shivv
28.12.08, 10:55
Witam,
jestem nowy na tym forum i stwierdziłem, że muszę z kimś, kto mnie zrozumie
porozmawiać na jakimś forum. Może zacznę od przedstawienia w skrócie mojej
historii:
-wiek ok 4-5 lat - przewróciłem się upadając głową na beton i ponoć na chwilkę
straciłem przytomność, co nie było konsultowane z lekarzem
-wiek 7 lat - śmierć ojca w wypadku.. i w sumie od tego się zaczęły dalsze
utraty przytomności, bez drgawek. (upadek z deskorolki stojąc w miejscu na
głowę, granie w piłkę na siedząco i też utrata przytomności, oglądając jakiś
film co też ktoś umarł - nie wiem czy coś mi się przypomniało ale znów
odleciałem...). Mama udała się ze mną do neurologa
-wiek 7-12 lat - leczenie AMIZEPINEM(nie było żadnego ataku) - odstawienie leków.
-15-17 lat - wiadomo: spotkania ze znajomymi na działkach, alkohol, zabawa do
rana. I właśnie w wieku 17 lat po grypie i osłabieniu jak pierwszy raz
wyszedłem z domu po tygodniu i wróciłem (była zima) nad ranem miałem napad
(hiperwentylacja?)
-17-... lat leczenie w trakcie ORFIRILEM... Oczywiście, głupi ja, poszedłem do
pracy w wakacje i pracowałem też na nocki. Po tygodniu nocek zmiana na rano
przed 4 wstawałem i w autobusie atak - masakra!
-obecnie jestem ponad 1,5 roku bez napadu
Moja choroba w dzieciństwie była prawdopodobnie na podstawie nadmiernego
stresu. Jeszcze po śmierci taty, mama zachorowała na nowotwór płuca i miała
ciężką operację. W wakacje 6 lat temu zmarł mi dziadek 2 tygodnie później
babcia, jestem dość mocny już psychicznie i doświadczony, ale... ciężko jest
mi się teraz odnaleźć jak doszło zmaganie z chorobą. Wstydzę się jej. Zawsze
lubiłem się zabawić, poszaleć, to mi pomagało zapomnieć o przykrej
rzeczywistości. I tu pytania:
-Jak to jest z alkoholem? wiem, że teraz nie mogę gdy biorę leki pić i już
wolę wytrzymać, aż je odstawię, ale czy w ogóle i tak będzie taka możliwość,
żeby czasem napić się piwa/wina? Nie mówię tu o upijaniu się, lecz aż mi
głupio na jakimkolwiek weselu/sylwestrze/zabawie jak każdy pije i tylko głupie
miny pytania... a ja nie chcę o tym mówić...:/
-Jak to jest z zarywaniem nocy? Neurolog mi powiedział 2 w nocy max i muszę
być wypoczęty... a jak to się przekłada na przyszłość, jakbym był już bez leków?
-I prawo jazdy? co z nim jeżeli napady miałem kilka razy w życiu? Wiem, że
mogę tylko tymczasowe... ale czy waszym zdaniem to będzie dobre posunięcie?
POMOCY! Jestem w takim okresie, że to miały być ponoć najpiękniejsze chwile
życia... a tu o! Nawet nie wyobrażam sobie jakbym miał z kimś być? Ciągle bym
myślał, że ją ograniczam, 0 zabawy, nawet sylwester... co, pójdę, popatrzę na
innych jak się bawią, piją, balują do rana... a ja godzina 1 i już do domu?;/
NIE UMIEM!:/ NIENAWIDZĘ TEJ CHOROBY!, DLACZEGO JA?
Czy to możliwe, że w okresie dojrzewania wróciła ta choroba a później już może
"ucichnąć na zawsze"?
Byłem też ostatnio na wakacjach ze znajomymi.. Ci najbliżsi wiedzą więc luz.
Byłem na lekkim stażu w pracy więc zarobiłem sobie kaskę :)
W tym roku może nie być tak łatwo, jaką pracę proponujecie? bo na 1 zmianę to
wątpię, że coś znajdę:/