celinaes
06.12.10, 13:12
Córka (siedemnaście lat) ma napady dość dramatyczne, uogólnione z utratą przytomności, długie do 10 minut. Potem kompletny niedowład ok. pół godziny. Moim największym problemem jest strach o jej życie, że będzie sama (w domu lub odludnym mijescu) i nikt jej nie pomoże. Chodzi do liceum, czasem spotyka się z rówieśnikami, jeździ tramwajem na zajęcia taneczne. Gdy długo skądś nie wraca albo nie odbiera telefonu to jestem sparaliżowana z nerwów. Jak sobie z tym radzić? Macie jakieś pomysły, dobre argumenty?