Dodaj do ulubionych

Wspólne posiłki

17.05.04, 20:41
Czy Wam sie udaje takowe zorganizować ?
Bo u nas nie wychodziło i nadal nie wychodzi.

Zaczeło się dawno temu, jak dzieci były małe. Zeby poradzic sobie, nie miałam
właściwie nikogo do pomocy, szczególnie wieczorem z licznymi obowiązkami
organizowałam to nastepująco: "chłopcy sie myją, dziewczynki jedzą," i vice
versa (niemowleta spędzają czas w kojcu lub przy piersi). Potem, jak całe
towarzystwo spac szło, to z męzem siadalismy do kolacji, bardzo późnej
zresztą.

Lata minęły, dzieci podrosły, ale nawyki pozostały.
Dodac trzeba, ze o łazienkę wieczorem i garderobę zawsze były wojny.
Młodsi jedzą wczesniej ok 19.00, potem zajmuja sie tym i owym (lekcje,
ksiązki, komputer), starsi jeszcze gdzies w swiecie o tak wczesnej porze
bujają lub po prostu uczą sie w domu lub u koleżanek.

A obiady wszyscy od kilku lat jadamy na miescie.

Czy to typowe, czu i Wy macie problemy ze zgonieniem wszystkich na kupkę ?
Obserwuj wątek
    • verdana Re: Wspólne posiłki 17.05.04, 21:13
      U nas rzadko sa wspólne posiłki, ale śniadanie w niedziele i oboty w weekendy
      jemy razem i to jest b. fajne. Mniej -więcej raz w tygodniu jemy też razem
      kolację. Jest taki zwyczaj, ze każdy (tzn 3 dzieci i mąż) raz na 4 tygiodnie
      zamawia sobie, co ma być na ten niedzielny obiad.
      Mimo, ze syn mieszka już oddzielnie(ale b. blisko) prawie zawsze przychodzi na
      te wspólne posiłki - więc chyba sa fajne.
      • kalewi Re: Wspólne posiłki 17.05.04, 22:09
        u nas raczej w weekendy tylko. w ciagu tygodnia nie ma mowy o wspolnych
        posilkach, bo maz pracuje na 3 zmiany, starsze dzieci w szkole i przedszkolu.
        wiec raczej nierealne. ale w weekendy tak smile
    • fumag Re: Wspólne posiłki 17.05.04, 22:09
      Nam się udaje.Ale u nas małe dzieci-mama/tata każe to siadamywink
      Jak będą starsze i będą miały swoje sprawy to zobaczymy.U nas to jest wspólna
      kolacja-po pracy męża.No i oczywiście niedzielne wszystkie posiłki.Pomijając
      kwestię integracji rodziny,to też w sumie wygodne dla mnie-nakarmię ich za
      jednym zamachem i mam spokój.Jakbym miała co raz wracać do "garów" to bym się
      chyba zastrzeliławink
      Do tego potrzebny jest duuuży stół-mamy
      taki,b.piękny,odrestaurowany,rozkładany,dla którego specjalnie zaprojektowałam
      nasze mieszkanie i wywaliłam ścianę między kuchnią a pokojem.I dzięki temu
      będąc w kuchni mam widok na resztę domu i wszystkich na okusmileA oni i tak
      najbardziej lubią deptać mi po piętach i oblizywać łyżki np.po kremach.
      • jol5.po Re: Wspólne posiłki 20.05.04, 10:11
        W ciągu tygodnia wpólnie (ale tylko same dzieci) wychodzą kolacje, młodsze idą
        jeść za starszymi, bo można usłyszeć fajne tematy, co w szkole itd. W niedzielę
        jest wspólny obiad, ale czy dzieci to tak nabożnie traktują to inna sprawa,
        wiadomo tyle osobowosci na małej powierzchni często grozi konfliktem, do tego
        ten prosty smak: na okrągło jadłyby naleśniki i makaron z serem, a jak to robić
        w niedzielę (chociaż na szczęcie ostatnio na topie jest też rosół i duuużo
        makaronu). Kiedy jest coś bardziej skonmplikowanego, a one tego nie znają obiad
        zaczynają od dyskusji wybrzydzających. Już nie mogę sie doczekać kiedy się
        smakowo bardziej wyrobią.
    • judytak Re: Wspólne posiłki 20.05.04, 11:59
      u nas codziennie od 17-tej (przychodzę z pracy) do 19-tej (opuszczamy "pokój na
      dole" i przenosimy się na górę) jest "permanentny posiłek"
      tzn. ci, co są w domu, znajdują się w okolicach dużego stołu, nietórzy jedzą,
      inni robią inne rzeczy, i wszyscy "się integrują" po dniu, spędzonym "każdy
      sobie"
      co niektórzy potrafią w tym czasie trzy razy zjeść kolacje :o)

      pozdrawiam
      Judyta
    • agax3 Re: Wspólne posiłki 22.05.04, 11:56
      U mnie narazie dzieci małe(i nie jadają obiadów w przedszkolu), ja nie pracuję
      a mąż często może być w domu w porze obiadowej - więc udaje się nam jadać
      posiłki razem. A nawet przez ostatni okres z mojej inicjatywy pomodlić się
      przed. Gdybym tylko nie musiała jeszcze wszystkich karmić crying Całe szczęście mąż
      jada sam!
    • akve Re: Wspólne posiłki 24.05.04, 23:54
      U nas dzieci jedzą wspólne posiłki prawie zawsze.
      Gorzej z całą rodziną sad
      Ale dobrze ,że mi przypomniałyscie jakie to ważne.
      Muszę coś z tym zrobić...
      Ewa
    • marta_i3 Re: Wspólne posiłki 25.05.04, 09:47
      W tygodniu jest ciężko. Oboje z męzem pracujemy, ja w najlepszym przypadku
      jestem z najmłodszym w domu dopiero 17.40, mąż ze starszymi troszkę wcześniej.
      Staram się przygotować dla nich taki obiad, który mąż będzie w stanie sam
      podgrzać ale nie zawsze mi to wychodzi. Pozostają tylko sobota i niedziela i
      wspólne śniadania i obiady. Niestety ze względu a ogólną niechęć chłopaków do
      jedzenia i skłonnosć do brykania często nasze wspólne posiłki przesycone są
      uwagami typu jedz i nie rozlewaj czy rozsypuj jedzenia.
      Marta

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka