Dodaj do ulubionych

Trzymajcie kciuki

13.03.10, 21:09
Jestem w 34\35 tygodniu czwartej ciąży. Jestem wykończona i mam
wrażenie, że nawet powolne umycie wanny powoduje u mnie skurcze.
Zdałam sobie właśnie sprawę, że od poniedziałku nie dam już rady
dowozić starszego do szkoły, a średniaka do przedszkola. Perspektywa
nie puszczania starszaka do szkoły przez najbliższy miesiąc z powodu
mojej niewydolności bardzo mnie przybija psychicznie.
Nie daję rady sprzątać, wszystko mnie wkurza, ciągle sapię, ciągle
jestem zmęczona. Najmniejsze zakupy to dla mnie wielkie wyzwanie
fizyczne. Boję się przedwczesnego porodu. Boję się, że nie będę
miała jak dojechać do szpitala na porod (mąż pracuje daleko, dojazd
z pracy do domu zajmuje mu co najmniej godzinę lub półtorej).
Nie moge spać w nocy, bo ciągle sikam, albo bolą mnie biodra i mam
świadmość że to ostatnie moje spokojne noce przed narodzeniem się
Jasia (reszta dzieci śpi już od ponad roku bardzo ładnie w nocy,
więc jestem już trochę rozpieszczona pod tym względem).
Jak to możliwe mieć więcej niż 4 dzieci? Trzeba mieć żelazne zdrowie
albo niezwykle silną wolę. Podziwiam was matki wielo, wielo
wielodzietne! Dzielne jesteśmy prawda?
Ania


Obserwuj wątek
    • anna_sla Re: Trzymajcie kciuki 13.03.10, 22:05
      chyba musisz poszukać jakiejś innej awaryjnej ewentualności na wypadek porodu.
      Twój chociaż ma auto (chyba?) Mój nie miał wtedy i nic by mi to nie dało gdybym
      wzywała go z pracy. Ja ściągnęłam kolegę męża z imprezy, bo sąsiadów, z którymi
      się umawialiśmy na wypadek "awarii" nocnej nie było. I to nie było tak, że
      byliśmy w super kontaktach i w ogóle. Poszliśmy do nich prosić się, bo nie było
      innego wyjścia. Musieliśmy mieć kilka awaryjnych wyjść co by było gdyby.
      Wybraliśmy sobie najżyczliwiej wyglądających sąsiadów i po prostu grzecznie
      zapytaliśmy.. no więc kiedy zaczęło się coś dziać ściągnęłam wyżej wspomnianego
      kolegę męża (który akurat był na imprezie), zabraliśmy moją córkę i zawieźliśmy
      ją po prostu po drodze do mojej teściowej (mimo, że od lat skłócone byłyśmy i
      prawie nie kontaktowałyśmy się).. No inaczej sprawa wygląda gdy już MASZ trójkę
      i musisz COŚ z nią zrobić. Szkoda, że nie spróbowałaś wcześniej znaleźć jakichś
      awaryjnych wyjść z sytuacji.. Może popytaj rodziców kolegów/koleżanek Twoich
      dzieci czy mogliby zabierać Twoje dzieci do szkoły/przedszkola przez te półtora
      miesiąca. Nawet za drobną opłatą. W takich sytuacjach chyba trzeba skromność i
      dumę schować głęboko do pudełka po zapałkach. Wbrew pozorom dużo ludzi to rozumie.
      • mama.rozy Re: Trzymajcie kciuki 13.03.10, 22:17
        ja trzymam kciuki mocno,ale pomyślcie z mężem o czymś konkretniejszymsmile
        a nie może wziąć on urlopu?żebyś nie była z tym, wszystkim tak sama,bo nerwy
        przed porodem nic dobrego nie przyniosą.śpij dobrze,pozdrawiam.
    • sophie2202 Re: Trzymajcie kciuki 14.03.10, 08:50
      Ja tez uwazam, ze przydałaby ci sie jakas pomoc, trzymam kciuki i
      zycze spokojnej ciazy.
      • chilencja Re: Trzymajcie kciuki 14.03.10, 19:42
        Trzymaj się dzielnie, ja też każdą ciążę przechodziłam ciężko a ostatnią to już
        była masakra ale ja to już weteranką jestem(42 lata). Może mi jest łatwiej bo
        mam większą rozpiętość wiekową i starsze prowadzą do przedszkola młodsze ale i
        tak czasami ręce opadają. Ale jakoś dasz radę bo po prostu musisz. Trzymam kciuki.
    • matysia20050521 Re: Trzymajcie kciuki 14.03.10, 09:01
      Mam troszke podobnie jak ty, idę jutro na cesarskie ciecie. Zostawiam w domu dwa
      maluchy, jeden jeździ do opiekunki, 5 latka przedszkole. Tyle,z tyle,że ja mam
      jeszcze, czworo starszych dzieci. Dwoje już sie dawno wyprowadziło , kończą
      studia, został mi gimnazjalista i licealista.Więc teoretycznie mam pomoc.Ale
      pomoc chłopców w wieku dorastania to mit, trzeba ich do wszystkiego zmuszać.Non
      stop narzekania i pretensje, człowiek czuje się jak bankomat.A oni nie
      mają"żadnych przyjemności".Także nie wiem na ile ciebie to pociesza ale inni też
      nie maja łatwo.Ja przez ostatnie dwa miesiące leżałam teoretycznie w
      domu.Pękajaca macica ze skurczami.Ale prawda jest taka, że opracowałam sobie
      system sprzatania i zajmowania sie domem. Przez te dwa miesiące gruntownie
      wysprzatałam dom.Jutro szpital , zastanawiam sie jak bedzie wyglądał dom w pt?
      • luxnordynka Re: Trzymajcie kciuki 14.03.10, 13:26
        koncowki ciazy zawsze sa trudne i fizycznie i emocjonalnie.
        Ostatecznie wszystko bedzie dobrze, logistycznie tez. sama zobaczysz
        ze dasz rade, nawet z nocnym wstawaniem, hormony Ci pomogą smile, poza
        tym poza niedogodnosciami zagosci u was radosc, pierwsze usmiechy,
        zapach maluszka, magiczne chwile po porodzie, trzymaj sie, Ewa
        • modrooczka Re: Trzymajcie kciuki 14.03.10, 13:40
          Mam podobnie, 34 tydz czwartej ciąży. Też się boję że poród zaskoczy mnie samą z
          dziećmi. Jedyne co można zrobić to ustawić kilka opcji awaryjnych i dobrze żyć z
          sąsiadami (tak, żeby zanim dojedzie babcia pani sąsiadka posiedziała u mnie
          godzinę z dziećmi). Z dobrych rad cioci Ady to daruj sobie mycie wanny i
          sprzątanie. Jak będziesz w szpitalu to umówcie się że mąż albo mama posprząta na
          Twój powrót i tyle. Ciuchy przygotuj na pierwsze 2 tyg, potem już się ogarniesz
          i dasz radę.
          Ja i tak najbardziej się boję że urodze w godzinę i nie zdążę do żadnego
          szpitala smile
          • annalorenka Re: Trzymajcie kciuki 14.03.10, 20:17
            Dziekuję za rady, jakoś tak ostatnio tracę głowę i bardziej się
            martwię niż załatwiam praktyczną pomoc. Przykład: od tygodnia
            martwiłam się, że torba do szpitala taka ciężka, a dopiero dzisiaj
            po prostu zniosłam ją na korytarz i przestałam się martwić, że nie
            będę mogła jej zniesć. Normalnie zaćmienie umysłowe.
            Kilka opcji awaryjnych na wypadek porodu przy nieobecności męża już
            mam - sąsiadów mam b. sympatycznych i pomocnych, byle tylko akurat w
            najwazniejszym momencie ktoś był dyspozycyjny.
            Właśnie ja też się boję, że urodze w godzinę i nie zdążę do szpitala.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka