eleanorrigby
01.02.05, 17:49
Wpadłam na ten pomysł (a raczej odkurzyłam zapomnianą metodę),kiedy tuż przed
położeniem się spać odkryłam najnowszy efekt działalności Pawełka.Na
parapecie leżała rozpakowana kostka masła,a własciwie to,co z niej
pozostało.Reszta znajdowała się w stanie rozmazanym na oknie i okolicach,a
trochę,jak podejrzewam, w jego brzuszku.Posprzątałam i poszłam spać,ale zanim
zasnęłam,przypomniałam sobie-kary naturalne!To jest to!Jak zepsułeś,musisz
naprawić.Rano wstałam z miłym przeświadczeniem,że od dziś czeka mnie tylko
pasmo sukcesów.Pierwsza okazja wypróbowania nowego sposobu na życie zdarzyła
się po południu,kiedy Pawełek wysypał kocią karmę do kociej kuwety (na
szczęście świeżo wyczyszczonej).Kazałam biedakowi wybrać ją z
powrotem.Protestował,ale wybierał! Bylam pewna,że już nigdy tego nie zrobi!
Następnego dnia koło południa zeszłam do pralni.Zdziwił mnie trochę widok
pustych butelek po płynach do prania...i jeszcze jednej po vanishu...i
jeszcze jednej..po płynie do płukania...Zawartośc wszystkich odnalazłam w
koszu pełnym brudnych ręczników.A że kosz nieco dziurawy,podłoga też
zaliczyła swoje.Posprzątałam z grubsza,po czym zawołałam Pawełka i wręczyłam
mu mopa.Początkowo dobrze się bawił,potem poślizgnąl się i wywrócił,w końcu
cała impreza znudziła go zupełnie.Byłam pewna,że nic już nigdy nie
wyleje.Zadowolona z siebie opowiedziałam wszystkim dookoła,jaka to ze mnie
wspaniała mama,jak sobie daję radę itd. Bylam gotowa radzić całemu światu.Do
wieczora,.Chciałam obejrzeć prognozę pogody.Pawełek obiecał,że będzie te
kilka minut grzecznie się bawił.W trakcie prognozy przyszedł do mnie,chyba po
gąbkę,ale go zbyłam.Nagle usłyszałam wrzask męża “coś ty tu zrobił!”.Pognałam
do łazienki.Płyny do płukania ust –w ustępie.Mydło-na podłodze.2 kremy –
rozmazane na ręczniku,mojej koszuli nocnej i kabinie prysznicowej.Widocznie
Pawełek w połowie zabawy przypomniał sobie ,że jak nabrudzi,to musi
posprzątać,bo wycierał te kremy moją gąbką.
Kasia