Dodaj do ulubionych

połóg-miałyscie?!

30.01.12, 18:15
...bo ja z marszu weszłam w domowe szaleństwo. w szpitalu z racji wcześniacta/kłopotów z oddychaniem, bylismy tydzień i to co zastałam po powrocie...eh, szkoda gadać. pewnie wiecie jak wygląda dom po maminej nieobecnosciwink
no i cały połóg spedziłam na krzesełku obok Ignasiowego łózeczka na neonatologii. z domu nie udało mi sie połozyc nawet na chwilę. chwała Bogu mam po porodowy nadmiar energii i jakos daję radę- dodam tylko, ze dzieci odreagowały moja nieobecność chorobą i wróciłam do domu na mały szpital-cała piątka przeziębiona, więc noce nie dość że karmienie/przewijanie, to jeszcze syropy/antybiotyki/czopki itp...
mamy znajomego koreańczyka, który opowiadał jak to u nich wygląda: po porodzie i paru dniach w szpitalu, kobieta z maleństwem trafiaja do domu poporodwego, gdzie odbywaja dwutygodniowy połóg, na miejscu są pediatrzy, położne, mozna nauczyc sie "obsługi" bobaska, mozna się wyspać, wybyczyć i nawet skorzystac z manikiurzystki/fryzjera..fajnie, prawda?
nie mam nikogo do pomocy, mąż jedyny żywiciel naszej gromadki dużo pracuje i nawet sie zastanawiam jak to mozliwe że dorobilismy się 6 dzieci?!
Obserwuj wątek
    • magdak_1977 Re: połóg-miałyscie?! 30.01.12, 18:22
      Miałam tak samo, jak wróciłam ze szpitala z piątym dzieckiem, to zaczęłam od mycia łązienki i wanienki, żeby Małego wykąpać... Zycie wielodzietnej matki. Z mężem tak samo mam...
    • bibba Re: połóg-miałyscie?! 30.01.12, 18:55
      polog to zjawisko przede wszystkim fizjologiczne - trwa ok 6-8 tyg, jest to czas kiedy organizm wraca do formy sprzed porodu.
      wiec tak, za kazdym razem mialam.

      co do czasu odpoczynku - nie, ale nie czulam, ze jest mi konieczny, tym razem chyba bede czuc inaczej wink
      • andaba Re: połóg-miałyscie?! 30.01.12, 19:07
        Taaa, pewnie, leżałam do góry brzuchem...

        Ja po ostatnim wyszłam dobę po porodzie, bo dziecko i tak zostało w szpitalu, bo wcześniaczek, ale od razu w kierat, dodatkowo codziennie jeździłam do szpitala pokarm wozic i przy malutkiej posiedzieć. Ale ja po ostatnim porodzie miałam przeciwieństwo depresji poporodowej - po koszmarnej ciąży urodziłam zdrowiutkie dziecko i byłam w euforii, która mi długo sił dodawała.
      • mama.rozy Re: połóg-miałyscie?! 30.01.12, 19:08
        ja doskonale pamiętam powrót po pierwszym porodzie-odeszły mi w nocy wody,przed przyjazdem taksówki zdążyłam włożyc prześcieradło do wanny i zamoczyc do prania.wróciłam tydzień później,prześcieradło grzecznie czekało w wanniewink
        inne powroty tak mi nie zapadły w pamięcsmileale i życie poganiało-też nie mam męża w domu w ciągu tygodnia.ale mi to pomagało stanąc na nogi i szybko zorganizowac nowe życiesmile
        • pola468 Re: połóg-miałyscie?! 30.01.12, 21:17
          1wszy, 2gi i 4ty powrót ze szpitala - miodzio. Domek ogarnięty, pachnący; po ostatnim powrocie, a jeszcze przed odebraniem dzieci od dziadków, zdżyliśmy wypić spokojnie kawę smile. Toyalny sajgon był za trzecim razem, więc dwa dn szalałam między sprzątaniem i noworodkiem.
          Obecnie jakby z kopyta weszlam w obieg wink, tzn spadł brzuszek i w koncu moglam sprawniej dzialac, fizjologicznie bez problemów. Co z tego, sokoro trzy mce po narodzinach Himcia psyche siadła mi totalnie ... A to przecież trudniej pozbierać niż ciało ... sad

          Ps: gratuluję syna smile.

          "Wszystko na świecie odbija nasze oblicza; noc nigdy nie jest tak ciemna, byśmy nie mogli się w niej przejrzeć."
          E. M. Cioran

          GG 37605639 .
          • eps Re: połóg-miałyscie?! 31.01.12, 09:01
            ja córkę urodziłam przed 7 rano i tu ekstremum, bo o 9:30 tego samego dnia to juz w domu byłyśmy. Poszykowałam obiad smile i na chwile położyłam się spać (pół nocy rodziłam wiec ciut zmęczona byłam). Wstałam po 2 godzinach i wystarczyło.
            Ot cale byczenie wink
            • undoo Eps 02.02.12, 03:43
              Niezla jestes smile Kobieta nie do zdarcia. Tez tak chce. Jestes moja osobista bohaterka od dzis.
              • eps Re: Eps 02.02.12, 17:41
                Bez przesady wink
                Ja na szpitale to mam uczulenie i nie moge tam długo przebywać. Zresztą uzalezniona jestem do dzieci i jak mnie w domu od 5 rano do 9 nie było, to prawie umarłam z tęsknoty. Obiad podszykowany wykończyła mama.
                Ja sie położyłam spać a dzieci przejął tato. Dodatkowo pracuje na zlecenia długoterminowe i czy sie wali czy pali robota wykonana być musi. Tak wiec, do kompletu w dniu następnym po porodzie wróciłam do pracy (na szczęście pracuje w domu).
                Nie ma co podziwiać, jak człowieka życie do czegoś zmusza to się robotę robi i nie narzeka wink
                • ciociacesia uwielbiam twoja sygnaturke 02.02.12, 23:42
                  chociaz szczerze mowiac uwazam ze ze szklankami mozna przesadzic jednak
      • anka_zz Re: połóg-miałyscie?! 01.02.12, 00:13
        ... żart (w którym nie połapałam się) czy gratulować??? smile
    • elgosia Re: połóg-miałyscie?! 31.01.12, 09:05
      Ja miałam za każdym razem. Mąż brał wolne, a ja leżałam i ryczałam, że mam mało mleka sad Dwa tygodnie po porodzie wspominam koszmarnie - i psychicznie i fizycznie też . Byłam bardzo słaba, miałam zawroty głowy, po pierwszym porodzie to nawet zemdlałam. Jeśli chodzi o krwawienie i zwijanie macicy to akurat było zawsze ok. Po tygodniu było po sprawie.
      • kasia0606 Re: połóg-miałyscie?! 31.01.12, 10:22
        Moj malzon tez za kazdym razem mial urlop i to ok. m-ca. Z tym ze ja po cesarkach bylam. Ale i tak ciagle musiala stac nad chlopem, bo do dziecka to owszem rwal sie ale do reszty to byl bardzo opornysmile Fizjologicznie najgorzej bylo ostanim razem. Zamista szwu miala metalowe agrafki, ktore wbijaly sie w cialo i zeby w miare norlanie funkcjonowac musial czesto lykac prochy przeciwbolowe. Z tydzien to trwalo, potem przy sciaganiu tych agrafek, baba wywolala infekcje i na szwie porobily mi sie torebeczki z plynem, ktore pekaly. Musialam wiec ciagle uwazac, jakie opatrunki zmieniac, smarowac jakimis plynami, to sie ciagnelo prawie 3 tygodnie. Upierdliwe i bolesne. Na szczescie byl maz i 2 starsze corkismile Depresje mialam po pierwszym porodzie. Drugi byl w porzadku, ale dziecko bylo mega jeczacesmile
        • w_iika Re: połóg-miałyscie?! 31.01.12, 11:14
          Przy pierwszym, to wiadomo - nowość, mąż wziął urlop, 2 tygodnie był ze mną. Ale przy trzecim dziecku to aż bałam się mówić, jak to wyglądało. Urodziłam wieczorem, na drugi dzień byłam w domu, mąż urlopu nie brał, więc podczas gdy ja rodziłam, on siedział przy komputerze, przerwał tylko, żeby mnie zawieźć do szpitala.
          Przychodziły położne, ja sama z trójką maleńkich dzieci (najstarsza 3 lat nie miała), kłamałam, że mąż ma urlop, tylko do sklepu wyszedł akurat... Ja czułam sie bardzo dobrze, więc nie potzrebowałam nikogo do pomocy, dzieci były grzeczne, maluch jadł i spał, przez pierwsze 6 tyg dbałam o siebie, kładłam dzieci na drzemkę, i sama tez spałam. Duzo gorzej było rok później, gdy mała zaczęła chodzić... smile
        • aga_i_oli Re: połóg-miałyscie?! 31.01.12, 23:12
          Jeżeli możesz to podziel się dlaczego po 3 CC miałaś klamerki?
    • hyris Re: połóg-miałyscie?! 31.01.12, 13:03
      taaaki połóg wink
      tylko pierwsze dziecko w szpitalu rodziłam, więc jakoś 1 czy 2 dni przekiblowałam
      ale przy drugim i trzecim co się rano rodziły obiad w ciągu dnia był już gotowy
      na doatek jakieś telefony z pracy i kończenie spraw pilnych znim się wszyscy przyzwyczaili, że na macierzyńskim już jestem wink
      po trzecim porodzie pamiętam, że 1,5 godz po pranie wstawiałam - położne własnie wyszły, mąż starszaki do przedszkola pojachał odstawić to co miałam robić wink

      gdybym miała w jakimś domu poporodowym przez 2 tygodnie leżeć, to bym fiksum dyrdum dostała i depresji najprawdziwszej - nawet z pomalowanymi paznokciami wink
      • agusia2137 Re: połóg-miałyscie?! 31.01.12, 13:25
        Przy 1,2,i 3 porodzie niestety dlugo lezelismy w szpitalu, w domu zawsze była moja mama (w tym czasie brała urlop i pomagała mojemu subnemu). W domu zawsze byl pozadek i nie bylo sie do czego przyczepic. ja bylam wypoczetasmile Sielanka dosłownasmile Po czwartym porodzie (koszmarnym) wrociłam do domu po 2 dniach. Weszłam do domu no i niby czysto ale my z mezem mamy troszke inne pojecia czystosci. Wiec zanim starszaki wrocily z przedszkola to ja mialam juz ogarniety ich pokoj i pomyte okna. Energia mnie wprost rozpieralasmile MAma krzyczala maz tlumaczyl ze powinnam odpoczywac itd a ja swoje i calutki dom blyszczalsmile NIestety po 2 dniach od powrotu do domu zaczełam bardzo zle sie czuc,wysoka goraczka.bol jajnikow,pecherza.krzyza. nie moglam chodzic,dzwigac itd. POjechalam do lekarza i okazalo sie za mam zapalenie narzadow rodnych. Dostalam silne antybiotyki o po 3 dniach bylo lepiejsmilesmile No ale cały czas wysłuchiwalam ze to przez to ze mam obsesje na punkcie porządku i ze to te okna mnie tak załatwily.
    • aniazm Re: połóg-miałyscie?! 01.02.12, 13:10
      miałam, ale tylko dlatego, że przez żółtaczkę spowodowaną konfliktem serologicznym, z każdym synem spędziłam od 10 do14 dni w szpitalu - więc byłam wypoczęta (pielęgniarki zapewniały mi 6 godzin snu w nocysmile ).
      • beniakasiunia Re: połóg-miałyscie?! 01.02.12, 23:03
        Hej!
        Podczytuje Was od dawna. Troje dzieci (Dominika - 2002r., Emilia - 2008r., Michał 2010r,).
        POŁOGI WSZYSTKIE PRAKTYCZNIE DO BANI.
        Pierwszy - okropny z powikłaniami (temperatura, duże krwawienie, pobyt w szpitalu,powtórne czyszczenie macicy).
        Drugi - stan zapalny i antybiotyk i duża anemia, dochodziłam do siebie blisko 8 tygodni.
        Ttrzeci - ja w miarę ok, za to syn zakażenie klebsiella pneumonae i dwa tygodnie w szpitalu - to była ta Tunezjawinksmilesmile. Cieplutko było...ale średnio milutko.
        Natomiast nie żałuję, warto było...
        • heca7 Re: połóg-miałyscie?! 02.02.12, 10:42
          Nie wiem czy to połóg ale poleżeć sobie trochę mogłam. Po prostu jak stałam trochę dłużej czułam ciężar w miednicy jakby miała mi zaraz wypaść. Musiałam się kłaść. Z ostatnim dzieckiem byłam 7 dni w szpitalu więc nic nie robiłam wink Po pierwszej ciąży nie mogłam przez 2 tygodnie wychodzić z domu- większy ruch powodował, że zalewałam się ogromną ilością krwi ze skrzepami.
          Zupełnie nie miałam potrzeby sprzątania. Tym zajmował się mąż.
    • dzieciata.renata Re: połóg-miałyscie?! 03.02.12, 13:42
      Taką siłaczką nie jestem, po każdym porodzie mąż brał 2 tygodnie wolnego i robił w domu wszystko, ja tylko karmiłam, przewijałam i kąpałam. Obiady miałam częściowo zamrożone, trochę przywiozła mama i teściowa. Miałam potrzebę odpoczynku i regeneracji sił, później stopniowo wszystko wracało do normy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka