Re: doktorat samotnej matki... 18.04.07, 13:22
              Mierzenie innych swoją miarą jest najwspanialszym przykładem człowieka
              świadomego swojej niedoskonałości...

              Touche...
    • carnivore69 Re: doktorat samotnej matki... 18.04.07, 14:17
      A czy jakas alternatywna sciezke kariery w ogole rozwazasz?

      Pzdr.
      • livis Re: doktorat samotnej matki... 18.04.07, 15:17
        Od ,,zawsze,, byłam związana z bankiem, stąd zainteresowanie problematyką i
        teorią ekonomii. Jest oczywistym, iż studia te ,,umocnią,, moją pozycję w tym
        środowisku. Nie obca jest mi też myśl o wykładaniu na uczelni, jednak do tego
        jeszcze daleka droga. Zatem jeśli uda mi się osiągnąć cel- rozwinę się, jeśli
        nie- zostanę tam, gdzie jestem.
        Pozdrawiam
        • niewyspany77 Re: doktorat samotnej matki... 18.04.07, 15:24
          Ze mnie ekonomista zaden, ale strzelam: czemu doktorat a nie podyplomowka, mba?
        • carnivore69 Re: doktorat samotnej matki... 18.04.07, 16:02
          Adwokat diabla:
          Czy za 15-20 lat wolisz byc profesorem finansow, czy tez dyrektorem (w) banku?
          Siedzenie "okrakiem" moze zaowocowac kariera typu "mydlo i powidlo".

          Pzdr.
    • dusia_dusia Re: doktorat samotnej matki... 18.04.07, 18:06
      Serdecznie cię pozdrawiam. Ja jestem na II roku studiów doktoranckich (filologia
      rosyjska) i mam 2 dzieci (ale również męża, a także mamę, tatę, babcię i
      dziadka, którzy pomagają na ile mogą). Starsza chodzi już do przedszkola, a
      młodsza ma 10 miesięcy. Dość trudno mi wszystko łączyć, bo bliscy pomagają mi
      tyle ile mogą (wiek, praca), a to trochę za mało. Brakuje mi czasu zwłaszcza na
      pisanie, bo jak już jestem w domu, to dziewczyny domagają się uwagi (i
      słusznie), a wieczorem czasu zostaje niewiele. Ale nie chcę rezygnowac z pisania
      doktoratu, bo to moja pasja. Twój synek jest już dość duży, więc myślę, że warto
      spróbować, jeśli to dal ciebie ważne, zwłaszcza jeśli babcia będzie mogła zająć
      się małym.
      Serdecznie pozdrawiam i życzę powodzenia
      • livis Re: doktorat samotnej matki... 19.04.07, 11:18
        Witam
        Na wybór studiów ( dr czy podyplomowe) miało wpływ wiele czynników. Nie będę
        rozwijała tego tematu aby nikogo nie urazić, powiem tylko, iż dokładnie
        przemyślałam tę sprawę i zdecydowałam, że będą to jednak st. dr.
        Analizując natomiast kwestię mojej pozycji społecznej w przyszłości, to powiem
        tak- czas pokaże. Jest jeszcze zbyt wcześnie, abym mogła ukierunkować się.
        Środowisko bankowe już znam i wiem, jakimi wartościami sie kieruje. Obcy jest
        mi natomiast świat naukowców i nie mogę z góry założyć, że się w nim odnajdę.
        Zatem wybranie sobie w chwili obecnej jednej z możliwości, jakie teoretycznie
        stoją przede mną, wydaje mi się niemożliwe.
        Dziękuję za miłe słowa.
        Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka