Dodaj do ulubionych

Hałasujące dzieci a sąsiedzi

24.06.14, 14:01
Mam taki problem. Mam dużą rodzinę. Z wyboru smile
Sama mam troje dzieci (9,5; 5,5 i 2,8), ale sama pochodzę z czwóreczki, mam ulubione kuzynki (również cztery siostry), każda z nas ma własną trójeczkę. Na szczęście jeszcze nie wszyscy jesteśmy na tym etapie, ale wyraźnie wszyscy dążymy do trójeczek jako ideału...
Mamy wspólną działkę nad jeziorem, którą uwielbiamy, jeszcze jako dzieci spędzaliśmy tam wakacje więc mamy z nią, albo z okolicami, lasami, jeziorami wokół pełno wspomnień... do tego lubimy razem spędzać czas, uwielbiamy jak nasze dzieci się razem bawią, to ze się lubią itp.
No ale dużo dzieci to duży hałas.
No i w ten weekend, jak wiadomo wydłużony, było nas na działce dużo. Naszych dzieci 10cioro, ale do tego odwiedzało nas dużo znajomych... dzieci grały w piłkę, skakały na trampolinie... żadna głośna muzyka do rana, no ale przez cały dzień równomierny hałas...
W efekcie odwiedzili nas sąsiedzi ze skargą, że mają dość tego hałasu.

I nam szczęki opadły.
Od lat tak jeździmy, zawsze się śmiali, że u nas tyle dzieci, że w każdą pogodę nad jezioro maszerujemy itp... ale pozostałe działki się zestarzały. Siedzą na nich, niektórzy mieszkają na stałe, emeryci... a nasza działka młodnieje. Rodzice się wycofali i my na niej rządzimy.
Od lat co jakiś czas jest problem, bo dym z ogniska im idzie do sypialni, bo na gitarze gramy o 21!, bo któreś z dzieci przechodzi bunt i ciężko je uspokoić...
Do tej pory staraliśmy się zachować umiar, przenieśliśmy ognisko w inny koniec działki, gitarka była tylko w dzień, dzieci z buntem wypłakują się w domu...
ale w ten weekend zaczęliśmy się zastanawia nad zmianą działki... na większą, odludniejszą, sama nie wiem... skąd tylko wziąć na to pieniądze?
No i takiego mam doła od tych kilku dni... bo halo, to są dzieci, mają wakacje, czy wolny weekend, nie są jakoś wyjątkowo rozwydrzone, wrzeszczące. Takie fajne dzieci. To one będa pracowały na emeryturę tych państwa... którzy nota bene mają jedną wnuczkę i naszych 10 nie są w stanie zaakceptować sad Czy my jesteśmy dziwni czy oni? Co robić?
Obserwuj wątek
    • monhann2 Re: Hałasujące dzieci a sąsiedzi 24.06.14, 14:52
      Sama napisalas, ze nigdy im halas nie przeszkadzal. Moze miarka sie przebrala i teraz, po dlugim czasie akceptacji zaczelo ich to meczyc? W koncu tez maja prawo do chwili spokoju na swojej dzialce i jesli w kazdy weekend jest u Was 10cioro dzieci, to rzeczywiscie, ze nie maja jak odpoczac. Sprobujcie ich zrozumiec. Moze gdyby Wasi rodzice tez byli na dzialce non-stop z Wami to krzyki tez by ich zaczely meczyc? Starsi tak majasmile A to, ze maja jedna wnuczke, to ich wybor i nie ma tu nic do rzeczysmile Jakis zloty srodek wypadaloby znalezc, tylko jaki?
      • kajka271 Re: Hałasujące dzieci a sąsiedzi 24.06.14, 15:06
        Akurat ci najbliżsi sąsiedzi mieszkają na stałe, 365dni w roku, my byliśmy trzeci weekend, 6dni...
        W sumie to właśnie nasz problem. Próbujemy ich zrozumieć, nawet rozumiemy... ale nie wiemy jak to zmienić poza zmianą działki sad
        Nasi rodzice to dziadkowie czy babcie tych dzieci... to zupełnie inne rozumienie hałasu.
        Sami jak zaklepują sobie na weekend działkę to robią imprezę ze znajomymi smile

        My nie jesteśmy z tych co powiedzą, w d---e to mamy. Nasza działka, nasze prawo. Nie chcemy z nimi walczyć... ale jednocześnie czuję się jakby mi odebrali dzieciństwo... tzn. moim dzieciom. Bo to tam jest dla nas to miejsce idylli... jak mam sobie wyobrazić miejsce idealne to widzę tą drogę w lesie... no a wokół nie ma wolnych działek sad

        Ciężko się pogodzić z tym, że musimy coś zmienić sad bo chyba tylko uciszanie dzieci nie pomoże sad

        Macie podobne problemy?

        A np. na codzień... u nas trójka i jak się wkręcą w zabawę to głośno bywa... jak jest np. z piątka dzieci? co na to sąsiedzi?
        • w_iika Re: Hałasujące dzieci a sąsiedzi 24.06.14, 16:07
          Ja na sama mysl o tym,ze przez caly dzien mialabym sluchac krzykow minium 10 dzieci, poczulam sie zmeczona, podziwiam ludzi, ktorym halas nie przeszkadza. Ja i moja trojka lubimy cisze i moje dzieci ze szkoly czesto wracaja z placzem,ze na przerwie jest glosno...smile
          Jedyne co mozecie zrobic, to porozmaiwac z sasiadami, uprzedzac ich o przyjezdzie i liczyc na to,ze sie przygotuja psychicznie na zwiekszona dawke halasu. No i jednak uciszac dzieci.
          Szczerze powiem,ze moi rodzice, ktorzy swoje wnuki uwielbiaja, po kilku dniach maja dosyc. Nie mam im tego za zle, rozumiem,ze swoje dzieci odchowali i lubia miec spokoj i cisze we wlasnym ogrodzie, i mimo ze sa naprawde ugodowi i znosza bardzo wiele, to chyba tez by nie wytrzymali, gdyby sasiadka zza plotu zorganizowala wielki kinder bal dla kilkunastu dzieciakow trwajacy dlugi weekend...smile
          Szukajcie odludnej dzialki, wiekszej. Rozumiem bol i wspomnienia, ale bedziecie sie jako rodzina rozrastac, a sasiedzi naprawde moga uprzykrzyc zycie.
          • goscinnie_ino Re: Hałasujące dzieci a sąsiedzi 25.06.14, 23:01
            albo jak Wam bardzo zależy na działce to tak się umawiajcie, żebyście nie przyjeżdżali tam wszyscy na raz + znajomi, tylko jakoś mniejszymi grupami. bo faktycznie tyle dzieci + rozrywkowi dorośli (gitara, grill) może doprowadzić do szału kogoś, kto zdecydował się wyjechać na stałe za miasto w poszukiwaniu spokoju smile
            • kajka271 Re: Hałasujące dzieci a sąsiedzi 26.06.14, 08:13
              Najgorsze, że nam zależy na działce ale i na spędzaniu czasu razem...
              Na razie zdecydowaliśmy, że powoli rozglądamy się za większą działką, najlepiej w okolicach... staramy się nie hałasować zbytnio, ale też wakacji nie odwołujemy smile Tzn. głównego urlopu nie planujemy tam, ale na weeekendy będziemy jeździć.... może bez tłumów znajomych.
              ci znajomi byli w ten długi weekend, a ponoć główna afera była w zeszły weekend kiedy na działce było naprawdę spokojnie, więc juz sama nie wiem.
              A my też z tą gitarką to jedna gitara, wujek, do tego my dwie i troje dzieci śpiewających, to naprawdę nie jest jakiś mega hałas...
              • luxnordynka Re: Hałasujące dzieci a sąsiedzi 26.06.14, 09:54
                trudna sprawa. My mieszkamy w domu wolnostojacym, ale blisko sa sąsiedzi z każdej ze stron. Jak dzieci zapraszaja swoich kolegów, jest naprawde głośno, nasze dzieci jak razem sa na tramzac na to, że takiepolinie tez halasuja. mam świadomość, że nasza odporność na halas jest wieksza niz sąsiadów-emerytów i wciąż boje sie, ze jakiś sąsiad złozy skargę, też nie czuje sie swobodnie. Czesto upominam dzieci, jak są za bardzo rozbrykane to wolam do domu, w weekendy staramy sie zawsze gdzies wyjechac do lasu i tam sie wyszaleć, na ogrodku czasem daje dzieciom farby ciastoline i tak sie wyciszaja. jednym slowem walczymy, liczac na to ze uczymy tez w ten sposob szacunku dla innych uzytkowników planetysmile-to wazne. Co z tego ze kupicie duza dzialke za kilka lat moze sie okazac ze znow pojawia sie sasiedzi? Jesli organizujemy jakies wielkie zjazdy znajmych z dziecmi (tez przy gitarze) to informjemy sasiadow wczesniej... no tak, nie jestesmy sami i zycie zawsze polega na kompromisach.
                • kajka271 Re: Hałasujące dzieci a sąsiedzi 26.06.14, 11:29
                  Dokładnie. Rzeczywiście od lat robiliśmy tak, że o większych imprezach informowaliśmy z wyprzedzeniem...
                  ale teraz zaczęły im przeszkadzać nasze 'normalne' weekendy... sad
                  Cóż, na razie będziemy się starać uciszać...
                  Zakładam tez, że dzieci urosną i się wyciszą... nasze 9-10latki często zalegają z książką i jest cisza. To te 2-6 dzieci hałasują smile
    • rycerzowa Re: Hałasujące dzieci a sąsiedzi 26.06.14, 13:11
      A ja napiszę trochę inaczej.
      Emeryci emerytami, ale czy tobie nie żal własnych, małych przecież, dzieci?
      Dziesiątka "hałasowników" przez wiele godzin dziennie, przez kilka kolejnych dni?
      Mnie się wydaje, że rejwach niszczy układ nerwowy dziecka, każdego.

      Weź jeszcze jedno pod uwagę.
      Jesteście już wielodzietni, czyli wasze dzieci przez większą część dnia przebywają w grupie, rodziców tylko dla siebie każde z nich ma bardzo mało.
      I tym się różnią od swoich rówieśników, w większości jedynaków, lub podwójnych jedynaków.
      W jakimś sensie są poszkodowane, bo inne, inaczej wychowywane.
      Na pewno miło się spotkać z kuzynkami i znajomymi, na pewno dzieciaki czasem powinny poszaleć w tłumie, ale urlop to przede wszystkim powinien być czas dla dziecka, każdego po kolei.
      Na indywidualną rozmowę, wycieczkę, zajęcie.

      Właśnie wróciliśmy z urlopu nad morzem.
      Obie wnusie co dzień spędzają razem całe popołudnia, a rodzinnie, z mamą i tatą - weekendy.
      Zatem podczas urlopu rodzice brali jedno dziecko i gdzieś wybywali, na latarnię morską, na molo, na klif. Należało się to przede wszystkim przedszkolakowi, które stale jest w tłumie, w hałasie, najpierw w placówce, potem z małą siostrą.
      W ogóle my, jako dziadkowie, staramy się od czasu do czasu zająć jednym dzieckiem, by rodzice mieli szansę na indywidualne pobycie z drugim.

      Impreza, hałas, zabawa, ubaw, są dla dziecka fajne, ale tylko raz na jakiś czas, i najwyżej 2-3 godziny dziennie.
      Tyle, każdy emeryt wytrzyma, a jeśli nie, to od czego są zatyczki do uszu?
      • kajka271 Re: Hałasujące dzieci a sąsiedzi 26.06.14, 13:32
        No coś ty Rycerzowa? Serio piszesz????
        Ja z dzieciństwa najlepiej wspominam wakacje z kuzynkami! Dzięki tym wakacjom spotykamy się często do dziś i mamy świetny kontakt. Moi rodzice jako anegdoty opowiadają jak to nie mogliśmy się rozstać i wracając z wspólnych wakacji już umawialiśmy na spędzanie nocy u siebie nawzajem...
        Ja właśnie dlatego dążę do tych wspólnych wakacji bo to moje najlepsze wspomnienia...
        Zresztą to jest działka.
        Do tego roku nasze wakacje wyglądały tak, że na te 2 tyg urlopu męża jechaliśmy sami w naszym małym gronie (2+3) i wtedy mieliśmy czas na dopieszczanie dzieci... a weekendy, ewentualnie dodatkowy czas spędzaliśmy razem z kuzynkami i ich dziećmi. ALe to właśnie dzieci stwierdziły, że szkoda, że na wakacjach nie ma kuzynów, zwłaszcza, że obok była taka rodzina... i dlatego w tym roku jedziemy razem.

        A rozwalił mnie ostatnio mój 2,8letni synek, który na pytanie o jego rodzinę na pierwszym miejscu wymienił 3letniego kuzyna Franka smile
        • kajka271 Re: Hałasujące dzieci a sąsiedzi 26.06.14, 13:35
          Zgadzam się za to w tym, że fajnie czasem spędzić czas tylko z jednym dzieckiem. I tak robimy. eM biega z najstarszym, zabiera go na wycieczki, na które mali się nie nadają.
          Ja czasem ze średnią jadę na wycieczkę rowerową... i widzę, że ona najbardziej się tego domaga, więc o to dbam.
          Mały, jak to mały... zawsze sobie mamę załatwi dla siebie, bo 'ja Ciebie tak luuuubię' i włazi na kolana...
          Ale wakacje z jednym dzieckiem to dla mnie krzywda dla wszystkich! Do głowy by mi to nie przyszło...
          • rycerzowa Re: Hałasujące dzieci a sąsiedzi 26.06.14, 13:43
            Przecież nie całe wakacje z jednym - małym - dzieckiem, ale kilka godzin od czasu do czasu.
            Tymczasem u was całe wakacje ma być tłum i hałas!
            Jak się człowiek przyzwyczai, to uważa to za naturalne, nawet tęskni za tym, jak ty za ciągłym towarzystwem kuzynek.
            Ale teraz są inne czasy. Twoje dzieci będą mieć innych, "statystycznych", czyli indywidualistycznych partnerów. Wtedy mogą być problemy. Ileż to razy czytamy, gdy jedno z małżonków lubi np. tłum rodzinny na święta, a drugie - ciszę i spokój, bliskość z własnym współmałżonkiem, z własnymi dziećmi. To nie zawsze wynika z genów, częściej - z wzorców kulturowych.
            • kajka271 Re: Hałasujące dzieci a sąsiedzi 26.06.14, 14:28
              Na szczęście to nie całe wakacje smile Tylko wspólny tydzień, potem część wraca, my zostajemy we własnym gronie nacieszyć się sobą smile
              Zresztą najbliższe 3 weekendy też mamy zaplanowane u babci z drugiej strony, raczej spokojne towarzysko smile
              To nie tak, że my non-stop w tłumie, hałasie, wieczna impreza itp. Po prostu lubimy się, więc jak mamy wolny weekend to zdzwaniamy się i jedziemy razem na działkę. Albo planujemy np.urodzinki któregoś z wakacyjnych dzieci na działce w weekend, a nie w mieszkaniach w mieście popołudniami po pracy...
              A kilka godzin z poszczególnymi dziećmi spędzamy. Rzeczywiście to fajny sposób na pogadanie z każdym dzieckiem osobno smile
              • verdana Re: Hałasujące dzieci a sąsiedzi 26.06.14, 16:26
                Dzieciństwo to nie tylko czas na bieganie, krzyki i beztroskie zabawy. To także dobry czas, aby nauczyć dzieci, że obok mieszkają inni ludzie i że trochę cichsza zabawa im nie zaszkodzi, a sąsiadom pomoże. To nie jest żadne niszczenie dzieciństwa, to nauka empatii. Nie przesadzajmy - dzieci mogą bawić sie nieco ciszej i radości zabawy to im nie odbierze.
                • kajka271 Re: Hałasujące dzieci a sąsiedzi 27.06.14, 10:26
                  Ładnie napisałaś... i w pełni się z tym zgadzam. Myślę, że naszym podejściem uczymy dzieci szacunku do innych. Nie robimy afery pod tytułem: co za wredni sąsiedzi uparli się na nas. A raczej od lat próbujemy się dostosować. Informujemy ich o tej jednej w roku cyklicznej imprezie weekendowej, przenieśliśmy ognisko na inną stronę działki by im nie smrodzić, itp...
                  A teraz zaczęliśmy się rozglądać za nową, większa działką...
                  Przykro mi tylko, bo to miejsce to wiele wspomnień...
                  Jednocześnie uważam, że naprawdę nie jesteśmy aż tak głośni, dzieci późno wstają, wcześnie chodzą spać, i nie szaleją non-stop, mają też przecież czas wyciszenia, leżymy sobie na kocykach z książkami, idziemy na spacer na lody itp... to nie tak, że wiecznie wrzaski na trampolinie...
                  • luxnordynka Re: Hałasujące dzieci a sąsiedzi 27.06.14, 11:20
                    u nas w domu jest tak jak pisze Rycerzowa. Tu gdzie mieszkamy też jestzwyczaj tłumow, dzieci wracaja ze szkoly i od razu zapraszane sa na zabawe do innych albo inni przychodza do nas. Jak wlasnie tak jest ze najpierw szkola a potem znow dzieci, to nasze dzieci sa mocno poddenerwowane, nie slysza co do nich mowie, najmlodsza nawet obudzi sie w domu bo chce sie przytulic do mamy. Ja czuje ze gdzies mi umykaja jakies sprawy wychwawcze, czuje ze moje dzieci (choc same o tym nie wiedza) musza pobyc w domu, w ciszy, z nami-rodzicami i daze do tego, cwicze swoja asertywnosc gdy kolejna mama dzwoni z prosba by ktos z naszych dzieci przyszedl sie pobawic...za duzo tego. Na szczescie zblizaja sie wakacje-najpierw jedziemy do babc (ale one raczej wyciszaja dzieci, choc nawet bedac z nimi dzieci daza do kontaktu z nami-rodzicami-widze to po ich zachowaniu. W drugiej polowie wakacji jedziemy sami i jak co roku od 4 lat jedno dzieco ma indywidualny wieczor z tata i mamą-taki dzien jedynaka-dzoieciaki juz o tym mowia i sie ciesza. Dzieki Rycerzowa ze to napisalas, bo ja czasem zyje z watpliwosciami-zyczie w tlumie (ktore lubie tez) czy zycie spokojniejsze i wiem teraz ze w naszje rodzienie musi byc przewaga tego spokojniejszego
                    • kajka271 Re: Hałasujące dzieci a sąsiedzi 27.06.14, 13:32
                      U nas właśnie na codzień tak nie jest.
                      Tzn. dzieci po szkole czy przedszkolu sa wyraźnie zmęczone i jak wracamy to albo siadają przed bajką na czas aż ja zrobię obiad, albo bawią się same w pokoiku. Zwłaszcza 5letnia córa ma taką potrzebę. Siada z lalkami czy kucykami i z godzinę jej nie ma... potrzebuje takiej ciszy tylko dla siebie. Ale jednocześnie to ona pyta codziennie o to kto dziś do nas przyjedzie albo do kogo my jedziemy... ale spotykamy się popołudniami góra raz w tygodniu z kimś, bo inaczej się organizacyjnie nie wyrabiamy...
                      Wakacje na działce spędzaliśmy jak ja byłam na macierzyńskich, wtedy z kuzynkami właśnie... ale i tak zawsze mieliśmy takie 2 tyg urlopu sami. Tylko nasza 5tka smile
                      Nie odbiegamy aż tak od normy smile
                      • luxnordynka Re: Hałasujące dzieci a sąsiedzi 27.06.14, 19:28
                        no wlasnie ja mam problem z tymi pytaniami, zwlaszcza najmlodszej-czy mozemy kiogos zaprosic, czy moge sie isc gdzies pobawic. Marysia najczesciej pyta przy danym dziecku i jej mamie. Po czym nastepuje jeczenie-prooooooosimy!!!!!. Niestety czuje ze za duzo tego (kilka razy w tyg po szkole/przedszkolu do wieczora czasem. Osobiscie nie radze sobie z tym, ale moze jednak to ja musze sie zmienic....nie umiem jakos wyposrodkowac...inna rzecz ze jest lato, ladna pogoda, zima jest tego mniej.
    • landora Re: Hałasujące dzieci a sąsiedzi 03.07.14, 10:35
      >To one będa pracowały na emeryturę tych państwa...

      A tego nie wiesz. Może będą na zasiłku tongue_out
      • kajka271 Re: Hałasujące dzieci a sąsiedzi 03.07.14, 11:18
        No mam nadzieję, że nie smile
        Na razie jakoś wszyscy u nas robotni smile
        • verdana Re: Hałasujące dzieci a sąsiedzi 05.07.14, 21:55
          Może zatem wyjadą za granicę. Albo będą niepracującymi matkami przy mężu. Poza tym piszesz tak, jakby ci państwo mieli obowiązek znosić hałasy dzieci, bo mają im być z wyprzedzeniem wdzięczni za emeryturę. Jakby byli Twoim dzieciom coś winni i wobec tego powinni siedzieć cicho i patrzeć z szacunkiem na tych, co ich kiedyś łaskawie będą żywić. Paskudne zdanie, naprawdę.
          • kajka271 Re: Hałasujące dzieci a sąsiedzi 07.07.14, 08:20
            Wszystko jest możliwe oczywiście.
            Ja, jak napisałam rozumiem, że ciągły hałas może być uciążliwy. Ale jak pisałam, to nie jest tak, że my tam jesteśmy non-stop i tylko drzemy się w kółko. Jest dużo momentów gdy idziemy na spacer, nad jezioro itp., a nawet jak jesteśmy na działce to i jemy gdzieś w ciągu dnia, albo leżymy sobie na kocykach z książkami itp. Do tego byliśmy tam dopiero 6dni w tym roku, 3 weekendy, a w tygodniu, czy poza sezonem nas nie ma, więc jakimiś super uciążliwymi sąsiadami nie jesteśmy.
            Uważam, że w czasach gdy spada przyrost naturalny, rodziny nie patologiczne, z ilością dzieci naprawdę w rozsądnych granicach (po 3 sztuki) powinny być raczej chwalone, a nie krytykowane na każdym kroku. Sądziłam, że forum Wielodzietne z wyboru właśnie mnie zrozumie.
            Z doświadczenia lat widzę, że to raczej sąsiedzi zrobili się dziwni. Przeszkadza im dosłownie wszystko, np. jedno w roku ognisko, z gitarą i spokojnymi (podkreślę) śpiewami. Nie 'hej sokoły' ale raczej stare dobre itp. I to ognisko nie przed ich domem, ale na naszej działce...
            Jak ktoś sobie buduje dom całoroczny na małych działkach rekreacyjnych to powinien brać poprawkę na to, że połowa ludzi przyjeżdżających tam w sezonie będzie imprezować. I to dużo bardziej niż my. W ten weekend np. do 23 było jakieś umpa-umpa z innych działek słychać, u nas o tej porze już dawno dzieci śpią...
            Teraz dochodzi do tego, że jak np. zaczynają się piski w stylu 'aaaa, wujek mnie goni' to my ich uciszamy... a w duszy sobie myślę, kurcze, fajnie, że wujek się bawi z siostrzeńcami, a my ich tylko uciszamy co chwilę sad Sto lat urodzinowe śpiewaliśmy szeptem, paranoja jakaś sad
            Ot, tak smutno mi...
            bo wszyscy widzimy, że czas szukać innej działki...
            a my zbierając jagódki myślimy tylko o tym, że te 30lat temu nasze mamy tak z nami zbierały... i jak dzieci podkładają mi kubeczki mówiąc 'ze mną zbieraj' czyli wrzuć mi troszkę do jedzenia, jak nabijają jagódki na trawkę i robi korale, jak robią sobie makijaże jagodowe to widzę w tym nas i szkoda mi, że to się kończy.
            Wiem, że w innym miejscu tez może być fajnie, ale to to jeziorko przepłynęłam jako pierwsze, wczoraj mój syn pierwszy raz popłynął na drugą stronę... a płynąc rozmawiałam z siostrą, że tak pięknie wokół...
            • eva29 Re: Hałasujące dzieci a sąsiedzi 07.07.14, 13:23
              Witaj ja mialam podobna sytuacje kiedy to sasiadka przyszla do nas (podeszla do plotu ) z tym, ze ja mieszkam na codzien a Ona przyjezdza raz w roku. Poprosila zeby wkoncu dzieci byly cicho bo jej glowa peka, uciszylam je troche ale nie zabieralam do domu ani nic takiego. Dzieci sa i beda i beda glosne chyba ze sa chore smile. To ze mam 3 dzieci to nie oznacza ze nie moge krzyczec czy szalec od tego maja podworko. To ze mamy po 3 sztuki czy wiecej to co to mama miec zakaz dobrej zabawy na swiezym powietrzu kiedy wyrwa sie z np bloku. Ja rozumiem ze ktos przyjezdzaa i chce odpoczac wiadomo sa pewne granice, ale kiedys tez bym dziexkiem badz mial dzieci i tez powinien to zrozumiec, zwlaszcze ze dzieci nie szaleja i nie krzycza non stop 24h. A kupowanie dzialki uwazam za przesadne ( chyba ze masz kupe kasy ).
              • agulas488 Re: Hałasujące dzieci a sąsiedzi 07.07.14, 22:09
                Witam, dokładnie tak samo myślę. Człowiek , który chce się do czegoś przyczepić to i tak się przyczepi, nawet do komara , który lata , ją myślę że chodzi tu o coś innego ..., po prostu chcą być w centrum uwagi i rządzić i się czepiaja . Dzieci muszą się wyszalec zwłaszcza jak są wakacje i ladna pogoda . Ja też wiele przeszłam z sąsiadami , mam 6 dzieci , a Ci którzy najbardziej się czepiali - przekonali się do dzieci i nawet cukierki im dają . Myślę, że należy wszystko wypoziomowac iść do nich porozmawiać a jak to nie daje rezultatu to po prostu odpuścić i robić swoje ale dzieci troszkę trzeba zastopować jak za dużo boją ...Pozdrawiam.
                • estel7 Re: Hałasujące dzieci a sąsiedzi 08.07.14, 00:47
                  Prawie wcale tu nie piszę, ale ten temat mnie podminował.
                  Jestem zmęczona ciągłym terrorem starych mentalnie ludzi, którzy przy stole narzekają, że te matki to takie samolubne, nie chcą dzieci rodzić, że się system zawali itd.
                  A z drugiej strony nie dają dzieciom żyć - taaaaak niech dzieci są ale niech się zachowują jak przeciętny 60-ciolatek.
                  Dzieci mają być ale nie mają prawa śmiać się, biegać i wygłupiać. Bez przesady - nie wszyscy mają ochotę ciągle drzemać.
                  Mam dość tych terrorystów, którzy domagają się ciągłej ciszy przez całą dobę.
                  I widzę taką tendencję wśród matek wielodzietnych - jak nam zwracają uwagę to zaraz uciszamy dzieci byle tylko nie przeszkadzać i nie wyjść na patologię, ale nie zastanawiamy się nad tym, że być może to nasze dzieci mają prawo by w środku dnia w wakacje się powygłupiać i pohałasować nawet jeśli przeszkadza to marudom, którzy chcieliby, żeby cały świat chodził wokół nich na paluszkach bo oni sobie tego życzą.
                  Z mojego doświadczenia wynika też, że uleganie zbyt gorliwe takim uwagom tylko doprowadza do tego, że tym terrorystom przeszkadza potem wszystko i o wszystko się czepiają. Np: znam kobietę, której przeszkadzało jak matka w kościele w bujała dziecko w wózku, bo cyt: "tak jej przed oczami jeździła" (pani siedziała w głównym rzędzie ławek a wózkiem bujano w nawie bocznej). Ogólnie mam wrażenie, że wg niektórych starszych osób dzieciom nie wolno nic, no mogą przez 12h na dobę rysować....... ale tylko w kuchni, na podkładce i po cichu i żeby kredka nie szurała za głośno po kartce.......wink
                  Nikt nie ma prawa do tego, żeby przez cały dzień żyć jak na bezludnej wyspie.
                  Działki nie zmieniajcie - jest rekreacyjna czyli od tego jest do czego ją wykorzystujecie. Jeśli sąsiadom nie pasuje niech znajdą bardziej odludną.
                  • ciotka_scholastyka Re: Hałasujące dzieci a sąsiedzi 21.07.14, 14:50
                    > Jeśli sąsiadom nie pasuje niech znajdą bardziej odludną.

                    Tak czekałam z zainteresowaniem, i oto jest - bucerskie "jeśli się nie podoba, to niech się wyprowadzą". A teraz poproszę o konkretne argumenty, dlaczego to niby sąsiedzi mieliby sobie poszukać innej działki, a nie autorka wątku (którą podziwiam i do której czuję mnóstwo sympatii za to, że jest empatyczna, że rozumie, że nie wszyscy mogą cierpliwie znosić hałasy zza płotu i która nie stawia się wyżej od innych.) Odpowiedź "bo skoro im przeszkadza, to jest to ich problem" nie jest argumentem, który potraktuję poważnie.
        • anestezjolog72 Re: Hałasujące dzieci a sąsiedzi 08.07.14, 18:34
          Póki co to z emerytur tych ludzi a wczesniej ich pracy finansowane są żłobki, szkoły, przedszkola, urlopy macierzyńskie i wychopwawcze. Tak więc punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia.
          • agulas488 Re: Hałasujące dzieci a sąsiedzi 08.07.14, 18:43
            Tylko właśnie te dzieci w przyszłości będą pracowały na emerytury właśnie dla emerytów i tego to już pod uwagę się nie bierze , oczywiście mam na myśli dzieci, które jeszcze wogle w tej Polsce zostaną , póki co przyszłości tu nie mają żadnej .
            • wawija Re: Hałasujące dzieci a sąsiedzi 09.07.14, 13:11
              W szkole/przedszkolu nie biegaj, nie krzycz; w domu nie biegaj, nie krzycz; w weekend na wakacjach na działce rekreacyjnej też nie biegaj, nie krzycz? Nie przesadzamy w tym momencie? To ciągłe tłumienie emocji, najlepsza droga do wielu chorób. Dzieci potrzebują czasami chociaż czasu swobody.
              Równocześnie przecież wykazują przy całej swojej swobodzie także szacunek i zrozumienie dla innych. Z tego co pisze kajka o swoich większych spotkaniach informują sąsiadów i uwzględniają ich zastrzeżenia (przenieśli ognisko, grają na gitarze w dzień).

              A że otoczenie jest coraz gorzej nastawione względem dzieci, co jest niepokojące przy obecnym kryzysie demograficznym, przekonałam się ostatnio w księgarni, gdzie byłam z moja czwórką w pewną sobotę do południa. Usłyszałam pytanie "Co to, przedszkola nie działają?"
              • kajka271 Re: Hałasujące dzieci a sąsiedzi 09.07.14, 13:50
                Uf, nareszcie odpowiedzi na jakie czekałam. Że dzieci są dziećmi i w wakacje muszą biegać, cieszyć się i szaleć... smile Ja rozumiem, ze jak zrobimy imprezę to jest za głośno, ale to jest naprawdę od święta... a teraz to codzienne, zwykłe skakanie na trampolinie nas stresuje, ciągle uciszamy dzieci i staramy się wybyć z działki... jakos dziwnie sie zrobiło.
                a że dodatkowo od roku czy dwóch rozmawiamy o powiększeniu działki, proponowaliśmy juz sasiadom z drugiej strony odkupienie ich działki, to tak jakby zgrało się w czasie... tylko kasy nie mamy. Rozglądamy się teraz po prostu, może jakby sprzedać tą to starczyło by na jakąś większą... a na domek dozbieramy... sama nie wiem sad
            • anestezjolog72 Re: Hałasujące dzieci a sąsiedzi 09.07.14, 21:25
              Albo nie będą. Albo zasila grono bezrobotnych, a na ich zasiłki bedą się skłądać emeryci. Albo wyjadą za granice, albo nie będą pracować tylko sie rozmnażać. Tego nie wiemy. Wiem, że to forum wielodzietnych i każda wypowiedź antydzieciowa jest kontrowana tym nie mniej dzieci ( podobnie jak nastolatki, ludzie w sile wieku i seniorzy) maja prawo do elementarnego spokoju.
              Czy zniosłabys gdyby po sąsiedzku studenci urządzili popijawę i głosne śpiewy? Czy byłoby Ci w smak, gdyby na sąsiedniej działce 4 panów wrzeszczało w towarzystwie prostytutek ( nierząd nie jest zakazany).Albo prowadziło nocne Polaków rozmowy? Czy byłabyś szczęśliwa gdyby sąsiad codziennie od 6.00 ścinał kosiarką trawę ( też ma do tego prawo) a inny słuchał na cały regulator nie, nie Radia Maryja, ale Bacha albo Chopina. Zaręczam, ze polonezy i mazurki ( o koncertach nie wspominam) tez moga doprowadzić do szału. Mozna tez naprawiać motor i sprawdzać efekty swojej pracy, hodować papugi, grać na gitarze klasycznej, kłócić się ze współmałzonkiem, trzepac dywany, miec głosne hobby.
              • agulas488 Re: Hałasujące dzieci a sąsiedzi 09.07.14, 21:51
                Ach , co by było gdyby ..., tego nie wie nikt . Fakt jest wolność słowa i wypowiadać może się każdy , ba mieć własne zdanie bo o to tu chodzi . Należy wszystko wyposrodkowac i tyle , wszystkim nie dogodzi się , każdy ma swoje rację , a my rodziny wielodzietne odkad świat powstał będziemy dyskryminowani i to się nie zmieni - chociaż pewne stereotypy powoli odchodzą do lamusa , co do dzieci to czasami jedno dziecko beczace 24 godz na dobę potrafi bardziej halasowac niż 10 dzieci bawiących się , często ludzie zapominają jak sami byli dziećmi ....
    • rycerzowa Re: Hałasujące dzieci a sąsiedzi 09.07.14, 13:56
      No tak. Każdy wiek swoje prawa ma.
      Dzieci - do głośnej zabawy, studenci do imprezowania, starsi do głośnego (bo nie dosłyszą) słuchania Radia Maryja od świtu do ciemnej nocy.
      I wyobraźcie sobie, że z nimi wszystkim mieszkacie w bloku, i np. musicie dziecko ułożyć do snu, a rano wstać do pracy.
      Pal sześć mój spokój. Ja się tylko zastanawiam, kiedy te dzieci rysują, układają puzzle, czytają, słuchają bajek, kiedy ci studenci się uczą, kiedy ci emeryci się modlą albo rozmawiają z sobą.
      Bo przecież w planie dnia na wszystko powinien znaleźć się czas.
      Nawet w wakacje.

      Kaja potem złagodziła swój opis, ale w pierwszym poście napisała wyraźnie:
      przez cały dzień równomierny hałas...
      Przez kilka kolejnych dni przez cały dzień hałas, jaki może zrobić 10 dzieci plus co najmniej kilkoro dorosłych!
      Jasne, takie spotkania, takie imprezy są fajne i potrzebne, ale nie przez wiele dni z rzędu (np. całe wakacje) i nie przez cały dzień!
      Przede wszystkim ze względu na dzieci, nie emerytów!
      • eva29 Re: Hałasujące dzieci a sąsiedzi 09.07.14, 22:19
        No własnie wszyscy mają swoje prawa. To że jesteśmy wielodzietni to co mamy chować sie po kątach żeby tylko czasem dzieci nikomu nie przeszkadzały. A czemu to właśnie wy macie się dostosowywać. Przecież to tylko dzieci...... Ja sobie nie wyobrażam wyjechać na urlop na działkę i uciszać ciagle dzieci bo..... bo co??? Korzystaj z urlopu i niech dzieci sie wyszaleją wkońcu są wakacje.
        • verdana Re: Hałasujące dzieci a sąsiedzi 10.07.14, 22:28
          Wszyscy mają się dostosowywać. Dzieci do dorosłych , dorośli do dzieci. Jesli dzieci dostosować sie nie muszą, bo mają prawo do hałasu, to dorośli mogą spokojnie śpiewać na cały głos, gdy dzieci śpią, bo mają prawo do wypoczynku. Albo palić papierosy , tuż przy płocie na swoim terenie, nie patrząc , że z drugiej strony jest piaskownica.
          Dzieci mogą hałasować , ale nie cały dzień Bo? Bo - bo dorośli też są ludźmi.
          Nieuciszającym z serca życzę wyjazdu na urlop , gdzie na sąsiedniej działce będą cały dzień hałasować nieswoje dzieci.
          • natalia433 Re: Hałasujące dzieci a sąsiedzi 21.07.14, 17:20
            a ja uważam że skoro ci państwo mieszkają tam 365 dni w roku to chyba są w stanie znieść kilka dni hałasu.
            Dzieci są dziećmi, bez przesady, nie należy pozwalać na wszystko ale skoro wy tam byliście tylko kilka dni to chyba mogli przymknąć oko.

            Nademną mieszka rodzina z trójką nastolatków, często w weekendy leci głośno muzyka na dodatek niemiecki rap tongue_out nie latam i się nie skarżę, uważam że mają prawo, co innego jakby codziennie ale w weekend czemu nie. A też wolałabym żeby była cisza. Niestety tam gdzie mieszka się z kims albo obok kogoś trzeba pewne rzeczy tolerować od czasu do czasu jeśli coś nie dzieje się nagminnie, takie jest moje zdanie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka