fannie2
20.03.05, 23:20
Moi drodzy!!!! Choruje bagatela od dwóch lat. Przez te dwa lata nie jestem w
stanie zliczyc ile miałam ataków. Zawsze kończyły sie wzywaniem pogotowia,
dużo obrażeń, czterokrotna hospitalizacja w szpitalach, lekarze stali nademna
kiwając głowami i nie mogac ustalić etiologii pojawienia sie padaczki u mnie
w wieku 24 lat. To meczy ale mozna z tym zyć, cały czas staram sie tak
mysleć jednak obrażenia jakie ponosze są niebezpieczne. Czeka mnie operacja
stawu barkowego ponieważ podczas ataków cztrokrotnie został on wybity do tego
to prawa ręka, jest poprostu jak to ładnie okreslił jeden
lekarz "zdemolowany" i tylko pod nóż sie nadaje. Trudno, niech mi
go "naprawią". U mnie najgorsze jest to, ze nie mam aury. Poprostu lecę
bezwładna i stąd tyle obrażen. Aby objaśnić podam przykład kiedy to podczas
prasowania dostałam ataku i prawą dłoń solidnie poparzyłam. Dziekuje Bogu
tylko, ze nie upadłam na to żelazko twarzą. Lekarka zmienia mi leki bo nie
dosyc, ze czuje sie po nich jak "alien" to nie skutkują. Sprawiaja tylko
zmienność moich nastrojów od euforii po agresję i to też męczy. Mam tylko
nadzięje, że WYZDROWIEJĘ!!!!Czego i Wam Wszystkim życze.