verdana
03.07.04, 12:53
Znam kilka rodzin, gdzie pierwsze dziecko długo (7-12 lat) było jedynakiem, a
potem pojawiła się gromadka rodzeństwa. W jednym przypadku - starsza 12-latka
wszystko poszło doskonale - siostra uwielbia młodsze rodzeństwo (chłopiec i
dziewczynka rok po roku). W innych rodzinach doprowadziło to do prawdziwych
tragedii. Starsze dziecko po urodzeniu kolejnego (nie 2,3,4) z mlodszego
rodzeństwa poczuło się odtrącone, obciążone opieką nad dziećmi, a przede
wszystkim, jak opowiadały, nie mogły przyzwyczaić się do ciągłego hałasu i
braku czasu matek. Skonczyły się wspólne wakacje, wspólne wyjścia. Jedna z
matek wynajęła dla swojej nastolatki kawalerkę w tym samym domu, bo w
mieszkaniu zabrakło dla niej miejsca. Niby fajnie, ale dziewczyna poczuła się
totalnie odtrącona. W jednym wypadku 16-latka pozostała na stałe za granicą,
w dwóch innych starsze rodzeństwo skłóciło sie totalnie z rodziną i nie
utrzymuje kontaktów. Szczególnie fatalna sytuacja była tam, gdzie pierwsze
dziecko miało innego ojca. Czy Wy też spotkałyscie się z taką prawidłowością,
czy po prostu moi znajomi mają pecha.