livis
20.02.07, 15:15
Witam Państwa. Jestem młodą(27 letnią) samotna mama z bagażem doświadczeń,
nieufnym sercem a jednak najszczęśliwszą, gdyż jest ze mną mój Skarb-2 letni
synek. Gdy po obronie mgr. podszedł do mnie mój recenzent, podał mi dlon i
powiedział,,Gratuluję Pani magister,,pomyślałam jakże miło by było
usłyszeć ,,Gratuluje Pani doktor,,... Od tej chwili często o tym myślę i żyję
nadzieją że kiedyś usłysę te słowa... Wiem, że jest to spore wyzwanie oraz
ciężka praca, ale jestem osobą upartą i wiem, że kiedys dopnę swego. Planuję
od października stawić czoła niestacjonarnym studiom doktoranckim na SGH.
Napiszcie Drodzy doktoranci, co o tym sądzicie. Może jest wśród Was ktoś, kto
jest w podobnej sytuacji. Pozdrawiam serdecznie.