Dodaj do ulubionych

ile publikacji??

05.06.07, 18:06
czytałam ustawę dotycząca otwarcia przewodu doktorskiego ale nigdzie nie
znalazłam czy istnieje jakaś minimalna liczba publikacji konieczna do otwarcia
przewodu...
chciałam się pokusic o studia doktoranckie ale muszę dokładnie wiedzieć co i jak
Obserwuj wątek
    • hatchet01 Re: ile publikacji?? 05.06.07, 23:29
      ustala to jednostka prowadzaca przewod. zazwyczaj to 2 publikacje.
      • gagolek Re: ile publikacji?? 05.06.07, 23:52
        bardzo czesto tylko jedna w czasopismie z listy Filadelfijskiej. Zalezy od
        dziedziny i jednostki prowadzacej
        • flamengista 2 recenzowane 06.06.07, 17:11
          i tyle.

          LF to w przypadku nauk przyrodniczych lub matematyki.
    • mrv1979 Re: ile publikacji?? 06.06.07, 12:19
      Ustawa nic nie mowi na ten temat. Zwyczaje sa skrajnie rozne. U mnie (PWr, I-28
      otwiera sie przewod najpozniej pod koniec 3 semestru, ale mile widziane jest pod
      koniec 2 semestru. Do otwarcia trzeba miec zrobione rozeznanie tematu i wstepne
      wyniki badan (ale i bez nich da rade otworzyc...). Sila rzeczy raczej nie ma sie
      zadnych powaznych publikacji na tak wczesnym etapie pracy i nikt na to nie
      patrzy. Publikacjami trzeba sie pochwalic dopiero na obronie, mile widziany
      jest co najmniej jeden artykul w czasopismie i co najmniej 2 referaty
      konferencyjne. Ale to nie sa formalne wymagania. Mozna sie obronic nawet bez
      publikacji, tyle, ze ludzie kreca wtedy nosem, ze doktorat nie zostal "obgadany"
      w srodowisku, a doktorant przychodzi jakby "znikad".

    • carnivore69 Pytanie techniczne 07.06.07, 11:12
      Czemu niby ma sluzyc wymog posiadania publikacji na tak wczesnym etapie kariery
      naukowej?

      Delikwent zamiast koncentrowac sie na identyfikowaniu i analizowaniu nowego
      interesujacego problemu o kalibrze pozwalajacym na powazna publikacje musi w
      rezultacie w/w wymogu tracic czas zajmujac sie produkcja esejow, ktore raczej
      nie wyniosa go na naukowy top. (Na marginesie, na wiekszosci przyzwoitych
      wydzialow (szerokopojete ekonomia/management) posiadanie publikacji nie jest
      warunkiem koniecznym obrony doktoratu.)

      Pzdr.

      • gagolek Re: Pytanie techniczne 07.06.07, 16:45
        Alez przewod doktorski mozesz otworzyc na kilka miesiecy przed obrona!

        Dla mnie przyzwoite miejsce to takie gdzie do obrony doktoratu wymagane sa
        recenzowane publikacje. Jesli sa to nauki przyrodnicze to tylko w czasopismach z
        listy filadelfijskiej.

        Przy tym nie musi byc tych publikacji nie wiadomo ile, wystarczy jedna a przyzwoita.
        • madaminka Re: Pytanie techniczne 07.06.07, 17:02
          Co znaczy "przyzwoita"? czy impakt fakto 0,2 pozwala aby publikacja byla
          zakwalifokowana do tej grupy?
        • carnivore69 Re: Pytanie techniczne 07.06.07, 17:24
          > Dla mnie przyzwoite miejsce to takie gdzie do obrony doktoratu wymagane sa
          > recenzowane publikacje. Jesli sa to nauki przyrodnicze to tylko w czasopismach
          > z listy filadelfijskiej.

          OK, zatem bodajze zaden wydzial ekonomiczny/business schoool z czolowki
          miedzynarodowych rankingow nie jest wg Twojej definicji przyzwoity.

          > Przy tym nie musi byc tych publikacji nie wiadomo ile, wystarczy jedna a
          > przyzwoita.

          Pytanie mimo wszystko pozostaje nieodpowiedziane - w jakim celu? (Czy komisja
          egzaminacyjna nie jest w stanie samodzielnie zweryfikowac jakosci outputu
          kandydata?)

          Biorac pod uwage fakt, ze w znakomitej wiekszosci przypadkow pierwszy sensowny
          artykul konczy sie pisac zalozmy te 2 lata przed obrona, a caly proces
          recenzencki trwa rok-dwa, musisz miec bardzo duzo szczescia (czyli de facto
          decyzje o przyjeciu Twojego artykulu juz w pierwszym czasopismie), zeby wyrobic
          sie z publikacja przed zlozeniem pracy.

          Otrzymujac wiec wymog posiadania publikacji recenzowanej, Twoja optymalna
          stretegia jest wiec poswiecenie kilku m-cy na napisanie jakiejs przekonujacej
          bajki do trzeciorzednego czasopisma, ktore z duzym prawdopodobienstwem Ci go
          przyjmie. Jestes wiec do tylu owe kilka m-cy, z "recenzowana publikacja", ktora
          i tak na nikim nie robi wrazenia.

          Pzdr.
          • gagolek Re: Pytanie techniczne 07.06.07, 19:09
            Doktorat nie jest sztuka dla sztuki. Powinien wnosic cos do dorobku naukowego
            ogolnoswiatowego. Aby tak sie stalo wyniki doktoratu musza byc publikowane w
            czasopismach recenzowanych przez specjalistow w danej dziedzinie i
            ogolnodostepnych. Rozprawa doktorska jest z reguly dostepna w niewielu
            egzemplarzach w danej jednostce naukowej i do tego najczesciej pisana w jezyku
            urzedowym kraju, w ktorym powstaje. Bez publikacji wynikow trudno aby spelnila
            wymog ogolnodostepnosci.
            Oczywiscie, ze czesc wynikow publikuje sie juz po obronie, ale nie przesadzajmy
            studia doktoranckie trwaja 4 lata i w takim czasie nalezy tez cos opublikowac i
            to w mozliwie dobrym czasopismie. Nie sadze aby ekonomia byla az tak wyjatkowa,
            skoro ludzie, ktorzy najpierw musza wysiedziec swoje w laboratorium jakos sobie
            z tym radza. Moze sie myle?
            IF 0.2 nie brzmi dobrze chyba w zadnej dziedzinie, ale tez trzeba byc ostroznym
            przy ocenianiu danego czasopisma po IF. Bierze sie tez pod uwage miejsce
            rankingowe w danej dziedzinie. Stad IF czasopisma 4 w biologii rozwoju to
            raczej marny IF, ale juz w biochemii lipidow bardzo dobry.
            • carnivore69 Re: Pytanie techniczne 07.06.07, 20:01
              > Doktorat nie jest sztuka dla sztuki. Powinien wnosic cos do dorobku naukowego
              > ogolnoswiatowego. Aby tak sie stalo wyniki doktoratu musza byc publikowane w
              > czasopismach recenzowanych przez specjalistow w danej dziedzinie i
              > ogolnodostepnych. Rozprawa doktorska jest z reguly dostepna w niewielu
              > egzemplarzach w danej jednostce naukowej i do tego najczesciej pisana w jezyku
              > urzedowym kraju, w ktorym powstaje. Bez publikacji wynikow trudno aby spelnila
              > wymog ogolnodostepnosci.

              Akurat co do tego nie ma watpliwosci - publikacje musza byc. Tyle, ze nie
              stanowi to odpowiedzi na zadane pytanie. (Przypomne: W jakim celu wymog
              publikacji _przed_ otwarciem przewodu?)

              > Oczywiscie, ze czesc wynikow publikuje sie juz po obronie, ale nie
              > przesadzajmy studia doktoranckie trwaja 4 lata i w takim czasie nalezy tez cos
              > opublikowac i to w mozliwie dobrym czasopismie.

              O szansie publikacji czegos w dobrym czasopismie na konkretnym etapie pisalem
              wyzej (moim zdaniem rzedu 20%). Jakikolwiek wymog posiadania publikacji przed
              zlozeniem doktoratu bedzie prowadzil do (w dlugim okresie kontraproduktywnych)
              wysilkow wkladanych w szybka publikacje w czasopismie "mozliwie dobrym", czyli
              najczesciej kiepskim.

              > Nie sadze aby ekonomia byla az tak wyjatkowa,
              > skoro ludzie, ktorzy najpierw musza wysiedziec swoje w laboratorium jakos
              > sobie z tym radza. Moze sie myle?

              Moze sie mylisz. Zreszta juz pisalem jak wyglada proces i poki co nie pojawila
              sie Twoja sugestia kiedy owe sensowne publikacje mialyby szanse sie pojawic.
              (Swoja droga, skad sugestia, ze fakt przebywania w laboratorium mialby cos
              przyspieszyc/opoznic w stosunku do innych dyscyplin?)

              Reasumujac - nadal nie jest jasny sens tego wymogu.

              Pzdr.
              • gagolek Re: Pytanie techniczne 07.06.07, 21:04
                co do przebywania w laboratorium akurat w mojej dziedzinie ludzie zajmujacy sie
                bioinformatyka z reguly publikuja znacznie wiecej niz ci zajmujacy sie biologia
                doswiadczalana. Samo sprawdzenie doswiadczalne hipotezy trwa znacznie dluzej.
                Domyslam sie , ze w przypadku ekonomii tym czynnikiem limitujacym jest czas
                zbierania danych.

                Dalej sie bede upierac, ze trzeba publikowac wlasnie przed obrona. Taki jest
                wymog w dobrych instytucjach i bez publikacji nikt nie dopuszcza tam do obrony.
                Wlasnie publikacje sa miernikiem jakosci danej instytucji. Sam przewod doktorski
                mozna otworzyc na kilka miesiecy przed obrona, wiec nie ma pospiechu.

                W dobrych instytucjach doktoranci sa w stanie publikowac w dobrych czasopismach.
                Jesli w danej instytucji doktoranci nie sa w stanie publikowac w dobrych
                czasopismach, to znaczy, ze mozna miec sopore zastrzezenia co do jakosci. Jesli
                nie publikuja przed obrona to juz jest bardzo zle. Co sie potem dziwic, ze juz
                doktor narzeka, ze jedyna prace jak moze znalezc za granica to praca nie
                wymagajaca wiekszych kwalifikacji. Nie mam tu na mysli kogos, kto sie zajmowal
                historia Polski, ale np naukami przyrodniczymi. Taka osoba nie powinna miec
                zadnych problemow.

                A co do czasu to jak juz sie ma wyniki i koncepcje to pisanie trwa miesiac dwa.
                Okolo max 6 miesiecy przyjecie do druku, ale najczesciej odpowiedz pozytywna
                badz negatywna przychodzi znacznie szybciej. Przeformatowanie pracy jesli
                zachodzi potrzeba zmiany czasopisma nie zajmuje nie wiadomo ile czasu
                • mrv1979 Re: Pytanie techniczne 07.06.07, 21:09
                  > Jesli w danej instytucji doktoranci nie sa w stanie publikowac w dobrych
                  > czasopismach, to znaczy, ze mozna miec sopore zastrzezenia co do jakosci. Je

                  Hehe, no i wlasnie chodzi o "dobre" i "zle" instytucje. "Dobre"==krewni i
                  znajomi królika, a wiec wydrukuja im wszystko. Jak jestes ze "zlej", to mozesz
                  sobie wysylac ile chcesz. Podobnie jest z oslawionymi grantami s.p. KBN-u.
                  • gagolek Re: Pytanie techniczne 07.06.07, 21:33
                    mrv1979 napisał:

                    >
                    > Hehe, no i wlasnie chodzi o "dobre" i "zle" instytucje. "Dobre"==krewni i
                    > znajomi królika, a wiec wydrukuja im wszystko. Jak jestes ze "zlej", to mozesz
                    > sobie wysylac ile chcesz. Podobnie jest z oslawionymi grantami s.p. KBN-u.
                    akurat to jest niezla wymowka, nie udaje mi sie, to nie moja wina tylko braku
                    znajomosci.
                    Widze jak ludzie zdobywajacy nazwisko (rowniez z Polski) publikuja w szanowanych
                    czasopismach i widze jak sa odrzucane prace ludzi, ktorzy sa bardzo dobrze
                    ustawieni. A na nazwisko zarowno dobre jak i zle sie pracuje.
                • carnivore69 Re: Pytanie techniczne 07.06.07, 21:40
                  > Dalej sie bede upierac, ze trzeba publikowac wlasnie przed obrona. Taki jest
                  > wymog w dobrych instytucjach i bez publikacji nikt nie dopuszcza tam do obrony.
                  > Wlasnie publikacje sa miernikiem jakosci danej instytucji. Sam przewod doktorsk
                  > i mozna otworzyc na kilka miesiecy przed obrona, wiec nie ma pospiechu.
                  > W dobrych instytucjach doktoranci sa w stanie publikowac w dobrych czasopismach

                  Zmienmy "dobre instytucje" na "dobre wydzialy biologii" i bedzie ok, bo nawet w
                  najlepszych wydzialach ekonomicznych/B-schools takiego wymogu/pogladu nie ma.

                  > Jesli w danej instytucji doktoranci nie sa w stanie publikowac w dobrych
                  > czasopismach, to znaczy, ze mozna miec sopore zastrzezenia co do jakosci.

                  Analogicznie do tego co wyzej. (Prezentacje na sensownych konferencjach sa za to
                  standardem.)

                  > Jesli nie publikuja przed obrona to juz jest bardzo zle. Co sie potem dziwic,
                  > ze juz doktor narzeka, ze jedyna prace jak moze znalezc za granica to praca
                  > nie wymagajaca wiekszych kwalifikacji.

                  Bez publikacji swiezoupieczony doktor i na Stanfordzie moze wyladowac.

                  > A co do czasu to jak juz sie ma wyniki i koncepcje to pisanie trwa miesiac
                  > dwa.
                  > Okolo max 6 miesiecy przyjecie do druku, ale najczesciej odpowiedz pozytywna
                  > badz negatywna przychodzi znacznie szybciej. Przeformatowanie pracy jesli
                  > zachodzi potrzeba zmiany czasopisma nie zajmuje nie wiadomo ile czasu

                  OK, roznica w szansie publikacji przed zlozeniem pracy wynika wiec m.in. z
                  roznicy miedzy owymi 6 m-cami u Ciebie a 2 latami w econ/mgmt (po ktorych wciaz
                  mozesz spotkac sie z decyzja odmowna). O ile wiec w pierwszym przypadku wymog
                  ten moze miec sens, to w drugim wyeliminowalby z rynku 80% rookies z czolowych
                  departamentow.

                  Pzdr.

                  • gagolek Re: Pytanie techniczne 07.06.07, 21:52

                    >
                    > Zmienmy "dobre instytucje" na "dobre wydzialy biologii" i bedzie ok, bo nawet w
                    > najlepszych wydzialach ekonomicznych/B-schools takiego wymogu/pogladu nie ma.
                    >
                    > > Jesli w danej instytucji doktoranci nie sa w stanie publikowac w dobrych
                    > > czasopismach, to znaczy, ze mozna miec sopore zastrzezenia co do jakosci.

                    wydzialy biologiczne na matematyczno-przyrodnicze i techniczne na pewno



                    > Analogicznie do tego co wyzej. (Prezentacje na sensownych konferencjach sa za t
                    > o
                    > standardem.)
                    >
                    > > Jesli nie publikuja przed obrona to juz jest bardzo zle. Co sie potem dzi
                    > wic,
                    > > ze juz doktor narzeka, ze jedyna prace jak moze znalezc za granica to pra
                    > ca
                    > > nie wymagajaca wiekszych kwalifikacji.
                    >
                    > Bez publikacji swiezoupieczony doktor i na Stanfordzie moze wyladowac.
                    >
                    > > A co do czasu to jak juz sie ma wyniki i koncepcje to pisanie trwa miesia
                    > c
                    > > dwa.
                    > > Okolo max 6 miesiecy przyjecie do druku, ale najczesciej odpowiedz pozyty
                    > wna
                    > > badz negatywna przychodzi znacznie szybciej. Przeformatowanie pracy jesli
                    > > zachodzi potrzeba zmiany czasopisma nie zajmuje nie wiadomo ile czasu
                    >
                    > OK, roznica w szansie publikacji przed zlozeniem pracy wynika wiec m.in. z
                    > roznicy miedzy owymi 6 m-cami u Ciebie a 2 latami w econ/mgmt (po ktorych wciaz
                    > mozesz spotkac sie z decyzja odmowna). O ile wiec w pierwszym przypadku wymog
                    > ten moze miec sens, to w drugim wyeliminowalby z rynku 80% rookies z czolowych
                    > departamentow.



                    Zatem od zlozenia pierwotnej wersji publikacji czekasz 2 lata na odpowiedz
                    troche dlugo?

                    >
                    > Pzdr.
                    >
                    • carnivore69 Re: Pytanie techniczne 07.06.07, 22:04
                      > wydzialy biologiczne na matematyczno-przyrodnicze i techniczne na pewno

                      OK.

                      > Zatem od zlozenia pierwotnej wersji publikacji czekasz 2 lata na odpowiedz
                      > troche dlugo?

                      Nie. Czekam pol roku na odpowiedz, miesiac-trzy poprawiam (mam tez kilka innych
                      nieprzesuwalnych rzeczy na glowie), czekam pol roku na nastepna odpowiedz, po
                      kolejnym m-cu odsylam i po trzech m-cach dostaje list informujacy o przyjeciu
                      artykulu. To w wersji optymistycznej, ktora zaklada, ze: i) w pierszym journalu,
                      do ktorego wysylam artykul jest przyjety, ii) artykul nie utknie w journalu na
                      rok na ktoryms z etapow, ii) rundy sa trzy, a nie piec.

                      Pzdr.
                      • gagolek Re: Pytanie techniczne 07.06.07, 22:25
                        no to troche sie im nie spieszy.

                        W moim wypadku to jest jakies 2 lata siedzenia w laboratorium, potem 2-3
                        miesiace pisania. 1-3 czekania na pierwsza odpowiedz. Moze byc pozytywna, a moze
                        bedzie trzeba cos poprawic i miec nadzieje, ze to zadowoli recenzentow (1-5
                        miesiecy). Jesli jest negatywna, przeformatowanie i czasami dodanie nowych danych.
                        To jednak tez trwa.

                        Jesli chodzi o wymog publikowania, to jest on istony dla dalszej kariery
                        doktoranta. Po doktoracie, aby byc samodzialnym konieczny jest staz podoktorski
                        w innym laboratorium. Dobrze jesli jest on w laboratorium zagranicznym (no coz w
                        Polsce jeszcze nie ma na tyle duzo bardzo dobrych miejsc) i wiele osob bez
                        publikacji nie ma na cos takiego szans.
                        W tym wszystki wazny jest szef z wyczuciem tematu, doswiadczeniem i wlasnie taki
                        wymog publikacji eliminowalby osoby, ktore nie powinny w ogole promowac doktoratow.
                        • carnivore69 Re: Pytanie techniczne 08.06.07, 00:56
                          Ano niestety. (Choc sa rowniez i takie wynalazki jak fast-track submission za
                          800 euro gwarantujaca odpowiedz w ciagu 14 dni.)

                          Jesli chodzi o doktorat, to typowy trwa 4-5 lat, z czego pierwsze 1-2 to
                          bardziej lub mniej intensywny coursework. Sama praca sklada sie z 3-4 paperow,
                          zwykle w fazie szukania pracy robi sie roadshow z jednym z nich. Na tym etapie
                          licza sie referencje, zwykle kandydat jest juz czesciowo znany w srodowisku z
                          konferencji/seminariow itp. Publikacje malo kto jeszcze ma, co nie znaczy, ze
                          solidny 'pipeline' nie jest na tym etapie obowiazkowy. Jesli wszystko jest na
                          miejscu, kandydat na rynku pracy wyglada wiarygodnie, gdyz rokuje wygenerowanie
                          strumienia publikacji w latach nastepujacych po doktoracie. A gdy owe publikacje
                          nie pojawia sie w wystarczajacej ilosci/jakosci - po 3-6 latach zegna sie z
                          departamentem. System dziala dosc sprawnie, dodatkowy wymog o ktorego zasdnosc
                          pytam w tym watku wydaje sie wiec w najlepszym razie niepotrzebny.

                          Pzdr.
                        • magdula_b Re: Pytanie techniczne 08.06.07, 10:30
                          witam,
                          co do koniecznosci posiadania publikacji sie w pelni zgadzam, ale nie uwazam, ze
                          publikacja jest niezbedna przed obrona - w wielu bardzo dobrych osrodkach np w
                          Niemczech takiego wymogu nie ma (nauki przyrodnicze) co nie zmienia faktu, ze
                          sie publikuje czasem przed a czasem po - moja szefowa np nie wypusci z lab
                          swiezo upieczonego doktora jesli ten nie opublikuje swoich danych. Zreszta jak
                          juz powiedziales bez publikacji szansa na post-doca mala, wiec ktos kto powaznie
                          mysli o karierze naukowej i tak bedzie publikowal. Ale nie sadze, ze wymog
                          porzadnych publikacji przed obrona wyeliminuje miernych promotorow, a wprowadza
                          dodatkowy stres do i tak stresujacego zycia doktoranta
                          pozdrawiam
        • mrv1979 Re: Pytanie techniczne 07.06.07, 21:04
          > Alez przewod doktorski mozesz otworzyc na kilka miesiecy przed obrona!

          U mnie przyjete jest otwieranie przewodu na pierwszym roku studiow i uwazam te
          praktyke za sensowniejsza niz otwieranie de facto po napisaniu pracy. Aby
          otworzyc przewod trzeba miec pomysl i wstepne rozeznanie tematu.

          > Dla mnie przyzwoite miejsce to takie gdzie do obrony doktoratu wymagane sa
          > recenzowane publikacje. Jesli sa to nauki przyrodnicze to tylko w czasopismach
          > z
          > listy filadelfijskiej.

          Jak ktos robi doktorat 10 lat, to moze by sie wyrobil. Majac 4 lata najczesciej
          jest szansa przedstawic tylko wyniki czesciowe na konferencjach (i tutaj sie
          zgadzam, ze licza sie tylko recenzowane, a nie otwarte seminaria w Pcimiu) oraz
          gdzies pod koniec 3. roku napisac wiekszy artykul podsumowujacy badania i wyslac
          go do redakcji dobrego czasopisma. Tylko ze publikacja nastepuje po 1.5 albo 2
          latach, kiedy jest sie juz dawno po obronie.

          W ogole te wszystkie listy filadelfijskie, impact factory, publikacje, punkty
          KBN-owskie, indeksy cytowan to generalnie jest pic na wode nijak majacy sie do
          oceny pracy naukowej. Faworyzuje "drukarzy" wypuszczajacych tony zadrukowanego
          papieru, czesto niklej wartosci. Nie oszukujmy sie, kazdy widzial nawet w
          czolowych czasopismach artykuly o wartosci merytorycznej na poziomie projektu
          studenta 3 roku, a z drugiej strony wiele swietnych prac nigdy nie doczeka sie
          publikacji. Mozna by sporo anegdot przytaczac, jak szacowni recenzenci odrzucali
          prace, za ktore autorzy potem dostawali Nobla. Wracajac do doktoratu: ustawa
          nigdzie nie mowi nic o publikacjach i bardzo dobrze. Dobrym zwyczajem jest
          pochwalic sie wynikami czesciowymi na konferencjach, zeby dac o sobie znac w
          srodowisku. Sam doktorat ma natomiast byc tylko dowodem, ze delikwent zostal
          przygotowany do samodzielnej pracy naukowej.
          • gagolek Re: Pytanie techniczne 07.06.07, 21:21
            wlasnie publikowanie jest jest jedna z oznak samodzielnosci naukowej. Bez
            publikowania nie byloby wymiany pogladow.
            Tak jak juz wspomnialam, wszelkie mierniki jakosci typu IF trzeba traktowac
            ostroznie. Rozsadna osoba wybiera publikacje do przeczytania, kierujac sie jej
            tematem i sama ocenia ja merytorycznie. Nawet jesli cos jest w Nature to
            podchodze do tego krytycznie i potrafie docenic rzeczy w czasopismach niszowych
            W czasopismach z IF 0.2 mozna opublikowac jednak niemal wszystko i dlatego do
            artykulow w nich publikowanych podchodzi sie bardziej ostroznie, ale bez przesady.

            Druga sprawa, liczy sie sam fakt przyjecia artykulu do czasopisma, a nie
            ukazania sie w czasopismie, wiec nie przesadzajmy. A wprowadzenie takiego wymogu
            publikowania przed obrona przynajmniej w naukach przyrodniczych byloby bardzo
            rozsadne.
          • carnivore69 Re: Pytanie techniczne 07.06.07, 21:49
            W ogole te wszystkie listy filadelfijskie, impact factory, publikacje, punkty
            KBN-owskie, indeksy cytowan to generalnie jest pic na wode nijak majacy sie do
            oceny pracy naukowej. Faworyzuje "drukarzy" wypuszczajacych tony zadrukowanego
            papieru, czesto niklej wartosci. Nie oszukujmy sie, kazdy widzial nawet w
            czolowych czasopismach artykuly o wartosci merytorycznej na poziomie projektu
            studenta 3 roku, a z drugiej strony wiele swietnych prac nigdy nie doczeka sie
            publikacji. Mozna by sporo anegdot przytaczac, jak szacowni recenzenci odrzucali
            prace, za ktore autorzy potem dostawali Nobla.

            Poki co lepszego mechanizmu oceny nie wymyslono.

            Poza tym, element przypadku wszedzie sie zdarza, niemniej jesli grasz w te gre n
            (duze) razy, to wiesz co mowi prawo wielkich liczb.

            Pzdr.
            • carnivore69 Re: Pytanie techniczne 07.06.07, 21:51
              Cholera, nie wiem dlaczego krokiewek oznaczajacych cytat w pierwszym akapicie
              nie zaznaczylo.

              Pzdr.
            • mrv1979 Re: Pytanie techniczne 07.06.07, 22:36
              > Poki co lepszego mechanizmu oceny nie wymyslono.

              Wymyslono te mechanizmy jako element calej tej patologicznej machiny grantow
              rzadowych. Masz wiecej punktow i publikacji, masz wieksza szanse na grant. Masz
              grant, wiec drukujesz kolejne tony papieru. Publish or perish. Wartosc
              merytoryczna liczy sie niewiele. Stad tez glosne ostatnio skandale z
              falszowanymi wynikami badan. M.in. dlatego ja po obronie ide pracowac do
              przemyslu. Bo tam liczy sie efekt, a nie objetosc wyprodukowanego papieru.
              • gagolek Re: Pytanie techniczne 07.06.07, 22:51
                przemyslem tez sie mozna sie rozczarowac. A ilosc wypuszczonych papierow potrafi
                byc kryterium na podstawie, ktorego zwalnia sie ludzi w razie ciec kadrowych.
                zanay przypadek
                Falszerstwa byly i beda, ale to nie znaczy, ze wiekszoc wypuszczanych rzeczy nie
                ma sensu.
              • carnivore69 Re: Pytanie techniczne 08.06.07, 01:06
                Co jest wobec tego dla Ciebie wyznacznikiem "wartosci merytorycznej" jesli nie
                publikacje w pierwszoligowych czasopismach?

                > Masz wiecej punktow i publikacji, masz wieksza szanse na grant. Masz
                > grant, wiec drukujesz kolejne tony papieru. Publish or perish.

                W niemal kazdej dziedzinie albo wpadasz w 'virtuous circle', albo ladujesz w
                kole blednym. Wiec zarzut jednak taki sobie.

                Pzdr.

          • kasiamat00 Re: Pytanie techniczne 09.06.07, 00:29
            > U mnie przyjete jest otwieranie przewodu na pierwszym roku studiow i uwazam te
            > praktyke za sensowniejsza niz otwieranie de facto po napisaniu pracy. Aby
            > otworzyc przewod trzeba miec pomysl i wstepne rozeznanie tematu.

            Specyfika danej dziedziny?

            U mnie chwilowo jest tak, że mam pomysł (tzn. wiem, co jeszcze trzeba zrobić w
            jednym kawałku), mam wstępne rozeznanie tematu (w tym jakieś pseudowyniki, o
            których będę mówić na konferencji, raczej nie w Pcimiu :), za cholerę nie wiem,
            czy uda mi się z tego napisać doktorat. Nie mam zielonego pojęcia, czy jeszcze
            cokolwiek uda mi się zrobić w tym kierunku. Za to duża szansa, że po drodze
            znajdzie się coś innego - zresztą, to już druga tematyka, wokół której się
            kręcę, po magisterce zanosiło się na coś trochę innego. Jestem na pierwszym roku :)

            I tak byłoby z każdym tematem - nie wyobrażam sobie, że miałabym się
            zadeklarować, że coś zrobię, zanim rzeczywiście będzie to zrobione i zostanie
            docyzelowanie szczegółów. U nas przyjęte jest otwieranie przewodu bodajże pod
            koniec trzeciego roku. A i tak bardzo dobre osoby potrafiły się wkopać w tematy,
            których nie zrobią i muszą je zmieniać :( Obecnie to ja sobie mogłam napisać
            bajeczkę pt. "projekt doktorancki", a i tak zrobiłam to tylko dlatego, że mi
            kazali i wszyscy wiedzą, że to ściema.

            Dziedzina: matematyka niestosowana ;)

            A odnośnie oryginalnego pytania - podobno jeden artykuł spokojnie wystarczy, ale
            jak nic nie masz, to też może się udać, tylko będą się dziwnie patrzeć.
            Przynajmniej tak twierdziła koleżanka, która niedługo kończy pisać doktorat (i
            ma jeden artykuł na koncie)...
            • mrv1979 Re: Pytanie techniczne 09.06.07, 16:18
              > docyzelowanie szczegółów. U nas przyjęte jest otwieranie przewodu bodajże pod
              > koniec trzeciego roku. A i tak bardzo dobre osoby potrafiły się wkopać w tematy
              > ,
              > których nie zrobią i muszą je zmieniać :( Obecnie to ja sobie mogłam napisać
              > bajeczkę pt. "projekt doktorancki", a i tak zrobiłam to tylko dlatego, że mi
              > kazali i wszyscy wiedzą, że to ściema.

              Temat nalezy sformulowac mozliwie szeroko tak, by miec mozliwosc pojscia w rozne
              strony. Szczegoly sa dopiero w tezie i celch pracy. O tym, czy temat nadaje sie
              do pisania, czy tez jest slepa uliczka, powinien zdecydowac promotor jako osoba
              majaca rozeznanie w dziedzinie i intuicje naukowa. Ale rzeczywiscie to moze
              zalezec od dziedziny. Ja reprezentuje nauki techniczne, a tutaj w prawie kazdym
              zagadnieniu cos mozna jeszcze ulepszyc. Poza tym doktorat ma wykazac umiejetnosc
              oryginalnego rozwiazywania zagadnien naukowych, nie musi byc przelomowym dzielem
              w danej dyscyplinie. Ma byc dowodem, ze doktorant opanowal pewne rzemioslo,
              jakim jest praca badawcza, nie musi natomiast byc geniuszem.

      • niewyspany77 Moje 3 gr 08.06.07, 10:05
        Ja uwazam publikacje przed otworzeniem przewodu jako pewien czynnik selekcyjny
        (oczywiscie mowimy o publikacji w czasopismie tzw przywoitym, chocby i na
        polskie warunki). Niestety, sa ludzie ktorzy nie potrafia pisac teksotw
        naukowych. Takie osoby nie maja w nauce racji bytu. Inny problem to wogole taki,
        ze pewni ludzie "chca ale nie wiedza z czego" (vide czeste pytania na tym forum
        o to, skad wzielismy pomysly). Zakladajac ze przyjmuje sie doktoranta na
        podstaie jego dobrych checi, istnieje ryzyko, ze checi nie wystarcza w ten czy
        inny sposob na zfinalizowanie pracy w te +-4 lata.

        Oczywiscie koledzy - jak widze - generalnie zalozyli, iz teksty przed otwarciem
        maja dotyczyc tematu ich pracy. czemu nie, choc ja uwazam, ze powinny byc to
        teksty nie zwiazane z planowanym dr (fakt mozna sie specjalizowa scisle w jednym
        konkretnym temacie ale to chyba w wiekszosci przypadkow nie jest zdrowy pomysl).

        Listy filadelfijskie itp to tez pewne kryterium, ale tego tez nie mozna brac za
        wyznacznik prymarny, szczegolnie dla humanistow.

        Jeszcze jedna uwaga. Odpuszczajac ten caly etos, patos itd w mowie o
        doktoratach, trzeba wyraznie zaznaczyc, ze rozne sa szkoly, rozni doktoranci etc
        w zwiazku z tym powstaje masa zmiennych pozwalajacych marnemu doktorantowi
        splodzic dobre publikacje i dobry doktorat tudziez odwrotnie. Spierac sie "po
        co" mozna, ale po co? ;)
        • carnivore69 Re: Moje 3 gr 08.06.07, 11:36
          > Spierac sie "po co" mozna, ale po co? ;)

          Zeby np. zidentyfikowac element przyczyniajacy sie do mniejszej efektywnosci
          systemu, skad prosta droga do lobbowania za jego wyeliminowaniem ;-)

          Pzdr.
          • niewyspany77 Re: Moje 3 gr 08.06.07, 11:50
            No csoty. Przeciez jest idealnie ;) Kazdy prof zw dr hab to potwierdzi. No
            dobra, wiekszosc ;)
            • carnivore69 Re: Moje 3 gr 08.06.07, 11:58
              Hehe, zupelnie jak spiewal Muniek Staszczyk ;-)

              Pzdr.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka