tocqueville
09.11.08, 19:20
Zauważyłem, że wszystkie dyskusje na temat prywatnego wyglądają podobnie.
Zakład ktoś wątek pisząc, że prywatne są do niczego bo mają słabych studentów.
Wtedy włączam się wskazując, że słabi studenci na prywatnych są wynikiem braku
równych szans w rywalizacji o dobrych studentów, bo ci wybierają studia
bezpłatne (mogą to korzystają) czyli państwowe.
Dodaję, że w takiej interesujące byłoby wprowadzenie mechanizmu bonów, gdzie
studenci najlepsi miałby możliwość sfinansowania studiów na dowolnej uczelni
(jeśli wybiorą prywatną, to pokryte zostanie czesne na prywatnej)
Wtedy pada kluczowa rozstrzygający argument: nie pozwolimy nigdy na
finansowanie burżuja
i tyle dyskusja się zamyka - teza o lepszości państwowego zostaje udowodniona
Czasem jeszcze pada teza dodatkowa, że prywatni nie prowadzą badań.
Kiedy się jednak okazuje, że są prywatne które robią konferencje i mają
uprawnienia doktorskie - to pada decydujący cios: konferencje są udawane a
doktoraty to zupa na gwoździu
Jak długo jeszcze - przecież to rozmowy na odmiennych poziomach w różnych jezykach